ola_pozytywna Witamy w Klubie Domowych Nie-Bogiń! 29.04.10, 13:42 Witamy w Klubie Domowych Nie-Bogiń! Jest to największa w Wielkiej Brytanii organizacja dla kobiet, które trzymają w oblodzonych ściankach swego zamrażalnika przeterminowane lody. Klub został założony kiedyś tam – nikt dokładnie nie wie kiedy, bo członkinie zapomniały wpisać datę do kalendarza. Działa od hasłem: "Natura nie znosi próżni, a my odkurzania". Klub nie znosi nawet odkurzaczy marki Dyson. Na ostatnim dorocznym walnym zgromadzeniu akcjonariuszek podjęto decyzję o ich wyklęciu, uznano bowiem, że fajny wygląd i duża siła ssania w niczym im nie pomogą, a członkinie i tak nie dadzą się nabrać. Protokół z ostatniego zgromadzenia jest dostępny na życzenie, ale dopiero wtedy, jak zostanie zgubiony, znaleziony, zgubiony, znaleziony, zgubiony i wreszcie odnaleziony na dnie miski z owocami pod puchatym, brązowym czymś, co kiedyś mogło być śliwką, ale równie dobrze nakładką na dziecięcy długopis w kształcie misia koala. Teraz trudno już rozstrzygnąć. Klub Domowych Nie-Bogiń oczekuje od swych członkiń, że będą cały czas ustawiać sobie poprzeczkę jak najniżej. Każda pani, która mniej więcej zdąża z prasowaniem, będzie musiała udzielić wyczerpujących wyjaśnień, a ta, która w pełni wywiązuje się z tego zadania, zostanie natychmiast wydalona. Kobiecie, która od lat nie tknęła żelazka i próbuje każdy kawałek odzieży przedstawić jako stuprocentową bieliznę osobistą, zostanie przyznane dożywotnie darmowe członkostwo. To samo tyczy się pań, które robią kawę podstawiając filiżankę pod kran z gorącą wodą – niezależnie od tego, czy im się śpieszy – a ścielą łóżko kolejnym gościom przekładając poduszkę na "świeżą" stronę. Rada Klubu Domowych Nie-Bogiń w razie zaczernienia garnków jest następująca: odmocz, odmocz, odmocz, a potem wyrzuć, kiedy nikt nie będzie patrzył. Klub radzi także nigdy nie zastanawiać się, dlaczego w szufladzie na bieliznę brakuje tylko dziada z babą, ale na pewno nie małego rycerzyka, jakichś drobnych monet (powiedzmy 87 pensów), książki o roślinach domowych i trzech dropsów owocowych. Łamanie nad tym głowy może tylko zaszkodzić naszemu zdrowiu psychicznemu. Co do dziurawych skarpetek, Klub Domowych Nie-Bogiń zaleca odłożyć je do zacerowania, a potem wyrzucić, kiedy nikt nie widzi. Radzi także nigdy, przenigdy nie dokopywać się do dna kosza na brudną bieliznę, bo coś tam może sobie żyć. Pełną akceptacją Klubu cieszy się natomiast następująca opcja: otworzyć wieko kosza, westchnąć z niechęcią i szybko go zamknąć. Wszystkie członkinie Klubu powinny mieć na dnie co najmniej jednej szafki kuchennej następujące przedmioty: puszkę syropu cukrowego z niedomkniętą przykrywką (dopuszczalna jest także melasa), stary słoik ze słodką posypką, dziurawą torebkę dziesięcioletniej soczewicy, kilka butelek barwników do żywności (wszystkie zielone), kolekcję egzotycznych marynat i sosów, które kiedyś miały się przydać, dowolną liczbę opakowań herbat ziołowych o tak kuszących nazwach jak Karnawał Mango czy Tropikalna Fiesta, których nikt nie pije, bo zajeżdżają sadzawką, lepkie słoiki z przyklejonymi kawałkami skrzydeł ćmy zawierające coś, co trudno już identyfikować, rozsypaną soczewicę przyklejoną do papierków po babeczkach. Jeśli chodzi o resztki ze stołu, Klub radzi ostrożnie przełożyć je do plastikowych pojemników, wstawić na tydzień do lodówki, a potem wyrzucić, gdy nikt nie patrzy. Możliwe jest także drugie wyjście: wstawić do zamrażalnika, zostawić na dziesięć lat i wyrzucić, gdy nikt nie patrzy. Nigdy nie wyrzucaj od razu czegoś, co możesz przechować i wyrzucić później. Klub popiera wszystkie panie, które próbowały rozmrozić kurczaka w wannie albo wysuszyć kostium kąpielowy z ubiegłotygodniowej wizyty dziecka na basenie przez powieszenie go sobie na głowie. Tym, które mają 19-letnie zaległości w prasowaniu, Klub radzi: zbierzcie wszystko i wyrzućcie, kiedy nikt nie patrzy. Można też zakopać na tyłach ogródka razem ze złotą rybką, której akwarium służyło za popielniczkę, ale która mimo to zmarła z przyczyn naturalnych. Mamy nadzieję, że z przyjemnością przeczytaliście to wprowadzenie do Klubu Domowych Nie-Bogiń Wielkiej Brytanii i że będziecie odtąd występować w obronie beznadziejnych pań domu. Niektórzy twierdzą, że kłopot z beznadziejnymi gospodyniami domowymi polega na tym, że są leniwe i cały dzień siedzą z założonymi rękami, czytając pismo plotkarskie "Hello!". Tymczasem w rzeczywistości bardzo ciężko pracują. Tyle że mnóstwo czynności wykonują wtedy, gdy nikt nie patrzy. Odpowiedz Link
marta_pl69 Re: Witamy w Klubie Domowych Nie-Bogiń! 30.04.10, 23:11 Swietne ! Tutaj takich Nie-Bigin jest cale mnostwo Z moich obserwacji i opowiadan ludzkich wynika,ze byc Angielka i wyleciac a tego klubu jest wrecz niemozliwe Odpowiedz Link
budzik11 Re: :) 24.05.10, 17:54 To z włoskiego spamowego łańcuszka, amatorskie tłumaczenie koleżanki, ale warto przeczytać, bo jest kilka fajnych zdań (zwłaszcza to, które pogrubiłam ): CytatKOBIETY!!!pamietajcie,ze warstwa kurzu chroni meble....Dom jest ładniejszy jesli mozna napisac palcem na meblach "kocham Cię".Ja pracowałam 8 godzin jak nadchodził weekend zeby doprowadzic wszystko do perfekcji"w razieja jakby ktos przyszedł". W koncu zrozumiałam ,"że nikt nie przychodził", dlatego ,że wszyscy żyli swoim zyciem, dobrze sie bawiąc!!!!! Obecnie jak ktos przychodzi nie mam potzreby tłumaczenia się z tego jak wyglada mój dom, sa bardziej zainteresowani tym co ciekawego robiłam, jak spedzam swoje zycie....w przypadku jakbys sie nie zorientowała...ŻYCIE JEST KRÓTKIE -CIESZ SIĘ ŻYCIEM!!!!!Sprzataj jak jest taka potrzeba! ...byłoby lepiej namalowac obraz, napisac list, przygotowac cos słodkiego, zasadzic kwiat......albo.... zastanowic sie nad róznicą pomiędzy czasownikami: CHCIEC i MUSIEĆ.... Sprzataj jak jest taka potrzeba....ale pamietaj ,ze czasu jest niewiele... Sa plaże i morza do pływania, góry do zdobycia, rzeki do przepłyniecia, piwko do wypicia, muzyka do odsłuchania, ksiazki do przeczytania, przyjaciele do kochania i zycie do przezycia.... Sprzataj jak jest taka potrzeba...ale..... Na zewnatrz jest ŚWIAT, promienie słonca na twarzy....wiatr we włosach...padajacy snieg......ten dzień się nie wróci.... Sprzataj jak jest taka potrzeba.....ale... pamietaj, ze nadejdzie starosc i nie bedzie tak jak teraz.... i jak nadejdzie Twój czas zamienisz sie w proch.... Odpowiedz Link
kk345 Re: :) 24.05.10, 19:58 Widziałam kiedyś taki magnes na lodówkę:" kurz jest mniej widoczny, gdy leży równomiernie"... żałuję, ze nie kupiłam Odpowiedz Link
loola_kr Re: :) 24.05.10, 20:12 nie nienawidzę sprzątania ale milion razy bardziej wole zajmowanie się domem i dziećmi niż praca zawodową Odpowiedz Link
hela6 Re: :) 24.05.10, 20:33 Gdzieś ostatnio padło, ze największymi pracoholikami są gospodynie domowe, człowiekowi korporacji zostały jeszcze resztki godności.... To prawda. Ja nie jestem pracoholiczką, ale wychodząc rano do pracy jest mi przykro ze zostawiam za sobą coś niemiłego dla oka. Czemu w większości nie zarabiamy tyle by móc powierzyć dom profesjonalistom? Odpowiedz Link
krakowskim_targiem Re: :) 31.05.10, 19:29 non stop czysty i zadbany dom to dom niezamieszkany. jakkolwiek porządek lubię, tak utrzymać za żadne skarby nie potrafię. raz na jakiś czas organizuję sobie grubsze porządki, inny system u mnie się nie sprawdza Odpowiedz Link