malina510
01.09.07, 13:36
hej
Byłam w podobnej sytuacji, podobnie myslała.Dziecko "samotne" nie
wchodziło w rachubę. faceci "w moim wieku" i nieco starsi - zajęci
albo tak zniszczeni, że nie byłoby mowy o szczęśliwym związku.
pogodziłam się z singielskim życiem... I wiesz co? pewnego dnia
spotkałam kogoś, na kogo nie zwrociłam uwagi, ale on owszem... Nie
był to typ "brany pod uwagę" w moim środowisku (i przeze mnie
osobiście). Młodszy o 8 lat faceta, z uśmiechem od ucha do ucha,
bez mieszkania (ja miałam), z marną praca (ja dobrą), pełnym
optymizmem. Od paru miesięcy jesteśmy małzeństwem, w brzuchu siedzi
małe stworzonko... On zdobył niezłą pracę, optymizmu nie stracił.
Nowe mieszkanie spłacamy razem. Kochamy się, czkamy na nasze
maleństwo. Rozejrzyj się. powodzenia!!!