dropi1
03.02.05, 16:27
Miałam taki sen: otrzymałam diagnozę o tym, że mam raka, że niedługo umrę.
Przez większą część snu poruszałam się po różnych miejscach, z intencją, że
łapię ostatnie chwile życia, potem, że się żegnam. Strach. Potem umieram. nic
nie boli. Nie mam już ciała, pływam w powietrzu, nikt mnie nie widzi, oglądam
znajomych ludzi z niesamowitym spokojem. W pewnym momencie zaczynam komuś
opowiadać, nie otwierając ust, tak jakby w moich i jego myślach, jak wygląda
śmierć. Że najgorszy w tym wszystkim jest potworny strach, a sama śmierć nic
nie boli, że jest niesamowicie spokojnie, ciepło, tylko jest taki smutek
związany z rozstaniem z tym, co do tej pory było moim życiem, z jednoczesną
świadomością, że teraz jest lepiej, bo jestem wolna od strachu i ciała.
Obudziłam się taka niesamowicie spokojnie smutna. Czy ktoś kiedykolwiek miał
taki sen? A może ktoś może mi pomóc zrozumieć co to znaczy?