pitahaya1
14.11.08, 09:23
Witam.
Pewnie nic nowego nie powiem ale może komuś "świeżemu" w temacie kredytów zaoszczędzę czasu.
Kredyt spłacam od jakiegoś czasu, na tyle długiego, że mogę bez prowizji zmienić bank.
Pokusiłam się więc o rozmowę z doradcą Expandera (Babka Tower).
W rozmowie telefonicznej zostałam poproszona o podanie wszystkich istotnych danych (wielkość kredytu, obecne oprocentowanie, wielkość domu...słowem wszystko).
Uprzedziłam i wielokrotnie to podkreslałam, że jeśli nie są mi w stanie zaoferować lepszych warunków to szkoda naszego czasu. Mieszkamy i pracujemy poza W-wą, nie mamy czasu na nic nie wnoszące rozmowy.
Pytałam, o jakim oprocentowaniu możemy mówić.
Na żadne pytanie nie dostałam odpowiedzi, podobno telefonicznie nie można. Niemniej jednak padła sugestia, że możemy rozmawiać o podobnym co teraz.
Pojechaliśmy na to spotkanie. Dojazd ponad godzinę.
Rozmowa 10minut.
Na wstępie usłyszeliśmy, że niestety ale...najniższa marża byłaby ponas dwukrotnie większa niż dotychczasowa. Poza tym nie ta wielkość kredytu, nie ta waluta.
Droga powrotna to kolejna godzina.
Na pytanie, po jaką anielkę zawracano mi głowę...usłyszałam, że, cóż, chciano mi zaproponować inne formy inwestycji.
Czy ja śnię??? Ja chciałam owe pieniądze pożyczyć a nie inwestować.
Szkoda słów. O czasie nie wspomnę.
Nic nowego, wiem. Niemniej jednak może ktoś inny nie straci tyle czasu co my.
Pozdrawiam.