Dodaj do ulubionych

epilepsja...

07.03.03, 20:59
Poznałem dziewczynę , niedawno ona wyznała mi ze jest chora na
epilepsje.Szczerze powiedziawszy nigdy wczesniej nie interesowałem sie bliżej
tą chorobą, wiem tylko jakie reakcje wśród ludzi wzbudzają epileptycy, sam
mogłem sie o tym przekonac opowiadajac znajomym o tej dziewczynie.Wszyscy
przestrzegają mnie przed zwiazkiem z nią ,wszyscy uwazają ze bycie z taką
osobą to udręka , ze osoby chore na padaczke maja zaniżone poczucie wlasnej
wartosci, muszą rezygnowac z wielu rzeczy w życiu. Dało mi to do myslenia.Jak
to jest zyc z epileptykiem ? Czy ich zycie dużo rożni sie od życia zdrowej
osoby?Serdecznie pozdrawiam.
Obserwuj wątek
    • alfa30 Re: epilepsja... 09.03.03, 04:00
      Stosunek do epilepsji w Polsce jest jeszcze sredniowieczny. Przy dzisiejszym stanie medycyny epileptycy moga zyc calkiem normalnie. Moja przyjaciolka we Francji chora od lat ma dwoje udanych dzieci ,pije, pali,jezdzi samochodem pracuje. Corka znajomej nastolatka ma calkiem nornalne zycie,zero kompleksow. Jednak jest to obciazenie,swiadomosc brania cale zycie lekow, stosunek otoczenia. Jezeli sie kochacie to machnijcie reka na otoczenie, W koncu tolerancja do roznych chorob wzrasta. Jednak musicie byc silni i sie nie dac. Zycze duzo szczescia.
      • Gość: andronicus1@go2.pl Re: epilepsja... IP: *.rzeszow.mm.pl 09.03.03, 22:15
        Czesc,

        zainteresowal mnie Twoj dylemat, bo ja mialam podobny. Poznalam chlopaka, ktory
        od kilku lat jest chory na epilepsje. Czytalam wiele na temat epilepsji i
        poznalam jaka to jest choroba, bylam rowniez swiadkiem ataku. Wiem, ze zycie z
        osoba na epilepsje-zwlaszcza swiadomosc, ze w kazdej chwili moze wystapic nagly
        atak i skutki moga byc rozne, nie bedzie uslane rozami. Ale jesli kocha sie
        druga osobe to wszystko mozna zniesc. Ja nie wyobrazam sobie zycia bez Tego
        Chlopaka, ktorego bardzo kocham. Chociaz, podobnie jak w Twoim przypadku
        otoczenie odradza mi, ja nie kieruje sie radami innych osob, ktore niewiele
        wiedza o tej chorobie i skreslaja wartosciowych ludzi dotknietych nia. Tak wiec
        moja rada jest taka: nie kieruj sie radami innych lecz wlasnym sercem. Jesli
        chcialbys porozmawiac na temat tej choroby to pisz na moj email
        (andronicus1@go2.pl). Pozdrawiam i zycze szczescia. P.S. Ostatnio wyczytalam,
        ze sa szanse ograniczyc ataki padaczki i wyleczyc ja.
    • clairejoanna Re: epilepsja... 14.03.03, 16:49
      14 iii 2003

      Drogi Kve3,

      Twój post mnie bardzo zasmucił. Teraz zrozumiałam, dlaczego w Polsce moja choroba jest tak dziwnie widziana, jeżeli naprawdę istnieją ludzie, którzy sądzą takie głupstwa.
      Mam dużo polskich znajomych, cała rodzinna pochodzi z Polski i wszyscy bardzo normalnie podchodzą do mojej choroby, którą jest epilepsja. Przyjaciele i rodzina podchodzą to tego, jakby to była astma, czy cukrzyca albo alergia. Jest to choroba, ale mogę żyć zupełnie normalnie dzięki lekom, które muszę niestety brać.
      Od czego by tu zacząć? Chyba od Twoich pytań.

      "Poznałem dziewczynę , niedawno ona wyznała mi ze jest chora na
      epilepsję. Szczerze powiedziawszy nigdy wczesniej nie interesowałem sie bliżej
      tą chorobą, wiem tylko jakie reakcje wśród ludzi wzbudzają epileptycy, sam
      mogłem sie o tym przekonac opowiadając znajomym o tej dziewczynie."

      ---> Nie ma jednego rodzaju epilepsji, jest ich kilka. Najbardziej znana jest "grand mal" (duży napad), który polega na tym, że się dostaje drgawki. Ale są różne rodzaje epilepsji, ja na przykład mam jeden z najlżejszych rodzajów, tracę przytomność na parę sekund (max. 30 sec), przy czym robię różne "dziwne" rzeczy; wstaję, uciekam z pokoju, stoję bez ruchu. Przez te parę sekund nie mam nad sobą kontroli nie pamiętam potem co się ze mną działo. Miałam też napady, po których miałam krótkie zaniki pamięci.
      Rodzaje epilepsji są różne, a co najważniejsze, często przechodzą te rodzaje z jednego do drugiego, tak, jak to było u mnie. Przez to było mojemu lekarzowi bardzo trudno się zdecydować na lek.
      Ważne też jest, jakie leki ta dziewczyna bierze. Jakie są skutki uboczne? Często jest to zmęczenie. Ja już drugi raz od kiedy biorę te leki, mam anemię; lekarka powiedziała, że to może mieć jakiś związek z moimi lekami.
      Ja biorę bardzo niską dawkę najlżejszego leku przeciwko napadom eplilepsji. Są różne leki przeciwko napadowe, często bardzo mocne. Znam kogoś, kto mógł brać swoje leki tylko przez kilka lat, inaczej zrujnowałoby mu to wątrobę. On też brał kilka leków, jedne na codzień, jedne, jak miał napad.
      Epilepsja jest chorobą nieuleczalną. Leki się bierze tylko po to, żeby zmniejszyć ilość napadów. Epilepsja jest chorobą, która może minąć z czasem, może też wrócić. Ja zaczęłam mieć najcięższe napady kiedy zaczęłam wchodzić w wiek dojrzewania. Przedtem też miałam, ale nigdy nie traciłam przytomności, rodzice tego w ogóle nie zauważali. Lekarze twierdzą, że prawdopodobnie minie mi ta epilepsja, jak wyjdę z okresu dojrzewania.
      Czy ta dziewczyna bierze leki? Jak działają? Jakie są skutki uboczne? Co mówi lekarz?
      Bądź szczęśliwy, że Ci o tym powiedziała. Mamy koleżanka też ma epilepsję. Jej rodzice się tego wstydzili i kazali jej to ukrywać. Jej mąż dowiedział się o jej choroby przypadkowo po dwóch latach małżeństwa. Jak zaszła w ciążę przestała brać leki. Po porodzie miała jeden, czy dwa napady. Mąż był okropnie wściekły, że Jej rodzice kazali chorobę przed nim ukrywać.
      Jeżeli ta dziewczyna Tobie o tym powiedziała, znaczy, że ma zdrowy stosunek do swojej choroby. Ja już od trzech lat biorę leki i nadal jest mi z tym ciężko. Za każdym razem, kiedy kogoś nowego poznaję, mówię o mojej chorobie. I muszę za każdym razem o wszystkim jeszcze raz powiedzieć. Za każdym razem jeszcze raz przerabiać. Nie lubię brać lekarstw, boję się skutków ubocznych, ale wiem, że to jedyne wyjście. Jakbym nie brała leków, to by było tylko gorzej.
      Kilka dni temu musiałam komuś znowu powiedzieć o mojej choroby. I znowu muszę to na nowo przerabiać. I znowu z wielką niechęcią połykam moje "witaminy".
      Wiesz, jaki jest stosunek tej dziewczyny do jej choroby?

      "Wszyscy
      przestrzegają mnie przed zwiazkiem z nią ,wszyscy uwazają że bycie z taką
      osobą to udręka , że osoby chore na padaczke maja zaniżone poczucie wlasnej
      wartosci, muszą rezygnowac z wielu rzeczy w życiu."

      ---> Chodzi o zdrowy stosunek do tej choroby. Jeżeli Ona Tobie o tym powiedziała, to jest już to pierwszy krok w dobrym kierunku.
      Mój Ojciec jest lekarzem więc miałam okazję poczytać sobie o epilepsji w książce o psychiatrii. Tak, statystycznie epileptycy są bardziej skłonni do depresji i do samobójstwa. Nie wiadomo jednak, czy to dlatego, że są chorzy, czy dlatego, że nie umieją sobie poradzić z chorobą. Ale depresje też da się wyleczyć.
      Jak chodzi o rezygnację:
      Trzydzieści lat temu żaden epileptyk mógł wsiąść za kierownicę. Dzisiaj wystarczy mieć zaświadczenie od lekarza, że od pół roku nie ma się napadów.
      Na zachodzie epileptycy nie są już traktowani jak niepełnosprawni- dzięki dużej ilości różnych leków i dzięki ich skuteczności. Skutów ubocznych tych leków jest też coraz mniej.

      " Dało mi to do myslenia.Jak
      to jest życ z epileptykiem ? Czy ich zycie dużo rożni sie od życia zdrowej
      osoby?"

      ---> I tutaj znowu zdrowy stosunek. Po pierwsze: jestem pewna, że ta dziewczyna nauczyła żyć z tą chorobą. Jest to pewien obowiązek: Trzeba brać regularnie leki, trzeba pamiętać o badaniach, trzeba chodzić do lekarza- ale da się z tym zupełnie normalnie żyć.
      Po drugie: To wszystko zależy od rodzaju epilepsji i od leków. Najlepiej będzie, jak z Nią porozmawiasz, bo Ona wie najlepiej o swojej chorobie.


      Jakbyś miała jeszcze jakieś pytania pisz śmiało na mój adres gazetowy. Bardzo chętnie pomogę.
      Wiem, że może być to trudne. Sama mam problemy, jak się zachowywać w stosunku do niepełnosprawnych. Dopiero, jak poszłam do szkoły, do której też chodzi chłopak bez nóg i bez rąk zrozumiałam, że da się tak żyć- i co najważniejsze: Nie trzeba rezygnować z "normalnego" życia.

      Pozdrowienia,

      Mała Joanna
      • medka Re: epilepsja... 10.05.03, 16:33
        clairejoanna napisała:


        > ja na przykład (...) tracę przytomność na parę sekund (max. 30 sec), przy czym robię różne "dziwne" rze
        > czy; wstaję, uciekam z pokoju, stoję bez ruchu. Przez te parę sekund nie mam na
        > d sobą kontroli nie pamiętam potem co się ze mną działo. Miałam też napady, po
        > których miałam krótkie zaniki pamięci.

        czesc joanna,
        domyslam sie ze piszesz z "zachodniego kraju"- usa, kanada, lub europa zachodnia.
        jesli tak- to mam do Ciebie pytanie- czy podsunal Ci ktos kiedy pomysl operacyjnego leczenia? niektore rodzaje
        padaczek mozna wlasnie tak leczyc. nie potrafie oczywiscie tylko na podstawie krotkiego Twoje opisu powidziec- ze
        Twoj rodzaj napadow jest wlasnie taki- ale to co powyzej piszesz- troche to sugeruje.
        oczywiscie trzeba byc bardzo ostroznym)- ale chyba warto zglosic sie chocby na jedna kontrolna wizyte do
        specjalistycznej kliniki.

        pozdrawiam

        m.



        > Rodzaje epilepsji są różne, a co najważniejsze, często przechodzą te rodzaje z
        > jednego do drugiego, tak, jak to było u mnie. Przez to było mojemu lekarzowi ba
        > rdzo trudno się zdecydować na lek.
        > Ważne też jest, jakie leki ta dziewczyna bierze. Jakie są skutki uboczne? Częst
        > o jest to zmęczenie. Ja już drugi raz od kiedy biorę te leki, mam anemię; lekar
        > ka powiedziała, że to może mieć jakiś związek z moimi lekami.
        > Ja biorę bardzo niską dawkę najlżejszego leku przeciwko napadom eplilepsji. Są
        > różne leki przeciwko napadowe, często bardzo mocne. Znam kogoś, kto mógł brać s
        > woje leki tylko przez kilka lat, inaczej zrujnowałoby mu to wątrobę. On też bra
        > ł kilka leków, jedne na codzień, jedne, jak miał napad.
        > Epilepsja jest chorobą nieuleczalną. Leki się bierze tylko po to, żeby zmniejsz
        > yć ilość napadów. Epilepsja jest chorobą, która może minąć z czasem, może też w
        > rócić. Ja zaczęłam mieć najcięższe napady kiedy zaczęłam wchodzić w wiek dojrze
        > wania. Przedtem też miałam, ale nigdy nie traciłam przytomności, rodzice tego w
        > ogóle nie zauważali. Lekarze twierdzą, że prawdopodobnie minie mi ta epilepsja
        > , jak wyjdę z okresu dojrzewania.
        > Czy ta dziewczyna bierze leki? Jak działają? Jakie są skutki uboczne? Co mówi l
        > ekarz?
        > Bądź szczęśliwy, że Ci o tym powiedziała. Mamy koleżanka też ma epilepsję. Jej
        > rodzice się tego wstydzili i kazali jej to ukrywać. Jej mąż dowiedział się o je
        > j choroby przypadkowo po dwóch latach małżeństwa. Jak zaszła w ciążę przestała
        > brać leki. Po porodzie miała jeden, czy dwa napady. Mąż był okropnie wściekły,
        > że Jej rodzice kazali chorobę przed nim ukrywać.
        > Jeżeli ta dziewczyna Tobie o tym powiedziała, znaczy, że ma zdrowy stosunek do
        > swojej choroby. Ja już od trzech lat biorę leki i nadal jest mi z tym ciężko. Z
        > a każdym razem, kiedy kogoś nowego poznaję, mówię o mojej chorobie. I muszę za
        > każdym razem o wszystkim jeszcze raz powiedzieć. Za każdym razem jeszcze raz pr
        > zerabiać. Nie lubię brać lekarstw, boję się skutków ubocznych, ale wiem, że to
        > jedyne wyjście. Jakbym nie brała leków, to by było tylko gorzej.
        > Kilka dni temu musiałam komuś znowu powiedzieć o mojej choroby. I znowu muszę t
        > o na nowo przerabiać. I znowu z wielką niechęcią połykam moje "witaminy".
        > Wiesz, jaki jest stosunek tej dziewczyny do jej choroby?
        >
        > "Wszyscy
        > przestrzegają mnie przed zwiazkiem z nią ,wszyscy uwazają że bycie z taką
        > osobą to udręka , że osoby chore na padaczke maja zaniżone poczucie wlasnej
        > wartosci, muszą rezygnowac z wielu rzeczy w życiu."
        >
        > ---> Chodzi o zdrowy stosunek do tej choroby. Jeżeli Ona Tobie o tym powiedz
        > iała, to jest już to pierwszy krok w dobrym kierunku.
        > Mój Ojciec jest lekarzem więc miałam okazję poczytać sobie o epilepsji w książc
        > e o psychiatrii. Tak, statystycznie epileptycy są bardziej skłonni do depresji
        > i do samobójstwa. Nie wiadomo jednak, czy to dlatego, że są chorzy, czy dlatego
        > , że nie umieją sobie poradzić z chorobą. Ale depresje też da się wyleczyć.
        > Jak chodzi o rezygnację:
        > Trzydzieści lat temu żaden epileptyk mógł wsiąść za kierownicę. Dzisiaj wystarc
        > zy mieć zaświadczenie od lekarza, że od pół roku nie ma się napadów.
        > Na zachodzie epileptycy nie są już traktowani jak niepełnosprawni- dzięki duże
        > j ilości różnych leków i dzięki ich skuteczności. Skutów ubocznych tych leków j
        > est też coraz mniej.
        >
        > " Dało mi to do myslenia.Jak
        > to jest życ z epileptykiem ? Czy ich zycie dużo rożni sie od życia zdrowej
        > osoby?"
        >
        > ---> I tutaj znowu zdrowy stosunek. Po pierwsze: jestem pewna, że ta dziewcz
        > yna nauczyła żyć z tą chorobą. Jest to pewien obowiązek: Trzeba brać regularnie
        > leki, trzeba pamiętać o badaniach, trzeba chodzić do lekarza- ale da się z tym
        > zupełnie normalnie żyć.
        > Po drugie: To wszystko zależy od rodzaju epilepsji i od leków. Najlepiej będzie
        > , jak z Nią porozmawiasz, bo Ona wie najlepiej o swojej chorobie.
        >
        >
        > Jakbyś miała jeszcze jakieś pytania pisz śmiało na mój adres gazetowy. Bardzo c
        > hętnie pomogę.
        > Wiem, że może być to trudne. Sama mam problemy, jak się zachowywać w stosunku
        > do niepełnosprawnych. Dopiero, jak poszłam do szkoły, do której też chodzi chło
        > pak bez nóg i bez rąk zrozumiałam, że da się tak żyć- i co najważniejsze: Nie t
        > rzeba rezygnować z "normalnego" życia.
        >
        > Pozdrowienia,
        >
        > Mała Joanna
        • alekijulka Re: epilepsja... 26.07.03, 12:20
          Dziewczyny epileptyczki. Mam pytanie jak zabezpieczacie się pod kontem ciąży.
          Wiem że nie możemy brać pigułek. Ja mam już dwoje dzieci i zdecydowaliśmy z
          mężem że starczy. Pozdrawiam
    • Gość: epi2@gazeta.pl Re: epilepsja... IP: *.tkdami.net 03.05.03, 12:14
      Pozdrawiam. Jestem 28 letnia epleptyczka, szczesliwa mezatka.
      Ta choroba nie musi byc straszna jak mysli wiekszosc spoleczenstwa. Ja choruje
      na nia od 25 lat. Kiedy powiedzialam mojemu owczesnemu chlopakowi - dzis
      mezowi - ze jestem chora powiedzial tylko jedno: "No to co?" Widzisz
      najwazniejsze jest czy kochasz ta dziewczyne czy chcesz z nia byc na dobre i na
      zle czy tez jest dla ciebie tylko przygoda. Musisz sam sobie odpowiedziec na to
      pytanie.
      A jesli chodzi o sama chorobe... Rodzajow epilepsji jest kilkadziesiat i
      jeszcze nie wszystkie sa sklasyfikowane... O ile osoba ma dobrze ustawione leki
      moze normalnie funkcjonowac w spoleczenstwie, pracuje itd. Prawda jest ze wielu
      rzeczy nam epileptykom nie wolno, ale to tylko w trosce o to bysmy niemieli
      atakow, wiec jesli kochasz te dziewczyne to nie beda ci straszne te zakazy...
      Chodzi o takie rzeczy jak: alkochol, ktorego epileptycy nie moga za duzo pic ze
      wzgledu na leki jakie biora. Pamietaj sa to leki psychtropowe. Jesli chcesz isc
      z dziewczyna np na piwo to sammozesz zaproponowac jej sok, albo male piwo. ale
      tylko jedno. zreszta moze sie okazac ze twoja dziewczyna moze wcale nie moc pic
      alkocholu. Inna sprawa to spokojny i rozwazny tryb zycia. ie mozemy sie
      stresowac, nie jest wskazane wluczenie siepo knajpach do poznych godzin
      nocnych.... Nawet spac trzeba chodzic najpozniej o 23. Wynika to z tego ze
      osoby chore musz przesypiac spokojnie powyzej 8 godzin, 8 najmniej.
      Wiesz, zdaje sobie sprawe ze to trudna sprawa, ale najwazniejsze dla twojej
      dziewczyny w tej chwili to twoje poparcie. I co za bzdury o tej niskiej
      wartosci, kto ci takich glupot naopowiadal????? Ja nigdy tak sie nie czulam.
      Jesli juz sie zdarza to jest to wynikiem tawienia spoleczenstwa do osoby
      chorej. Jesli chcesz z nia byc musisz uodpornic sie na krzeywe spojrzenia osob
      z twojego srodowiska, wiec jesli wiesz jak sie beda zachowywac moze lepiej nie
      mowic o tym... Pomysl o tym. Musisz dac twojej dziewczynie cieplo, duzo ciepla
      i oparcie. Ona musi wiedziec ze moze na ciebie liczyc w kazdej chwili. Takze a
      moze przede wszystkim w chwili ataku. Jesli jeszcze nie byles przy tym musisz
      sie uodpornic i nie panikowac gdyby taka sytuacja sie wydarzyla. Gdy bedzie juz
      po ataku przytul ja, powiedz ze ja kochasz. To jest w tym momencie bardzo
      potrzebne. Ja zawsze po ataku placze i przeprassaam mojego meza za to ze taka
      jestem, a on zawsze mnie wtedy caluje, przytula i mowi mi o milosci. Od razu
      jest dobrze. Tak przy okazji to porozmawiaj z dziewczyna niech ci opowie jak
      sie nabawila tej choroby, jak czesto ma ataki...... Moze byc tak, ze jest
      chora, ale bezobjawowo - tak jak moja kolezanka. Jest sklasyfikowana jako
      epileptyczka a atak miala tylko jeden na poczatku, a teraz ma tak leki
      ustawione ze nic sie nie dzieje od kilku juz lat. Byl okres ze ja mialam atak
      jeden na 3 lata. Sam widzisz nie musi byc strasznie....
      Jesli chcesz sie dowiedziec czegos wiecej, jak sie zachowac podczas ataku
      zajrzyj na stronke www.neuronet.pl.
      I jeszce jedna - najwazniejsza rzecz - EPILEPTYCY NIE SA LUDZMI
      NIEPELNOSPRAWNYMI.................
    • monwil Re: epilepsja... 08.05.03, 11:17
      To,że osoby chore na epilepsję muszą zrezygnować z wielu rzeczy w życiu to nie
      jest prawda. Mój ojciec, odkąd pamiętam, leczył się na epilepsję. Jednocześnie
      był normalnie funkcjonującą osobą. To prawda, że zdarzały się ataki utraty
      przytomności w momentach nie do przewidzenia i tego podświadomie każdy z
      rodziny się obawiał, ale nie wyłączyło to ojca normalnej egzystencji. Może
      jedynie nie prowadził samochodu i też nie wiem, czy było spowodowane bardziej
      lękiem o swoją osobę, czy bardziej poczuciem odpowiedzialności. Pozdrawiam.
    • niepelnosprawni.info Re: epilepsja... 29.07.03, 10:51
      Wiele informacji o epilepsji można zaleźć na stronie www.neuronet.pl
      redagowanej przez Fundację Pomocy Chorym na Padaczkę NEURONET. Zachęcamy
      również do zapoznania się z kwartalnikiem „EPI” wydawanym przez Fundację
      Epileptologii na Rzecz Chorych z Padaczką - www.epilepsy.org.pl. Jeśli jest Pan
      z Warszawy, to warto też skontaktować się ze Stowarzyszeniem Osób Dotkniętych
      Padaczką i Przyjaciół „Spokojna Głowa” – tymczasowy adres do korespondencji:
      ul. Wiertnicza 122, 02-952 Warszawa, tel. 0691 779 370.
      Także w najbliższym numerze „Integracji”, który ukaże się pod koniec sierpnia,
      zamieszczony zostanie obszerny artykuł poświęcony epilepsji.
      Pozdrawiamy
      Centrum Informacyjne dla Osób Niepełnosprawnych
    • mimi.m Re: epilepsja... 29.07.03, 22:25
      Moi przedmówcy udzielili wyczerpujących informacji, To na ile Wasze wspólne
      życie będzie udane zależy od tego na ile jesteś gotowy ponosić pewne
      wyrzeczenia i trudności związane z chorobą partnerki. Te zaś są zależne od
      rodzaju epilepsji, od rodzaju ataków. Są osoby, które od lat wogóle nie mają
      żadnych ataków, a są i takie, które jednego dnia mogą mieć ciąg nie dających
      się opanować napadów drgawek toniczno - klonicznych nie dających się opanować.
      Drgawkom tym towarzyszy utrata przytomności, oddawanie stolca i moczu. Trudno
      jest Ci cokolwiek doradzić, gdyż za mało informacji podałeś. Z doświadczenia
      wiem, że pracodawcy, nawet w ZPCh, niechętnie zatrudniają osoby chore na
      epilepsję.
      Jeśli po przeanalizowaniu całej sprawy będziesz miał nadal wątpliwości to może
      lepiej zrobisz jeżeli teraz odejdziesz. Pamiętaj osoby poważnie chore są
      bardziej wrażliwe od zdrowych. A u osób cierpiących na epilepsię silne
      przeżycie emocjonalne może wywołać atak.
      Radzę też nie słuchać znajomych, którzy pewnie ekspertami w tej sprawie nie są.
      Zrobisz najlepiej jak poczytasz sobie o tej chorobie w fachowej literaturze. A
      tak na marginesie najlepszym doradcą jest serce. Pamiętaj, że każdy z nas,
      nawet Ty, może w przyszłości zachorować na tę chorobę. Czasami wystarczy choćby
      uraz głowy.
    • mab5 Re: epilepsja... 26.09.03, 09:55
      Wiesz co...
      Fajnie, że się nad tym zacząłeś zastaniawiać, a nie zwiałeś od razu....
      Ale z drugiej strony to cholernie przykre, że ludzie nadal tak podchodzą do
      sprawy - dopóki nic nie wiedzą, jest fajnie, ok, a jak się dowiedzą -
      zatrzymują się i pytają - co z tym fantem dalej zrobić...
      A pomyslałeś o tym, że to nie Ty dźwigasz przez życie tak ciężki krzyż, tylko
      ta dziewczyna? Pomyslałeś o tym, że to ONA a nie Ty potrzebuje wsparcia,
      zrozumienia, dobrej woli, cierpliwości i pomocnej dłoni, która ją podniesie,
      kiedy się przewróci....?
      Życie z osobą chorą nie jest łatwe, ale życie osoby chorej jest jeszcze
      trudniejsze.... A przeciez nikt nie powiedział, że w życiu będzie łatwo....
      Ludzie chorzy mają zupełnie inny system wartości, to prawda... A wiesz
      dlaczego? Bo oni lepiej niż Ty wiedzą co w życiu jest ważne, a co nie. I to
      jest w nich piękne. Szczęśliwi Ci, którzy mogą i umieją uczyć się tego od
      nich...
      A pamiętaj, że zawsze jest coś kosztem czegoś....
      Decyzja nalezy do Ciebie
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka