Dodaj do ulubionych

Przypadki, wypadki i rozboje

15.10.07, 22:24
Czy słyszeliście o podobnych przypadkach?
e-walbrzych.pl/index.php Gang szuka złota i pieniędzy

• W Świdnicy grasuje szajka złodziei, wobec których policja jest
bezradna. Na osiedlu położonym przy zalewie Witoszówka panuje
psychoza strachu, mieszkańcy starają się nie opuszczać domów, a na
słupach rozkleili kartki z ostrzeżeniem.
Gang okradł już osiemnaście domków jednorodzinnych, niektóre po dwa
razy. Za każdym razem łupem złodziei padały pieniądze i złoto o
wartości nie mniejszej niż 10 tysięcy złotych. Są doskonale
zorientowani w zwyczajach domowników. Potrafią włamać się do domu w
biały dzień, wykorzystując to, że rodzina wyszła na zakupy
Obserwuj wątek
    • bogatka1 Re: Spłonęła biblioteka 13.11.07, 10:08
      "Czerwone Gitary" - Płoną góry, płoną lasy
      (zmiany Krzysztof Stachnik)

      Płoną książki, płoną tomy w przedwieczornej mgle,
      Stromym zboczem dnia słońce toczy się.
      Płoną książki, płoną tomy, lecz nie dla mnie już,
      Brak mi lektur złych i regałów słów.

      Rzuć między nas najszerszą z rzek,
      Najgłębszy nurt, najdalszy brzeg.
      Rzuć między nas to, co w nas złe,
      A ja i tak odnajdę Cię.

      Płoną książki, płoną tomy, nim je zgasi zmierzch,
      Znowu minie noc, znowu minie dzień.
      Płoną książki, płoną tomy, lecz nie dla mnie już,
      Brak mi zwierzeń Twych, ciszy Twego snu.

      Rzuć między nas najdłuższy lot,
      Najskrytszy żal, najgłupszy błąd.
      Rzuć między nas to, co w nas złe,
      A ja i tak odnajdę Cię

      W innej bibliotece.
      q4.pl/?id=17&news=118272 Hańba, bo to było podpalenie.
      Jan: Gorzej niż... Ostatni raz na ziemiach polskich ksiązki palili
      hitlerowcy. Jeżeli naszą bibliotekę rzeczywiście podpalono, oceniam
      ten czyn gorzej, niż hitlerowski. Wtedy książki palono z powodów
      ideologicznych (abstrahując od jej słuszności), teraz wyłącznie z
      wandalizmu, głupoty, prymitywizmu. Karą dla złapanych podpalaczy (a
      warto się postarać o wyjaśnienie sprawy) winny być długie miesiące
      bardzo ciężkiej pracy fizycznej z przeznaczeniem zarobków na odnowę
      księgozbioru (niezależnie od tego, w jakim wieku są bandyci).
    • bogatka1 Re: Przypadek z Indonezji 21.11.07, 22:31
      Straszne! To jak ze złego snu
    • bogatka1 Re: Przypadki, wypadki i rozboje 16.11.08, 16:24
      www.wypadek.pl/body/bibl/czasopisma/bezp_pracy/artykuly/2002_01_1/2002_01_01.htm (...)"Czynniki psychospołeczne i organizacyjne
      Definicje, występowanie, przewidywanie i możliwe konsekwencje przemocy w środowisku pracy zaczęły przyciągać uwagę praktyków i badaczy środowiska pracy. Powodem tego jest narastająca liczba morderstw w tym środowisku [13]. Od momentu pojawienia się zainteresowania problematyką przemocy w środowisku pracy stało się jasne, że istotne są takie kwestie, jak natura (definicja), występowanie, predyktory*) oraz zapobieganie przemocy.

      Predyktory przemocy

      Studia literaturowe dotyczące predyktorów przemocy (Predyktor; ang. predictor - pojęcie używane w psychologii, jego znaczenie można opisać jako obserwację czegoś, co pozwala na wyciągnięcie wniosków i na tej podstawie przewidywanie (prognozowanie) w środowisku pracy wskazują, iż najwięcej uwagi koncentruje się na zbudowaniu "sylwetki" pracownika potencjalnie gwałtownego lub "rozczarowanego".(...)"
      • bogatka1 Re: Przypadki, wypadki i rozboje 17.01.09, 19:38
        miasta.gazeta.pl/lodz/1,35136,6169331,Rabowali_staruszki_wracajace_z_bankow.html "Policjanci ze śródmiejskiego komisariatu zatrzymali pięć osób zamieszanych w sprawę. 28-letni Daniel O. wpadł na gorącym uczynku, po tym jak rzucił się na 73-letnią kobietę w przejściu podziemnym przy Centralu i próbował wyrwać jej torebkę. Szarpał się ze starszą panią na schodach, w końcu wyszarpnął torbę i uciekł. Kilka minut później został zatrzymany.

        Nad sprawą napadów na staruszki wracające z banków policjanci pracowali od kilku miesięcy. Powołano nawet specjalną grupę zajmującą się tym tematem. Schemat działania bandytów był za każdym razem podobny. - W wybranym banku ofiar szukała kobieta. Wybierała starsze panie, które wypłacały większą gotówkę, najczęściej ponad tysiąc złotych - opowiadają policjanci. - Dawała znać swoim wspólnikom i tu jej rola się kończyła.
        Złodzieje szli za wychodzącą z banku kobietą i czekali na dogodny moment, żeby okraść. Działo się to najczęściej już w pobliżu domu ofiary, czasem na klatce schodowej. Do policjantów dotarły sygnały o kilkunastu podobnych napadach."
    • bogatka1 Re: Przypadki, wypadki i rozboje 16.11.08, 17:13
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48033&w=72508372 dziwne incydenty lotnicze - czasami strach latać
    • bogatka1 Re: Przypadki, wypadki i rozboje 06.11.09, 11:08
      forum.gazeta.pl/forum/w,48033,65013408,65013408,Prawdziwe_z_sadu_.html

      forum.gazeta.pl/forum/w,92442,102501802,102501802,Jak_sie_ustrzec_przed_taka_napascia_.html
    • bogatka1 Re: Przypadki, wypadki i rozboje 10.12.09, 20:54
      wyborcza.pl/1,76842,7323436,Szukam_mordercow_syna.html „Po drugiej obudziło ją skomlenie suczki. Wstała, zmieniła jej opatrunek. Wyjrzała przez okno do ogrodu. Była spokojna, bezśnieżna noc. Wróciła do łóżka. Potem miała koszmar. Śniło jej się, że ktoś unosi nad nią metalową rurkę i uderza gdzie popadnie. Potem łapie za związane w kitkę długie włosy i szarpie mocno. Ciągnie, dopóki nie zrzuci jej na podłogę. Gdy dotarło do niej, że to nie sen, zaczęła drapać napastnika i przeraźliwie krzyczeć: - Radek, Radek, ratuj mnie!
      (...)Ojciec Radka wie, że w ich domu podczas napadu była czwarta osoba. Musiał być też kierowca, który wszystkich przywiózł: - Kozicki był łatwym celem, bo obnosił się ze swoją winą. Dalej już tak łatwo nie pójdzie. Ale ta sprawa nigdy nie da mi spokoju, ona trzyma mnie przy życiu. Nie myślałem, że w człowieku może być tyle nienawiści. Jeżeli diabeł istnieje, to podpiszę z nim cyrograf. Żeby ich wszystkich wyłapać i zaprowadzić przed sąd. Na razie cieszą się wolnością. Ale jestem pewien, że każdej nocy się boją...”
    • bogatka1 Re: Decyzje 10.10.10, 15:57
      takchcezyc.pl/ z Optymistów, ciekawa strona:
      "W OSTATECZNYM ROZRACHUNKU TO WŁAŚNIE NASZE DECYZJE, A NIE ZEWNĘTRZNE UWARUNKOWANIA, OKREŚLAJĄ NASZE PRZEZNACZENIE.

      To, jak dzisiaj żyjesz, jest rezultatem uprzednio podjętych decyzji:
      z kim zdecydowałeś się spędzać swój czas,
      czego postanowiłeś się uczyć bądź nie uczyć,
      w co wierzyć.

      Twoje dzisiejsze życie zależy od tego, co zdecydowałeś kontynuować, a co porzucić, czy postanowiłeś się ożenić i mieć dzieci, od twoich decyzji, co jeść, czy palić i pić, od decyzji, kim będziesz i do czego jesteś zdolny.
      Wszystko to wpływało bezpośrednio na kierunek twojego życia.
      Jeśli więc naprawdę chcesz zmienić własne życie, musisz podjąć kilka zupełnie nowych decyzji dotyczących tego, kim będziesz, dokąd chcesz dojść i czemu chcesz się poświęcić."

      Anthony Robbins "Listy od przyjaciela"
    • bogatka1 Re: Przypadki, wypadki i rozboje 08.10.11, 20:02
      policyjni.gazeta.pl/Policyjni/1,91152,10362502,Obciela_mezowi_genitalia_i_wrzucila_do_mlynka_na_odpadki.html
      "48-letnia emigrantka z Wietnamu odcięła swojemu mężowi genitalia. Wcześniej uśpiła go i przywiązała do łóżka. Kobieta była zła z powodu zbliżającego się rozwodu.


      Fot. Garden Grove Police Dept.
      Obcięła mężowi genitalia
      ZOBACZ TAKŻE
      "Ugotowałem i..." - historia seryjnego mordercy, Alberta Fisha
      Najokrutniejsze morderczynie
      Poćwiartowali zwłoki kobiety i rozrzucili je po całym Krakowie. Wpadł ósmy podejrzany
      Przygotowując obiad Catherine Becker dosypała nieznaną truciznę, która uśpiła męża. Mężczyzna obudził się przywiązany do łóżka. Nie mogąc się ruszyć obserwował żonę, które wzięła 25-centymetrowy nóż i odcięła mu genitalia. Kobieta wrzuciła je do młynka na odpadki w zlewozmywaku i włączyła go.

      Policja z Los Angeles znalazła mężczyznę krwawiącego z krocza. Leżał obok łóżka. Wymagał hospitalizacji. Jak powiedział śledczym, żona była na niego zła, ponieważ wystąpił o rozwód."(...)
      • an.ta Re: Przypadki, wypadki i rozboje 08.09.12, 21:39
        Przy niektórych aż mi skóra cierpła .
    • bogatka1 Re: Mordercza para statystów 07.01.13, 09:48
      natropie.onet.pl/najnowsze/mordercza-para-statystow,1,5321196,artykul.html
      "W jednym z mieszkań w centrum Krakowa policjanci z "Archiwum X" znajdują ludzkie zwłoki zamurowane w spiżarce. Ofiarą zbrodni jest zaginiony od ośmiu miesięcy 44-letni mężczyzna. Śledztwo w tej sprawie będzie mieć zaskakujący finał.
      (...) Tajemnicze zniknięcie męża

      14 maja 2005 r. Monika B. zgłosiła na policji zaginięcie męża, 44-letniego Ryszarda B. Spisującemu raport funkcjonariuszowi Monika powiedziała, że ostatni raz widziała Ryszarda dzień wcześniej, tuż przed jego wyjazdem do pracy. Później kontakt z nim się urwał. Fakt, że przez cały czas miał wyłączoną komórkę, co nie było w jego zwyczaju, wzbudził jej podejrzenia. Kobieta twierdziła, że w ostatnich miesiącach jej mąż, menadżer firmy budowlanej, bardzo się zmienił: był zamknięty w sobie, często wspominał o śmierci. Jeszcze tego samego dnia policja znalazła samochód Ryszarda B. niedaleko zalewu w Kryspinowie. Pomimo intensywnych poszukiwań, mężczyzny nie udało się odnaleźć.

      Kilka miesięcy później, sprawą tajemniczego zaginięcia Ryszarda B. zajęli się funkcjonariusze z krakowskiego "Archiwum X"- sekcji policji wyspecjalizowanej w rozwiązywaniu szczególnie trudnych spraw kryminalnych.

      - W przypadku każdej sprawy niewyjaśnionego zaginięcia, którą się zajmujemy, analizujemy dogłębnie fakty dotyczące osoby zaginionej i zdarzenia, z którymi to zniknięcie mogłoby mieć związek. - stwierdza Bogdan, szef "Archiwum X".

      Staramy się odtworzyć szczegółowo okoliczności w jakich zaginął ten człowiek, ale również analizujemy bardzo drobiazgowo jego relacje rodzinne i towarzyskie – często to właśnie tu kryje się prawda o zaginięciu.

      Co kryje prawda?

      Aby rozwiązać zagadkę tajemniczego zniknięcia Ryszarda B. archiwiści przeanalizowali akta sprawy, powtórnie przesłuchali rodzinę, znajomych zaginionego. Weryfikacja zeznań żony Ryszarda B. skłaniała policjantów do przekonania, że kobieta nie mówi prawdy.

      W toku rozmów ze znajomymi zaginionego, policjanci wykryli, że na kilka miesięcy przed jego tajemniczym zniknięciem, Ryszardowi B. groził pewien mężczyzna i był to prawdopodobnie kochanek jego żony. W toku czynności operacyjnych policjanci ustalili, że rzeczywiście Monika ma od kilku lat romans z Januszem L., 43-letnim mężczyzną, pochodzącym z Krakowa, rozwiedzionym, nie posiadającym stałej pracy. W lipcu 2005 r. Janusz wprowadził się do Moniki i został przedstawiony jej dzieciom jako znajomy męża. Wcześniej Janusz zamieszkiwał w mieszkaniu swojej matki, a po jej śmierci w czerwcu 2005 r. wyremontował mieszkanie i wynajął je studentom.

      Tymczasem Monika B. pół roku po zgłoszeniu zaginięcia męża podjęła intensywne działania, aby przejąć kontrolę nad jego majątkiem i w tym celu złożyła w sądzie wniosek o uznanie Ryszarda za zmarłego. Z zachowania Moniki nie wynikało, aby zbytnio przejęła się zaginięciem męża, jej działania cechowała determinacja w szybkim przejęciu praw do majątku Ryszarda, który obejmował m. in. mieszkanie, dom, lokaty finansowe.

      Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego policjanci z "Archiwum X" doszli do przekonania, że za zaginięciem Ryszarda B. stoi misternie uknuty plan zbrodni. Podejrzewano, że Ryszard B. został zamordowany, a sprawcami tego czynu byli jego żona oraz jej kochanek. W związku istniejącym podejrzeniem, prokurator zadecydował o zatrzymaniu Janusza L. i Moniki B. oraz dokonaniu w ich mieszkaniach policyjnego przeszukania. Przeprowadzona w lutym 2006 r. rewizja w mieszkaniu Janusza L.- które wynajmowane było wówczas przez studentów - doprowadziła do makabrycznego odkrycia.

      Sarkofag

      Podczas przeszukania mieszkania Janusza L. przy ul. Komorowskiego na krakowskim Salwatorze, policjanci zwrócili uwagę na niestandardową betonową wnękę znajdującą się w spiżarce. Podjęto wówczas decyzję o jej skuciu. Funkcjonariusze spodziewali się, co mogą tam znaleźć, ale to co zobaczyli po czterech godzinach rozkuwania betonu, było wstrząsem nawet dla tych najbardziej doświadczonych i odpornych policjantów. We wnęce w foliowym worku ukryte było ciało Ryszarda B. Przy zwłokach, będących w dalekim stopniu rozkładu, znajdowało się kilka rzeczy zamordowanego: proteza ręki, różaniec, zegarek oraz drewniana pałka (narzędzie zbrodni). Sekcja zwłok potwierdziła, że mężczyzna miał rozległe obrażenia czaszkowo-mózgowe, które doprowadziły do jego zgonu.

      Rekonstrukcja zbrodni

      W toku przesłuchań na policji, Monika B. przyznała się, do współuczestnictwa w morderstwie. Podczas wizji lokalnej kobieta opowiedziała o szczegółach zbrodni. Przesłuchiwany przez śledczych Janusz L. nie przyznał się do stawianych mu zarzutów i odmówił składania wyjaśnień.

      Według wersji przyjętej przez prokuraturę w śledztwie, wieczorem 13 maja 2001 r. kochankowie zwabili podstępem Ryszarda B. do mieszkania matki Janusza L. (w tym czasie matka Janusza przebywała w szpitalu). Ryszard został zaatakowany przez Janusza znienacka. Mężczyzna zadawał mu ciosy drewnianą pałką w tył głowy. W starciu z dużo silniejszym od siebie napastnikiem, Ryszard B. nie miał szans.

      Po morderstwie, ciało ofiary zostało przeniesione do spiżarki, gdzie później zostało zamurowane przez Janusza L. Monika z Januszem porzucili samochód Ryszarda w okolicach zalewu w Kryspinowie i podjęli szereg innych działań, mających na celu zatarcie zbrodni oraz dostarczenie sobie alibi."
      • an.ta Re: Mordercza para statystów 07.01.13, 16:44
        O rany!!! Ale dranie!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka