dolegapit
09.01.08, 11:48
Witam,
Zwracam się do forumowiczów oraz ekspertów z prośbą o pomoc w
wyjaśnieniu problemu jaki powstał w kwestii podpisanej przeze mnie z
Bankiem Millennium umowy kredytowej. W opisie całej sprawy pominę
kwestię, chyba znaną wszystkim którzy mieli do czynienia z BM,
obsługi klienta przez pracowników tego banku (niekompetentnej,
opieszałej, wprowadzającej w błąd, nie informującej klientów o
postępach w sprawie - … i mógłbym jeszcze tak długo pisać, bo szlag
mnie trafia że wziąłem kredyt w tym banku). Ale wracając do mojej
sprawy – otóż w mojej umowie kredytowej z Bankiem Millennium znalazł
się błąd. Otóż bank zabezpieczył się w umowie kredytowej oprócz
hipoteki na nieruchomości, także na hipotece na udziałach w
nieruchomości wspólnej tj. miejscu postojowym. Tymczasem developer u
którego nabyłem mieszkanie traktuje miejsce postojowe jako prawo
nierozerwalnie związane z prawem własności lokali i nie ustanawia
odrębnej własności garażu wielostanowiskowego, stąd niemożliwe jest
zrealizowanie przeze mnie punktu dotyczącego ustanowienia hipoteki
na udziałach w nieruchomości wspólnej. Tutaj błąd popełnił analityk
banku i po 3 miesiącach w końcu udało mi się rozstrzygnąć tą
kwestię – tylko proszę sobie wyobrazić, że osoba z BM, na którą na
nieszczęście trafiłem w jednym z oddziałów w centrum Warszawy,
kazała mi sama wyjaśniać sprawę tego zapisu w mojej umowie
kredytowej! Popełnili błąd, który ja im miałem wyjaśnić! Tak się
właśnie traktuje klientów w tym banku.
Powyższe udało mi się wyjaśnić, chociaż to wyjaśnić powinien sam
bank, i czekam teraz na przygotowanie stosownego aneksu do umowy.
Mam więc pytanie – czy w przypadku konieczności podpisania aneksu do
umowy, która wynika z błędu popełnionego przez pracownika banku przy
sporządzaniu umowy o kredyt, bank może zażądać ode mnie jakiejś
opłaty z tego tytułu?
Druga sprawa dotyczy tego, że umowę z bankiem podpisałem jako
singiel. W trakcie zawarłem związek małżeński. Teraz muszę ustanowić
hipotekę na rzecz banku w sądzie, tylko że do tego potrzebuje
stosownego zaświadczenia. Bank nie chce mi go wystawić dopóki nie
podpiszę aneksu do umowy, oraz zmusza mnie do tego, by moja żona
albo przystąpiła do kredytu albo go poręczyła. Nie mam ustanowionej
rozdzielności majątkowej ze swoją żoną, więc razem ze mną nabyła
prawo własności do kredytowanej nieruchomości i jest wpisana w akcie
notarialnym jako współwłaściciel. Zgodnie z Kodeksem rodzinnym i
opiekuńczym, w takim przypadku żona musi wyrazić zgodę na
ustanowienie hipoteki na kredytowanej nieruchomości, tymczasem takie
oświadczenie to dla Banku Millennium to za mało. Żądają by moja
małżonka przystąpiła albo do umowy kredytowej albo poręczyła umowę
kredytową. Dodam tutaj, że oprócz hipoteki, zabezpieczeniem mojego
kredytu jest także moje ubezpieczenie na życie. Pracownik banku
zapewnił mnie że nawet gdy żona poręczy kredyt to w przypadku mojej
śmieci przez spłatą kredytu, pozostającą do spłaty część kredytu
pokryje moje ubezpieczenie na życie. Z tonu głosu pracownika
wywiodłem jednak, że nie był tak do końca pewny tej odpowiedzi –
może więc ktoś z was byłby bardziej kompetentny w tej kwestii?
Teraz czy w przypadku poręczenia przez moją żonę mojego kredytu
hipotecznego bank może zażądać ode mnie dodatkowych opłat z tego
tytułu. Czy bank może żądać jeszcze, obok ustanowienia hipoteki i
ubezpieczenia na życie, także dodatkowego zabezpieczenia w postaci
przystąpienia do umowy kredytu mojej żony lub jej poręczenia, skoro
przyznał mi zdolność kredytową jako singlowi, a kwestia dochodów
mojej rodziny, bo jest na 2jka, nie uległa zmianie, ponieważ moja
żona zarabia mniej więcej tyle samo co ja?
Czy z tego tytułu, że cała sprawa z bankiem ciągnie mi się już ponad
3 miesiące i przez ten czas bank nie chce mi wystawić zaświadczenia
o wysokości ustanowionych hipotek przez co z winy banku jestem
narażony na konieczność ponoszenia dodatkowych opłat z tytułu
opłacania ubezpieczenia pomostowego, mogę żądać zwrotu tej sumy,
powołując się na jakieś konkretne przepisy?
Za wszelkie uwagi i porady będę niezmiernie wdzięczny, bo całą
sprawą jestem niezmiernie zmęczony.
Natomiast wszystkich którzy zamierzają wziąć kredyt w Banku
Millennium pragnę przestrzec – ten bank się rozrasta, otwiera nowe
placówki w których zatrudnia młode, niekompetentne osoby, które nie
potrafią udzielić odpowiedzi nawet na proste pytanie jeśli nie ma
ich w szablonie, który muszą się zapewnie wyuczyć zanim przystąpią
do pracy. Ponadto, ten bank nie podejmuje decyzji na poziomie
oddziału, dlatego wszystko załatwia się w tym banku tak wolno i
opieszale. Odradzam ten bank, jak mi miną 3 lata od wzięcia kredytu
to go sobie zrefinansuje w innym banku, teraz musiałbym zapłacić
dodatkowo jeszcze marże, gdyby nie to już bym nie korzystał z usług
BM.
Pozdrawiam,
doleks
e-mail: dolegapit@interia.pl