jak go "zlamac"?

IP: 213.17.162.* 17.08.03, 00:40
Czesc, mam problem z moim 2,5 letnim synkiem i juz nie mam pomyslow jak go
rozwiazac.
Bartek jest bardzo stanowczym (upartym, glupiutkim, krnabrnym, charakternym -
prosze wybrac co kto woli) czlowieczkiem. I w zaden sposob nigdy nie udalo mi
sie zmienic jego postanowienia. Inne dzieci mozna przekupic, przekonac,
postraszyc, zmusic - a na niego nic nie dziala.
Kiedy nie chcial posprzatac zabawek wieczorem (a wszystkie metody juz
wyczerpalam), w przyplywie zlosci powiedzialam, ze jesli autka mu
niepotrzebne to wyrzuce je do smieci; moj synek wzial autko i zaniosl do
kosza. Oslupialam, nie chcial polozyc na polke ale wrzucil do kosza?!
I tak jest ze wszystkim, musze sie strasznie pilnowac, zeby nie chlapnac np.:
jak nie zjesz to nie poczytam, bo on i tak albo ma to gdzies albo robi
koncert protestow.
Dzisiaj to juz czuje sie jak swinia (zeby nie napisac ostrzej) bo po dlugich
pertraktacjach wzielam syna i na sile umylam mu zeby. I co z tego mam? Niby
czyste zeby, straszny placz synka, okropne wyrzuty sumienia i ani na jote
sklonnego do wspolpracy dzieciaka.
takie zachowanie synka nie jest permanentne, w wielu kwestiach udaje nam sie
dojsc do porozumienia, nie mam wrzaskow przy kazdej okazji, rzucania sie na
podloge i takich tam wybrykow. Ale kiedy synek juz sie przy czyms uprze - to
nic nie pomoze. I pal szesc te durne zabawki, ale on nie da sobie zaaplikowac
lekarstwa, nie wlozy skarpetek i chce isc na dwor (jest zimno), nie bedzie
jechal zapiety w foteliku jesli mu sie nie bedzie chcialo.
Jak sobie radzicie z takimi ludzikami? Jesli prosba, grozba, tlumaczenie,
przekupstwo (raz sprobowalam), wchodzenie na ambicje, tzw. przyklad nic nie
pomagaja? Bo ja juz nie wiem, nie chcemy mu zlamac charakteru, tylka obijac
tez raczej nie (Raz dostal klapsa, to trzymal sie za pupe i dalej sie upieral
przy swoim).
Az sie boje pomyslec co bedzie dalej w tzw. wieku dojrzewania.
Pomocysmile
CZESC!
    • antonina_74 Re: jak go 'zlamac'? 17.08.03, 10:45
      Wydaje mi się że to dość normalny etap... myślę że trzeba zdecydować co jest
      naprawdę ważne (mycie zębów, lekarstwa, skarpetki w zimie) i to robić na siłę -
      no bo, kto tu rządzi, Bartek czy rodzice Bartka smile Mojemu Kubie lekarstwo
      wlewalo sie do gardła - jedno z rodziców trzymało, drugie wlewało, a potem
      zaciskaliśmy mu nos żeby połknął - nie jestem z tego szczególnie dumna, ale
      innego sposobu nie było i już a młody z zapaleniem płuc odmawiał antybiotyku i
      alternatywą był szpital...
      To samo było z myciem zębów/głowy.
      Natomiast rzeczy mniej ważne jak sprzątanie zabawek po prostu sobie na tym
      etapie odpuściliśmy - nie chce to będzie miał sajgon w pokoju i już, po co
      tracić nerwy o samochodziki na półce.
      Tu nie chodzi chyba o złamanie charakteru ale o określenie granic i "kto tu
      rządzi" - jeśli dwa-trzy razy okaże się że zęby i tak są umyte na siłę,
      lekarstwo mama i tak wleje to granice się ustalą i mały przestanie się
      buntować - tak było u nas.
      Albo ja jakaś okrutna matka jestem... ale ja uważam że "rządzić" mają jednak
      rodzice. Byle bez niepotrzebnych klapsów i wrzasku smile
      • imogena Re: jak go 'zlamac'? 17.08.03, 12:15
        Bunt w tym wieku jest normalny.Wiekszosc dzieci walczy wtedy o swoje granice,
        sprawdza ile im wolno.
        Moja Weronka ma teraz trzy lata i widac, ze chce byc grzeczna (np. dziala
        argument, ze zachowuje sie niegrzecznie - gdy uslyszy cos takiego, to sie
        poprawia), ale w wieku 2-2,5 roku, byla uparta, stawiala na swoim, zaczynala
        plakac i krzyczec, gdy cos szlo nie po jej mysli.

        Nie mialam ogolnej zasady postepowania, ale na poszczegolne sytuacje mialam
        swoje sztuczki.

        Np. gdy trzeba bylo sprzatac, mowilam: choc pomoz mi posprzatac swoje zabawki.
        I zaczynalam sprzatanie, proszac Weronike o podawanie mi roznych rzeczy, albo
        mowiac jej: to poloz na polce, to wloz do kosza.
        Po sprzataniu pokazywalam jej caly pokoj i mowilam: zobacz, Weronku, jak ladnie
        posprzatalas. A gdy wracal do domu tata, mowilam mu, tak zeby Weronika
        slyszala: wiesz, jak Weronka ladnie dzis posprzatala pokoj? Mowie ci, wszystko
        slicznie poukladala.
        Weronika kwitla wtedy, cieszyla sie.

        Przy myciu zebow spiewalam piosenke: szczotka, pasta (z tik taka chyba), ktorej
        nie wolno bylo spiewac, gdy nie mylo sie zebow.

        Na lekarstwa byly dwa sposoby: albo tlumaczenie, ze chore dzieci nie wychodza
        na dwor i nie ida do babci, a gdy wezmie lekarstwo, to bedzie zdrowa.
        A jesli byla wyjatkowo uparta, to mialam takie urzadzonko (jak strzykawka,
        tylko bez nasadki na igle), przeznaczone do podawania dzieciom lekarstw.

        No i jeszcze staralam sie szanowac jej zdanie tam, gdzie bylo to mozliwe:
        pytalam ja, ktora chce bluzke: rozowa czy niebieska i respektowalam jej wybor.
        Czasem upierala sie, ze nie zalozy sukienki (zakladalam spodnie).
        Gdy nie chciala jesc, to byla glodna. Wyznaje zasade, ze zdrowe dziecko
        dobrowolnie sie nie zaglodzi na smierc, wiec jak sobie od czasu do czasu
        pobedzie glodna na wlasne zyczenie, to nic sie nie stanie.
        • Gość: paula Re: jak go 'zlamac'? IP: 213.17.162.* 17.08.03, 13:04
          No widzicie dziewczyny, Wasze metody tez stosuje, np. wspolne ukladanie zabawek
          i wychwalanie potem synka przed tata. Ale wlasnie w tych najistotniejszych
          kwestiach mam troche watpliwosci, no bo jak taki lek na sile to czy sie nie
          zakrztusi?. Fajnie, ze jakies sztuczki na Waszych pociechach skutkowaly, bo
          kiedy ja powiem Bartkowi, ze np. jak sie nie ubierze cieplo to nie nie
          pojedziemy do babci, to moj synek wzrusza ramionkami i mowi "baba nie" i wedlug
          niego sprawy nie ma; zajmuje sie czyms innym. I tu robi sie klopot, bo ja musze
          do tej babci pojechac, moje dziecko nie chce sie ubrac, a co najgorsze moj
          argument nie dziala. Wychodze wtedy na niezdecydowana matke, bo go w koncu
          ubieram na sile i i tak do tej baby jedziemy.
          No nic mam nadzieje, ze -jak mowia podreczniki i doswiadczone mamy - to minie,
          na jakis czassmile
          CZESC!
          • imogena Re: jak go 'zlamac'? 17.08.03, 17:23
            Gość portalu: paula napisał(a):

            > No widzicie dziewczyny, Wasze metody tez stosuje, np. wspolne ukladanie
            zabawek
            >
            , no bo jak taki lek na sile to czy sie nie
            > zakrztusi?.

            Jak mu bedziesz podawala tym urzadzonkiem to nie, bo mozesz mu zakraplac do
            buzi po kropelce (jak strzykawka, tylko bez tej wystajacej czesci na igle). Nie
            skaleczysz go, ani tez sie nie zakrztusi, bo bedzie dostawal po odrobince.

            Fajnie, ze jakies sztuczki na Waszych pociechach skutkowaly, bo
            > kiedy ja powiem Bartkowi, ze np. jak sie nie ubierze cieplo to nie nie
            > pojedziemy do babci, to moj synek wzrusza ramionkami i mowi "baba nie" i
            wedlug niego sprawy nie ma; .

            Hm. Tu faktycznie jest klopot. Nie wiem, co Ci poradzic. Moze w niektorych
            sytuacjach rzeczywiscie nie ma innego wyjscia - tylko ubrac dziecko na sile i
            zawiezc do babci.
            Mam jeszcze sposob na to, zeby Weronika szla szybko i nie zatrzymywala sie co
            chwile, gdy sie spieszymy. Moze da sie to przelozyc na ubieranie sie do babci.
            Smiesznym tonem mowie do Weroniki: Weron, szybko, szybko, biegniemy, strasznie
            sie spieszymy bo nie zdazymy, szybko, szybko.
            Caly czas tak nadaje, smieje sie przy tym i robie zabawe z tego spieszenia sie.
            A Weronika, ktora zwykle, gdy gdzies idziemy musi sie co piec sekund zatrzymac,
            zobaczyc kwiatek, pieska,papierek itd., idzie naprawde szybko i sprawnie.
            Moze takie cos pomogloby tez przy ubieraniu.
            Czasem, gdy nie chce sie zebrac np. do przedszkola, tlumacze jej, ze ja ide do
            pracy, tata tez idzie, wiec ona zostalaby sama w domu. A w przeszkolu sa dzieci
            i pani Iza i zabawki i mnostwo atrakcji.
            Moze takie tlumaczenie pomogloby w przypadku babci?

            > No nic mam nadzieje, ze -jak mowia podreczniki i doswiadczone mamy - to
            minie,
            > na jakis czassmile

            Minie, naprawde. Wenonowi teraz naprawde zalezy na tym, zeby byc grzeczna (no
            chyba ze jest zmeczona, wtedy nie trafia zadna argumentacja, bo ja wszystko
            drazni i jedyny sposob to dac jej mleka i polozyc spac, bo wscieka sie z byle
            powodu, placze i nie chce nic zrozumiec). Natomiast, gdy miala ok. 2 lat to
            czesto sie upierala i trudno jej bylo cos wytlumaczyc.
            Cierpliwosci i pozdrawiam smile)
          • antonina_74 Re: jak go 'zlamac'? 17.08.03, 21:02
            Wiesz, jeszcze jedno mi sie przypomniało - może my okrutni rodzice jesteśmy ale
            na Kubę działało "jak się nie ubierzesz to my pójdziemy do sklepu a ty
            zostaniesz sam w domu z kotem" (Kuba i kot czują respekt do siebie, cos
            pomiędzy szacunkiem a panicznym strachem smile. Udawaliśmy że wychodzimy
            powtarzając co jakiś czas jak to Kuba będzie miał fajnie sam z kotem... z
            reguły po 30 sekundach młody był gotowy do ubierania.
            A lekarstwo na siłę... pisałam że nie jestem dumna z tego, i gdyby to była
            witamina C nie antybiotyk to bym pewnie zrezygnowała.
        • Gość: paula Re: jak go 'zlamac'? IP: 213.17.162.* 17.08.03, 13:05
          Imogena - a z ta piosenka to swietny pomysl, pamietam jeszcze slowa, sprobuje,
          synek lubi spiewanie, moze zaskoczysmile
          CZESC
          • amamutek Re: jak go 'zlamac'? 17.08.03, 20:10
            Ja chętnnie poznam słowa tej posenki. Moje 2,5 l dziecie
            nie jest specjalnym fanem mycia zębów. Mogę się podpisać
            pod wymienionymi przymiotnikami opisującymi dziecie.
            Czasem ręce mi opadają, bo moje kruczki i sztuczni czasem
            nie pomagają. Nawet dawanie wyboru nie żadko skutkuje.
            • Gość: paula Re: jak go 'zlamac'? - Amamutek IP: 213.17.162.* 17.08.03, 21:44
              Amamutku drogi, ale plama - pamietalam, a teraz po glowie chodzi mi tylko kilka
              slow: szczotka, pasta, kubek ciepla woda i tak (i juz..) sie zaczyna wspaniala
              przygoda... Musze wytezyc pamiec, to znajde wiecej slow.
              W "rekompensacie" proponuje strone www.bajecznik.pl. zajrzyj.
              Napisze piosenke, jak ja sobie przypomnesmile
              Pozdrawiam
              CZESC!
              • Gość: paula Amamutku - cos pamietam:) IP: 213.17.162.* 17.08.03, 21:48
                >szczotka, pasta, kubek ciepla woda i tak (i juz..) sie zaczyna wspaniala
                > przygoda.
                Myje zeby bo wiem dobrze o tym, kto ich nie myje, ten ma klopoty.
                Bo to bardzo wazna rzecz, zeby czyste zabki miec.
                • byhanya Re: Amamutku - cos pamietam:) 17.08.03, 22:46
                  moj byly maz jest psychologiem i postepowal z dziecmi tak:
                  kiedy nie chcialy sie ubierac. mowil ze nie ma z tego wyjscia trzeba sie ubrac
                  i koniec.
                  jak dzieci mialy gdzies wyjs a nagle im sie odwidzialo to jezeli byla to
                  przyjemnosc to zostawalismy w domu, jezeli byla to wizyta u tesciow to mowilo
                  sie dziecku ze idziemy do babci jak chcesz to pojdzesz a jak nie to tez
                  pojdzesz. wyperswadowalismy na dzieciach spokojnie , dorosle wszystko . na
                  zasadzie umowy .
                  gdy dzieci nie chcialy same sprzatac bral ich reke i ich reka sprzatal zabawki.
                  wiadomo zabawek nie wyrzucisz a posprzatac trzeba zadnych grozb. tylko
                  naleglosc. zostawalismy w pokoju tak dlugo az zabawki zostaly poskladane
                  mycie zabkow? cokolwiek chocby to trwalo piec godzin siedzielismy w lazience az
                  zabki beda umyte.
                  Niestety wiele jest osob ktore robia za dzieci tylko po to zeby bylo szybciej
                  (nie chodzi mi o w.w posty ale ogol)
                  tak samo z wiazaniem butow. rodzice 5 lakom wiaza buty bo to szybciej.
                  bylismy w tzk szcesliwej sytuacji ze moglismy sobie pozwolic na czekanie.
                  dzieci wyrosly maja 16 11 i 9 lat i widac efekty
                • niedzwiedziczka Szczotka, pasta 20.08.03, 14:49
                  wrzućcie w wyszukiwarce "fasolki" bo to ich piosenka. Ja
                  ją ściągnęłam z sieci jako mp3.
              • imogena Re: jak go 'zlamac'? - Amamutek 17.08.03, 23:07
                Nie wiem, czy dobrze pamietam cala piosenke, ale ja spiewam tak:

                Szczotka, pasta, kubek, ciepla woda,
                Tak sie zaczyna wielka przygoda
                Myje zeby, bo wiem dobrze o tym,
                Kto ich nie myje, ten ma klopoty.
                Zeby zdrowe zeby miec,
                Trzeba tylko chciec

                Szczotko szczotko hej szczoteczko o, o,o,
                zatancz z nami tancz w koleczko o,o, o,
                W prawo w lewo, w lewo w prawo o,o,o,
                Po jedzeniu krec sie zwawo o,o,o,
                Bo to bardzo wazna rzecz,
                Zeby zdrowe zeby miec
                • Gość: paula Re: Imogena IP: 213.17.162.* 17.08.03, 23:17
                  dzieki, odswiezylas pamiec. Od jutra spiewam na cale gardlo, moze chociaz
                  problemy z myciem zabkow beda przeszloscia.
                  Pozdrawiam cieplosmile
                  CZESC!
      • Gość: monika Re: jak go 'zlamac'? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.08.03, 13:01
        Całkowicie się zgadzam. Moja córka taka była i rzecywiście - pewne rzeczy
        siłą, a o niektóre nie warto się "bić". W międzyczasie zawsze tłumaczyłam,
        dlaczego coś zrobiliśmy wbrew Ewie. Skutek jest taki, że Ewa ma już prawie 8
        lat i chociaż nadal jest nieprzytomnie uparta (cecha rodzinna wink), to jednak
        można jej już od dawna wiele wytłumaczyć=przekonać. Poprzedniczka ma rację.
        Dzieci muszą wiedzieć, kto tu rządzi i niepotrzebna do tego jest przemoc.
        Życzę duuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuużo cierpliwości. Pozdrawiam
    • Gość: bwoman Re: jak go 'zlamac'? IP: 62.29.248.* 18.08.03, 11:28
      Masz strasznie fajnego synka przypomina mi mojego - 3 latka. Tyle, że ja sie
      wcale tym nie przejmowałam.
      Staraj sie mu po prostu ustępować gdy jest to możliwe Wiem, że brzmi to jak
      herezja alwe działa!). Do samochodu nawet zimą może wejść "nieubrany". Jak już
      siedzi przykryj go czymś. Nie wymagaj sprzątania ani nawet mycia zębów.
      Przyjdzie na to czas. Włosy można umyć raz na 3 tygodnie albo nawet rzadziej.
      Ja po prostu dopasowuję się do dziecka i nie staram się go "złamać". Efekt:
      spokojne, radosne, ufne, dobrze śpiące i jedzące dziecko. Nigdy nie straszę,
      nie używam szantażu typu: jak ... to ..... Nie zdarza mi się "nęcić" deserem w
      perspektywie obiadu itp. W rezultacie słodycze nie są niczym bardziej pożądanym
      niż inne pokarmy.
      Mój synek też nie przełknie żadnego lekarstwa. Próbowaliśmy, zgodnie z
      zaleceniem lekarza, "na siłę" przy zatkanym nosie. Omało go nie udusiliśmy, tak
      się bronił, a odrobinę która wpadła zwymiotował. Chodziło oczywiście o
      antybiotyk innych lekarstw nie podaję. Skończyło się serią zastrzyków
      (zapalenie płuc). Nie dał się złamać, mimo że przed kolejnymi ukłuciami zawsze
      proponowałam lek doustnie (dostałam specjalnie antybiotyk zanienny).
      Głowa do góry! Takie dzieci są pełne życia, ciekawe świata i nie robią niczego
      tylko po to aby zasłużyc na pochwałę albo ze zwykłego strachu. W końcu same z
      tego wyrastają i staję się grzeczne, miłe i uczynne. Tak właśnie dzieje się już
      z moim synkiem.
      • Gość: ona26 Re: jak go 'zlamac'? IP: *.katowice.agora.pl 18.08.03, 15:20
        Witam was
        Nie wiem czy to dobrze czy źle ale powiem Ci że nie ma sensu ustępować dziecku,
        czasami gyby nie to że "zmuszałam" moją córkę do czegokolwiek teraz przynosi
        efekty. Mycie ząbków - żaden problem, tyle tylko że jak była młodsza miała ze 2
        latka (teraz 3) chodziła za mną wszędzie więc i do łazienki również i
        stwierdziła że ona też będzie myła ząbki, kupiłam jej szczoteczkę elektryczną
        bo inna tylko gryzła i teraz rano i wieczorem mamy mycie ząbków za to z dużą
        ilością pasty do zębów.........Ubieranie się ulubiona rzecz mojej córki rano
        otwiera sobie swoją komodę i krzyczy mamo może to ubierzemy więc jeżeli akurat
        uda sie jej trafic w pogode nie widzę żadnego problemu, no chyba że w zimie
        chciała ubrac sandałki, pokazałam jej tylko że jest dużo śniegu i będzie miała
        mokre skarpetki jak wyjdzie w sandałkach, nauczyła sie i zrozumiała sama,
        zabawek równiez po niej nie sprzątam, owszem miałam taki okres kiedy
        natarczywie chodziłam do niej do pokoju i za każdym razem kazałam sprzątać
        zabawki ale potem sama stwierdziłam że to nie ma najmniejszego sensu bo i tak
        za 20 min. będzie wyglądało tak samo, sprzatnie pokoju urządzamy sobie
        wieczorem przed kąpaniem razem i jest świetnie, chociaz czasami robie to sama
        bo moja córka stwierdzi że jest zmęczona.......dzieci tez moga byc czasami
        zmęczone....
        Pozdrawiam, wszystko będzie dobrze
        • Gość: ika Re: jak go 'zlamac'? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 18.08.03, 19:11
          ale fajnie z ta piosenka, ja codziennie cos innego spiewam, co mi slina na
          jezyk przyniesie smile i jak mam wene to fajnie, a jak nie to mu sie szybko
          nudzi smile.
    • Gość: mamusia Re: jak go 'zlamac'? IP: *.proxy.aol.com 18.08.03, 20:46
      ja bym go nie lamala - tylko zawsze wprowadzala w zycie logiczne konsekwencje.
      z tymi zabawkami do kosza to dobry pomysl, moze on nie bardzo uwierzyl - u nas
      na strychu wyladowaly gory zabawek, bo przeciez chcemy miec drugie. i ich nie
      ma. ale teraz (no bo lalki coraz bardziej ukochane) juz je sprzata.
      a na mycie zebow u nas pomoglo skreslenie "slodyczy", czyli soku, jogurtow
      owocowych, chalki drozdzowej, nawet owocow. po paru dniach zgodzila sie na
      mycie.
      taki wiek, ze zaczynaja sie spierac. u nas juz przeszlo (90%) wiec latwo mi sie
      pisze.
    • insomnia1 Re: jak go 'zlamac'? 19.08.03, 17:27
      Hej Paulo!!!!smile))))))
      Widzę, że Bartek cały czas daje w kość. Na moją córkę zawsze działało
      wyrzucanie zabawek i ja faktycznie to robiłam, warunek, żeby za chwilę nie
      kupić spowrotem podobnej zabawki. Najbardziej mojej córce było żal książeczki
      do kolorowania, którą dostała od św. Mikołaja i której nie zdążyła nawet
      dokładnie obejrzeć za to z uporem zaczęła mnie nią walić. Upomniałam raz,
      drugi, przestrzegłam, że jak nie przestanie to książeczka wyląduje w koszu.
      Spróbowała więc książka znalazła się tam gdzie obiecałam. Wściekłe dziecię
      pobiegło po drugą książkę, ale chyba w drodze sprawę przemyślało, bo tylko się
      zamachnęło i na tym był koniec agresji (aż do dzisiaj nie ma z tym problemu a
      od tamtego wydarzenia minęło już parę lat). Dlatego myślę, że najważniejsza
      jest konsenkwencja, jeśli mówisz, że zabawkę wyrzucisz, zrób to, jeśli powiesz,
      że za karę nie pojedziecie do babci, to nie jedźcie (dlatego ważne, żeby dobrze
      się zastanowić co się powie). Porządki moja córka robi sama wieczorem przed
      kąpielą, jeśli za długo nie mogę się doprosić o posprzątanie to grzebie się po
      prostu kosztem bajki, jeśli z uporem twierdzi, że czegoś nie posprząta to tylko
      grożę, że wyrzucę i już wie, że nie żartuję. Ostatnio się tylko wycwaniła i
      stwierdziła, że mogę sobie wyrzucić, bo ona i tak tej zabawki nie lubi. Wtedy
      ja powiedziałam, że może ona nie, ale jej siostra tak i w takim razie ja
      posprzątam tą zabawkę za młodszą córkę, ale w zamian do kosza wyniosę jakąś
      ulubioną zabawkę starszej. Poskutkowało. Czego i Tobie życzęsmile))
      • Gość: paula Re: jak go 'zlamac'? - Insomnia IP: 213.17.162.* 19.08.03, 22:32
        CZESCsmile)
        A juz sie zastanawialam, gdzie zniknelas; ja "wrocilam" juz na dobre
        (zainstalowali mi wreszcie tel i stale lacze, hurrra).
        wiesz, Bartek "az taki zly nie jestwink". W zasadzie to fajny czlowieczek i
        raczej latwy w obsludze. Ale jak juz da czadu, to o matko.
        I wszystkie rady, ktore tu przeczytalam, a ktore stosowalam - NIE POMAGAJA. O,
        przepraszam z wyjatkiem jednej - spiewania piosenki podczas mycia zebow. Tyle
        tylko, ze moj synek przychodzi rano do nas do lozka, budzi mnie i kaze spiewac
        o myciu zabkow.
        Teraz sobie wymyslil inne maltretowanie rodzicow - odmawia wieczornego mycia
        (nawet w pianie, co kiedys bylo nie do pomyslenia) bo chce pociag 9rozstawia
        tory); jeny jak on sie drze w akcie protestu - czekam na policje, jak nic.
        tak sie zacietrzewia, ze nawet nie slucha co do niego mowie - ze szybka kapiel,
        a potem jeszcze kilka minut zabawy.
        No, ale dla odmiany zaczal jesc. Cale szczescie ze psuje sie etapami, bo jakby
        wszystko naraz, brrr.
        A poza tym, jest super. Nawet starsza pani sie go nie mogla nachwalic na
        podworku, bo kiedy szlismy juz do domu, to Bartek na pozegnanie pocalowal w
        reke kolezanke.

        Ciesze sie, ze jestes na forumsmile
        Insomnia, mam pytanko, kiedys mialas problem, czy swoje dziewczynki umiescic w
        jednym pokoju. (dobrze pamietam?). I co z tego wyszlo? Pytam przyszlosciowo, bo
        nie wiem jak uzadzac pokoj Bartka - jednoosobowo, czy rozwojowo.
        Podrawiam Cie bardzo serdecznie.
        PA!!!!!
        • insomnia1 Re: jak go 'zlamac'? - Insomnia 21.08.03, 21:52

          > A juz sie zastanawialam, gdzie zniknelas; ja "wrocilam" juz na dobre
          > (zainstalowali mi wreszcie tel i stale lacze, hurrra).

          Miałam ostatnio nienajlepszy okres (nawet żaliłam się tutaj na forum), ale
          powoli wszystko się normuje. Forum śledzę w miarę regularnie, ale od września
          wracam do pracy i już tęsknię za komputerkiem i moim ukochanym forum, bo na
          pewno będę musiała ograniczyć moje surfowanie. Cieszę się, że
          już 'wróciłaś'smile))))

          > wiesz, Bartek "az taki zly nie jestwink". W zasadzie to fajny czlowieczek i
          > raczej latwy w obsludze. Ale jak juz da czadu, to o matko.

          Moja mała we wrześniu kończy dwa latka i już się boję jej kryzysu, bo ona jest
          zupełnie inna niż starsza i pewnie będą z nią niezłe jazdy. Myślę, że też da
          czadu, bo charakterek już u niej widać.


          > Teraz sobie wymyslil inne maltretowanie rodzicow - odmawia wieczornego mycia
          > (nawet w pianie, co kiedys bylo nie do pomyslenia) bo chce pociag 9rozstawia
          > tory); jeny jak on sie drze w akcie protestu - czekam na policje, jak nic.
          > tak sie zacietrzewia, ze nawet nie slucha co do niego mowie - ze szybka
          kapiel,
          >
          > a potem jeszcze kilka minut zabawy.

          Ach, ta inwencja dziecięca nie zna granicsmile))

          > A poza tym, jest super. Nawet starsza pani sie go nie mogla nachwalic na
          > podworku, bo kiedy szlismy juz do domu, to Bartek na pozegnanie pocalowal w
          > reke kolezanke.

          smile)


          > Insomnia, mam pytanko, kiedys mialas problem, czy swoje dziewczynki umiescic
          w
          > jednym pokoju. (dobrze pamietam?). I co z tego wyszlo?

          Wiesz, ja nie miałam zbytniego wyboru, bo nasze mieszkanie jest dwupokojowe.
          Przez pierwszy rok życia maleńka spała z nami w pokoju, żeby było łatwiej do
          niej wstawać i żeby nie budziła siostry. Po roku przeniosłam ją do siostry no i
          musiałam przemeblować cały pokój, żeby zmieścić tam obie córy. Kupiliśmy łóżko
          piętrowe, wykorzystaliśmy każdy wolny kawałek przestrzeni i w sumie wszystko
          wygląda ok, choć czasem szkoda, że nie ma tam choć o kilka metrów więcej. Ale
          jestem zadowolona, że dziewczynki mieszkają razem, bo przez to bardziej się
          zżywają, wspólnie sprzątają, jakby jeszcze wspólnie zasypiały byłoby supersmile)

          Pytam przyszlosciowo, bo
          >
          > nie wiem jak uzadzac pokoj Bartka - jednoosobowo, czy rozwojowo.

          My niczego nie musieliśmy wyrzucać (za wyjątkiem łóżeczka starszej, z którego i
          tak już wyrosła), bo u Karinki w pokoju było mało mebli. Jedynie dołożyliśmy
          tam łóżko piętrowe, biurko i regał we wnękę, która powstała między łóżkiem a
          ścianą. Jeśli planujesz rodzeństwo dla Bartka, to lepiej nastaw się na
          rozwojowe urządzania. Jeśli ma być jedynakiem, to jednoosobowo. Cokolwiek
          zrobisz, w razie czego i tak będziesz mogła tak pokombinować, żeby wszystko
          pasowało.

          > Podrawiam Cie bardzo serdecznie.

          Ja Ciebie też, no i Bartka oczywiściesmile))))
          > PA!!!!!
      • Gość: Asia Re: jak go 'zlamac'? IP: 80.51.236.* 19.08.03, 23:42
        A ja nieposprzątane zabawki zbierałam do worka i dawałam na szafę - zazwyczaj
        były to ulubione zabawki syna - były tam różnie - tydzień, dwa. Potem
        wystarczyło powiedzieć - posprzątaj bo dam na szafę i sprzątał. Wyrzucić
        zabawki byłoby mi szkoda a straszenie wyrzucaniem (jeżeli i tak się nie
        wyrzuci) przynosi tylko odwrotny efekt.
      • Gość: Anna Re: jak go 'zlamac'? IP: *.acn.waw.pl 24.08.03, 21:55
        insomnia1 napisała:

        > Hej Paulo!!!!smile))))))
        > Widzę, że Bartek cały czas daje w kość. Na moją córkę zawsze działało
        > wyrzucanie zabawek i ja faktycznie to robiłam, warunek, żeby za chwilę nie
        > kupić spowrotem podobnej zabawki. Najbardziej mojej córce było żal książeczki
        > do kolorowania, którą dostała od św. Mikołaja i której nie zdążyła nawet
        > dokładnie obejrzeć za to z uporem zaczęła mnie nią walić. Upomniałam raz,
        > drugi, przestrzegłam, że jak nie przestanie to książeczka wyląduje w koszu.
        > Spróbowała więc książka znalazła się tam gdzie obiecałam. Wściekłe dziecię
        > pobiegło po drugą książkę, ale chyba w drodze sprawę przemyślało, bo tylko
        się
        > zamachnęło i na tym był koniec agresji (aż do dzisiaj nie ma z tym problemu a
        > od tamtego wydarzenia minęło już parę lat). Dlatego myślę, że najważniejsza
        > jest konsenkwencja, jeśli mówisz, że zabawkę wyrzucisz, zrób to, jeśli
        powiesz,
        >
        > że za karę nie pojedziecie do babci, to nie jedźcie (dlatego ważne, żeby
        dobrze
        >
        > się zastanowić co się powie). Porządki moja córka robi sama wieczorem przed
        > kąpielą, jeśli za długo nie mogę się doprosić o posprzątanie to grzebie się
        po
        > prostu kosztem bajki, jeśli z uporem twierdzi, że czegoś nie posprząta to
        tylko
        >
        > grożę, że wyrzucę i już wie, że nie żartuję. Ostatnio się tylko wycwaniła i
        > stwierdziła, że mogę sobie wyrzucić, bo ona i tak tej zabawki nie lubi. Wtedy
        > ja powiedziałam, że może ona nie, ale jej siostra tak i w takim razie ja
        > posprzątam tą zabawkę za młodszą córkę, ale w zamian do kosza wyniosę jakąś
        > ulubioną zabawkę starszej. Poskutkowało. Czego i Tobie życzęsmile))


        Ja bym nie chciała mieć takiej mamy. Współczuję dziecku. Dziewczynka z
        pewnością odwdzięczy się takiej mamusi w przyszłości. W wieku dojrzewania
        zacznie się buntować. Znam przypadek samotnej mamusi wychowującej syna. Mamusia
        bardzo skąpa, wręcz chorobliwie (ku temu nie było najmniejszych powodów). Syn
        to brdzo odczuł na swojej skórze. Obecnie mamusia ma rentę. Syn bardzo dobrze
        zarabia (skończył prawo), a mamusia klepie straszną biedę. Syn zachowuje się
        tak jak mamusia mu to wpoiła w dzieciństwie. Myślę, że córcia może w
        przyszłości wyrzucić mamusię z domu. Żartuję, ale z takim postępowaniem w
        stosunku do dziecka nie należy przesadzać. Rygor jak w wojsku źle działa na
        psychikę dziecka.
        • insomnia1 Re: jak go 'zlamac'? 26.08.03, 12:10
          Gość portalu: Anna napisał(a):


          >> Ja bym nie chciała mieć takiej mamy. Współczuję dziecku. Dziewczynka z
          > pewnością odwdzięczy się takiej mamusi w przyszłości. W wieku dojrzewania
          > zacznie się buntować. Znam przypadek samotnej mamusi wychowującej syna.
          Mamusia
          >
          > bardzo skąpa, wręcz chorobliwie (ku temu nie było najmniejszych powodów). Syn
          > to brdzo odczuł na swojej skórze. Obecnie mamusia ma rentę. Syn bardzo dobrze
          > zarabia (skończył prawo), a mamusia klepie straszną biedę. Syn zachowuje się
          > tak jak mamusia mu to wpoiła w dzieciństwie. Myślę, że córcia może w
          > przyszłości wyrzucić mamusię z domu. Żartuję, ale z takim postępowaniem w
          > stosunku do dziecka nie należy przesadzać. Rygor jak w wojsku źle działa na
          > psychikę dziecka.

          Fakt, jestem beznadziejną matką (córką i żoną zresztą też). Też współczuję
          wszystkim, z którymi przyszło mi żyć.
          • Gość: paula Re: jak go 'zlamac'? IP: 213.17.162.* 26.08.03, 14:13
            No, patrz, a taka fajna jestes na forum, nie podejrzewalam CIe
            nawet...smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
            ))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
            )))))))))))))))))))))))))))
            PA
    • niedzwiedziczka Re: jak go 'zlamac'? 20.08.03, 14:59
      Podobnie, jak moje przedmówczynie, zbierałam zabawki do
      plastikowego worka i chowałam. Czasem leżały kilka dni.
      Jeśłi chodzi o wychodzenie - mówiłam, że pójdę sama i
      wychodziłąm (nawet kilka razy) i w końcu skutkowało.
      Niestety, w sprawie lekarstw nie można iść na ugodę i
      trzeba czasem siłą. Jeśli chodzi o mycie zębów - pomogły
      dwie rzeczy: szczoteczka elektryczna (bo tak fajnie
      łaskocze i buczy) oraz strach przed bakteriami (po
      obejrzeniu "Było sobie życie", gdzie bakterie były
      straaaszne). A czasami wystarczało stwierdzenie: Jak Ty
      mnie nie słuchasz, to ja też Cię nie będę słuchać, i jak
      będziesz chcieć mleczka albo zabawkę, albo (dowolne
      wpisać) to Ci nie dam! No i trzeba tak zrobić. Przy
      następnej prośbie mojego dziecka pytałam: Czy ja mam Cię
      słychać, jak Ty mnie nie słuchasz? I zaraz padało: Juź
      będziem śłuchać!
      Na szczęście najgorszy okres już minął (córeczka ma 3
      lata i 5 mies.) smile
    • Gość: Annaewa Re: jak go 'zlamac'? IP: *.szczecin.mm.pl 24.08.03, 16:50
      I ja wtrącę swoje "trzy grosze".
      Jeśli chodzi o antybiotyki - zdecydowałabym się po prostu na zastrzyki.Może,
      jak pupa poboli, to na drugi raz da sobie Dzieciątko podać syrop?
      Ze sprzątaniem u nas jest podobnie- Mały ( prawie 5 lat) jest nagle zmęczony,
      i "niech Magda posprząta" (Magda lat 6,5 złote Dziecię )
      Teraz skutkuje " do bajki 20 min. jedno do kąpieli, drugie sprząta, póżniej
      zmiana.Zdążycie,to oglądacie, nie, to nie"I tego się trzymam, czasami oglądają
      końcówkę bajki, czasem całą.
      Z Maćkiem uzgadniam wszystko: wygląd kanapki( ser na to mięsko, czy najpierw
      mięsko a na wierzchu ser) , sposób obierania banana ( od którego końca obrać)
      jak pokroić parówkę( na pół, czy w plasterki),jak podzielić pierogi wzdłuż czy
      wszerz , bo jak jest nie po Jego myśli to nie zje.Kiedyś nie tknął jajecznicy
      bo... było Mu za mało i jak jest mało, to on nie będzie jadł.I jak dostał na
      talerz więcej to dopiero zmłócił.
      O zjadaniu "resztek" zostawionych przez Niego już dawno zapomnieliśmy. Kiedyś
      zjadłam Mu ciasteczko, za dwa dni Mąż usłyszał: "coś mi się wydaje, że tych
      ciasteczek było więcej"...Ale i tak Go kochamy nad życie...
      • Gość: paula Re: jak go 'zlamac'? IP: 213.17.162.* 24.08.03, 16:58
        Ja mam tak samo, jak Annaewa - jesli sa dwa identyczne jogurty w lodowce, a ja
        podam ten z prawej strony to moj syn go nie zje, poniewaz mial akurat chec na
        ten z lewej. Kapiel tez wedlug ustalonego rytmu, autka na polce tylko w
        okreslonej kolejnosci, bo inaczej nie jest w stanie pojsc spac, kanapki
        przyrzadzone tez wedlug sciesle okreslonej przez moje dziecko kolejnosci,
        parowka pokrojona na kawalki, obrana ze skorki - inaczej jest przeciez
        niejadalna i tak dalej. Probujemy mu od czasu do czasu taki porzadek burzyc,
        poniewaz nigdzie nie bedzie "mial zawsze tak samo", czasami jest tak a czasami
        zgola inaczej, ale na razie nie zawsze sie nam to udaje.
        W chwili obecnej moje dziecko zaczelo jesc ( a niedawno niemal nic), za to
        odmawiam wieczornego pojascia spac. Jedno "naprawimy" to drugie szwankuje, jak
        w zdezelowanym aucie, a on ma dopiero 2,5 letni przebiegsmile.
        A poza tym, jest najkochanszy na swieciesmile)))
        Kilka Waszych uwag staram sie wcielac w zycie, moze cos podziala na mojego synka
        Wszystkim dziekuje za posty.
        Pozdrawiam serdecznie
        CZESC!
        • Gość: ana Re: jak go 'zlamac'? IP: 213.25.141.* 25.08.03, 14:19
          moja Hanka (3l.) ostatnio przekonała się do mycia zębów - wcześniej jak nie
          chciała myc to tłumaczyłam jej, że będzie miała czarne ząbki. Nie działało,
          póki nie zobaczyła u koleżanki z podwórka takich właśnie. Szoruje zęby jak
          zloto. Wogóle na nią zwykle działają argumenty zdroworozsądkowe (nie bo.... i
          tu uzasadnienie) albo tłumaczenie, że tak być musi i już bo nie ma innego
          wyjścia.
          Piszę zwykle, bo jak ma zły dzień to wszystko jest na "nie". Taki wiek...
          • Gość: lo recepta na zabki IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 27.08.03, 01:09
            Ha!

            oj, my to mamy uparciuszka - ciagle problemy. Ale do rzeczy.
            Sposob na zabki wymyslil tata. Ja spiewalam piosenki, straszylam chorymi
            zabkami, opowiadal ciekawe historyjki - i wszystko pomagalo jednorazowo (albo
            wcale). Dlugo o trwalo.
            Rzecz w tym, ze Antos uwielbia autka, a jeszcze bardziej mycie szyb w aucie i
            wogole mycie roznych rzeczy. I zabki myjemy opowiadajac, ze np. teraz myjemy
            szybki, a teraz kierownice, a teraz kola, a teraz zegary - zeby bylo widac, jak
            szybko jedzie autko itd. I dziala! Czasem dziecko jest zmeczone i wtedy trzeba
            mu przypomniec jak to fajnie myc autko, i "jak to takie brudne autko do
            lozeczka/na ulice" itp. Plucze zeby jak foczka (widzial w fokarium na Helu jak
            foczki robia pffft). Potem Antos idzie do tatusia/mamusi pokazac "czyste autko"
            i dac "pachnacego buziaczka". Jest bardzo szczesliwy.
            Potrzeba dopasowania tego co dziecko lubi robic, zeby mu sie nie kojarzylo z
            ciaglym "marudzeniem" rodzicow o zabkach.

            Pozdrawiam!
    • Gość: levi453 Re: jak go 'zlamac'? IP: *.mw.mil.pl 29.08.03, 12:27
      A czy probowalas mu zabraniac reczy, ktore chcesz zeby robil?
      Np: "Nie myj zebow !" ,"Bron Boze, nie zakladaj skarpetek", itd...
      Jak bylam mala i glupiutka, to zawsze na mnie dzialaly takie teksty (dopoki sie
      nie zorientowalam, o co chodzi).
      Powodzenia!
      • Gość: paula Re: jak go 'zlamac'? IP: 213.17.162.* 29.08.03, 13:28
        Dobre, tego nie probowalam, ale jak znam synka to raczej nie zadziala.
        Ale z ciekawosci sprobuje w jakiejs malo istotnej sprawiesmile
        Dzieki
        CZESC!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja