monika2003
02.04.04, 12:16
Wczoraj odwiedziłam siedzibę PFRON w moim mieście. Chciałam się dowiedzieć
czy ta instytucja zatrudnia osoby niepełnosprawne. Odpowiedziano mi
oczywiście, że NIE. Odpowiedzi udzieliła młoda panienka, prawdopodobnie
pracownica tejże instytucji. Do sekretariatu nie mogłam się dostać, bo
właśnie pracownicy PFRON pili tam południową kawkę. Czułam się upokorzona. Do
obecnej chwili na samo wspomnienie mojej rozmowy z pracownikiem instytucji
państwowej łzy napływają mi do oczu. Rozmówczyni była grzeczna, jednak nie
potrafiła ukryć rozbawienia moim pytaniem, w jej postawie wyczułam wyższość,
a w głosie ironię. Poczułam się jak żebrak pukający do bram zamku. Gdy minęła
fala rozpaczy i żalu zaczęłam zadawać sobie pytanie: dlaczego w instytucji
przeznaczonej dla osób niepełnosprawnych pracują przede wszystkim osoby
sprawne i to mające ogromne układy. Nie wiem czy tak jest, śmiem jednak
podeirzewać, że większość to rodzina dyrektora i innych władz. Uważam, ze z
wielu powodów w instytucjach mających służyć osobom niepełnosprawnym powinne
być takie właśnie osoby zatrudniane. Należy pamiętać, że wśród
niepełnosprawnych też są osoby wykształcone, które tak samo dobrze, a może i
lepiej wykonywałyby swoją pracę. Dlaczego lepiej? Bo lepiej będą rozumieć
potrzeby i problemy swoich petentów. Syty, głodnego nie zrozumie. Poza tym w
ten sposób można byłoby pokazać innym pracodawcom, że niepełnosprawni też
potrafią dobrze wykonywać swoją pracę. W pewien sposób dawałoby to przykład,
przełamywałoby tabu.
Po wizycie w PFRON udałam się do PUP. Przejrzałam oferty i zauważyłam, że nie
ma ani jednej z urzędów państwowych. Nasunęło mi się pytanie: czy urzędy
państwowe mają obowiązek zatrudniać niepełnosprawnych, a jeśli nie to
dlaczego? Moja druga uwaga dotyczyła samych ofert - większość to oferty dla
sprzątaczek. Zastanawiające! Dlaczego w naszym kraju (moim mieście) osobę
niepełnosprawną utożsamia się ze sprzątaczam i/lub salowym? Może dlatego, że
prywatni pracodawcy boją się powierzyć bardziej odpowiedzialne prace tej
grupie osób, a nasze państwo tak naprawdę nic nie robi żeby to zmienić. Mówi
się, tworzy się hasła, ale za tym wszystkim nie idą czyny. A wystarczyłoby
zatrudnić niepełnosprawnych w urzędach publicznych. W ten prosty sposób
społeczeństwo zobaczyłoby, że niepełnosprawny może być np. dobrym
urzędnikiem, a nie tylko sprzątaczem. Nauczyłoby to też członków naszego
społeczeństwa tolerancji, a także uświadomiłoby, że niepełnosprawny człowiek
nie jest taki, ani straszny, ani szpetny. A może takie przepisy są tylko nikt
nie egzekwuje ich przestrzegania?