karol.charles
27.09.11, 16:36
Wiem, że pewnie wielkiej pomocy tu nie znajdę, bo pomóc sam sobie mogę tylko…
Ale tonący brzytwy się chwyta… Czy może wyżalić się muszę…
Zdradziła mnie żona… Z kolega z pracy to zrobiła, od dawna „wokół siebie chodzili”. Wiedziałem że ma kolegę, którego lubi ale któż ich nie ma. Ja tez mam koleżanki, które lubię.
Aż w końcu się to stało. Dowiedziałem się, przyznała się. Spotykali się (w „tych” celach) przez pół roku. Prosiła o wybaczenie, mówiła że to się nie powtórzy.
Jest dobrą żoną, wiem (właśnie, czy wiem?) że mnie kocha… Poza tym nie było większych problemów. Jasne, jakieś kłótnie, jakieś ciche dni, ale to raczej wyjątki niż norma. Zwykłe małżeństwo. W seksie też nie było źle…
Niby wybaczyłem (bo KOCHAM ją!!!), ale nie mogę się z tym pogodzić. Że ktoś ją… Moją żonę.. Że ona mogła mi to zrobić.