diakon.piotr.ukgk
26.03.08, 02:24
> Do pracy zaprzęgnięto też publicystów i
> historyków wywodzących się z mniejszości ukraińskiej, jak Roman
> Drozd, Mirosław Czech, czy Paweł Smoleński[37].
Smoleński "wywodzący się z mniejszości ukraińskiej"?!
> Okazję do wybielania OUN i UPA zaczęli wykorzystywać badacze
> narodowości ukraińskiej, pracujący na polskich uczelniach
wyższych,
> często z wysokimi stopniami naukowymi uzyskanymi w Polsce (przede
> wszystkim Włodzimierz Mokry, Włodzimierz Wysocki, Roman Drozd i
> Mikołaj Siwicki).
Włodzimierz Wysocki to był taki rosyjski bard, a historyk z UMCS ma
na imię Roman.
> Skrajny antypolonizm pojawił się w pracach
> pracującego na KUL naukowca ukraińskiego pochodzenia Mikołaja
> Siwickiego [40].
Czy śp. dr Mikołaj Siwicki (1917-2004) był "naukowcem"? Nie
powiedziałbym, choć "badaczem" niewątpliwie tak. Nigdy jednak nie
pracował na KUL ani na żadnej innej uczelni (czy w szkolnictwie).
> W jego obszernej trzytomowej pracy „Dzieje
> konfliktów polsko-ukraińskich” [41] możemy przeczytać m.in.,
> że „Polskie społeczeństwo jest zdegenerowane, chore, bo wychowało
> się na fałszu…” [42],
Autorka w przypisie nie powołuje się bynajmniej na książkę, o której
pisze, tylko na p.A.Żupańskiego.
> a przesiedlenie ludności łemkowsko -
> ukraińskiej z pogranicza w ramach operacji „Wisła” ośmielił się
> nazywać ludobójstwem! Liczba zawartych w tej pracy przekłamań
> spowodowała nawet wniesienie przeciw autorowi sprawy do
prokuratury
> [43].
>PRZYPISY:
>40.Naukowiec ten, językoznawca, we współpracy z profesorem UJ
>Włodzimierzem Mokrym (byłym posłem na Sejm) od lat prowadzą usilną
1. M.Siwicki był nie języko-, a literaturoznawcą.
2. Poza tym w tekście z 2007 r. p. Kulińska pisze o nim jako o
żyjącym i pracowniku KUL. Otóż umarł on w początkach 2004 r., a
gdyby żył, to w 2007 r. skończyłby 90 lat. W takim wieku to się
raczej nie pracuje. Dowodzi to, że p. Kulińska pisze o kimś, o kim
nie ma pojęcia.
3. Z tą współpracą z Mokrym to koń by się uśmiał, o czym niżej.
>działalność na rzecz rehabilitacji OUN – UPA i są rzecznikami
>banderowców i ich pogrobowców w każdej kwestii. W takim, silnie
>wrogim Polsce i Polakom duchu, wychowują na polskich uczelniach
>młodzież.
Nie będę się znowu znęcał nad autorką, która przypisuje działalność
nieboszczykowi. Natomiast każdy wie, że M. Siwicki sympatyzował
akurat z melnykowcami (pisali o tym polscy autorzy, Prus chociażby)
i banderowców nie lubił.
>41.Warszawa 1994.
>42.[za:] Andrzej Żupański „Droga do prawdy”, Toruń 2005, s.89.
>43.Niestety, autor tak bezwartościowej poznawczo i zakłamującej
>rzeczywistość pracy, nie spotkał się z jakimkolwiek potępieniem ze
>strony środowiska naukowego.
Spotkał, tylko p. Kulińska przeczytać nie raczyła. Pamiętam np.
w "Kulturze" prof. Jan Lewandowski z UMCS napisał tekst
polemiczny "Jeszcze o [...] p. Siwickiego" (niestety, nie pamiętam,
jakie słowo figurowało w miejscu, gdzie postawiłem nawias
kwadratowy). Nb. we wspomnieniach zatytułowanych "Paradoksy doby" M.
Siwicki pisał o negatywnych reakcjach na "Dzieje..." w środowisku
ukraińskim i pod przejrzystym określeniem "nasz praporonosnyj na tu
poru intełektuał" umieszcza wśród malkontentów także i Mokrego.
> Ośmielone postępowaniem części naukowców,
> dofinansowywane przez polski MSZ, pismo ukraińskie „Nasze Słowo”
> przystąpiło do ataku na AK i ujawniło szokujące żądania
terytorialne
> wobec tzw. Zakierzonii, czyli wielu powiatów dzisiejszej Polski
[44].
Zakerzonnia, jeśli już. Ale ja nie o tym. "Nasze Słowo"
kwestionujące współczesne granice państwowe - to leitmotiv tekstów
niektórych polskich autorów. To teza, przyjęta za pewnik, za
aksjomat. Pytanie: na jakiej KONKRETNEJ podstawie? Jakoś nie
pamiętam, by zarzutom towarzyszyły dowody w postaci cytatów.
Pani Kulińska też nie raczyła podać takowych; w odnośnym przypisie
wystąpiłą z nową tezą:
"44.Co ciekawe, nikt nie zainteresował się faktem, że Polska nie
posiada ze strony nowej Ukrainy żadnej deklaracji na temat
nienaruszalności granic, mimo że Polska dokonała takiego aktu
jednostronnie."
Proponuję zajrzeć do polsko-ukraińskiego traktatu z 1992 r.:
www.msz.gov.pl/bpt/documents/8074.pdf
i zainteresować się art. 1-2 ww.
Niestety, problem rzetelności p. Kulińskiej i wiarygodności jej
tekstów nie kończy się ani na tych paru wskazanych przeze mnie, hm,
pomyłkach, jak świadczy choćby recenzja jednego numerów "Glaukopisu"
z artykułem tej Autorki:
"Wysoki poziom merytoryczny i warsztatowy wymienionych wyżej prac
psuje tekst Lucyny Kulińskiej o zbrodni ukraińskich nacjonalistów na
polskich mieszkańcach Kresów Wschodnich. Artykuł L. Kulińskiej
przypomina raczej publicystykę polityczną aniżeli obiektywne i
udokumentowane opracowanie naukowe. Autorka nie jest wstanie (nawet
nie próbuje) udowodnić stawianych przez siebie tez. Twierdzi między
innymi, że Watykan „rozgrzeszył de facto, bez pokuty za grzechy”
oraz ukrywał i pomagał ukraińskim eSeSmanom i banderowcom. Na
stawiane przez siebie tezy nie przedstawia żadnych dokumentów ani
dowodów. Spośród historyków rehabilitujących działalność Ukraińskiej
Powstańczej Armii wymienia „pracującego na KUL naukowca ukraińskiego
pochodzenia Mikołaja Siwickiego”, tylko że M. Siwicki nigdy nie był
pracownikiem lubelskiej Alma Mater a tylko obronił kilkanaście lat
temu na niej swoją pracę doktorską. Jednocześnie autorka nie
wskazuje na konkretne prace Siwickiego, stawiając swoje tezy. Takie
nadinterpretacje znajdziemy niemal na każdej stronie tekstu „Chto
rdzaw lachów?” Lucyny Kulińskiej."
za:
www.infopatria.pl/art.php?art=969
Od siebie dodam, że doktorat obronił M. Siwicki na UJ, a studia
magisterskie odbył na UW.