IP: 82.146.246.* 19.07.07, 01:13
XXI wiek, a ludzie wierzą we wróżby, magię gwiazd, tajemne moce, a nie
potrafią uwierzyć w prawdziwego, namacalnego Boga. Polecam przejść się do
kościoła. Niekoniecznie na niedzielną mszę - często masówkę, ale na spotkanie
z Jezusem w cztery oczy. Gwarantuje, rozwiązuje wiecej problemów niż kosmos.

Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: Ann Re: Pajanoja IP: *.elpos.net 19.07.07, 01:49
      Ehh, już sam Twój nick "za.cofany", mówi o tym, iż Ty człowieku chyba zerwałeś
      się z gruszki...

      Właśnie o to chodzi, mamy XXI, wielu mądrych ludzi rozwijających się duchowo,
      którzy wierzą, że mogą rozwiązywać swoje problemy dzięki samym sobie, a nie
      poprzez zapłatę kościołowi jałmużny jak to bywało za czasów inkwizycji i czasów
      wcześniejszych lub też poprzez rzucenie pieniędzy na tacę...

      Kościół nie jest domem Boga, ani Jezusa, ten dom i miejsce, w którym się
      znajdują te Najwyższe Energie Miłości tkwi w naszych sercach... Tak, nie w
      kaplicach, meczetach, kościołach, zborach czy cerkwiach... Są to tylko miejsca
      kultu, gdzie mamy szansę się skupić na swoim wnętrzu, ale tam Boga nie
      odnajdziemy i nie zobaczymy drogi do niego, bo tak naprawdę to... pomiędzy
      Bogiem a nami nigdy nic nie było. Nie trzeba pokutować, odwiedzać każdy
      przydrożny kościół żeby Bóg nas wysłuchał, bo on zawsze nas słucha, nawet teraz
      pewnie patrzy na to, jak pisze tego maila i sam się cichutko uśmiecha z powodu
      dosadnych refleksji, jakie tutaj na tym forum staram się sadzić ;)...

      Człowiek jest zbyt złożoną istotą, aby wierzyć tylko w kościół i tkwić dalej w
      ciemnocie jaką przez wieki kościół karmił swoich wiernych... Pamiętajcie: Bóg
      jest w Waszych sercach, nieważne, jak zechcecie go odnaleźć: jedna osoba
      odnajdzie go po rozmowie z psychologiem, inna z wróżką, a jeszcze inna z
      księdzem... Także nie narzucajmy norm, iż poza kościołem nie istnieją inne formy
      pomocy dla ludzi. Ludzie są znacznie mądrzejsi niż kiedyś i szukają ratunku i
      rozwoju w swojej naturze, w której jest zapisany rozwój duchowy.

      Oby tylko się nie uzależniać od kogoś, gdyż tak naprawdę to nie kościół, msza
      czy Tarot rozwiązują problemy, lecz... my sami. Niekiedy tylko gubimy się nieco
      na drodze losu, ale na szczęście znamy już sposoby, które pozwalają z powrotem
      się na niej odnaleźć.
      • Gość: za Re: Pajanoja IP: 82.146.246.* 19.07.07, 02:25
        > Właśnie o to chodzi, mamy XXI, wielu mądrych ludzi rozwijających się duchowo,
        > którzy wierzą, że mogą rozwiązywać swoje problemy dzięki samym sobie, a nie
        > poprzez zapłatę kościołowi jałmużny jak to bywało za czasów inkwizycji i
        czasów wcześniejszych lub też poprzez rzucenie pieniędzy na tacę...

        1. XXI wiek i pełno ludzi idących w stronę zabobonów, tajemnych mocy, a
        niepotrafiących uwierzyć. Tymczasem rozwiązanie większości problemów tkwi
        właśnie w wierze, w nas, w Piśmie Świętym, w pomocy od Boga...

        2. Wydaje mi się, iż wyraźnie w swojej wypowiedzi zanznaczyłem, że nie mamy iść
        do kościoła w celu płacenia, dostawania czegokolwiek, lecz dla siebie, dla Boga.
        Miejsce to wskazałem jako najlepsze (w mojej opinii) do swojego rozwoju duchowego.


        > Kościół nie jest domem Boga, ani Jezusa, ten dom i miejsce, w którym się
        > znajdują te Najwyższe Energie Miłości tkwi w naszych sercach... Tak, nie w
        > kaplicach, meczetach, kościołach, zborach czy cerkwiach... Są to tylko miejsca
        > kultu, gdzie mamy szansę się skupić na swoim wnętrzu, ale tam Boga nie
        > odnajdziemy i nie zobaczymy drogi do niego, bo tak naprawdę to... pomiędzy
        > Bogiem a nami nigdy nic nie było.

        1. Bóg jest w każdym z nas i tu się mniej więcej zgadzamy :) Nie mogę się jednak
        zgodzić, że nie w tych 'miejscach kultu' nie znajdziemy Boga. Wręcz przeciwnie,
        tam wydaje się on bliżej. Byłem, czułem.

        2. Nic między nami, a Bogiem nie było? Ojj, było, było. Myślę, iż są na to
        lepsze dowody (ŚWIADACTWA LUDZI np. niewierzących przez większość życia i nagle
        za sprawą pewnych JEGO interakcji całkowita zmiana...) niż na działanie wróżb,
        które są zwykle przedstawiane przez wybitnych psychologów potrafiących świetnie
        manipulować ludźmi.



        > Człowiek jest zbyt złożoną istotą, aby wierzyć tylko w kościół i tkwić dalej w
        > ciemnocie jaką przez wieki kościół karmił swoich wiernych..

        W tej chwili nie rozmaiamy o tym, co robił kościół (a było sporo błędów, sporo
        pewnie będzie, ale dlaczego nigdy nie zauważacie tych dobrych rzeczy?!?), ale o
        MĄDREJ wierze w Boga. Mądra, to znaczy nieprzysłaniajęcej całego świata jak
        niektórym fanatykom (rydzyki itp), ale wyważona, taka prowadząca do checi stania
        się jak najlepszym człowiekiem.


        > Ehh, już sam Twój nick "za.cofany", mówi o tym, iż Ty człowieku chyba zerwałeś
        > się z gruszki...

        Mój nick jest ironiczny :)


        POZDRAWIAM!
        • Gość: Ann Re: Pajanoja IP: *.elpos.net 19.07.07, 11:53
          > 1. XXI wiek i pełno ludzi idących w stronę zabobonów, tajemnych mocy, a
          > niepotrafiących uwierzyć.

          Uważam, że znacznie więcej zabobonów miało zastosowanie 200 lat temu aniżeli
          teraz więc myślę, że ludzie jednak potrafią się rozwijać. Wróżba czy sesja u
          wróżki nie jest zabobonem ale pracą prognostyczno-psychologiczną, dzięki której
          człowiek ma szansę się odnaleźć, jeśli się zagubił. Zawód "wróżbita-prognostyk"
          jest wpisany prawnie do Rejestru Pracy i nie ma w tym nic zabobonnego, jak to
          zwykłeś tu mawiać.

          > Tymczasem rozwiązanie większości problemów tkwi
          > właśnie w wierze, w nas, w Piśmie Świętym, w pomocy od Boga...

          Nie twierdzę, że niektórzy nie odnajdują ukojenia w wierze (choć nie wspomniałeś
          o jaką wiarę chodzi, o religijność?), w Piśmie Świętym trochę trudno odnaleźć
          rozwiązanie codziennych problemów, które nieraz człowieka przerastają. W pomocy
          od Boga - jak najbardziej, ale Bóg przejawia się nie tylko podczas modlitwy,
          Jego działanie może następować również wtedy, gdy jeden człowiek pomaga
          drugiemu, gdyż jest to również przejaw miłości Boskiej. Powiedzenie głosi "Jeśli
          sobie sam pomagasz, pomaga Ci i Bóg" i uważam, iż to chyba jedno z
          najmądrzejszych powiedzeń, jakie kiedykolwiek wymyślono.

          > 2. Wydaje mi się, iż wyraźnie w swojej wypowiedzi zanznaczyłem, że nie mamy iść
          > do kościoła w celu płacenia, dostawania czegokolwiek, lecz dla siebie, dla Boga
          > .
          > Miejsce to wskazałem jako najlepsze (w mojej opinii) do swojego rozwoju duchowe
          > go.

          Otóż to, wskazałeś to miejsce wg siebie jako najlepsze do rozwoju osobistego,
          niemniej nie jesteś jedynym człowiekiem na Ziemi i dla każdego nie musi być
          dobre tylko jedno.

          > 1. Bóg jest w każdym z nas i tu się mniej więcej zgadzamy :) Nie mogę się jedna
          > k
          > zgodzić, że nie w tych 'miejscach kultu' nie znajdziemy Boga. Wręcz przeciwnie,
          > tam wydaje się on bliżej. Byłem, czułem.

          Kościół nauczył swoich wiernych materializacji wiary: a to Bóg mieszka w tym
          obrazie, a to w drugim, a to w kaplicy, a to w święconej wodzie... Chwileczkę, o
          jakim Bogu mówimy. To wiara nadaje tym miejscom, rzeczom ich "świętości" a nie
          Siły Wyższe.
          Natomiast w owych miejscach kultu Bóg wydaje się bliżej tylko dlatego, że
          łatwiej jest tam odczuć Go w sobie, w skupieniu, w ciszy i modlitwie, za
          zgiełkiem całego świata. Próbowałeś kiedykolwiek sztuki medytacji? Tam również
          Bóg daje się silnie odczuwać, ale nie dlatego, że on mieszka w samej sztuce
          medytacji, ale dlatego, iż jest to jedna z dróg, które pozwalają nam usłyszeć
          Boga w sobie, gdyż On jest zawsze, niemniej na codzień, jako ludzie, nie mamy
          możliwości słyszeć go na każdym kroku.

          > 2. Nic między nami, a Bogiem nie było? Ojj, było, było. Myślę, iż są na to
          > lepsze dowody (ŚWIADACTWA LUDZI np. niewierzących przez większość życia i nagle
          > za sprawą pewnych JEGO interakcji całkowita zmiana...) niż na działanie wróżb,
          > które są zwykle przedstawiane przez wybitnych psychologów potrafiących świetnie
          > manipulować ludźmi.

          Nie zgodzę się z tym. W Boskiej naturze pomiędzy Nami a Bogiem NIGDY nic nie
          było, to ludzie postawili przed sobą mury oddzielające Boga od Nich, ale tylko w
          Ich świadomości.
          A swoim zdaniem odnośnie seansu wróżbiarskiego obrażasz profesjonalne i uczciwe
          wróżki, wrzucasz wszystkie do "jednego worka". Nie każda wróżka jest
          "psychologiem manipulującym ludźmi", uwierz, że są na tym świecie i dobre
          istoty, które nie liczą tylko na zarobek na poszkodowanych przez los ludziach.

          > W tej chwili nie rozmaiamy o tym, co robił kościół (a było sporo błędów, sporo
          > pewnie będzie, ale dlaczego nigdy nie zauważacie tych dobrych rzeczy?!?), ale o
          > MĄDREJ wierze w Boga. Mądra, to znaczy nieprzysłaniajęcej całego świata jak
          > niektórym fanatykom (rydzyki itp), ale wyważona, taka prowadząca do checi stani
          > a
          > się jak najlepszym człowiekiem.

          Sporo błędów? Człowieku, Ty inkwizycje, polowanie na czarownice, haracze,
          sprzedawanie odpustów, spiskowanie i Bóg wie co jeszcze nazywasz "jakimś tam
          błędem"?? To były morderstwa w "imię Boga", wmawianie ludziom, iż jeśli nie
          wykupią odpustu pójdą do piekła, i kogo Ty tu nazywasz manipulatorem?? Wróżkę
          starającą się pomóc drugiemu człowiekowi nazywasz manipulatorką, a kościół
          stawiasz na piedestał... A pewnie, najlepiej zapomnieć o tym co było i żyć tym,
          co jest, ale, jak to się mawia w słynnej piosence "Przeszłość jest tatuażem, nic
          jej nie zmaże...". Najlepiej jest pogapić się na biedujące nad różańcem
          zakonnice w kościelnych ławkach, dobrodusznych księży i skupiać się tylko na
          dobrych rzeczach, ale...tak się nie da. Natomiast do MĄDREJ wiary w Boga
          niekoniecznie potrzebny jest każdemu kościół, każda ma prawo do własnego wyboru,
          w jaki sposób udaje mu się lepiej odczuć Boga w sobie. Chwała kościołowi za to,
          że jest, że naucza, że jest wiele osób, które właśnie tam odnajdują Boga... Ale
          miejmy zdrowy rozsądek i pamiętajmy, że to tylko miejsce kultu, a Bóg zawsze był
          jest i będzie tylko i wyłącznie w nas, w naszych sercach; będzie jako symbol
          miłości, tej prawdziwej, bezinteresownej, szczerej... Miłości rodzicielskiej do
          każdej duszyczki, każdego dziecka Boga, które stąpa po tej Ziemi...
    • alicez Re: Pajanoja 19.07.07, 08:07
      A jaka różnica w wierze we wrożby a w Boga?
    • kleopatra291 Re: Pajanoja 19.07.07, 11:28
      Ciekawe. Szkoda, że niestety, czasem to nieprawda.
    • agrentowy4321 Re: Pajanoja 06.03.23, 08:39
      Niekiedy może być to ciekawe
    • irona.sonata Re: Pajanoja 26.04.23, 21:18
      To nurtujące

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka