jasmina.0
27.04.10, 19:24
Nie wiem z czego wywodzić moje nicniechcenie, nicnierobienie, apatię i w ogóle ogólny marazm jaki mnie ogarnia. Jest autentycznie wszechogarniający. Nic mi się nie chce, nic mi nie idzie, wszystko odsuwam w nieskończoność i niebyt (na zasadzie co masz zrobić dziś zrób jutro będziesz miał jeden dzień wolnego).
Cieżkie tranzyty jakby już za mną - jedynie JEDNA!!!! kwadraturka (Wenus/Jowisz).
Trzy opozycje (Pluto/Wenus, Chiron/ASC i Neptun/ASC).
Reeszta to w zasadzie niezbyt groźne trygony i przyjemne sekstyle.
W moim przypadku to miód/malina.
Ale ten marazm mnie wykańcza, zawalam ciągle jakieś sprawy (czy to Neptun w opozycji do ASC?). Przeciez Saturn w moim pierwszym domu i to w Pannie powinien mnie dyscyplinować a on ma to gdzieś.
A może poczciwe Neptunisko w ten sposób daje mi odpocząc od Urana, Saturna i Marsa, które szarpały moje ego i ciało przez dłuższy czas?
Wprawdzie koniunkcja Marsa do Słońca cały czas jeszcze przede mną ale Mars juz poza Uranem, Uran już poza Marsem, Saturn nie jedzie mi po Wenusce i Uranie kwadraturą a Pluton dał już spokój ascendentowi ( transformacja się dokonuje powoli i już spokojnie.
Jedynie co - to Pluton opozycja Wenus - ale odczuwam go nawet przyjemnie.
Jowisz siedzi sobie w 8 domu na Marsie i lewiatuje w stronę MC itd.
No ludzie - co mi wreszcie da kopa bo dostanę chyba choroby sierocej.