no to mnie dzisiaj zdołowano

..prowadze swoje dziecko do przedszkola a tu
Pani dyrektor z tekstem...o..a pani wie ,ze kaja zostaje w maluchach?pytam
dlaczego? bo tak rada pedagogiczna zdecydowała ,bo w średniakach jest tylko
jedna pani a kaja ucieka i pani nie da sobie rady...zatkało mnie...urosła mi
gula wielkości chyba grejphruta...połykałam łzy zeby się kobiecie w twarz nie
rozryczec...wyryczałam sie w szatni ,zaprowadziłam dziecko na salę i teraz nie
wiem...jakie mam prawo dochodzić tego zeby kaja była w swojej starej grupie -
nie ma or4zeczenia o kształceniu zintegrowanym ma tylko opinię- która nie
upoważina o staranie sie o miejsce w przedszkolu integracyjnym- znaleźc
miejsce w takim przedszkolu to graniczy z cudem z innej strony-tuska była
niedawno na testach psychologicznych- rozwiazywała testy dla 5-latków- więc
pod względem inteligencji jest ponad,ma problemy z chodzeniem-równowaga.nosi
okulary-oczoplas,nie zgłasza potrzeb fizjologicznych- nie był to do tej pory
żaden problem dl;a pań,sa kłopoty z komunikacja- chwilę trzeba poczekać na
odpowiedx na pytanie ale poza tym normalnie wykonuje polecenia...do tej pory
nie było nic na przeszkodzie zeby cjhodziła do normalnego przedszkola...nagle
jest problem...poczułam sie jakby ktoś niesłusznie pozostawił moje dziecko w
tej samej klasie...dzis bede sie widziała z psychologiem pogadam może ona mi
otworzy oczy...ale nie wierzę ,.ze4by to akceptowała tuśka potrzebuje raczej
starszych dzieci żeby sie podciagac...a co jeśli zacznie sie cofać?cała nasza
ciężka rehabilitacja ma wziąć w łeb?pocieszcie mnie bo wyc mi się chce...