Wreszcie obejrzalem "To nie tak jak myslisz, kotku".
I powiem tak - film na maxa zle zrobiony, zle wyrezyserowany, fatalnie zagrany
i z glupimi dialogami. Takiej amatorki to ja juz dawno nie widzialem! Ale
kilka razy usmialem sie prawie do lez - a to mi sie obecnie juz prawie nie
zdarza (komedie romantyczne i "straszne filmy" mnie nie smiesza)
Wiem, ze o tym bylo juz pisane - ale nie mam zamiaru tego wyszukiwac.
Na pierwszych 5 stronach nie ma, dalej szukal nie bede

Albo tez jest temat dyskusji zupelnie nie na "temat"