Dodaj do ulubionych

przyczynek do rzetelności p. Kulińskiej

26.03.08, 02:24

> Do pracy zaprzęgnięto też publicystów i
> historyków wywodzących się z mniejszości ukraińskiej, jak Roman
> Drozd, Mirosław Czech, czy Paweł Smoleński[37].

Smoleński "wywodzący się z mniejszości ukraińskiej"?!

> Okazję do wybielania OUN i UPA zaczęli wykorzystywać badacze
> narodowości ukraińskiej, pracujący na polskich uczelniach
wyższych,
> często z wysokimi stopniami naukowymi uzyskanymi w Polsce (przede
> wszystkim Włodzimierz Mokry, Włodzimierz Wysocki, Roman Drozd i
> Mikołaj Siwicki).

Włodzimierz Wysocki to był taki rosyjski bard, a historyk z UMCS ma
na imię Roman.

> Skrajny antypolonizm pojawił się w pracach
> pracującego na KUL naukowca ukraińskiego pochodzenia Mikołaja
> Siwickiego [40].

Czy śp. dr Mikołaj Siwicki (1917-2004) był "naukowcem"? Nie
powiedziałbym, choć "badaczem" niewątpliwie tak. Nigdy jednak nie
pracował na KUL ani na żadnej innej uczelni (czy w szkolnictwie).

> W jego obszernej trzytomowej pracy „Dzieje
> konfliktów polsko-ukraińskich” [41] możemy przeczytać m.in.,
> że „Polskie społeczeństwo jest zdegenerowane, chore, bo wychowało
> się na fałszu…” [42],

Autorka w przypisie nie powołuje się bynajmniej na książkę, o której
pisze, tylko na p.A.Żupańskiego.

> a przesiedlenie ludności łemkowsko -
> ukraińskiej z pogranicza w ramach operacji „Wisła” ośmielił się
> nazywać ludobójstwem! Liczba zawartych w tej pracy przekłamań
> spowodowała nawet wniesienie przeciw autorowi sprawy do
prokuratury
> [43].
>PRZYPISY:
>40.Naukowiec ten, językoznawca, we współpracy z profesorem UJ
>Włodzimierzem Mokrym (byłym posłem na Sejm) od lat prowadzą usilną

1. M.Siwicki był nie języko-, a literaturoznawcą.
2. Poza tym w tekście z 2007 r. p. Kulińska pisze o nim jako o
żyjącym i pracowniku KUL. Otóż umarł on w początkach 2004 r., a
gdyby żył, to w 2007 r. skończyłby 90 lat. W takim wieku to się
raczej nie pracuje. Dowodzi to, że p. Kulińska pisze o kimś, o kim
nie ma pojęcia.
3. Z tą współpracą z Mokrym to koń by się uśmiał, o czym niżej.

>działalność na rzecz rehabilitacji OUN – UPA i są rzecznikami
>banderowców i ich pogrobowców w każdej kwestii. W takim, silnie
>wrogim Polsce i Polakom duchu, wychowują na polskich uczelniach
>młodzież.

Nie będę się znowu znęcał nad autorką, która przypisuje działalność
nieboszczykowi. Natomiast każdy wie, że M. Siwicki sympatyzował
akurat z melnykowcami (pisali o tym polscy autorzy, Prus chociażby)
i banderowców nie lubił.

>41.Warszawa 1994.
>42.[za:] Andrzej Żupański „Droga do prawdy”, Toruń 2005, s.89.
>43.Niestety, autor tak bezwartościowej poznawczo i zakłamującej
>rzeczywistość pracy, nie spotkał się z jakimkolwiek potępieniem ze
>strony środowiska naukowego.

Spotkał, tylko p. Kulińska przeczytać nie raczyła. Pamiętam np.
w "Kulturze" prof. Jan Lewandowski z UMCS napisał tekst
polemiczny "Jeszcze o [...] p. Siwickiego" (niestety, nie pamiętam,
jakie słowo figurowało w miejscu, gdzie postawiłem nawias
kwadratowy). Nb. we wspomnieniach zatytułowanych "Paradoksy doby" M.
Siwicki pisał o negatywnych reakcjach na "Dzieje..." w środowisku
ukraińskim i pod przejrzystym określeniem "nasz praporonosnyj na tu
poru intełektuał" umieszcza wśród malkontentów także i Mokrego.

> Ośmielone postępowaniem części naukowców,
> dofinansowywane przez polski MSZ, pismo ukraińskie „Nasze Słowo”
> przystąpiło do ataku na AK i ujawniło szokujące żądania
terytorialne
> wobec tzw. Zakierzonii, czyli wielu powiatów dzisiejszej Polski
[44].

Zakerzonnia, jeśli już. Ale ja nie o tym. "Nasze Słowo"
kwestionujące współczesne granice państwowe - to leitmotiv tekstów
niektórych polskich autorów. To teza, przyjęta za pewnik, za
aksjomat. Pytanie: na jakiej KONKRETNEJ podstawie? Jakoś nie
pamiętam, by zarzutom towarzyszyły dowody w postaci cytatów.
Pani Kulińska też nie raczyła podać takowych; w odnośnym przypisie
wystąpiłą z nową tezą:

"44.Co ciekawe, nikt nie zainteresował się faktem, że Polska nie
posiada ze strony nowej Ukrainy żadnej deklaracji na temat
nienaruszalności granic, mimo że Polska dokonała takiego aktu
jednostronnie."

Proponuję zajrzeć do polsko-ukraińskiego traktatu z 1992 r.:
www.msz.gov.pl/bpt/documents/8074.pdf
i zainteresować się art. 1-2 ww.

Niestety, problem rzetelności p. Kulińskiej i wiarygodności jej
tekstów nie kończy się ani na tych paru wskazanych przeze mnie, hm,
pomyłkach, jak świadczy choćby recenzja jednego numerów "Glaukopisu"
z artykułem tej Autorki:

"Wysoki poziom merytoryczny i warsztatowy wymienionych wyżej prac
psuje tekst Lucyny Kulińskiej o zbrodni ukraińskich nacjonalistów na
polskich mieszkańcach Kresów Wschodnich. Artykuł L. Kulińskiej
przypomina raczej publicystykę polityczną aniżeli obiektywne i
udokumentowane opracowanie naukowe. Autorka nie jest wstanie (nawet
nie próbuje) udowodnić stawianych przez siebie tez. Twierdzi między
innymi, że Watykan „rozgrzeszył de facto, bez pokuty za grzechy”
oraz ukrywał i pomagał ukraińskim eSeSmanom i banderowcom. Na
stawiane przez siebie tezy nie przedstawia żadnych dokumentów ani
dowodów. Spośród historyków rehabilitujących działalność Ukraińskiej
Powstańczej Armii wymienia „pracującego na KUL naukowca ukraińskiego
pochodzenia Mikołaja Siwickiego”, tylko że M. Siwicki nigdy nie był
pracownikiem lubelskiej Alma Mater a tylko obronił kilkanaście lat
temu na niej swoją pracę doktorską. Jednocześnie autorka nie
wskazuje na konkretne prace Siwickiego, stawiając swoje tezy. Takie
nadinterpretacje znajdziemy niemal na każdej stronie tekstu „Chto
rdzaw lachów?” Lucyny Kulińskiej."

za:
www.infopatria.pl/art.php?art=969
Od siebie dodam, że doktorat obronił M. Siwicki na UJ, a studia
magisterskie odbył na UW.

Obserwuj wątek
    • kre-pak Re: przyczynek do rzetelności p. Kulińskiej 26.03.08, 07:01
      I tak to jest na tym forum.
      Bełkot i propaganda, oto co dominuje. No i jeszcze szowinizm. Nikt
      nie pokusi się o zamieszczanie informacji o osiągnięciach Ukrainy, o
      jej współczesności, na co liczyłem. Pojawia się tylko radość z
      porażek. Jakie to forum Polska-Ukraina ?
      • diakon.piotr.ukgk "wojna o nowe kresy" 26.03.08, 15:44
        >Szkoda, że tak rzadko szacowni krakowianie wypuszczają się na nasze
        >dzisiejsze „nowe kresy”- do Przemyśla, Leska, Gorlic, Chełma, czy
        >nawet Lublina, nie mówiąc już o innych, mniejszych miejscowościach.
        >Gdyby to uczynili, przetarliby oczy ze zdumienia. W rejonach tych
        >bowiem zaszły dramatyczne zmiany. O dziwo, więcej czasem słychać
        >języka ukraińskiego, niż polskiego, w miastach, na niektórych
        >domach powiewają sino-żółte flagi, na niektórych imprezach,
        >koncertach, meczach, pojawiają się nawet inne: czarno-czerwone-
        >banderowskie, a nocami z zakrapianych imprez nieciekawych dzielnic,
        >dochodzi pomruk pieśni OUN „Ne pora, ne, pora, nam Lachy
        >służyty...”. Nikt nie zwraca na to uwagi. Traktuje się to jak
        >lokalny folklor bez znaczenia.

        Artykuł przeznaczony był dla "krakowian", stąd Autorka uznała
        widocznie, że można popuścić wodze fantazji na całego. Tekst podobny
        w prasie wychodzącej na opisywanych przez p. Kulińską terenach
        zbytnio raziłby czytelnika miejscowego, wiedzącego, jak jest
        naprawdę.

        >Nie zastanawia, dlaczego akurat koło Lublina chuligani wrzucają do
        >studni i kamienują dziecko - to złowrogi, wojenny trop.
        >Taką „techniką” banderowcy masowo mordowali Polaków.

        A tutaj to już naprawdę nie wiem, jak to skomentować. Jestem
        lublinianinem, sprawa była w naszym mieście b. głośna (bo wydarzyła
        się nie "pod", a w samym Lublinie - owszem, w dzielnicy mocno
        nieciekawej). Dwóch młodocianych rzeczywiście wrzuciło do studni
        dziewczynę, z poduszczenia jej koleżanki zresztą. Taż sama koleżanka
        parę dni potem (!) poszczuła innych 2 kolegów na studenta -
        współpasażera autobusu: gdy wysiadł, poszli za nim i skłuli nożami,
        że ledwo przeżył.

        Opis obu spraw:

        miasta.gazeta.pl/lublin/1,48724,4253061.html
        Łączenie jednak tego z "banderowcami"... no cóż, pani doktor Lucynie
        Kulińskiej widocznie wszystko się z jednym kojarzy.
    • pisz_pan_na_berdyczow Re: przyczynek do rzetelności p. Kulińskiej 26.03.08, 14:56
      diakon.piotr.ukgk napisał:

      > "44.Co ciekawe, nikt nie zainteresował się faktem, że Polska nie
      > posiada ze strony nowej Ukrainy żadnej deklaracji na temat
      > nienaruszalności granic, mimo że Polska dokonała takiego aktu
      > jednostronnie."
      >
      > Proponuję zajrzeć do polsko-ukraińskiego traktatu z 1992 r.:
      > a href="www.msz.gov.pl/bpt/documents/8074.pdf

      Artykul 2 tegoz traktatu mowi JEDNOZNACZNIE o wyrzeczeniu sie
      rewizji granic teraz i W PRZYSZLOSCI...artykul ten niepodwazalnie
      wiaze obie strony...i po co pieprzyc bzdury???!!!
      Dla mnie tylko to jest wystarczajacym dowodem na nierzetelnosc wyzej
      wymienionej, wiec nad innymi argumentami diakon.piotr.ukgk myslec
      nie muszewink))
      • diakon.piotr.ukgk zabezpieczenia prawne granicy RP-Ukraina 26.03.08, 15:24
        pisz_pan_na_berdyczow napisał:

        > diakon.piotr.ukgk napisał:

        > Artykul 2 tegoz traktatu mowi JEDNOZNACZNIE o wyrzeczeniu sie
        > rewizji granic teraz i W PRZYSZLOSCI...artykul ten niepodwazalnie
        > wiaze obie strony...

        Znalazłem tekst w html-u, więc wklejam:



        "TRAKTAT

        między Rzeczpospolitą Polską a Ukrainą o dobrym sąsiedztwie,

        przyjaznych stosunkach i współpracy [podp. w W-wie 18.V.1992]

        [...]

        Artykuł 1

        W nowych warunkach politycznych Strony zobowiązują się rozwijać
        stosunki w duchu przyjaźni, współpracy, wzajemnego szacunku,
        zrozumienia, zaufania i dobrego sąsiedztwa na podstawie prawa
        międzynarodowego, w tym zasad suwerennej równości, niestosowania
        siły lub groźby jej użycia, nienaruszalności granic, integralności
        terytorialnej, pokojowego załatwiania sporów, nieingerencji w sprawy
        wewnętrzne, samostanowienia narodów, poszanowania praw człowieka i
        podstawowych wolności, wykonania w dobrej wierze zobowiązań
        wynikających z prawa międzynarodowego.

        Artykuł 2

        Strony uważają za nienaruszalną istniejącą i wytyczoną w terenie
        granicę między nimi i potwierdzają, że nie mają wobec siebie żadnych
        roszczeń terytorialnych oraz nie będą takich roszczeń wysuwać w
        przyszłości."

        Traktat ów nie jest jedynym tego dokumentem dotyczącym naszej
        granicy. W tejże samej Internetowej Bazie Traktatowej MSZ RP
        znajdziemy "Umowę między RP a Ukrainą o stosunkach prawnych na
        polsko-ukraińskiej granicy państwowej oraz współpracy i wzajemnej
        pomocy w sprawach granicznych" podpisaną 12.I.1993 gdzie w art. 1,
        potwierdzając zasadę nienaruszalności granicy, Wysokie Układające
        Się Strony opisują szczegółowo jej przebieg:

        www.msz.gov.pl/bpt/documents/8086.pdf
        > i po co pieprzyc bzdury???!!!

        Dobre pytanie. Jakąś odpowiedzią byłby może cytat z innego artykułu
        p. Kulińskiej:

        "Jako historyk badający stosunki polsko-ukraińskie w II
        Rzeczypospolitej znajduję w dzisiejszym położeniu „nowych kresów”
        wiele analogii do przeszłości. Oczywiście nigdy nie jest tak samo,
        ale pewne schematy postępowania stron pozostają te same, są
        wypracowanym kulturowo postępowaniem. Może dlatego moje lęki – od
        Chmielnickiego, przez kolejne powstania kozackie i Humań, masowe
        mordy Polaków w Galicji roku 1918-19, terroryzm UWO- OUN w
        międzywojniu, potem ludobójstwo Polaków lat 1942-45... nie napawa to
        optymizmem, bo nie jest wyjątkiem, a wielowiekową regułą."

        Byłaby to zatem jakaś eksterioryzacja lęków Pani Doktor,
        przejawiających się w zaburzeniach postrzegania rzeczywistości.
        Klasycznym przykładem tego jest tekst "Pawłokoma - post scriptum" z
        jego wizją ukraińskiego najazdu na "nowe kresy" - czym warto zająć
        się osobno.

        > Dla mnie tylko to jest wystarczajacym dowodem na nierzetelnosc
        wyzej
        > wymienionej, wiec nad innymi argumentami diakon.piotr.ukgk myslec
        > nie muszewink))

        Są prawdziwe, zaręczam. I nie jedyne - wrócę jeszcze do sprawy. A
        przy okazji: miło spotkać Pana na tym forum. smile
        • preminger Re: zabezpieczenia prawne granicy RP-Ukraina 26.03.08, 16:03
          diakon.piotr.ukgk napisał:
          > Znalazłem tekst w html-u, więc wklejam:

          to ty jesteś ten pop z Komańczy który w październiku święcił pomnik banderowców
          • liberum_veto Re: zabezpieczenia prawne granicy RP-Ukraina 27.03.08, 18:09
            preminger napisał:

            > to ty jesteś ten pop z Komańczy który w październiku święcił
            pomnik banderowców

            Proszę nie zniechęcać osoby duchownej. Z moich ustaleń wynika, że to
            diakon Piotr SIWICKI, Parafia Greckokatolicka pw. Narodzenia NMP w
            Lublinie
        • pisz_pan_na_berdyczow Re: zabezpieczenia prawne granicy RP-Ukraina 27.03.08, 12:49
          Mi rowniez milo...ale mam juz dosc...ciezko tu o prawdziwa
          dyskusje...glownie beznadziejna demagogia...ale listy zalozone przez
          Ukraincow na forum.gazeta.pl sa jeszcze straszniejsze...
          A wiec powoli staje sie narcyzem, dumnym ze swojego prawie
          dziesiecioletniego PLUKa:
          mail.klub.org.pl/mailman/listinfo/pluk_klub.org.pl
          gdzie tez byly "zadymy" ale byla i dyskusja na poziomie..i to w
          czasach znacznie ciezszych dla stosunkow polsko-
          ukrainskich...szkoda, ze lista jest prawie martwa, bo nie wiele
          czasu na moderowanie ani nawet na zapraszanie ludzi...
          • liberum_veto każda pliszka swój ogon chwali :) 29.03.08, 13:12
            Tylko nie wpadnij w samouwielbienie, bo nie ma specjalnie powodu smile
            Dyskusja na temat definicji ludobójstwa, którą sam tutaj
            zainicjowałeś, wykazała Twoją kompletną niezdolność do zrozumienia
            dość prostej definicji obowiązującej w prawie międzynarodowym.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=48782&w=69922330
            Posługujesz się jakąś własną, wydumaną przez siebie interpretacją,
            która nijak się ma do Konwencji ONZ. Ale cierpliwe próby tłumaczenia
            Ci, że jesteś w błędzie, nie przyniosły najmniejszego skutku. Jesteś
            odporny na wiedzę i impregnowany na argumenty. No a już określenie
            prokuratorów IPN, zawodowo zajmujących się tą problematyką,
            mianem "kurew", zniechęca do dalszej "dyskusji". O faktach i
            definicjach się nie dyskutuje, fakty i definicje się zna.
            Także jakoś mnie nie przekonuje opinia o wysokim poziomie dyskusji
            na forum PLUK. No ale każda pliszka swój ogon chwali smile
        • pisz_pan_na_berdyczow Re: zabezpieczenia prawne granicy RP-Ukraina 27.03.08, 12:57
          diakon.piotr.ukgk napisał:

          > Artykuł 2
          >
          > Strony uważają za nienaruszalną istniejącą i wytyczoną w terenie
          > granicę między nimi i potwierdzają, że nie mają wobec siebie
          żadnych
          > roszczeń terytorialnych oraz nie będą takich roszczeń wysuwać w
          > przyszłości."
          >
          > Traktat ów nie jest jedynym tego dokumentem dotyczącym naszej
          > granicy. W tejże samej Internetowej Bazie Traktatowej MSZ RP
          > znajdziemy "Umowę między RP a Ukrainą o stosunkach prawnych na
          > polsko-ukraińskiej granicy państwowej oraz współpracy i wzajemnej
          > pomocy w sprawach granicznych" podpisaną 12.I.1993 gdzie w art.
          1,
          > potwierdzając zasadę nienaruszalności granicy, Wysokie Układające
          > Się Strony opisują szczegółowo jej przebieg:

          No ta umowa ma charakter wykonawczy...i moze nie kazdy moze ja
          znalezc...ale art .2 wspomnianego wczesniej Traktatu - chyba
          najwazniejszej bazy prawnej dal stosunkow polsko-ukrainskich i bez
          tego jest jednoznaczny...i znalezienie jego nie jest
          problemem...czyli...BARDZO ZLA WOLA LUB ZWYKLE INTELEKTUALNE
          LENISTWO...innego wytlumaczenia nie ma...do takiej osoby zaufania
          nie mam, takze w kwestiach historycznych na ktorych znam sie mniej...

          >
          > Dobre pytanie. Jakąś odpowiedzią byłby może cytat z innego
          artykułu
          > p. Kulińskiej:
          >
          > "Jako historyk badający stosunki polsko-ukraińskie w II
          > Rzeczypospolitej znajduję w dzisiejszym położeniu „nowych kresów”
          > wiele analogii do przeszłości. Oczywiście nigdy nie jest tak samo,
          > ale pewne schematy postępowania stron pozostają te same, są
          > wypracowanym kulturowo postępowaniem. Może dlatego moje lęki – od
          > Chmielnickiego, przez kolejne powstania kozackie i Humań, masowe
          > mordy Polaków w Galicji roku 1918-19, terroryzm UWO- OUN w
          > międzywojniu, potem ludobójstwo Polaków lat 1942-45... nie napawa
          to
          > optymizmem, bo nie jest wyjątkiem, a wielowiekową regułą."
          >
          > Byłaby to zatem jakaś eksterioryzacja lęków Pani Doktor,
          > przejawiających się w zaburzeniach postrzegania rzeczywistości.

          Patrzac na historie - jest to bardzo wybiorcze...ale musi Pan
          przyznac, ze w swiadomosci Ukraincow istnieja bardziej kozacy
          Chmielnickiego, hajdamacy, banderowcy i inna swolocz niz Ostrogski,
          Skoropadski, Borowec itp...
          • mat120 Re: zabezpieczenia prawne granicy RP-Ukraina 28.03.08, 01:25
            pisz_pan_na_berdyczow napisał:
            No ta umowa ma charakter wykonawczy...i moze nie kazdy moze ja
            znalezc...ale art .2 wspomnianego wczesniej Traktatu - chyba
            najwazniejszej bazy prawnej dal stosunkow polsko-ukrainskich i bez
            tego jest jednoznaczny...i znalezienie jego nie jest
            problemem...czyli...BARDZO ZLA WOLA LUB ZWYKLE INTELEKTUALNE
            LENISTWO...innego wytlumaczenia nie ma...do takiej osoby zaufania
            nie mam, takze w kwestiach historycznych na ktorych znam sie mniej...

            Nie podniecaj się Berdyczów.smile Podobne umowy mieliśmy ze Stalinem
            i Hitlerem. Ile były warte okazało się we wrześniu 1939r. Czytaj
            lepiej Nasze Słowo jak oni to widzą.smile I posłuchaj co mówi Już
            Cienko - "nasz Peremyszl"smile
            • pisz_pan_na_berdyczow Re: zabezpieczenia prawne granicy RP-Ukraina 28.03.08, 10:35
              mat120 napisał:

              > Nie podniecaj się Berdyczów.smile Podobne umowy mieliśmy ze Stalinem
              > i Hitlerem. Ile były warte okazało się we wrześniu 1939r. Czytaj
              > lepiej Nasze Słowo jak oni to widzą.smile I posłuchaj co mówi Już
              > Cienko - "nasz Peremyszl"smile

              A to juz inny temat...Faktem jest ze z punktu widzenia PRAWA
              MIEDZYNARODOWEGO kwestia granic jest ustalona raz na zawsze i to tak
              jasno, ze jasniej byc nie moze...kto pieprzy bzdury o tym, ze sa
              jedynie "jednostronne zobowiazania Polski" w sprawie granic jest
              albo kompletnym ignorantem...albo celowo miesza ludziom w glowach...
      • preminger Re: przyczynek do rzetelności p. Kulińskiej 26.03.08, 15:57
        pisz_pan_na_berdyczow napisał:

        > myśleć nie muszewink))

        twój wybór
        • pisz_pan_na_berdyczow Re: przyczynek do rzetelności p. Kulińskiej 27.03.08, 12:22
          preminger napisał:

          > pisz_pan_na_berdyczow napisał:
          >
          > > myśleć nie muszewink))
          >
          > twój wybór

          Nie moj wybor. Pani Kulinska zwolnila mnie od tego...
    • lokis1271 Re: przyczynek do rzetelności p. Kulińskiej 26.03.08, 20:41
      Szanowny Panie Diakon Piotr Ukgk !
      Dziękuję za zamieszczenie niepełnej krytyki pracy Pani dr L. Kulińskiej. Czy mógłbym prosić o podanie pełnego wniosku końcowego ?
      Pozostaję z szacunkiem
      L. Bodio
    • mat120 Re: przyczynek do rzetelności p. Kulińskiej 28.03.08, 00:51
      Na początek pytanie: czy szanowny diakon Piotr nie boi się wchodzic
      na forum „opanowane” przez „Euroazjatów”, jak nas nazywa pewien
      faszysta z Rzeszowa o tym samym imieniu?smile)

      Szanownemu diakonowi wydaje się, że wytoczył działa ale to tylko
      proca.smile

      diakon.piotr.ukgk napisał:
      Smoleński "wywodzący się z mniejszości ukraińskiej"?!

      Sam nie wiem. Jego poglądy na niektóre kwestie wskazywałyby na to,
      że pewną istotną częśc polskiej pamięci ktoś mu po prostu
      wykastrował i wkleił w zamian pamięc kłamcy - księdza Dziubiny. Być
      może stąd te skojarzenia z ukraińskim pochodzeniem.

      diakon.piotr.ukgk napisał:
      Włodzimierz Wysocki to był taki rosyjski bard, a historyk z UMCS ma
      > na imię Roman.

      Miałem również kolegę o takim samym nzawisku. Nie czepiajmy się.
      Wszyscy wiedzą, że chodzi o banderowskiego wybielacza o imieniu
      Roman.

      diakon.piotr.ukgk napisał:
      Skrajny antypolonizm pojawił się w pracach pracującego na KUL
      naukowca ukraińskiego pochodzenia Mikołaja Siwickiego [40].
      Czy śp. dr Mikołaj Siwicki (1917-2004) był "naukowcem"?

      Kwestia oceny czy był naukowcem czy nie. Nie zmienia to faktu, że
      był to człowiek , którego cechował skrajny antypolonizm. Czy
      szanowny diakon może temu zaprzeczyc?

      diakon.piotr.ukgk napisał:
      W jego obszernej trzytomowej pracy „Dzieje konfliktów polsko-
      ukraińskich” [41] możemy przeczytać m.in., że „Polskie społeczeństwo
      jest zdegenerowane, chore, bo wychowało się na fałszu…” [42],
      Autorka w przypisie nie powołuje się bynajmniej na książkę, o której
      > pisze, tylko na p.A.Żupańskiego.

      Czy mam rozumiec, że Siwicki tego nie napisał a A. Żupański po
      prostu kłamał?

      diakon.piotr.ukgk napisał:
      1. M.Siwicki był nie języko-, a literaturoznawcą.
      > 2. Poza tym w tekście z 2007 r. p. Kulińska pisze o nim jako o
      > żyjącym i pracowniku KUL. Otóż umarł on w początkach 2004 r., a
      > gdyby żył, to w 2007 r. skończyłby 90 lat. W takim wieku to się
      > raczej nie pracuje. Dowodzi to, że p. Kulińska pisze o kimś, o kim
      > nie ma pojęcia.

      Zdaje się, że Kulińska pisze o jego poglądach, nie rozważa kwestii
      czy w momencie kiedy pisała M. Siwicki żył lub nie.

      diakon.piotr.ukgk napisał:
      działalność na rzecz rehabilitacji OUN – UPA i są rzecznikami
      > >banderowców i ich pogrobowców w każdej kwestii. W takim, silnie
      > >wrogim Polsce i Polakom duchu, wychowują na polskich uczelniach
      > >młodzież.
      Nie będę się znowu znęcał nad autorką, która przypisuje działalność
      > nieboszczykowi. Natomiast każdy wie, że M. Siwicki sympatyzował
      > akurat z melnykowcami (pisali o tym polscy autorzy, Prus
      chociażby) i banderowców nie lubił.

      Czy mam rozumiec, że Mokry i spólka nie wychowują młodzieży w duchu
      wrogim Polsce i Polakom i że Kulińska w tej kwestii kłamie?
      A różnica między melnykowcami a banderowcami jest mniej więcej taka
      jak między dżumą a cholerą.

      diakon.piotr.ukgk napisał:
      Zakerzonnia, jeśli już. Ale ja nie o tym. "Nasze Słowo"
      > kwestionujące współczesne granice państwowe - to leitmotiv tekstów
      > niektórych polskich autorów. To teza, przyjęta za pewnik, za
      > aksjomat. Pytanie: na jakiej KONKRETNEJ podstawie? Jakoś nie
      > pamiętam, by zarzutom towarzyszyły dowody w postaci cytatów.
      > Pani Kulińska też nie raczyła podać takowych;

      O przepraszam. Nasze Słowo w swej antypolskiej retoryce szmugluje
      różne szkalujące Polaków treści, które spotkały się nawet z ostrą
      reakcją Rady Etyki Mediów. Co do Zakerzonia i kwestionowania granic
      to niektórzy redaktorzy czy też autorzy tekstów czynią to w
      zawoalowanej formie jak np. B. Huk, inni nie krępują się wcale
      pisząc wprost jak np. W . Wasiliew „Historia nas uczy, że plany,
      które w obecnej międzynarodowej sytuacji wydają się niemożliwe,
      jutro mogą sta się dla urzeczywistnienia, całkiem praktyczne, tylko
      trzeba by gotowym (…wink Ideę, że Łemkowszczyzna, Nadsanie i Podlasie –
      to ukraińskie ziem ie , trzeba zakorzenic i utwierdzac w świadomości
      Polaków. Oni muszą tę ideę przyjąc, choc jest ona dla nich gorzka. „
      NS nr 12 z 22.03.1998r.). Czy szanowny diakon potrzebuje jeszcze
      bardziej przekonywujących dowodów?

      diakon.piotr.ukgk napisał:
      Twierdzi między innymi, że Watykan „rozgrzeszył de facto, bez pokuty
      za grzechy” oraz ukrywał i pomagał ukraińskim eSeSmanom
      i banderowcom. Na stawiane przez siebie tezy nie przedstawia żadnych
      dokumentów ani dowodów.

      To, że Watykan miał swój udział w uratowaniu ukraińskich esesmanów
      jest tajemnicą poliszynela. I nie jest to jedynie teza Kulińskiej.

      Ostrożnie zatem szanowny diakonie z dyskredytowaniem p. Kulińskiej.
      Okaże sie bowiem za chwilę, że tragedia np. wsi Lipniki na Wołyniu
      jest wymysłem kosmonauty Hermaszewskiego bo nie może on przedstawic
      żadnych dowodów.
    • krouk nigdy nie traktowałem p. Kulińskiej poważnie... 31.03.08, 11:24
      dlatego wypowiedź Księdza Diakona w ogóle mnie nie zdziwiła - samą
      w/w wypowedź oceniam natomiast jako bardzo ciekawą i będącą na
      wysokim poziomie merytorycznym - jeśli o mnie chodzi to chętnie
      zapoznam się z kolejnymi tekstami Diakona Piotra, które mam nadzieję
      pojawią się na niniejszym forum smile
    • krouk Diakon Piotr o M. Siwickim - suplement 31.03.08, 11:49
      Jako uzupełnienie (w pewnym sensie) analizy tekstu p. Kulińskiej w
      części dot. M. Siwickiego i jego dzieła "Konflikty polsko -
      ukraińskie" można potraktować bardzo ciekawą wypowiedź Diakona
      Piotra zamieszczoną na forum "P-uK", na którym Ksiądz Diakon podjął
      trudną próbę ucywilizowania tamtejszych barbarzyńców wink))

      Oto wspomniana wypowedź:
      "(...)Niestety, wiele z krytyk (także artykułowanych po stronie
      ukr.) było słusznych. Śp. Autor miał bardzo uproszczony i zarażony
      kolektywizmem pogląd na dzieje. Jego książka zawiera sporo źródeł i
      stąd jest cenna - ale autorska interpretacja była niestety bardzo
      często nienaukowa. Książka odegrała pewną
      rolę "psychoterapeutyczną" - Ukraińcy w Polsce mieszkający, będący
      pod silną presją psychiczną w związku z prawdziwymi i nieprawdziwymi
      oskarżeniami o zbrodnie, dostali do rąk dzieło, przekonujące ich, że
      wina i tak leży po stronie polskiej. Plus zawierające zestaw
      argumentów do dyskusji z polskimi rozmówcami. Trafnych i
      niekoniecznie. "Dzieje..." zatem w większości rozkupili sami
      Ukraińcy i poprawili sobie tym samopoczucie. Autor był bardzo z tego
      niezadowolony, bo jego zamysłem było wstrząśnięcie sumieniami
      Polaków. Nb. pierwotny, roboczy tytuł brzmiał "Rodowód martyrologii
      polskiej na Kresach Wschodnich" (w tej wersji, myślę, lepiej oddawał
      zamysł Autora, choć w kontekście t. III nie mógł się utrzymać)(...)"
      ---------------------------------------------------------------------
      Sądzę, że próba realizacji zamysłu M. Siwickiego była z góry skazana
      na niepoowdzenie co najmniej z trzech powodów.
      1) Autor książki był Ukraińcem i jako taki dla wielu Polaków nie był
      wiarygodny w sprawach, których książka dotyczyła.
      2) Zawartośc książki, którą wydał została "na domiar złego" dobrana
      niestety wręcz rażąco tendencyjnie, co zauważyłby nawet laik.
      3) Autor nie był historykiem - profesjonalistą.

      "Wady" dzieła podałem w kolejności w jakiej moim zdaniem były
      widziane "z polskiej strony".

      Uważam, iż kwestię polskich zbrodni na ludności ukraińskiej w sposób
      istotny, szerszy do świadomości polskiego społeczeństwa udało się
      wprowadzić dopiero p. G. Motyce książką "Tak było w Bieszczadach" -
      udało się m.in. z tego powodu, że Książka ta nie miała żadnej z
      trzech "wad", które powyżej wymieniłem.


      • krouk Re: Diakon Piotr o M. Siwickim - suplement 31.03.08, 12:04
        sorry - tytuł ksiązki M. Siwickiego to oczywiście "Dzieje konfliktów
        polsko - ukraińskich" a nie jak błędnie podałem "Konflikty polsko -
        ukraińskie". To z roztargnienia wink
      • mat120 Re: Diakon Piotr o M. Siwickim - suplement 01.04.08, 21:11
        krouk napisał:
        Autor był bardzo z tego niezadowolony, bo jego zamysłem było
        wstrząśnięcie sumieniami Polaków. Nb. pierwotny, roboczy tytuł
        brzmiał "Rodowód martyrologii polskiej na Kresach Wschodnich" (w tej
        wersji, myślę, lepiej oddawał zamysł Autora, choć w kontekście t.
        III nie mógł się utrzymać)(...)"
        > -------------------------------------------------------------------
        --
        > Sądzę, że próba realizacji zamysłu M. Siwickiego była z góry
        skazana na niepoowdzenie co najmniej z trzech powodów.
        > 1) Autor książki był Ukraińcem i jako taki dla wielu Polaków nie
        był wiarygodny w sprawach, których książka dotyczyła.
        > 2) Zawartośc książki, którą wydał została "na domiar złego"
        dobrana niestety wręcz rażąco tendencyjnie, co zauważyłby nawet laik.
        > 3) Autor nie był historykiem - profesjonalistą.
        >
        > "Wady" dzieła podałem w kolejności w jakiej moim zdaniem były
        > widziane "z polskiej strony".

        Nie znam niestety prac Siwickiego i mogę się jedynie opierac na
        opiniach innych.
        Jak wynika z wypowiedzi księdza diakona, nomen omen Piotra, Siwicki
        miał zamiar wstrząsnąc sumianiami Polaków. Jeśli był to styl
        uprawiany tutaj przez P-roboszczowego klakiera, to oczywiście taki
        zamysł musiał spalic na pamewce nie tyle jednak z powodu narodowości
        autora ile z powodu punktu 2 Twojej wypowiedzi. Zauważ, że ukraińska
        narodowośc Poliszczuka nie przeszkadza nikomu w akceptowaniu jego
        poglądów. W wypadku Siwickiego zadecydowała raczej pokrętnośc
        i rażąca tendencyjnośc jego "dzieła" zanadto rozmijająca się
        z polskimi doświadczeniami.

        Sądzę, że z tego samego powodu i Grzegorz Motyka nie wstrząsnął
        polskimi sumieniami w "Tak było w Bieszczadach". Wywołał najwyżej
        irytację. Nie z tego powodu, że pewne, mocno nieraz przejaskrawione,
        wyrwane z kontekstu wydarzeń i tendencyjnie przedstawiane fakty, nie
        miały miejsca ale dlatego, że jak sam to przyznał w o wiele
        bardziej, moim zdaniem obiektywnej pracy "Ukrainska partyzantka..." -
        gdyby nie UPA fakty te nie miałyby miejsca.
        Co do Kulińskiej myślę, że potraktowałeś ją zbyt surowo. To autorka
        i współautorka paru wartościowych prac. I wcale tej oceny nie
        zmienia parę przytoczonych, niekiedy niesłusznie, krytycznych uwag
        ksziedza Piotra. Uwag dodajmy tyczących spraw "nieco" pobocznych
        a nie dotykających meritum wypowiedzi L. Kulińskiej.
    • liberum_veto didaskalia 04.04.08, 06:36
      Gdzieś nam się zapodział Diakon Piotr. Napracował się z tą swoją
      analizą, koncentrując się na nic nie znaczących detalach, tzw.
      didaskaliach, za przeproszeniem "duperelach", a nie na meritum
      artykułu dr Kulińskiej. Należy chyba rozumieć, że Diakon Piotr
      zgadza się z głównymi tezami autorki smile
      A co do podniesionych argumentów mających jakoby świadczyć o
      nierzetelności dr Kulińskiej:
      1. Rozumiem, że Diakon Piotr dysponuje jakimiś dowodami,
      świadczącymi o tym że redaktor Pawło Smołeńśkyj nie jest Ukraińcem?
      Nie jest zresztą istotne, czy jest on Ukraińcem czy też tylko
      tzw. "pożytecznym idiotą", sympatyzującym z banderowskimi
      zbrodniarzami spod znaku tryzuba, a nie z ich polskimi ofiarami.
      2. Czepianie się pomyłki w imieniu naukowca UMCS, niejakiego (mało
      zresztą znanego) p. Wysockiego, to już zwykła małostkowość.
      3. To samo dotyczy p. Mikołaja Siwickiego. Dla meritum artykułu nie
      ma znaczenia, czy p. Siwicki pracował na KUL, czy pisał tam tylko
      doktorat. Czy był języko- czy literaturoznawcą i czy w ogóle można
      go nazwać naukowcem. Miał tytuł naukowy i publikacje, ale zapewne
      był zwykłym bajkopisarzem, tu pełna zgoda. Klakierzy z zakonu
      PuKniętych cmokają z zachwytu i podziwiają tak dogłębną znajomość
      szczegółów biografii p. Siwickiego. Nie zwrócili może uwagi na
      przypadkową (?) zbieżność nazwisk Diakona Piotra z dr Siwickim.
      Czyżby dziadek lub pradziadek Szanownego Księdza Jegomości?
      • preminger Re: didaskalia 04.04.08, 07:18
        liberum_veto napisał:

        > przypadkową (?) zbieżność nazwisk Diakona Piotra z dr Siwickim.
        > Czyżby dziadek lub pradziadek Szanownego Księdza Jegomości?

        www.kul.lublin.pl/art_962.html ??
      • pisz_pan_na_berdyczow Re: didaskalia 04.04.08, 07:44

        A bzdety typu:
        "Polska nie
        posiada ze strony nowej Ukrainy żadnej deklaracji na temat
        nienaruszalności granic, mimo że Polska dokonała takiego aktu
        jednostronnie"
        To juz nie sa didaskalia.
        • liberum_veto Re: didaskalia 05.04.08, 07:16
          To są jak najbardziej didaskalia, gdyż to sformułowanie pojawia się
          jedynie w przypisach, a nie w artykule głównym. Nie bardzo wiem, "co
          poeta miał na myśli", pisząc o "nowej Ukrainie" (może chodziło o
          obóz "pomarańczowych"?) ale też nie bardzo rozumiem dlaczego używasz
          liczby mnogiej ("bzdety") w odniesieniu do tego jednego, jedynego,
          chyba niefortunnego sformułowania.
    • liberum_veto ksiądz diakon Piotr Siwicki 03.04.09, 12:09
      Pozdrawiam Księdza Dobrodzieja przed-Wielkanocnie smile
      www.grekat.stalwol.pl/psalmist.html
      W życie parafii zaangażowany od początków jej odrodzenia w końcu lat
      80-ych XX w. Od roku 1988 pełni posługę liturgiczną. 9 lipca 1993 w
      cerkwi parafialnej w Komańczy z rąk ówczesnego Biskupa Przemysko-
      Sanockiego JANA (Martyniaka) przyjął niższe święcenia
      ceroferariusza, lektora i kantora. Ten sam hierarcha - już jako
      Metropolita Przemysko-Warszawski - wyświęcił go 12 maja 2002 r. na
      subdiakona, zaś 30 listopada 2003 r. w Lublinie na diakona. W
      sierpniu 1998 był jednym z delegatów Archidiecezji Przemysko-
      Warszawskiej na II Sesję tzw. Soboru Patriarszego (łac. conventus
      patriarchalis) Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego we Lwowie.
      Od 1 października 1997 r. studiuje teologię na KUL jako eksternista.
      Żonaty. Żona Małgorzata jest filologiem klasycznym, pracownikiem
      naukowo-dydaktycznym Katedry Języka i Literatury Greckiej Późnego
      Antyku w Instytucie Filologii Klasycznej na Wydziale Nauk
      Humanistycznych KUL. 16 października 2003 r. obroniła rozprawę
      doktorską na temat "Passivum w świetle starożytnej teorii diatezy",
      napisana pod kierunkiem ks. prof. dra hab. Remigiusza Popowskiego
      SDB. Córka Julia przyszła na świat 28 marca 2002 r. w Lublinie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka