Dodaj do ulubionych

Bandera i Szuchewycz - kolaboranci hitlerowscy

12.06.10, 07:03
Stepan Bandera i Roman Szuchewycz mają być uznani za hitlerowskich
kolaborantów - oświadczył minister oświaty i nauki Dmytro Tabacznyk
z rządzącej Partii Regionów Ukrainy. I takie treści mają się też
znaleźć w nowych podręcznikach szkolnych do historii.
Minister jest przekonany, że jeśli w książkach zapisze się prawdziwe
fakty dotyczące najnowszej historii Ukrainy, to nikt nie powinien
mieć pretensji o taką właśnie ocenę Bandery i Szuchewycza.
- Historia nie powinna być zależna od politycznych kompleksów i
fobii decydentów - zaznaczył minister oświaty i nauki, który jest
przekonany, iż podręczniki pisane pod jego nadzorem będą wolne
od "kompleksów i fobii".
Tabacznyk podkreślił, że nowe skrypty mają pomóc nauczycielom w
tłumaczeniu uczniom, czym się różni wojna ojczyźniana od II wojny
światowej (pierwszy termin w odniesieniu do ostatniej wojny jest
stosowany w Rosji i w niektórych byłych sowieckich republikach), a
także jakie koalicje i przeciwko komu utworzono podczas tej wojny.
www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/minister-napisze-nowy-podrecznik
Obserwuj wątek
    • pultorakh Tabacznik so ścierwo. 12.06.10, 08:57
      Za każdym razem jak go słychać widać, że to pomnik obłudy. Ktoś kto mówi zawsze
      wyłącznie po ukraińsku, a promuje język rosyjski, albo ktoś kto chce wpajać
      młodzieży patriotyzm zastępując patriotyzm ukraiński, wielkoruskim nie może być
      zdrowy psychicznie.
      Tą kwestię pomijam, bo ciut w tym prawdy jest, ale niech Tabacznyk zrobi także
      podręcznik o łajdactwach Rosji i ZSRR wobec Ukrainy.
      Niech napisze o Mazepie, zniszczeniu Siczy Zaporoskiej, rusyfikacji, mordowaniu
      niezależnej pro-niepodległościowej inteligencji.
      Czytałem gdzieś, że Tabacznik nie jest wcale ulubieńcem Janukowycza, ale
      powołano go aby przypodobać się Rosji, dzięki czemu obniżono cenę gazu i
      podpisano wiele umów gospodarczych.
      • batoh52 Re: Tabacznik so ścierwo. 12.06.10, 10:52
        Ciekawa wypowiedź w ogóle nie odniosłeś się do tego że Bandera i Szuchewycz
        faktycznie byli kolaborantami.
        • liberum_veto Ukraina: palą portrety ministra oświaty 12.06.10, 12:16
          Najwyraźniej "pultorakh" zgadza się z taką oceną postaci Bandery i
          Szuchewycza, zgodną z prawdą historyczną. I teraz pytanie: dlaczego
          kolaborantów hitlerowskich uznano na Ukrainie za bohaterów
          narodowych? Jaka pokręcona logika do tego doprowadziła? Kto tu jest
          chory psychicznie? Ten, który uważa Banderę i Szuchewycza za
          kolaborantów hitlerowskich czy ten, który nadawał im tytuły
          bohaterów narodowych Ukrainy?
          Postać ministra Tabacznyka budzi na Ukrainie wielkie emocje. Prawda
          w oczy kole... Dodam, że prawda głoszona przez profesora i doktora
          nauk historycznych...
          wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80644,7662013,Ukraina__pala_portrety_ministra_oswiaty.html
          Na zachodniej Ukrainie spalono portret nowego ministra oświaty przez
          Dmytra Tabacznyka. Polityk znany jest ze swoich antyukraińskich i
          prorosyjskich wypowiedzi.
          Koło pomnika Iwana Franki we Lwowie zwolennicy nacjonalistów zebrali
          książki o historii ZSRR i partii komunistycznej, które zostały
          spalone razem z portretem ministra oświaty. Wcześniej podobny
          protest odbył się w Tarnopolu na zachodniej Ukrainie.
          Manifestanci mają poparcie w Radzie Najwyższej, gdzie zarejestrowano
          projekt uchwały o zwolnieniu Dmytra Tabacznyka z zajmowanego
          stanowiska. Deputowani uzasadnili swój krok antyukraińskimi
          wypowiedziami nowego ministra oświaty. W jednym ze swoich artykułów
          pisał on, że mieszkańcy Zachodniej Ukrainy nie mają nic wspólnego z
          Ukraińcami z pozostałej części kraju. - Nasi sojusznicy i nawet
          bracia to ich wrogowie, a ich "bohaterowie" to dla nas zabójcy,
          zdrajcy i zwolennicy hitlerowskich katów - przekonywał Dmytro
          Tabacznyk w rosyjskich "Izwiestiach".
          Nominacja wzbudziła także protesty w rządzącej Partii Regionów.
          Minister jest krytykowany przez wiceszefową administracji prezydenta
          Hannę Herman oraz wicepremiera Borysa Kolesnikowa, który kiedyś
          nazwał go "złodziejem obrazów z państwowych galerii". Mimo to szanse
          na jego usunięcie są minimalne. Według nieoficjalnych informacji
          portalu "Ukraińska Prawda" o stanowisko ministra oświaty dla Dmytra
          Tabacznyka zabiegał Kreml oraz patriarcha ukraińskiej cerkwi
          prawosławnej patriarchatu moskiewskiego Wołodymyr.
          • batoh52 Re: Ukraina: palą portrety ministra oświaty 12.06.10, 12:40
            dlaczego kolaborantów hitlerowskich uznano na Ukrainie za bohaterów narodowych

            Nie kolaborantów uznano, a przerobiono ich na liderów walki z faszyzmem w
            Europie, tak wygodniejsmile To jest właśnie obłuda i zakłamanie banderowców, z
            jednej strony paradują razem z kolegami w mundurach SS-Galizien a z drugiej
            strony produkują filmiki propagandowe jak to walczyli z Niemcami.

            A tak przypominam sobie, w sumie walczyli, parę razy napadli maruderów
            zabierając im broń.
            • liberum_veto Dmytro Tabacznyk nadal będzie ministrem oświaty 14.06.10, 06:31
              IAR 30.03.2010
              Radzie Najwyższej Ukrainy nie udało się odwołać ze stanowiska
              ministra oświaty Dmytra Tabacznyka. Jest on znany ze swoich
              antyukraińskich i prorosyjskich poglądów.
              Za usunięciem ministra głosowało jedynie 202 z 424 deputowanych
              obecnych na Sali obrad. Decyzji nie poparli członkowie nowej
              koalicji: komuniści, przedstawiciele Bloku Łytwyna i Partii
              Regionów, której członkiem jest Dmytro Tabacznyk.
              Jego nominacja na stanowisko ministra oświaty wywołała oburzenie na
              zachodzie Ukrainy. Protestowały rady obwodowe: iwano-frankowska,
              lwowska, równeńska, tarnopolska i wołyńska. Demonstracje odbywały
              się - między innymi - w Kijowie, Lwowie, Mikołajowie i Sumach.
              Dmytro Tabacznyk zyskał za to - dzięki zapowiedzi możliwości
              przeprowadzania dodatkowych egzaminów wstępnych - poparcie
              przytłaczającej większości rektorów stołecznych uczelni. Niweczy to
              tym samym wysiłki poprzednich ministrów, którzy starali się
              wykorzenić korupcję. Zdaniem obserwatorów daje to rektorom nowe
              źródła dochodu.
              www.psz.pl/tekst-29518/Ukraina-Dmytro-Tabacznyk-nadal-bedzie-ministrem-oswiaty
        • pultorakh Czytać ze zrozumieniem towarzyszu potraficie? 12.06.10, 23:45
          "Tą kwestię pomijam(czyli jak nietrudno się domyślić treść pierwszego posta, i
          słowa Tabacznika to kolaboranci hitlerowscy), bo ciut w tym prawdy jest, ale
          niech Tabacznyk zrobi także podręcznik o łajdactwach Rosji i ZSRR wobec Ukrainy."

          Polecam taki film o historii Ukrainy "Dzieje Kraju" czy jakoś tak? Jak znajdę
          linka to wsadzę tutaj. Film jest w wersji ukraińskiej, rosyjskiej i angielskiej
          więc na pewno każdy to mniej więcej zrozumie.
          To całościowa kilkunastoodcinkowa, niezależna i bardzo obiektywna historia
          Ukrainy zrobiona z okazji 15 lecia niepodłegłości kraju przez kanał Inter,
          notabenete będący własnością obecnego szefa SBU.
          Użytkownik liberum_veto wsadził linka do ciekawej wypowiedzi Tabacznika
          mówiącego o tym, że "nasi przyjaciele i nawet bracia to ich wrogowie" - z tej
          wypowiedzi wynika, że Tabacznik nie uznaje siebie za Ukraińca skoro mówi o
          mieszkańcach zachodniej Ukrainy per "oni", a o kraju który był dla Ukrainy tym
          czym dla Rzeczypospolitej Obojga Narodów czyli głównym katem i oprawcą per
          "przyjaciele i bracia" to wynika, że Tabacznik to ścierwo antyukraińskie i zdrajca.
          To tak jakby obecny minister oświaty mówił o mieszkańcach Wrocławia, Przemyśla,
          mieszkańców Wołynia per "oni" a o banderowcach per nasi przyjaciele i bracia.
          • crimen A wy towarzyszu rozumiecie, co oglądacie? 13.06.10, 01:26
            Tak się składa, że wspomniany przez ciebie film odlądałem w całości
            na kanale Planet, poświęcając kilka godzin snu, bo emisja odbywała
            się w środku nocy. Przyznaję, że wiele nowego dowiedziałem się o
            najnowszej historii Ukrainy. Najbardziej interesowały mnie lata 1918-
            1920 i ten film rzucił nowe światło na mechanizmy, które przyczyniły
            się do wyprawy kijowskiej Piłsudskiego. Polscy historycy wciąż mają
            z tym duże problemy i najczęściej przechodzą obok tematu. Na
            początku 1919 roku pozwolilismy na rozbicie armii Denikina przez
            armię Czerwoną. Dało to początek cichemu sojuszowi, bo na Ukrainie
            armia Czerwona składała się z Ukraińców a jej przywódcom marzyło się
            wolna państwo. W lipcu 1919 w Kamieńcu Podolskim wszystkie siły
            wojskowe na Ukrainie zawarły rozejm i uzgadniały wspólna wizję
            przyszłego państwa. W tym momencie do akcji wkroczyła Moskwa, a
            oddelegowani do poszczególnych oddziałów komisarze polityczni
            wymordowali skrytobójczo ukraińskich przywódców, takich jak Szczors.
            Siły zbrojne Ukrainy spajała wspólnota terytorialna i gdy zginął
            znany im bat'ko, wracali do domu, bo nie ufali obcym. To właśnie w
            obronie tego sojuszu wyruszyli na Ukrainę Piłsudski z Petlurą w 1920
            roku. Były to jednak działania spóźnione, bo większość ukraińskich
            sygnatariuszy tewgo porozumienia już nie żyła, a prości ludzie nie
            kwapili się do poparcia.
            Większość filmu wiernie oddaje historię. Nawet dwudziestolecie
            miedzywojenne w Polsce też przedstawiono bez zarzutu. Kłamstwo
            zaczyna się z chwilą wybuchu drugiej wojny światowej, bo autorzy
            filmu robią z Bandery geniusza policznej intrygi, który oszukał
            wszystkich dla dobra przyszłego państwa. Zabieg zrozumiały, dla
            utrzymania jedności z linią filozofi Doncowa. Pominięto przy tym
            zupełnie kwestię czystek etnicznych, dokonywanych na Polakach. Z
            Niemców zrobiono idiotów, którymi Bandera manipulował, jak chciał.
            Były co prawda trudności z wytłumaczeniem, jak Bandera znalazł się w
            1944 roku we Lwowie i dlaczego Hitler wysłał po niego za linię
            frontu swojego najlepszego komandosa Otto Skorzennego, ale
            wytłumaczono to oczywiście geniuszem watażki.
            Prawda jest taka, że nasze przedwojenne województwa Tarnopolskie,
            Stanisławowskie, Łuckie i część Lwowskiego zostały włączone do
            Ukrainy jako rekompensata za krew żołnierzy pierwszego i drugiego
            frontu ukraińskiego. Działalność banderowców nie miała na to żadnego
            wpływu. Dlatego trudno dziwić się irytacji mieszkańców wschodniej
            Ukrainy wobec faktu gloryfikacji zbrodniarzy, którzy chwały Ukrainie
            nie przynoszą. Wydaje się logiczne, że oczekują odrobiny
            wdzieczności za wcielenie Lwowa do Ukrainy.
            Rozumiem, że przekonany jesteś o swej nieomylności i czujesz
            potrzebę jej głoszenia, ale przyjmij do wiadomości, że moskalofobia
            przeszkadza w rzetelnej ocenie trudnych problemów pogranicza.
            • liberum_veto Stepan Bandera - prawda, która dzieli [TVP] 18.06.10, 14:37
              Zdaje się, że województwa tarnopolskie, lwowskie i stanisławowskie
              zostały włączone do Ukrainy już 17 września 1939 roku, zanim jeszcze
              powstał pierwszy czy drugi front ukraiński. Działalność Bandery nie
              miała tu oczywiście żadnego znaczenia. To była "zasługa" Stalina, a
              nie Bandery i jego "bohaterskiej" walki o niepodległość Ukrainy.
              W temacie filmowym załączam linki do programu TVP z cyklu
              Kontrowersje: "Stepan Bandera - prawda, która dzieli"
              www.youtube.com/watch?v=ncH5D3h92C4
              www.youtube.com/watch?v=fXcS2bZk5U8
              www.youtube.com/watch?v=GzVyOU7UZZ8
              www.youtube.com/watch?v=BnnlZ0lGVNU
              www.youtube.com/watch?v=TSd-jM-yPLc
          • liberum_veto "Galicja nie jest częścią Wielkiej Ukrainy" 13.06.10, 07:51
            pultorakh napisał:

            > Użytkownik liberum_veto wsadził linka do ciekawej wypowiedzi
            > Tabacznika mówiącego o tym, że "nasi przyjaciele i nawet bracia to
            > ich wrogowie" - z tej wypowiedzi wynika, że Tabacznik nie uznaje
            > siebie za Ukraińca skoro mówi o mieszkańcach zachodniej Ukrainy
            > per "oni", a o kraju który był dla Ukrainy tym czym dla
            > Rzeczypospolitej Obojga Narodów czyli głównym katem i oprawcą per
            > "przyjaciele i bracia" to wynika, że Tabacznik to ścierwo
            > antyukraińskie i zdrajca.

            "Ścierwo antyukraińskie i zdrajca". Zdumiewające słownictwo...
            Tabacznyk jest doktorem nauk historycznych. Wie, co mówi. Trudno
            odmówić logiki jego wypowiedzi. Nazywanie Rosjan braćmi, a
            hitlerowców wrogami uważasz za zdradę narodu ukraińskiego?! Sojusz z
            Hitlerem był modny tylko w Ukrainie Zachodniej, cała reszta Ukrainy
            walczyła w czasie II wojny światowej po przeciwnej linii frontu.
            Tabacznyk ma też rację, że naród ukraiński praktycznie nie istnieje.
            Współczesna Ukraina to sztuczny zlepek ziem, zabranych Polsce,
            Węgrom czy Rumunii, a nawet Rosji (Krym). Głębokie podziały na
            Ukrainie są rzeczą oczywistą, nie wymagają dowodów naukowych. Trudno
            w tej sytuacji mówić o jakimś jednolitym narodzie ukraińskim. Nie
            sprzyjała temu polityka obozu poamrańczowo-brunatnych. Gloryfikacja
            kolaborantów hitlerowskich w rodzaju Bandery czy Szuchewycza, a
            nawet oddziałów SS Galizien. Nie tędy droga do tworzenia narodu. To
            raczej sposób na utrwalenie podziałów na Ukrainie.
            forum.gazeta.pl/forum/w,48782,101035775,101068161,Galicjanie_to_nie_Ukraincy.html
            "Galicjanie praktycznie nie mają nic wspólnego z narodem Wielkiej
            Ukrainy"
            "Jak pokazała Wielka Wojna Ojczyźniana, a następnie rozwój
            poradzieckiej Ukrainy, Galicjanie praktycznie nie mają nic wspólnego
            z narodem Wielkiej Ukrainy - ani w sensie mentalnym, ani
            wyznaniowym, ani językowym, ani politycznym" - zauważa autor.
            "Mamy różnych wrogów i różnych sojuszników. Co więcej, nasi
            sojusznicy, a nawet bracia - to ich wrogowie, zaś ich "bohaterowie"
            (Stepan Bandera i Roman Szuchewycz) - to dla nas mordercy, zdrajcy i
            poplecznicy hitlerowskich katów" - dodaje.

            "Galicjanie byli siłą napędową majdańskiego puczu"
            Tabacznyk podkreśla, że "Galicjanie dostarczyli większość kadr dla
            hitlerowskiej pomocniczej policji, formacji Abwehry i SS". "Byli też
            siłą napędową majdańskiego puczu (pomarańczowej rewolucji z 2004
            roku), który tylko cudem, dzięki opanowaniu ówczesnych władz, nie
            przekształcił się w wojnę domową" - zaznacza.
            "Dzisiejsza antyukraińska, antyrosyjska, antyeuropejska i
            antyhumanitarna postawa ukraińskich władz w dużej mierze jest
            wynikiem galicyjskiej przemocy w polityce Ukrainy" - konstatuje
            Tabacznyk.
            fakty.interia.pl/historia/news/ukraina-bedzie-musiala-oddac-polsce-ziemie,1372490
            • pultorakh Polacy także narodem nie są. 13.06.10, 08:49
              Przecież Polska to zlepek ludów Polan, Mazowszan, Lędzien, Pomorzan, Ślężan itd.
              Ziemie polskie przez większość swojej historii nie tworzyły jednego organizmu
              polityczno-etnicznego, podziały te istnieją po dziś dzień, a zabory tylko
              utrwaliły ten podział. Ja np. nie czuję się "bratem" dla Gdańszczanina czy
              Hanysa, tylko obywatelem tego samego państwa mówiącym tym samym językiem. Takich
              przykładów jak Ukraina gdzie "nie ma narodu" można by namnożyć w Europie wiele -
              Szwajcarzy, Włosi, Hiszpanie (pomijam fakt, że nie istnieje nawet język
              hiszpański tylko kastylijski), Brytyjczycy (ciekawie wyglądają mecze między
              reprezentacjami piłkarskimi Anglii czy Szkocji), Jugosłowanie w czasach
              Jugosławii, Niemcy także są mocno podzieleni, a historia jest rozdarta między
              wiele sfer.
              Lepiej niech Polacy czy mieszkańcy RP, nie mówią o kimś, że nie jest narodem, że
              nie ma języka bo jeszcze komuś się może zechcieć kolejnych rozbiorów - jaki kraj
              nazywano w latach 1918-1939 "bękartem Traktatu Wersalskiego" czy "państwem
              sezonowym"??? Pamięć polska jest bardzo krótka.
              Ja nigdy DZIAŁAŃ Bandery czy Szuchewycza nie broniłem, ale trzeba przyznać, że
              nie brak im patriotyzmu i tożsamości, mogą przenież nie nawiązywać do Kozactwa,
              a do Rusi Halicko-Włodzimierskiej. Mając za sąsiada takie państwo jak Rosja,
              które od ponad 500 lat jest jednym z niewielu państw-morderców i to także wobec
              własnego narodu i społeczeństwa trzeba używać środków radykalnych.
              Najgorsza natomiast możliwa rzecz z punktu widzenia Polski to wciągnięcie
              Warszawy w gierki między Ukrainą a Rosją, Polska winna mieć ścisły równie dobre
              stosunki z Kijowem, jak i z Moskwą, ale trzeba pamiętać, że w Kijowie są jeszcze
              wybory, resztki niezależnych mediów, kurs na integrację z UE, a w Moskwie nie ma
              niczego z powyższych.
              • liberum_veto o eksperymencie budowania narodu ukraińskiego... 13.06.10, 12:02
                Z całym szacunkiem, ale Polska ma jednak znacznie dłuższe
                doświadczenia historyczne w kształtowaniu narodu polskiego. Choć
                oczywiście masz rację, że i w Polsce też są różnice regionalne, a
                niektóre grupy etniczne mogą pretendować w przyszłości nawet do
                wyodrębnienia się jako oddzielne narodowości. Tak dzieje się już
                teraz ze Ślązakami (Związek Ludności Narodowości Śląskiej),
                niewykluczone że kiedyś o swoje prawa upomną się np. Kaszubi.
                Generalnie, kształtowanie się narodów we współczesnym rozumieniu
                tego pojęcia jest zjawiskiem dość świeżej daty. Podobnie z
                ujednoliceniem języka. Wielką rolę odegrało tu radio, a potem
                telewizja. Wcześniej w różnych regionach Polski używano gwar
                regionalnych, nierzadko bardzo od siebie odmiennych. Na Ukrainie
                jest z tym jeszcze większy problem, bo dla wielu obywateli Ukrainy
                językiem ojczystym jest język rosyjski, a nie ukraiński. I trzeba to
                uszanować, zamiast narzucać reszcie Ukrainy standardy galicyjskie
                czy donieckie. Ukrainizacja na siłę jest z góry skazana na
                niepowodzenie. Podałeś przykład Szwajcarii, gdzie jest nawet kilka
                języków urzędowych i nie ma z tym żadnego problemu. Uznano po prostu
                obiektywnie istniejące uwarunkowania w tym kraju. Nikt tam nie boi
                się germanizacji, tylko dlatego że w jakimś kantonie (np. Zurich)
                językiem urzędowym jest język niemiecki. Ciekawie na temat kwestii
                językowych i narodowych na Ukrainie wypowiada się Andrzej Talaga,
                redaktor naczelny pisma "Dziennik Gazeta Prawna"
                www.kresy.pl/idee?zobacz/janukowycz-uznaje-stan-faktyczny
                Podobnie uznaniem stanu faktycznego jest polityka w sprawach
                dwujęzyczności. To, że język rosyjski będzie przywrócony w oświacie
                i ludzie będą mogli wybierać, w jakim języku chcą się uczyć, nie
                jest niczym nowym. Cała wschodnia część kraju i tak się uczy po
                rosyjsku. Przy czym trzeba tu podkreślić, że wschód Ukrainy nie był
                prorosyjski i nie chciał oderwania od reszty kraju. Owszem,
                pozostaje on rosyjski w sensie kulturowym, ale z Rosją ma sprzeczne
                interesy. Ukrainizacja Charkowa czy Doniecka jest więc niemożliwa.
                Prezydent Wiktor Juszczenko, który ją forsował, porwał się na coś,
                co było nie do zrealizowania przy środkach, jakimi dysponował.
                Z kolei na zachodzie Ukrainy ludzie już mówią, że bałagan jest zły,
                a porządek lepszy. Oznacza to dla nich tyle, że jeśli nawet
                nastąpiłoby cofnięcie reform, to wolą oni porządek od bałaganu. Ale
                na zachodzie Janukowycz również uznaje stan faktyczny. Tam nie ma
                żadnej rusyfikacji. Ukraińskie symbole narodowe są powszechnie
                obecne. Rząd nie zamierza tego zmieniać i pozostawia w tych sprawach
                wolną rękę regionom.
                Tak więc Janukowycz nie zrobił żadnego istotnego ukłonu w stronę
                Moskwy ani nie cofnął żadnych reform. Wydaje się, że jest to
                rozsądne jak na czas obecny. Dopiero, kiedy społeczeństwo zacznie
                odczuwać efekty poprawy sytuacji ekonomicznej, będzie można pomyśleć
                o eksperymencie zbudowania narodu ukraińskiego. I niekoniecznie w
                oparciu historię, ale o dumę z dokonań gospodarczych czy z pozycji
                międzynarodowej czy wreszcie z poczucia wspólnoty interesów i bycia
                razem.
                • batoh52 Re: o eksperymencie budowania narodu ukraińskiego 14.06.10, 10:43
                  Obecnie na Ukrainie nie ma z kim za bardzo rozmawiać, na wschodzie pomniki dla
                  Stalina na zachodzie dla Bandery. Polska powinna wspierać albo stworzyć 3 opcję
                  - Ukraina bez totalitaryzmów - zarówno ruscy jak i banderowcy byli bandytami i
                  należy się od nich odciąć. Budować przyszłość Ukrainy w oparciu o Polskę i UE.
                  • pultorakh Dałeś świadectwo prymitywizmu chłopie 14.06.10, 10:59
                    batoh52 napisał:
                    zarówno ruscy jak i banderowcy byli bandytami i
                    > należy się od nich odciąć. Budować przyszłość Ukrainy w oparciu o Polskę i UE.

                    JACY RUSCY DO CHOLERY, O KIM TY GADZIE POLACZKOWSKI IMPERIALISTO MÓWISZ?? Lepiej
                    daj sobie spokój z wygłaszaniem takich bzdur bo poziom twoich wypowiedzi i
                    wiedzy jest na poziomie nie powiem jakim.
                    Wskaż mi także link do tego programu na kanale Planete, bo z tego co ja się
                    dowiedziałem to TEGO programu nigdy ten kanał nie nadawał. Pomyliło ci się z
                    programem zrobionym przez Hoffmana.
                    • pultorakh Kraj. Historia ukraińskim ziem. 14.06.10, 11:16
                      www.youtube.com/watch?v=-pTC__R_sn4
                      Warto obejrzeć parę odcinków w wolnej chwili, mimo, że po ukraińsku, ale da się
                      większość zrozumieć. Treść może nie jest jakoś specjalnie atrakcyjnie podana,
                      lektor trochę za szybko mówi, ale ogrom wiedzy w tej serii mógłby zmieścić się w
                      wielu tomach encyklopedycznych.
                    • batoh52 Re: Dałeś świadectwo prymitywizmu chłopie 14.06.10, 17:01
                      Unosisz się jak chiński parasolsmile

                      Chodzi o to że nkwd i komuniści to tacy sami bandyci jak banderowcy. I tu jest
                      problem dla Ukrainy. Czytaj uważnie.
                      • pultorakh Ruscy to ruscy, a nkwd i komuniści to komuniści. 14.06.10, 19:20
                        Proszę na następny raz pisać poprawnie. Moim zdaniem na Ukrainie jest wiele sił,
                        z którymi warto i należy rozmawiać. Jest tam bardzo wiele mądrych osób, jedną z
                        takich osób jest chociażby pan Jaceniuk, drugim pan prezydent Janukowycz,
                        trzecim pan Tihipko.
                    • liberum_veto Nie obrażaj i nie atakuj personalnie swoich rozmów 15.06.10, 07:14
                      Re: Dałeś świadectwo prymitywizmu chłopie
                      pultorakh napisał:
                      > JACY RUSCY DO CHOLERY, O KIM TY GADZIE POLACZKOWSKI IMPERIALISTO
                      MÓWISZ??

                      ???????!!!!!!!
                      Proszę o zaniechanie takich prymitywnych ataków personalnych pod
                      adresem rozmówców na forum (to nie pierwszy taki przypadek w Twoim
                      wykonaniu). Dyskutujmy na argumenty, a nie na inwektywy.
                      Przypominam zasady Netykiety
                      forum.gazeta.pl/forum/0,62605,1617503.html
                      Nie obrażaj i nie atakuj personalnie swoich rozmówców.
                      • pultorakh Fakt poniosło mnie, ale chamstwo zwalczać chamstwe 15.06.10, 21:54
                        należy. Co to w ogóle za teksty tego powyżej" Ruscy i banderowcy", Ruscy czyli
                        kto? Rosjanie, którzy są na Ukrainie w mniejszości? Na takie prymitywne widzenie
                        sąsiedniego kraju zbiera mi się na wymioty i niestety żałuję, że w tym kraju i
                        narodzie takie kreatury żyją i jest ich niemało.
                        • liberum_veto zło dobrem zwyciężaj... 16.06.10, 06:32
                          Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj (Rz 12, 21)
                          Określenie "kreatura" też należy do kategorii obraźliwych.
                          Fakt, że określenie "ruscy i banderowcy" nie jest właściwe i
                          wskazywać może na rusofobię, wrzucanie wszystkich Rosjan do jednego
                          worka i traktowanie jako wcielenie wszelkiego zła. "Bo to panie
                          Ruskie. One są wszystkiemu winne". To jest postawa dość
                          rozpowszechniona w Polsce. Ale to jeszcze nie powód do obrażania i
                          bezpardonowego ataku personalnego na rozmówcę. Inwektywy nie są
                          żadnym argumentem w dyskusji. Agresja budzi agresję. Muszę tu
                          pochwalić użytkownika "batoh52", że nie odpowiedział "pięknym na
                          nadobne". To jest rozsądna postawa. Lepiej nie wdawać się w
                          pyskówki, bo dla postronnych obserwatorów nie ma potem znaczenia,
                          kto zaczął obrażać jako pierwszy. Ukradł rower czy jemu ukradziono.
                          Zamieszany w kradzież.
                  • liberum_veto Re: o eksperymencie budowania narodu ukraińskiego 14.06.10, 23:52
                    batoh52 napisał:
                    > Obecnie na Ukrainie nie ma z kim za bardzo rozmawiać, na wschodzie
                    > pomniki dla Stalina na zachodzie dla Bandery.

                    To prawda. Na Ukrainie nie ma teraz żadnego sensownego wyboru. Albo
                    nacjonaliści banderowscy, albo prorosyjscy politycy w rodzaju
                    Janukowycza. Ostatnie wybory prezydenckie to był wybór pomiędzy
                    dżumą a cholerą
                    forum.gazeta.pl/forum/w,48782,102048949,102639593,Miedzy_dzuma_i_cholera.html
                    Z dwojga złego wolę jednak Janukowycza. Chociaż to też nie jest
                    raczej polityk, który by Ukrainę jednoczył. Ale jest jednak znacznie
                    bardziej pragmatyczny, realistyczny i obliczalny w swoich
                    działaniach. Nie kieruje się pobudkami ideologicznymi. Co
                    najważniejsze, nie jest antypolski, ani w retoryce, ani w działaniu.
                    • pultorakh Typowy wizerunek medialny. 15.06.10, 22:00
                      Jak to nie ma z kim rozmawiać? Wyraźnie napisałem to o czym mówią inni i o czym
                      piszą eksperci - warto rozmawiać z obecną władzą, z częścią BJUT, ludźmi pokroju
                      Tihipki czy Jaceniuka. Taka wizja Ukrainy - "Banderowcy i Ruscy" lub
                      "Prorosyjscy Niebiescy" to wizja ludzi, którzy albo na Ukrainie nigdy nie byli
                      albo jej nie znają.
                      Obecna władza jest najbardziej prozachodnią władzą od czasów Krawczuka, śmiało
                      można stwierdzić, że za jej kadencji Ukraina wejdzie do UE, czy to się stanie za
                      15 czy 20 czy 25 lat, to nie ważne, grunt żeby rządzili tacy ludzie jak
                      Janukowycz, Tihipko czy Azarow, ewentualnie mądrzy ludzie z Zachodu Ukrainy typu
                      Jaceniuk czy ten gość z partii "Za Ukrainę" co go czasem w telewizji pokazują.
                      Złodziejce i agentce Putina oraz panu pryszczatemu nieudacznikowi, fanowi
                      Barszczu już dziękujemy.
                      • liberum_veto Re: Typowy wizerunek medialny. 15.06.10, 23:05
                        Może i masz rację. W Polsce jest taka tendencja do przedstawiania
                        Ukrainy wyłącznie w dwóch kolorach: czarnym i białym. Z jednej
                        strony prozachodni i patriotyczni "pomarańczowi" (dla innych
                        nacjonaliści banderowscy), a z drugiej prorosyjscy komuniści.
                        Polskie elity polityczne i medialne bardzo się zaangażowały w
                        popieranie Juszczenki i Tymoszenki. Janukowycza przedstawiano jako
                        sługusa Moskwy i zagrożenie dla prozachodniej orientacji Ukrainy.
                        Jego działania obserwowane są więc z pewną podejrzliwością. Niektóre
                        działania (ustępstwa wobec Moskwy) nie przysparzają mu sympatii.
                        Rezygnacja z aspiracji do członkostwa w NATO, ogłaszanie statusu
                        neutralności Ukrainy, nie były chyba dobrze przemyślane. Myślę, że
                        Ukraina powinna zachować sobie większą swobodę manewru w relacjach z
                        Rosją. Nie robić Moskwie niepotrzebnych prezentów.
                        Co do członkostwa Ukrainy w UE, czas pokaże. Myślę jednak, że to
                        raczej dość odległa perspektywa. W tej chwili, w warunkach kryzysu
                        finansowego, zapał do dalszego rozszerzania UE wyraźnie opadł. I tak
                        jest tam paru pasażerów na gapę, których trzeba teraz ratować przed
                        bankructwem.
                        • pultorakh Ukraina jak Irlandia, Szwecja, Finlandia, Austria 16.06.10, 08:30
                          no i oczywiście niedługo Serbia. NATO Ukrainie nie jest do niczego potrzebe, a
                          niepotrzebnie wprowadza zamęt. Członkostwo w UE, natomiast to bardzo odległy
                          scenariusz na ale pewny bardziej niż członkostwo w niej Turcji. Warto obejrzeć
                          sobie krótką konferencje z wczoraj:
                          ec.europa.eu/avservices/player/streaming.cfm?type=ebsvod&sid=162057
                          Podpisana w tym roku umowa o stowarzyszeniu w tym poglębiona strefa wolnego
                          handlu, podobna do tej jaką posiada Turcja (oni akurat posiadają już unię
                          celną)czy Chile lub Meksyk ma w zamierzeniach podwoić ukraiński eksport do UE w
                          perspektywie kilku lat. Dla Achmetowa i ukraińskich oligarchów to lepsze wyjście
                          niż handel z Rosją gdzie są na przegranej pozycji. Ostatnio był jakiś konflikt
                          interesów nawet przy prywatyzacji jakiegoś holdingu czy firmy metalurgicznej,
                          chciał kupić Achmetow, kupili Rosjanie za pośrednictwem banku na czele którego
                          stoi Putin.
                          • liberum_veto Neutralna Finlandia chce do NATO 16.06.10, 19:13
                            W dzisiejszych czasach mało kto w Europie może sobie pozwolić na
                            luksus neutralności. Chyba że, jak Irlandia, położony jest na wyspie
                            i nie zagrażają mu żadni sąsiedzi. W przypadku Austrii neutralność
                            tego kraju została narzucona przez wielkie mocarstwa. Był to warunek
                            wycofania wojsk sowieckich z tego kraju. To Armia Czerwona wyzwalała
                            Wiedeń. Mogła tam sobie zrobić komunistyczny protektorat na wzór
                            PRL. W Austrii zresztą temat przystąpienia do NATO pojawia się coraz
                            częściej na agendzie politycznej. O wstąpieniu do NATO myśli też
                            neutralna Finlandia. W obawie przed zagrożeniami ze strony Rosji.
                            Rozumiem, że na Ukrainie żadnych zagrożeń ze strony Rosji nie ma i
                            dlatego ten kraj może sobie pozwolić na luksus neutralności?! wink
                            dziennik.pl/swiat/article230220/Neutralna_Finlandia_chce_do_NATO.html
                            Finlandia, do tej pory bardzo przywiązana do swojej neutralności,
                            rozważa wstąpienie do NATO. Tę dość zaskakującą wiadomość przekazał
                            w wyiadzie dla austriackiego dziennika "Die Presse" szef fińskiej
                            dyplomacji, Alexander Stubb. I nawet nie ukrywał, że ta decyzja ma
                            związek ze strachem przed Rosją.
                            Zdaniem Stubba wiara, że rosyjska interwencja w Gruzji nie będzie
                            miała wpływu na bezpieczeństwo Finlandii, dzielącej z Rosją bardzo
                            długą granicę, pochodzi "nie z tej planety".
                            "Jest wskazane obecnie rozważenie wstąpienia do sojuszu. Moment
                            podjęcia decyzji jeszcze nie nadszedł, lecz powinniśmy być
                            elastyczni i przyjąć szybko własną politykę bezpieczeństwa" -
                            podkreślił szef fińskiej dyplomacji.
                            Finlandia, kraj neutralny, już w marcu zapowiedziała zbliżenie z
                            NATO, ogłaszając zamiar udziału w przyszłych operacjach sił
                            szybkiego reagowania sojuszu.
                            [Dziennik, 30 sierpnia 2008]
                            • pultorakh 2008 rok to prawie prehistoria. 16.06.10, 22:24
                              Od tego czasu mnóstwo się w polityce globalnej i ekonomii zmieniło, przede
                              wszystki Rosja padła na kolana pod naporem gigantycznego kryzysu który w nią
                              uderzył, największego od czasu rozpadu ZSRR. Rosja zmieniła kompletnie swoją
                              doktrynę polityki zagranicznej czego wynikiem są między innymi te gesty pod
                              adresem Polski jeszcze przed 10 kwietnia br.
                              Ukraina może sobie w pełni pozwolić na komfort bycia krajem pozablokowym z
                              bardzo prostego powodu - odpowiednio dofinansowana armia ukraińska to poważna
                              siła. Jak narazie jest zacofana, ale pod wpływem zastrzyku finansowego stanie na
                              nogi. Pamiętać należy o bardzo ciekawym fakcie - Ukraina do dzisiaj potrafi
                              produkować międzykontynentalne rakiety balistyczne, posiada własne satelity
                              wojskowe i technologie oraz zakłady do ich produkcji. To o to chodzi Rosji, aby
                              Ukraina nie wchodziła do NATO. Wystarczy spojrzeć ile sprzętu obecnie
                              produkowanego przez Ukrainę ma zbieżność ze sprzętem rosyjskim. O Kolczugach,
                              postrachu lotnictwa amerykańskiego i izraelskiego chyba już wszyscy zapomnieli.
                              • liberum_veto Czy Austria wstąpi do NATO? 17.06.10, 06:11
                                1. Sierpień 2008 jako "prehistoria"? Bez przesady, to tylko niecałe
                                dwa lata temu. W historii to nic nie znaczy, to jakby było wczoraj.
                                Alexander Stubb pozostaje do dziś ministrem spraw zagranicznych
                                Finlandii.
                                2. Wypowiedź Stubba obrazuje pewną ewolucję poglądów na temat
                                członkostwa w NATO w państwach neutralnych. Nie jest to jeszcze
                                pogląd dominujący, ale jednak coraz bardziej znaczący. Jest to więc
                                tendencja odwrotna od ukraińskiej. Państwom neutralnym od
                                kilkudziesięciu lat ta neutralność zaczyna doskwierać. Poważni
                                politycy mówią o potrzebie wstąpienia do NATO. Na tym tle decyzja
                                Ukrainy o odejściu od polityki integracji z NATO i ogłoszeniu
                                neutralności stanowi swoiste kuriozum w Europie. Ale w Brukseli
                                wielu pewnie odetchnęło z ulgą (w Moskwie zresztą też). Ukraina sama
                                dobrowolnie się skreśliła z listy kandydatów do członkostwa w NATO.
                                3. O ile w przypadku wypowiedzi ministra Stubba z sierpnia 2008
                                można mówić o wpływie pewnych emocji chwili (rosyjska interwencja
                                wojskowa w Gruzji), to w Austrii temat członkostwa w NATO był
                                przedmiotem ożywionej debaty politycznej we wrześniu 2007, na rok
                                przed wydarzeniami w Gruzji. No ale "znawcy" powiedzą, że
                                to "prehistoria", a dzieci w wieku przedszkolnym to "dinozaury" wink
                                wyborcza.pl/1,86666,4501698.html
                                Austriaccy chadecy chcą zrezygnować z neutralności i wprowadzić kraj
                                do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Jednak dla wielu Austriaków
                                neutralność to świętość
                                - Neutralność to wspomnienie po nie za bardzo przyjemnych czasach -
                                napisali eksperci ośrodka Europa, którzy na zlecenie chadeckiej ÖVP
                                (partii współrządzącej wraz z socjaldemokratami) przygotowali
                                kierunki, w jakich powinna podążać austriacka dyplomacja.
                                Przypominają, że Austria leży w sercu Europy, a zimna wojna dawno
                                się skończyła. Na neutralności Austria nic nie zyskuje, trzeba z nią
                                wreszcie zerwać i rozważyć wstąpienie do NATO.
                                W debacie austriackich polityków słychać też wyważone głosy, które
                                przypominają, że w dzisiejszym świecie nie da się być całkowicie
                                neutralnym. Austriaccy żołnierze od lat uczestniczą w misjach
                                pokojowych ONZ, a Wiedeń chce, by UE prowadziła wspólną politykę
                                zagraniczną i miała własne siły zbrojne. To zaś wyklucza
                                ortodoksyjnie pojmowaną neutralność.
                                Austriacka debata nie zrobiła jak dotąd wrażenia na sztabowcach
                                Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale - jak twierdzi "Der Standard",
                                powołując się na swoje źródła w Sojuszu - drzwi do NATO są dla
                                Wiednia otwarte.
                                • pultorakh Nic to nie zmienia. 17.06.10, 09:39
                                  Niem co mają Austria, Finlandia do Ukrainy i jej członkostwa. Napisałem tylko,
                                  że jest możliwe bycie pełnoprawnym członkiem UE bez członkostwa w NATO i na
                                  odwrót (vide Turcja, Norwegia, Islandia, Kanada, Stany Zjednoczone - żeby być
                                  nadgorliwym). To, że Austria czy Findlandia wejdą do NATO jest nie ważne, bo i
                                  tak pewnie prędzej czy później się tak stanie (zresztą to trochę dziwnie wygląda
                                  - Austria otoczona przez kraje NATO, w tym takie potęgi jak Słowenia czy
                                  Chorwacja), pewnie kiedyś wejdzie i Szwecja, która bierze udział w operacji ISAF
                                  w Afganistanie u boku wojsk NATO.
                                  Sprawa się rozchodzi o to czy JEST SENS, ABY UKRAINA WCHODZIŁA DO NATO? Ukraińcy
                                  wyraźnie stwierdzili że NA RAZIE ich to nie interesuje, a zarazem chcą normalnie
                                  współpracować i robić modernizację armii wg. standardów natowskich. Coś jest
                                  więc na rzeczy, chodzi zapewne o wybieg, mistrzostwo moim zdaniem.
                                  Ukraina tymczasowo rezegnuje z NATO, głaszczę Rosję, obiecuje cuda niestworzone,
                                  dostaje od Rosji pieniądze, tani gaz i inne profity, które pozwolą jej stanąć na
                                  nogi. Jednocześnie przyspieszona zostaje integracja z UE, w perspektywie 15-20
                                  lat(przy zachowaniu tej władzy i spełnieniu obietnic) Ukraina wstępuje do UE,
                                  potem mija kolejne parę lat, Ukraina modernizuje swoją armię ze standardami NATO
                                  i gdy mija termin umowy "Flota za gaz" Ukraina wraca do integracji z NATO.
                                  Dzięki współpracy i modernizacji ze standardami natowskimi niemal od razu po
                                  takiej decyzji i wygaśnięciu umowy Ukraina wchodzi do NATO.
                                  • liberum_veto Po co Ukrainie UE? 17.06.10, 13:17
                                    Idąc dalej tym tokiem rozumowania, to członkostwo w UE też nie jest
                                    Ukrainie do niczego potrzebne. Dajmy na to Norwegia. Nie jest
                                    członkiem UE, a mimo to należy do najbogatszych państw świata. Albo
                                    taka Szwajcaria czy Japonia. Nie należą ani do UE, ani do NATO. Do
                                    niedawna Szwajcaria nie należała nawet do ONZ. I to są wzory do
                                    naśladowania dla Kijowa. A nie Finlandia, wyrażająca jakieś
                                    irracjonalne obawy, mówiąca coś o zagrożeniu ze strony Rosji. Tylko
                                    dlatego, że ma z nią wspólną granicę. Dla Ukrainy wspólna granica z
                                    Rosją nie jest żadnym zagrożeniem, lecz "dobrodziejstwem". I dlatego
                                    NATO nie jest Ukrainie do niczego potrzebne. Obroni się sama. Nie
                                    to, co Finlandia.
                                    PS. No a Austria boi się chyba Szwajcarii i dlatego chce do NATO.
                • pultorakh Eksperyment oparty na twardych podstawach 14.06.10, 13:13
                  http://video.google.pl/videoplay?docid=423624036106661959&ei=KQ4WTOTuKI73-AaSsMzHCg&q=%D0%9A%D1%80%D0%B0%D1%97%D0%BD%D0%B0.+%D0%86%D1%81%D1%82%D0%BE%D1%80%D1%96%D1%8F+%D1%83%D0%BA%D1%80%D0%B0%D1%97%D0%BD%D1%81%D1%8C%D0%BA%D0%B8%D1%85+%D0%B7%D0%B5%D0%BC%D0%B5%D0%BB%D1%8C&hl=pl&client=firefox-a#
                  Czy w takim razie Królestwo Polskie, a potem Rzeczpospolita Obojga Narodów,
                  potem Rzeczpospolita Polska powstały także, w wyniku "eksperymentu" łączenia
                  różnych organizmów państwych, podobnie jak to jest w przypadku Ukrainy. Niestety
                  szkoda, że historia państw sąsiednich w Polsce nikogo nie interesuje, stąd potem
                  biorą się takie stwierdzenia jak "eksperyment", "Ni to Polska, ni to Ruskie", itd.
                  • liberum_veto Re: Eksperyment oparty na twardych podstawach 19.06.10, 11:12
                    Filmik ciekawy. Nie bardzo jednak rozumiem, co dzieje księstwa
                    halicko-wołyńskiego mają wspólnego ze współczesną Ukrainą, a tym
                    bardziej z eksperymentem tworzenia narodu ukraińskiego. Nie widzę
                    logicznego związku. Trzeba by się raczej odwoływać do Rusi
                    Kijowskiej, bardziej zbliżonej terytorialnie do dzisiejszej Ukrainy.
                    Ruś Halicko-Wołyńska stanowiła zaś już efekt powolnego rozpadu i
                    upadku Rusi Kijowskiej. Eksperyment się nie udał. Ruś Kijowska
                    zniknęła z mapy świata. I nigdy się nie odrodziła. To samo z Rusią
                    Halicko-Wołyńską. Tak więc to raczej kiepski przykład. Dobry na
                    pisanie czarnego scenariusza dla Ukrainy. Że państwo to nie przetrwa
                    próby czasu, rozpadnie się na kilka organizmów państwowych, które
                    zostaną następnie wchłonięte przez silniejszych sąsiadów.
                    PS. Eksperyment z tworzeniem narodu polskiego jednak się udał. O
                    narodzie ukraińskim jeszcze tego powiedzieć nie można. Czas pokaże.
    • liberum_veto Szuchewycz rozstrzelałby ich wszystkich... 30.07.10, 07:48
      "Zbliżają się wybory i wszyscy tak zwani "wielcy patrioci" zaczynają
      wspominać nazwiska Konowalca, Szuchewycza, Bandery, a gdyby
      Szuchewycz wstał, to rozstrzelałby ich wszystkich jako maruderów" -
      powiedział dziś [29.7.] na posiedzeniu Lwowskiej Rady Miejskiej syn
      dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii (UPA) Jurij Szuchewycz.

      Jurij Szuchewycz występował w imieniu mieszkańców Lwowa
      protestujących przeciwko zabudowie parku "Zniesienie" we Lwowie. Od
      kilku dni pod siedzibą Lwowskiej Rady Miejskiej namioty rozbili
      mieszkańcy okolic parku, którzy prowadzą całodobowy protest
      przeciwko decyzji o jego zabudowie.

      "Sprzedaje się całą ziemię, tereny zielone, żeby budować, a że stary
      Lwów się rozsypie to dla was obojętne. A czym będą oddychać wasze
      wnuki też wam obojętne? Tylko o pieniądzach myślicie" - cytuje słowa
      syna dowódcy UPA portal Zaxid.net.

      Jego zdaniem w zbliżających się wyborach samorządowych mieszkańcy
      miasta ocenią takie postępowanie władz. Po wystąpieniu Szuchewycza,
      mer Lwowa ogłosił przerwę w obradach.

      Jurij Szuchewycz to syn dowódcy UPA. W latach 1948-1968 oraz 1972-
      1989 był więziony w Związku Sowieckim jako "wróg ludu". W więzieniu
      stracił wzrok. W niepodległej Ukrainie aktywny politycznie, obecnie
      znów jest liderem partii Ukraińskie Zgromadzenie Narodowe oraz
      Komendantem Głównym Ukraińskiej Samoobrony Narodowej (UNA-UNSO).
      Jest znany ze swojej wrogości wobec Polski, w roku 2002 domagał się
      przeniesienia Cmentarza Obrońców Lwowa do Polski. W 2006 roku został
      nagrodzony tytułem Bohatera Ukrainy przez prezydenta Ukrainy Wiktora
      Juszczenkę.

      Jego ojciec Roman Szuchewycz, jako dowódca UPA, jest odpowiedzialny
      za zamordowanie przez tę formację ok. 120 tys. Polaków, a także
      wielu Żydów, Ormian, Czechów, Niemców oraz Ukraińców
      sprzeciwiających się polityce nacjonalistów.
      www.kresy.pl/wydarzenia?zobacz/szuchewycz-rozstrzelalby-wszystkich-
    • szturman-ru Re: Bandera i Szuchewycz - kolaboranci hitlerowsc 01.08.10, 12:52
      liberum_veto napisał:
      > Stepan Bandera i Roman Szuchewycz mają być uznani za hitlerowskich
      > kolaborantów - oświadczył minister oświaty i nauki Dmytro Tabacznyk z rządzącej Partii Regionów Ukrainy.

      Natalia Witrenko złożyła pozew do sądu o uchylenie dekretu Juszczenki w sprawie uznania m.in. OUN-UPA za bojowników o wolność Ukrainy. 28 lipca 2010 odbyło się w Okręgowym Sądzie w Kijowie pierwsze posiedzenie sądu w tej sprawie. Sąd uznał, że adresatem pozwu nie jest Juszczenko, ale obecny prezydent Ukrainy Janukowycz. Wnuk Stepana Bandery i syn Romana Szychewycza wystąpili do sądu z wnioskiem o dopuszczenie ich w charakterze "osób trzecich".

      Linki do informacji o procesie w ukraińskich mediach (w polskich nie znalazłem żadnej informacji):

      mignews.com.ua/ru/articles/35452.html
      www.ukr.net/news/natalija_vitrenko_budet_suditsja_s_janukovichem-13933636.html
      news.meta.ua/themes/35315244/
      Natalia Witrenko zwróciła się do swoich zwolenników, aby do 10 września zgromadzili wszelkie dostępne w archiwach Ukrainy dowody zbrodni OUN-UPA oraz odszukali świadków, którzy mogą w sądzie złożyć zeznania na temat zbrodni OUN-UPA.


      www.vitrenko.org/start.php?lang=1&part_id=1&article_id=11194
      Natalia Witrenko dostarczyła sądowi dowody wystarczające do doprowadzenie Wiktor Juszczenko i ukraińskich nacjonalistów do odpowiedzialności karnej.

      28 lipca rozpoczął się proces sądowy zainicjowamy pozwem liderki postępowych socjalistów, doktora nauk ekonomicznych, posła II i III kadencji Natalii Witrenko, przeciwko dekretowi prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, w którym uznano kolaborantów z OUN-UPA i formacji militarnych takich jak SS "Galicja", "Nachtigall, "Roland" i wszelkiego rodzaju zbrodniczych nacjonalistycznych band za "bojowników o niepodległość Ukrainy".

      Jest rzeczą oczywistą, że prezydent przekroczył swoje uprawnienia i wydał dekret niezgodny z konstytucją. Dekret kompromitujący Ukerainę w oczach społeczności światowej, która wzburzyła się widząc bezczelność, chamstwo, faszyzm prezydenta Ukrainy. Juszczenko swoim dekretem nadał zwolennikom nazistowskich Niemiec - ukraińskiej krwawej bestii faszystowskiej - status prawny tzw bojowników o niepodległość Ukrainy. Neonazista Juszczenko zlekceważył werdykt Międzynarodowego Trybunału w Norymberdze, normy prawa międzynarodowego, dziesiątki rezolucji ONZ, które muszą być wykonywane na całym świecie i na Ukrainie także. Maniakalnego miłośnika ukraińskich faszystów nie powstrzymało 27 mln ofiar obywateli radzieckich, którzy zginęli na froncie, którzy byli torturowani w obozach koncentracyjnych, rozstrzelani przez niemieckich nazistów i ich pomocników z OUN. Jego amoralnej duszy nie wzruszyły dziesiątki tysięcy zamordowanych dzieci, setki tysięcy wyrżniętych pzez nacjonalistów ukraińskich Rosjan, Ukraińców, Żydów, Cyganów, Polaków, w tym także jeńców wojennych.

      W trakcie procesu Natalia Witrenko przedstawiła dziesiątki dokumentów archiwalnych z różnych krajów, które niewątpliwie pokazują barbarzyństwo i zbrodniczość OUN-UPA, bezwzględne bestialstwo, pokorne posłuszeństwo wobec nazistowskich Niemiec.

      Jestem przekonany, że złożone dokumenty pozwolą doprowadzić Juszczenkę do odpowiedzialności karnej, doprowadzą do sądowego wyroku o uznaniu za zbrodniarzy wszystkich szumowin nacjonalistycznych. I na tej podstawie pozwolą usunąć wszystkie pomniki szuchewyczom i banderom, przemianować ulice nazwane na cześć tych złoczyńców, agentów służb specjalnych Hitlera, ku czci bojówkarzy OUN-UPA.

      Wstyd, nie tylko za Juszczenkę, ale także za Janukowycza. On całemu światu obiecał odwołać nazistowskie dekrety Juszczenki hitlerowskiej, ale - stchórzył.



      Okręgowy sąd administracyjny w Kijowie w sprawie pozwu Natalii Witrenko o zniesienie dekretu Juszczenki "O upamietniniu uczestników walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku" zmianił pozwanego w tej sprawie.

      Biorąc pod uwagę zasadę sukcesji osobą odpowiedzialną za dekret, wielbiący Banderę i inne faszystowskie szumowiny, będzie urzędujący prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz.
      W pierwszym (wstępnym) posiedzeniu sądu, ani Janukowycz, ani jego przedstawiciele nie wzięli udziału. Jednak Wiktor Janukowycz będzie musiał pokazać swoje prawdziwą twarz: albo uchylić dekret, hańbiący Ukrainę (co, nawiasem mówiąc, obiecał zrobić jeszcze w Dzień Zwycięstwa), lub stanąć w obronie bestialstwa i zdrady OUN-owców.

      Syn Romana Szuchewycz - dowodzącego zbieraniną band oprawców nazywaną UPA - Jurij Szuchewycz i wnuk Stepan Bandera - agenta Abwehry i kata narodu ukraińskiego - Stepan Bander junior zwrócili się do Okręgowego Sądu Administracyjnego w Kijowie z prośbą o umożliwienie wzięcia udziału w procesie jako osoby trzecie po stronie pozwanego w pozwie Natalii Witrenko - prezydenta Ukrainy - o zniesienie dekretu prezydenckiego "O upamietniniu uczestników walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku". Miejsce pozwanego, jak już informowaliśmy, zajął na mocy decyzji sądu obecny prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz.

      Janukowycz musi teraz zdecydować: czy trwać po jednej stronie barykady z Banderą i Szuchewyczem? Ale może prościej i godniej - unieważnić skandaliczny dekret?

      Chociaż już teraz nasuwa się jeszcze jedno pytanie. Czy na tego prezydenta głosowaliśmy, pod sztandarami którego tak gorliwie gromadzą się teraz spadkobiercy i następcy godnej pogardy sprawy nazistów ukraińskich?
      Natalia Witrenko kategorycznie sprzeciwia się udziałowi w procesie jako osób trzecich Stepana Bandery (wnuka przywódcy OUN) i Jurija Szuchewycza (syna "dowodzącego" tzw UPA).

      Natalia Witrenko postawiła członkom swojej partii zadanie zgromadzenia dowodów:
      - W archiwach lokalnych znaleźć dowody zbrodni OUN-UPA wobec ludności cywilnej, wobec jeńców wojennych, w stosunku do partyzantów w latach 1938 - 1953.
      - W archiwów obwodowych, biurach wojskowych znaleźć fakty współpracy z nazistami, zbrodni przeciwko ludności cywilnej. Szczególnie obfitują w takie dane obwody: Lwów, Równe, Łuck, Żytomierz, Kijów, Winnica, Nikołajew, Odessa, Dniepropietrowsk i te wschodnie obwody, które delegowały na Ukrainę Zachodnią lekarzy, nauczycieli, pracowników samorządowych.

      Należy odszukać te dokumenty i pobrać ich uwierzytelnione przez archiwum kopie, lub wskazać na istnienie takich dokumentów w archiwach z podaniem dokładnego adresu ich lokalizacji.
      Postarać się znaleźć świadków zbrodni ukraińskich nacjonalistów, lub ich rodzin, którzy będą zeznawać w sądzie.

      Należy uważać gromadzenie dowodów o zbrodniach OUN-UPA za jedno z najważniejszych zadań organizacji partyjnych i członków Postępowej Partii Socjalistycznej Ukrainy.
      Dowody dostarczyć przed dniem 10 września do centralnego biura Postępowej Partii Socjalistycznej Ukrainy.
    • liberum_veto Szef ukraińskiego IPN: "To był wielki błąd..." 27.08.10, 11:43
      "Pamięć przechowuje wszystkie zdarzenia: dobre i złe"
      Walerij Sołdatenko o swoich planach na stanowisku szefa Ukraińskiego Instytutu
      Pamięci Narodowej
      Kommiersant, Ukraina № 139 z 13.08.2010, piątek

      Nowy szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (UIPN) Walerij Sołdatenko
      krytycznie ocenia prace Instytutu w latach poprzednich, w szczególności
      przyznanie tytułu Bohatera Ukrainy Romanowi Szuchewyczowi i Stepanowi Banderze.
      W rozmowie z korespondentem Kommiersant Julią Rjabczun powiedział, że dotychczas
      nie znalazł żadnych dokumentów, które mogłyby stać się uzasadnieniem dla
      przyznania tych nagród.

      - Wśród wyników pracy Instytutu - uznanie Romana Szuchewycza za Bohatera
      Ukrainy, ogłoszenie roku 2009 rokiem Stepana Bandery, postawienie pomnika
      ofiarom Hołodomoru. Jak ocenia Pan krótką historię instytutu?
      WS: Przed moim przyjściem UIPN zajmował się wyłącznie historią XX wieku. Ale czy
      możliwe jest zbudowanie całej pamięci narodowej jedynie na podstawie okresu lat
      1917 - 1991, który jest oficjalnie nazwany "okresem niewoli". Więc jak,
      pozostałe okresy w historii Ukrainy - to "okresy wolności"? Pamięci narodowej
      nie wolno ograniczyć do 70 lat. I kształtować pamięć powinny nie tylko
      wspomnienia o wyselekcjonowanych tragicznych procesach, takich jak na przykład
      represje z 1935 roku. Czy ruch narodowowyzwoleńczy z początku XX wieku, związany
      z nazwiskami Mikołaja Michnowskiego, Michaiła Gruszewskiego, Władymira
      Winniczenko, zasługuje na mniejszą uwagę z punktu widzenia wpływu na
      kształtowanie pamięci narodowej? Podczas swojej czteroletniej historii UIPN
      zrobił tylko pierwsze kroki w kierunku celu, dla którego został powołany,
      wzmocnienia statusu państwa. Zadanie polega na tym, aby iść dalej.

      - W jaki sposób po objęciu przez Was stanowiska będą wyjaśniane kontrowersyjne
      kwestie historyczne: Hołodomor, działalność OUN-UPA, wydarzenia II Wojny Światowej?
      WS: Zmiany w naszym życiu polegają nie tylko na zmianie przywództwa państwa,
      Instytutu. Życie idzie do przodu, pojawiają się nowe wyzwania, nowe problemy.
      Musimy odpowiadać na wyzwania czasu i te obiektywne procesy będą mi podpowiadać,
      jako nowemu kierownikowi, w jakim kierunku pójść. Nie zamierzam w sposób
      nihilistyczny odnieść się do wcześniejszego dorobku Instytutu. Inną rzeczą jest
      to, jak skutecznie i efektywnie wykonywać zadania stojące obiektywnie przed
      instytutem? Myślę, że należy robić to z namysłem i rozsądnie, by nie wywoływać
      negatywnych emocji w społeczeństwie. Przy okazji, nie są mi znane (być może na
      razie - wszystkich publikacji nie przeczytałem), żadne dokumenty będące w
      dyspozycji pracowników Instytutu Pamięci Narodowej z, powiedzmy, odtajnionych
      archiwalnych zasobów SBU, które mogłyby służyć jako przekonujące uzasadnienie
      dla radykalnej zmiany oceny działalności bojowników OUN-UPA, ich bezwzględnej
      gloryfikacji.

      - Na ile sprawiedliwe zatem było nadanie tytułu Bohatera Ukrainy Romanowi
      Szuchewyczowi i Stepanowi Banderze?
      WS: Myślę, że to był wielki błąd - nie było warto tego robić, bo człowiek, który
      nosił stopień wojskowy państwa - agresora, walczącego nie tylko przeciwko
      Związkowi Radzieckiemu, ale przeciwko połowie Europy, nie może być bohaterem
      Ukrainy. Szuchewycz nosił stopień oficera Wehrmachtu. Przyznanie mu najwyższego
      tytułu - Bohatera - to przejaw braku odpowiedzialności, mówiąc obrazowo, co
      tylko chcemy, to robimy. Ale żadnych naukowych podstaw do nadawania tytułu nie
      było. W naukowych, akademickich środowiskach, decyzja ta została uznana za
      nieuzasadnioną. Decyzja ta była podyktowana względami politycznymi, ale w żadnym
      wypadku nie naukowymi. Przyznanie tytułu Bohatera Banderze i Szuchewyczowi
      stawia w złym świetle ukraińską politykę i polityków.

      - Jak, na marginesie, zareagował na powołanie Pana były szef UIPN Igor
      Juchnowski? Czy Pan spotkał się z nim?
      WS: Ja odnoszę się do dokonań akademika Juchnowskiego z szacunkiem. Należy być
      mu wdzięcznym za to, że przez cztery lata stawiał bardzo trudne kroki w kierunku
      kształtowania pamięci narodowej. Nawet jeśli są kwestie, w których z nim się nie
      zgadzam, należy pamiętać, że pracownicy UIPN przede wszystkim wykonywali swoją
      pracę, rozwiązywali postawione przed nimi zadania. Ich celem nie było
      zaprowadzenie kraju w ideologiczną dżunglę. Pomimo tego, że obiektywna analiza
      powoduje konieczność ponownego zbadania spornych historycznych kwestii i
      wprowadzenia niezbędnych korekt.

      - Czy wraz z Pana przyjściem finansowanie UIPN i polityka kadrowa w instytucie
      ulegną zmianie?
      WS: Teraz sytuacja z finansowaniem nie jest zadowalająca. Zgodnie z planem
      etatów w UIPN powinno pracować 105 osób a pracuje tylko 45. Wielu dziedzin po
      prostu nie da się objąć badaniami, przy takim zatrudnieniu. Na przykład, w
      grupie, która prowadzi zagadnienie Hołodomoru, teraz są aż dwie osoby! Czy
      możemy serio mówić, że ten problem jest obiektywnie i poważnie badany? Pilnie
      potrzebujemy wzmocnienia zasobów ludzkich. Nawet na wydziałach wyższych uczelni
      pracuje więcej naukowych specjalistów, niż tutaj. W UIPN jest tylko dwóch
      badaczy z tytułem naukowym doktora. Byłem bardzo zaskoczony, gdy usłyszałem o
      tym. Kształtować pamięć narodowej powinni ludzie, którzy mają kwalifikacje, aby
      zajmować się poważnymi projektami badawczymi.

      - Jakie praktyczne znaczenie dla obywateli Ukrainy będzie miała praca UIPN?
      WS: Nasza praca będzie miała wielkie znaczenie. Możliwe, że dzięki nam będą
      zmienione programy nauczania historii Ukrainy. Możliwe, że pojawią się nowe
      państwowe święta. Przed moim przyjściem do Instytutu powstał zespół, który
      opracowywał program edukacyjny na temat historii. Zapoznałem się z koncepcją
      zespołu i ona mnie nie satysfakcjonuje z powodu braku obiektywności i
      tendencyjnego podejścia do wydarzeń. To nie jest podejście naukowe. Koncepcja
      powinna zostać przedyskutowana ze środowiskiem naukowym, wśród nauczycieli w
      szkołach i na uniwersytetach. To jedyny sposób, aby wybrać racjonalną drogę, a
      nie kołysać się jak wahadło z jednej historycznej skrajności w drugą. W
      podręcznikach dla szkół i uczelni musi zaistnieć najwyższej jakości idea
      historii Ukrainy! Mamy na zmianę, to koncepcję prorosyjską, to znowu
      antyrosyjską. Podstawą musi być nasz ukraiński interes - jaki taka czy inna
      decyzja miała wpływ na rozwój Ukrainy, narodu, ludzi i państwa. Na razie
      koniecznie chcemy dopasować się do jakiegoś obcego układu współrzędnych. Dlatego
      u nas jeden - to bohater, inny - zdrajca - a jutro oni zamieniają się miejscami.
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=3298
    • liberum_veto "Tytuł dla Bandery był błędem" 28.09.10, 14:13
      - Uhonorowanie Stepana Bandery i Romana Szuchewycza tytułami Bohaterów Ukrainy było błędem - oświadczył szef ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wałerij Sołdatenko. W wywiadzie dla gazety "Kommiersant-Ukraina" stwierdził też, że Wielki Głód w latach 30. nie był ludobójstwem narodu ukraińskiego.
      - To był wielki błąd, tego nie warto było robić, bo człowiek, który nosił stopień wojskowy państwa-agresora i walczył nie tylko przeciw Związkowi Radzieckiemu, ale i przeciwko połowie Europy, nie może być bohaterem Ukrainy - powiedział Sołdatenko o Szuchewyczu w opublikowanym w środę wywiadzie.
      Szef IPN wyjaśnił, że Szuchewycz był oficerem Wehrmachtu. Przyznanie jemu i Banderze tytułów Bohatera Ukrainy określił jako decyzję polityczną. Podjął ją poprzedni prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko w uznaniu zasług Bandery i Szuchewycza w walce o państwowość.
      Na Ukrainie zachodniej i w środowiskach narodowych w innych częściach kraju Bandera i Szuchewycz uznawani są za bohaterów walk niepodległościowych. Na sympatyzującym z Rosją wschodzie uważani są za nazistowskich kolaborantów. Bandera przewodził jednej z frakcji OUN, której zbrojne ramię, dowodzoną przez Szuchewycza UPA, obarcza się odpowiedzialnością za czystki etniczne na ludności polskiej Wołynia i Galicji Wschodniej w latach II wojny światowej.
      www.tvn24.pl/12691,1668862,,,tytul-dla-bandery-byl-bledem,wiadomosc.html
    • liberum_veto Profanacja grobu Bandery, wiernego sojusznika Hitl 19.08.14, 12:55
      Profanacja grobu Bandery, wiernego sojusznika Hitlera 2014-08-18

      Wczoraj, w trakcie rozmów czterech ministrów spraw zagranicznych w Berlinie (oczywiście bez udziału mało znaczącego Radka Sikorskiego) doszło do profanacji grobu Stepana Bandery w Monachium. Zobacz jak ten grób wyglądał jeszcze miesiąc temu

      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=9691
      a jak wygląda dziś

      www.tvn24.pl/wiadomosci-ze-swiata,2/zbezczescili-grob-stepana-bandery-w-monachium,459872.html
      Jest to oczywiście prowokacja, dość grubymi nićmi szyta. Rosyjska? Ukraińska? Niemiecka? Amerykańska? Trudno w tej chwili powiedzieć, bo wielu politykom (także wojskowym) zależy na podsycaniu wojny domowej na Ukrainie. A profanacja grobu tak symbolicznej postaci z pewnością podgrzeje nastroje na Ukrainie zachodniej, zwłaszcza w środowisku pomyleńców ze "Swobody" i Prawego Sektora.

      Warto wyjaśnić, dlaczego Bandera pochowany jest akurat w Monachium, a nie np. we Lwowie. Otóż nacjonalizm ukraiński, a zwłaszcza w wydaniu banderowskim, był zawsze antypolski i antysemicki, a przy tym proniemiecki. To na "Mein Kampf" Adolfa Hitlera wzorował się główny ideolog tego ruchu, Dmytro Doncow, pisząc w 1926 r. swoją książkę "Nacjonalizm", która stała się ideowym przewodnikiem dla zbrodniarzy.

      Współpraca z Trzecią Rzeszą była jednak nie tylko w sferze ducha, ale i czynów. Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów była bowiem mocno wspierana przez wywiad niemiecki Abwehra, który dawał jej broń i pieniądze oraz szkolił jej członków do zadań terrorystycznych. Niemcy, przygotowując się bowiem do wojny z Polską, widzieli w nacjonalistach ukraińskich coś na wzór V Kolumny.

      Gdy w 1939 r. Bandera został wypuszczony wspaniałomyślnie przez władze polskie z więzienia, to "w podzięce" udał się do Krakowa pod skrzydła generalnego gubernatora Hansa Franka. Tutaj wspólnie z Romanem Szuchewyczem, późniejszym dowódcą UPA, tworzył kolaboranckie bataliony "Nachtigall" (Słowiki) i "Roland", złożone z Ukraińców. Oddziały te 30 czerwca 1941 r. jako pierwsze weszły do Lwowa, dokonując wraz z członkami OUN straszliwych pogromów Żydów. Zginęło kilka tysięcy osób.

      Bandera wraz z innymi aktywistami ruchu nacjonalistycznego proklamował niepodległość Ukrainy. Na to jednak Hitler się nie zgodził i internował ukraińskich przywódców w KL Sachsenhausen. Byli oni więźniami o specjalnym statusie. Posiadali daleko idącą możliwość kontaktu ze światem zewnętrznym.

      W 1944 r., gdy walił się niemiecki front wschodni, Bandera został wypuszczony z obozu, aby znów tworzyć kolaboranckie oddziały ukraińskie. Hitlerowi był wierny do samego końca.

      Po wojnie zamieszkał w Monachium, gdyż znów trafił pod skrzydła wywiadu, najpierw amerykańskiego, później brytyjskiego. Do chwili zamordowania go przez agenta KGB, też Ukraińca, posługiwał się sfałszowanym paszportem polskim. Nawiasem mówiąc, banderowcy bardzo często używali dokumentów swoich ofiar.

      Po 1991 r. planowano przewiezienie trumny Bandery do Lwowa, ale obawiano się protestów społecznych. Przypomnę też, że w 2009 r. miała już miejsce inna prowokacja. Kongres Nacjonalistów Ukraińskich starał się - przy poparciu niektórych polskich swych sympatyków - i przy absolutnej bierności ministrów Grzegorza Schetyny i Radka Sikorskiego - zorganizować kolarski rajd imienia Bandery. Jego szlak wiódł ze Lwowa przez Podkarpacie i Małopolskę do Monachium. Dzięki stanowczej i zdeterminowanej reakcji rodzin pomordowanych przez UPA rajd został zatrzymany na przejściu granicznym w Medyce.
      ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski
      www.isakowicz.pl/index.php?page=news&kid=8&nid=9767
      • 99venus Re: Profanacja grobu Bandery, wiernego sojusznika 19.08.14, 13:56
        czy taki oberbandyta jak Bandera ma prawo do spoczywania na cmentarzu?
    • liberum_veto Gross: Kojarzenie Bandery z faszyzmem to pomyłka 04.11.14, 08:07
      Żydowski historyk Jan Tomasz Gross udzielił wywiadu rosyjskiej telewizji TV Rain, w którym omówił swój stosunek do postaci Stepana Bandery i kultu UPA na Ukrainie.

      www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/jan-tomasz-gross-o-banderze-kojarzenie-go-przede-wszystkim-z-faszyzmem-to-historyczna-pomylka
      Jan Tomasz Gross o Banderze: kojarzenie go przede wszystkim z faszyzmem to historyczna pomyłka
      Opublikowano: Poniedziałek, 03 listopada 2014

      Oto fragment wywiadu, jakiego udzielił Jan Tomasz Gross Antonowi Żelnowowi w telewizji TV Rain:

      Anton Żelnow: Chciałbym Panu zadać jedno pytanie na temat Bandery. Właśnie on stał się obecnie po raz kolejny symbolem dla części rosyjskiej elity, który nieustannie nazywa się "echem Bandery". Stosunek Ukraińców do niego jest określony - to ktoś, kto walczył przeciwko Stalinowi, ale jednocześnie znamy stosunek Rosji do Bandery jak do skrajnego nacjonalisty, jeśli uogólnimy. Jaki Pan ma do niego stosunek? Na ile dzieli on społeczeństwo, narody na pół? Jak Pan go ocenia z historycznego punktu widzenia?

      J. T. Gross: Trzeba to rozpatrywać z punktu widzenia Ukraińców. W ukraińskim ruchu nacjonalistycznym w drugiej połowie XX wieku istniało wiele różnych orientacji. Nawet wewnątrz własnej organizacji Bandery istniały różne tendencje: bardziej centrowe - Melnyk, znacznie bardziej radykalne - Bandera. Jako historyk uważam, że on był radykałem i uważał on, że powinno się używać przemocy, powinny mieć miejsce czystki etniczne, które będą wykorzystywane jako instrument. UPA tym właśnie zajmowała się podczas wojny.

      Ale konieczne jest rozpatrywanie tej kwestii w kontekście tamtych czasów, gdyż ktoś uważa człowieka za terrorystę, a ktoś inny za patriotę. Jeśli pomyśleć o takich ludziach jak np. Begin, który był bardzo radykalnym, prawicowym syjonistą, nacjonalistą, z punktu widzenia brytyjskiej armii, która kontrolowana Palestynę do czasu, aż to terytorium stało się Izraelem, on był terrorystą. A dla Żydów lub dla niektórych Żydów to patriota.

      Istnieje pewna część ukraińskiego społeczeństwa, która uważa go za bohatera, znacznie większa część uważa go za patriotę, który, być może, myślał zbyt radykalnie, ale mówienie, że był on przede wszystkim sojusznikiem Hitlera lub upiornym faszystą lub kojarzyć go z faszyzmem, to historyczna pomyłka, dlatego że Niemcy, kiedy tylko wkroczyli, aresztowali Banderę. Przebywał w więzieniu podczas wojny, był zbyt radykalny dla nich, był zbyt gorliwym patriotą dla Niemców.

      Ukraińcy, jak i każda grupa narodowościowa, mają prawo do suwerenności narodowej i określania swojej woli, żeby organizować własną władzę. I jeśli patrzeć na cały szereg tych patriotów, niektórzy z nich są bardziej przyzwoici, inni - mniej. Z mojego punktu widzenia Bandera jest mniej przyzwoity.

      tvrain.ru / Kresy.pl
    • liberum_veto Rząd Ukrainy honoruje hitlerowskich kolaborantów 21.04.15, 13:02
      Izraelska gazeta: rząd Ukrainy honoruje hitlerowskich kolaborantów
      Opublikowano: Czwartek, 16 kwietnia 2015

      70 lat po Holokauście parlament Ukrainy oficjalnie uznał nacjonalistyczne formacje militarne kolaborujące z Niemcami podczas II wojny światowej za bohaterów – czytamy na łamach izraelskiej gazety „The Jerusalem Post”.

      Zgodnie z ustawą uchwaloną w czwartek [tydzień temu – KRESY.PL] ultranacjonalistyczna Ukraińska Powstańcza Armia, która usiłowała utworzyć niepodległą Ukrainę, została uhonorowana przez oficjalne władze – czytamy na łamach izraelskiej gazety, która powołuje się na „Kiev Post”.

      Jednocześnie formacja zbrojna Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów [czyli UPA], która była zaangażowana w walkę ze Związkiem Sowieckim i nazistami, kolaborowała z Niemcami i brała udział w akcjach przeciwko Żydom – podkreśla gazeta.

      Podczas gdy formacja będąca odgałęzieniem Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, zaangażowana w działania wojenne przeciwko ZSRR i Niemcom, współpracowała również z Niemcami i wzięła udział w działaniach przeciwko miejscowym Żydom – czytamy na łamach izraelskiej gazety.

      “The Jerusalem Post” przypomina również, że ukraiński ruch nacjonalistyczny nie pierwszy raz wywołuje kontrowersje. Wydanie podkreśla, że w 2010 roku Wiktor Juszczenko uznał Banderę za Bohatera Ukrainy, jednak decyzja została cofnięta przez jego następcę. Według gazety kwestia odradzania się nazizmu jest jedną z centralnych w obecnym konflikcie ukraińsko-rosyjskim. Moskwa zarzuca obecnemu rządowi w Kijowie tendencje faszystowskie.

      Gazeta pisze również, że lokalne organizacje żydowskie wyrażały sprzeciw wobec mianowania szefem policji w obwodzie kijowskim byłego członka organizacji neonazistowskiej. „The Jerusalem Post” pisze również, że neonaziści są obecni w ochotniczych batalionach walczących w Donbasie z Rosjanami.

      jpost.com / Kresy.pl
      www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/izraelska-gazeta-rzad-ukrainy-honoruje-hitlerowskich-kolaborantow
    • danillko Pomnik Stiopki w Monachium znowu obmazany 04.05.15, 18:06
      Kolejna dewastacja grobu Stepana Bandery
      Na krzyżu czerwoną farbą namalowano kotwicę - Znak Polski Walczącej, zaś z obu stron cokołu wulgarne napisy „je**ć”.

      O sprawie poinformował Ołeś Gorodecki, działacz społeczny i przewodniczący Chrześcijańskiego związku ukraińskiego we Włoszech.

      Ukraińska agencja informacyjna Ukrinform stwierdziła, że czyn ten jest prowokacją osób próbujących podszywać się pod Polaków. Argumentuje to tym, że żaden Polak nie połączyłby znaku kotwicy Polski Walczącej z wulgaryzmem.

      www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/kolejna-dewastacja-grobu-stepana-bandery-foto
    • anglik_z_kolomyi UA dziennikarz nazwał Banderę sojusznikiem Hitlera 12.08.16, 09:18
      Ukraina: dziennikarz nazwał Banderę sojusznikiem Hitlera. Doniesiono na niego do SBU za „antyukraińskość”
      Opublikowano: Czwartek, 11 sierpnia 2016

      Redaktor naczelny lokalnej żytomierskiej gazety ostro skrytykował nazywanie ulic imieniem Bandery, Szuchewycza czy UPA. W odpowiedzi, został oskarżony o antyukraińską postawę i uprawianie prorosyjskiej propagandy. Złożono na niego również donos do SBU.
      www.kresy.pl/wydarzenia,spoleczenstwo?zobacz/ukraina-dziennikarz-nazwal-bandere-sojusznikiem-hitlera-doniesiono-na-niego-do-sbu-za-antyukrainskosc

      Walerij Iwanowski w swoim tekście wyraził oburzenie tym, że dekomunizacja na Ukrainie, a także w Zytomierzu, polega na zamianie nazw ulic upamiętniających sowietów m.in. na upamiętniające Banderę, Szuchewycza i UPA. Nazwał ich również „sojusznikami Hitlera”, a deputowanych rady miejskiej popierających takie zmiany: „neonazistami”.

      Iwanowski dodaje, że miejscowi Polacy nie chcą, by zmieniać nazwy ulic np. na ulicę Bandery. Jego zdaniem ukraińscy politycy poprzez takie działania doprowadzają do konfliktu z Polską. Dodaje, że jest ona jedynym sojusznikiem Ukrainy na zachodzie.

      Była dziennikarka innej lokalnej gazety, Maria Szmko, skrytykowała jego artykuł, nazywając go „separatystycznym”. Zwróciła się także pisemnie w jego sprawie do Służby Bezpieczeństwa Ukrainy, by zainteresowali się Iwanowskim i ścigali go za separatyzm.

      Zdaniem Andrieja Blizniuka z katedry dziennikarstwa i filologii Żytomierskiego Uniwersytetu Państwowego im. Iwana Franki, Iwanowski naruszył zasady rzetelności dziennikarskiej. Wyraził też nadzieję, że nim i jego gazetą zainteresują się SBU i prokuratura.

      Zhzh.info / silske.org / Kresy.pl

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka