Dodaj do ulubionych

gotowanie w...samochodzie:)

17.07.08, 11:27
Przedwczoraj ogladalam program-Wissenshunger(zreszta codziennie ogladam bo
lubie)i byl wlasnie eksperyment-gotowanie w auciesmileI wiecie ,ze im wyszlo?tongue_out
Kucharz profi kontra hobbystasmile
Byla zupa,ryba i desersmile
Czego to ludzie nie wymyslabig_grin
www.vox.de/kochen_4406.php?mainid=20080715&area=carcooking&bereich=wissenshunger
Obserwuj wątek
    • aniaiewa Re: gotowanie w...samochodzie:) 17.07.08, 16:39
      Widzialam i tez nie wiem, czemu w sumie nie wpadlam na to wczensiejwink
      Ostatnio jak wsiadlam do rozgrzanego auta to kierownicy nie moglam dotknac
      (jechalam trzymajac ja 2 paluszkami Doslownie) i sie oparzylam nia w udo (tak na
      serio... Slad zostal - mialam krotka spodnice)
      A.
    • czekolada72 Re: gotowanie w...samochodzie:) 11.09.08, 18:17
      Tak gdzie w polowie wakacji jechalam sobie autobusem mpk-u, a
      rownolegle jechalo autko - kierowca palaszowal kanapke - pol bulki z
      zoltym serem, plastrami pomidora i cebulkii, a obok niego siedziala
      pani, z deska na kolanach, nozem w lapie mi, na polce pod szyba
      miala rozlozone produkty spozywczxe i produkowala owe kanapki ,
      takze dla siedzacych z tyłu nastoletnich dzieci. Chcialam zaznaczyc,
      ze autko bylo miejscowe, a godzinka - ok 8-9 rano.
      • mysiulek08 Re: gotowanie w...samochodzie:) 12.09.08, 00:16
        U nas to normalka smile Glownie oczywiscie na wyjazdach, choc i w miescie zdarza mis ie robic drugie sniadanie w aucie pod marketem.
        Po prostu mamy WIELKA awersje do tutejszych zarciodajni, gotowcow zarciowych i wolimy nie ryzykowac rozstroju zoladka smile
        W samochodzie jezdzi zestaw typu: deska, talerzyk, noz, widelec, lyzka, kubki, a jesli wiemy ze pobyt "na miescie" poza domem sie przedluzy to i termos z herbata jest smile
        • czekolada72 Re: gotowanie w...samochodzie:) 12.09.08, 08:29
          Hmmmm wedlug mnie jest roznica miedzy produkcja posiłków w aucie na
          parkingu np., a w czasie jazdy - wyobraz sobie co mogloby sie stac
          dzieki takiemu nozykowi, gdyby np auto gwaltownie zachamowało, albo
          ktos za nimi nie zachamował.
          Ja karmilam Mala w czasie jazdy np danonkami czy owocami, ale
          siedzialam z tyłu i nie uzywalam do tego ostrych szpikulcow.
          A taka sytuacja - todla mnie gorzej niz gdy "baba za kierownica" w
          czasie jazdy robi sobie full makijaz.
          Wiem, ze 100xmoze sie nic nie stac, ale 101... no coz - dla mnie to
          poprostu jest nieodpowiedzialne.
          • mysiulek08 Re: gotowanie w...samochodzie:) 12.09.08, 17:29
            Ale na wyjazdach wlasnie zarelko typu kanapki robie najczesciej w trakcie jazdy. Lodowka i ja jedziemy z na tylnej kanapie smile
            Nie sadze by cokolwiek az tak niebezpiecznego sie stalo. W trakcie gwaltownego hamowania nozyk z zasady wypadnie z dloni, a w miescie nie gnasz 200 na godzine by w przypadku bum wiory z ciebie zostaly.

            Mnie i owszem przy stu paru km/h przyszlo robic jedzenie, ale to byla argentynska pampa, droga jak stol, szeroka, pusta po horyzont.
            • czekolada72 Re: gotowanie w...samochodzie:) 13.09.08, 09:51
              Wiesz, ja jestem tolerancyjna, i jezeli to nie kolo mnie jako
              kierowcy siedzi kucharz; jezeli nie kolo mnie, bedacej w czyms
              jasnym np siedzi osoba krojaca pomidory w czasie ruchu, nawet
              minimalnego, bo w czasie jazdy, nawet "korkowej" ten ruch jest i w
              czasie nagłego hamowania tenze rozkrojony pomidorek moze znalezc sie
              np na moim jasnym podkoszulku lub na mojej twarzy; jezeli kierowca
              jadacy z takim kucharzem przed lub za mna nie dokona jakiegos
              gwaltownego ruchu w wyniku owego kucharzenia, w zwiazku z czym moje
              auto mogłoby zostac uszkodzone - to niech sobie taki kucharz nawet
              ognisko w autku rozpala i w kociołku zupke warzy, co by tam z głodu
              ludzie nie pomarli.
              Ropzumiem, ze w podobny sposob tłumaczysz robienie makijazu,
              malowanie paznokci, golenie sie, prace na laptopie, korzystanie z
              komorki, czytanie ksiazki, prasy itd....
              OK
              byle nie dotknelo to mnie i moich bliskich...
              • mysiulek08 Re: gotowanie w...samochodzie:) 13.09.08, 20:42
                > Ropzumiem, ze w podobny sposob tłumaczysz robienie makijazu,
                > malowanie paznokci, golenie sie, prace na laptopie, korzystanie z
                > komorki, czytanie ksiazki, prasy itd....

                Jesli nie robi tego kierowca a pasazer to mnie nie to przeszkadza.

                Widzisz, kiedys to mi bardzo przeszkadzalo, a tu przywyklam, ze kobiety, kierujace autem, robia sobie makijaz (nawet maja specjalne lusterka mocowane na slupku), ze w czasie stania na swiatlach ktos cos tam grzebie w laptopie, ze dzieciaki na tylnych siedzeniach w SUV'ach ogladaja filmy.
                Ja sie nie maluje, nie gadam przez komorke, nie uzywam laptopa itp.
                Jedyny moj grzech to wlasnie robienie jedzenia w aucie, najczesciej w ruchu i najczesciej na pustych drogach, bo tutaj poza stolica tylko takie sa smile
            • buka007 Re: gotowanie w...samochodzie:) 13.09.08, 13:37
              mysiulek, a z czym tek kanapki? smile)
              ja w samochodzie raczej nie robie kanapek, bo nie dopuszczam innych
              do kierownicy ( a przynajmniej staram sie nie dopuscićwink)))))
              • mysiulek08 Re: gotowanie w...samochodzie:) 13.09.08, 20:44
                a ja tam kierowanie odpuszczam, wiesz, dmy sa wozone tongue_outPP

                Akurat na pampie kanapki byly z bialym serem kupionym od argentynskiej wiejskiej baby smile
                • buka007 Re: gotowanie w...samochodzie:) 14.09.08, 13:01
                  Mysiulku, opowiedz cos o tych serach, prosze!
                  nigdy nie jadłam argentynskiego sera. Jakie tam najpopularniejsze?
                  • mysiulek08 Re: gotowanie w...samochodzie:) 14.09.08, 22:07
                    To byl najzwyklejszy bialy ser zrobiony z ukwaszonego mleka smile Argentyna pod wzgledem kulinarnym stoi lepiej niz Chile. Legendy mowia, ze nawet kasze gryczana da sie kupic. Nie wiem, nie szukalam, fanem kaszy nie jestem.
                    Co do serow, to po kilku pobytach a Argentynie nie mnie sie wypowiadac, ale bialy ser maja dobry (przynajmniej w Patagonii smile), mozarela na pizzy jest prawdziwa, pizza tez bywa rewelacyjna, tiramisu i casaty tez. Gouda jest taka jak lubie z lekko orzechowym smakiem, grojer, provoleta, parmezan, ementaler, camemebrt, brie i rokpol o niebo lepsze niz chilijskie wyroby. Z zasady sery i mieso kupujemy tutaj argentynskie, olej (ale oliwe juz nie) i soki owocowe tez, chlebki ryzowe tez od sasiadow, majonez takoz. Po prostu produkty czy to argentynskie czy brazylijskie nie maja, albo maja niewiele konserwantow, jest mniej cukru a do pasztetow, czy innych kielbas nie dokladaja tego obrzydliwego kuminu.
                    Dobrze, ze sa tacy sasiedzi smile
                    Slowem co bysmy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka