Nienie-nie o polityce-no moze troche

21 lipca owego roku wyjechalismy na Mazury-przesiadka byla w nocy w
Warszawie.Jechalismy z namiotami i calym ekwipunkiem.Ludzi tlum.W pewnej
chwili ktos mnie niechcacy potracil i z wielkim hukiem wypadla na peron
warszawskiego dworca z mojego plecaka..siekiera

Kto pamieta te czasy ten wie jakie to moglo miec skutki..

Ze stoickim spokojem podnioslam i wlozylam nazad do plecaka.Wynieslismy bagaze
do przechowalni i poszlismy w "miasto".
Ledwo wschodzilo slonce-miasto jeszcze bylo uzbrojone po zeby.
Mielismy flanelowe koszule i polatane dzinsy-i w tym stroju poszlismy do
hotelu Forum

Hotel rowniez obstawiony jeszcze.
Pozniej spacer po Warszawie-spotkalismy taka jedna nawiedzona dziewczyne z
gitara-spiewala "Mury"..wszystko bylo jakby troche nierealne..do dzis
wspominam ten dzien ..wieczorem pociagiem juz bez niespodzianek na Mazury.
Dopiero pozniej dowiedzielismy sie,ze dokladnie tego dnia zniesiono stan wojenny..