Dodaj do ulubionych

Sąsiadka i jej pies

07.12.10, 13:39
Mam za ścianą sąsiadkę, sąsiadka ma psa. Krótko o sąsiadce - mieszka sama, dużo pracuje, często nie ma jej w domu od rana do wieczora, młoda, w sumie sympatyczna. Mieszkamy na parterze, sąsiadujemy też ogródkami, które wychodzą na osiedlową "studnię" (bloki są jest ustawione w kwadrat), więc każdy dźwięk bardzo się niesie.
Pies to młody gończy.
Sąsiadka codziennie zostawia psa samego. Tak było od samego początku, pies nie miał okresu adaptacyjnego. Całymi dniami wyje. Miewa przerwy, ale wyje zawsze min. godzinę rano i kilkanaście razy w ciągu dnia krócej. Z sąsiadką jestem w kontakcie, czasem przyjeżdża do psa po mojej interwencji, zwykle jednak nie robi nic. Latem pies był wybiegany i spokojniejszy, teraz znów jest koszmarnie. Sąsiadka miała zwyczaj zostawiania otwartych drzwi do gródka, psa było słychać w promieniu kilkuset metrów, ja nie słyszałam własnych myśli...
Sugerowałam, by znalazła kogoś, kto będzie wychodził z jej psem na spacery, proponowałam, że może u mnie zostawiać klucze (mam małe dziecko, jestem większość czasu w domu).
Nie mam już pomysłu co robić... Nie chcę rozpętywać wielkiej awantury, ale już mi psychika siada jak codziennie rano budzi mnie to wycie sad

Obserwuj wątek
    • the_kami Re: Sąsiadka i jej pies 07.12.10, 13:45
      Twoja psychika to raz. Psychika zwierzaka to dwa. Z całą pewnością nie jest szczęśliwy, jeśli wyje tak długo. Najprostsza opcja - Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami.
      Ja bym tak zrobiła, już się wyleczyłam z sentymentów.
      • jul-kaa Re: Sąsiadka i jej pies 07.12.10, 13:50
        the_kami napisała:

        > Twoja psychika to raz. Psychika zwierzaka to dwa.

        Moja psychika siada DLATEGO, ŻE zwierzę cierpi. Tak gwoli wyjaśnienia.
        • the_kami Re: Sąsiadka i jej pies 07.12.10, 13:51
          Moja siadłaby również od hałasu. Tak prozaicznie. Zabiłabym kogoś chyba uncertain
      • jul-kaa Re: Sąsiadka i jej pies 07.12.10, 14:13
        TOZ twierdzi, że to nie dla nich sprawa, zwłaszcza jeśli zwierzęciu nie dzieje się krzywda, zalecili zasugerować sąsiadce wizytę u weta i poproszenie o ziołowe środki uspokajające...
    • misself Straż dla Zwierząt 07.12.10, 13:58
      Gdyby TOnZ nie pomogło - na moje wezwania nie reagowali.
      Do SdZ też lepiej zadzwonić niż mailować.
      • jul-kaa Re: Straż dla Zwierząt 07.12.10, 14:01
        Ponoć SdZ to ściema, pic na wodę i fotomontaż...
        • mama.rozy Re: Straż dla Zwierząt 07.12.10, 14:17
          a czy sąsiadka wie,że gończy to zwierzę,które potrzebuje mnóstwo ruchu?nawet zwykły spacer to dla niego za mało...jeśli taki golden potrzebuje min.godziny porządnego spaceru,to co dopiero taki gończy...strasznie żal zwierzaka.
          a jest jakieś forum właścicieli tych zwierzaków?
          ja znalazłam coś takiego
          www.forum.polskigonczy.avx.pl/portal.php
          może tam coś doradzą?
          • jul-kaa Re: Straż dla Zwierząt 07.12.10, 14:21
            mama.rozy napisała:
            > a czy sąsiadka wie,że gończy to zwierzę,które potrzebuje mnóstwo ruchu?

            Rozmawiałam z nią o tym, ale stwierdziła, że jej znajoma ma gończego, który jest spokojnym psem, niezbyt wymagającym... Ja wiem, jaka to rasa, dlatego sugerowałam jej znalezienie kogoś, kto będzie z tym psem wychodził i go "wybiegiwał". Mówiłam jej zresztą, że przy jej warunkach powinna mieć kanapowca, a nie psa tak wymagającego. Psa już jednak ma, więc za późno na takie rozważania...
        • misself Re: Straż dla Zwierząt 07.12.10, 14:20
          jul-kaa napisała:

          > Ponoć SdZ to ściema, pic na wodę i fotomontaż...

          W jakim sensie?
          • jul-kaa Re: Straż dla Zwierząt 07.12.10, 14:29
            Słyszałam (czytałam?), że gość, który to założył był/jest nieuczciwy - dostawał pieniądze z różnych miejsc, z 1% itp. i nie przeznaczał ich na zwierzęta tylko po prostu zabierał. Nie zatrudniał ludzi, tylko wolontariuszy, co dodatkowo obniżało koszty, handlował odbieranymi zwierzętami.

            Przyznam, ze nie pamiętam, skąd to wiem, może pomawiam uczciwych ludzi... Jeśli tak, to oczywiście przepraszam.
            • mama.rozy Re: Straż dla Zwierząt 07.12.10, 14:52
              a może wezwiesz kogoś,jakąś straż,jak ten pies będzie tak wył w samotności?
              druga sprawa-w moim rodzinnym bloku mieszkała pani z dalmatyńczykiem.codziennie wychodziła z nim 3 razy na godzinny spacer.to trwało dobrych kilka lat.pani się lekko zestarzała i już jej sie nie chciało wychodzic te 3 razy.pies duży,jak to dalmatyńczyk.i silny.
              na jednym ze swoich skróconych spacerów rzucił sie na dziecko.na szczęście tylko dziabnął.pani zapłaciła karę i wychodziła z psem wcześnie rano i w nocy.ale pies coraz bardziej się dusił...w końcu zrobiła mu klatkę na dworze,przy bliku,bo tak wył,że ludzie nie wytrzymywali.któregoś dnia pani zachorowała i psa poszła nakarmic jej koleżanka,którą pies znał od szczeniaka...kolezanka trafiła do szpitala z licznymi pogryzieniami twarzy,brzucha i ramion.ale zdążyła uciec.pies do uśpienia.
              kocham psy,sama mam ich 4.ale mam też podwórko,gdzie nawet ten największy ma w miarę zapewniony ruch.
              julka,to,że pies jest,o niczym nie świadczy,jak tylko o bezmyślności tej pani.
              przepraszam za ostre słowa,ale jak dojdzie do jakiejś tragedii,to znowu będzie winien pies...
              • jul-kaa Re: Straż dla Zwierząt 07.12.10, 15:43
                mama.rozy napisała:

                > a może wezwiesz kogoś,jakąś straż,jak ten pies będzie tak wył w samotności?

                I co oni wtedy zrobią? Mieszkanie zamkniete...

                > julka,to,że pies jest,o niczym nie świadczy,jak tylko o bezmyślności tej pani.
                > przepraszam za ostre słowa,ale jak dojdzie do jakiejś tragedii,to znowu będzie
                > winien pies...

                Ja to doskonale wiem i rozumiem...
                • mama.rozy Re: Straż dla Zwierząt 07.12.10, 16:12
                  no właśnie nie wiem,co maja wtedy zrobic,ale może to coś da?w sensie-usłyszą i uwierząsmile
                  i będą mogli interweniowac jak pies będzie cicho a właścicielka w domu...
                  a próbowałaś wejśc na to forum o gończych?moze ktos by podpowiedział jakieś rozwiązanie?
                  • jul-kaa Re: Straż dla Zwierząt 07.12.10, 16:39
                    Zarejestrowałam się i czekam na przyjęcie.
            • misself Re: Straż dla Zwierząt 07.12.10, 14:54
              jul-kaa napisała:

              > Słyszałam (czytałam?), że gość, który to założył był/jest nieuczciwy - dostawał
              > pieniądze z różnych miejsc, z 1% itp. i nie przeznaczał ich na zwierzęta tylko
              > po prostu zabierał. Nie zatrudniał ludzi, tylko wolontariuszy, co dodatkowo ob
              > niżało koszty, handlował odbieranymi zwierzętami.
              >
              > Przyznam, ze nie pamiętam, skąd to wiem, może pomawiam uczciwych ludzi... Jeśli
              > tak, to oczywiście przepraszam.

              Nie wiem nic o tej aferze (co oczywiście o niczym nie świadczy smile), moje kontakty ze SdZ ograniczyły się do jednego telefonu. Czy interweniowali - nie wiem, w Krakowie nie mają oddziału, więc na pewno było im trudno. Dzwoniłam do nich, kiedy TOnZ nie reagowało na moje maile, a przez telefon powiedzieli mi, że mam opisać przypadek w mailu.
              Wiki podaje, że to jest stowarzyszenie związane z TOnZ.

              Ale wczytałam się i chyba żadne z nich Ci nie pomoże w tej sprawie.
              Sąsiadka nie popełnia przestępstwa, nie znęca się nad zwierzakiem (choć jest to na pewno wredne, że zostawia go na cały dzień samego i nie wybieguje).
              Nie wiem, co poradzić sad
              • b-b1 Re: Straż dla Zwierząt 07.12.10, 17:19
                W tej sprawie należy zgłosić się do Straży Miejskiej/-która ma obowiązek interweniować, ponieważ pies zakłóca spokój i nie ma znaczenia, czy to w nocy, czy rano. Straż dla Zwierząt i TOZ interweniują tylko wtedy, kiedy się psu dzieje się naprawdę krzywda(katowany, zagłodzony). ten pies takiej krzywdy nie doznaje-ma dach nad głową, jedzenie, i...dodatkowo jakies problemy-których nalezy się pozbyć.

                ..aby pies przestał wyć musi być wybiegany-czyli dla gończego minimum godzina przed porannym wyjściem do pracy,po pracy reszta spacerów. Jak się zmęczy, powinien spać.
                Jeśli to nie poskutkuje-psi behawiorysta, który -jesli pies ma jakies stresy-wyłapie i pokaże jak się ich pozbyć.
                Jesli włascicielka nie ma czasu, ani kasy-może poprosić o pomoc na psich forach w znalezieniu domu dla pupila.
    • ginalina Re: Sąsiadka i jej pies 07.12.10, 23:10
      Pójść i szczerze porozmawiać. Powiedzieć, że bardzo ją lubisz i pieska też, ale to wycie jest uciążliwe, że ucierpią Wasze stosunki i zaproponować jakieś rozwiązanie. Pierwsze podałaś - zatrudnić kogoś do spacerów. To świetne rozwiązanie. Drugie - to ćwiczenia z psem, aby nie wył. Zaproponuj sąsiadce pooglądanie programów na TVN Style pt. Ja i mój pies. Tam Victoria trenuje psy i wielokrotnie właśnie uczy właścicieli, jak mają postępować z wyjcem. Nic nie przychodzi samo, ale systematyczna praca z psem i długi spacer codziennie załatwią problem. Możesz zaproponować jej, jeśli masz taką możliwość, nagrywanie tych programów lub ściągnąć je z netu. Poza tym w necie są informacje, jak układać psa i że jest jakieś urządzenie "na wycie".
      Przygotuj się do rozmowy, żeby sąsiadka nie miała wrażenia, że się czepiasz, tylko, ze chcesz jej pomóc. Np.
      "Bardzo panią lubię, ma pani świetnego pieska, ale jego codzienne poranne wycie sprawia, że jestem ciągle niewyspana, a przez to zdenerwowana, wszystkim dookoła ta sytuacja sprawia dyskomfort. Rozmawiałyśmy wielokrotnie o uspokojeniu psa, ale nie widzę u niego poprawy. Proszę pójść z psem na szkolenie lub układać go we własnym zakresie. Są metody, które sprawią, że pies przestanie wyć, trzeba tylko się do tego zabrać. Jeśli nie podejmie pani w ciągu ..... dni/tygodni żadnych kroków, będę zgłaszać każde zakłócanie Straży Miejskiej/do sądu. Jeżeli nie potrafi pani sobie z tym poradzić, to mogę pomóc poszukać materiałów/książek/szkółek dla psów". Itp.

      Ale bądź konsekwentna.
      • jul-kaa Re: Sąsiadka i jej pies 07.12.10, 23:41
        ginalina, niestety ja to wszystko już robiłam, proponowałam, sugerowałam. Dosłownie wszystko, o czym piszesz sad
        Jedyne, co mi zostało, to powiedzenie "Jeśli nie podejmie pani w ciągu ..... dni/tygodni żadnych kroków, będę zgłaszać każde zakłócanie Straży Miejskiej/do sądu."
        • allija Re: Sąsiadka i jej pies 08.12.10, 00:48
          oprócz tego jest jeszcze jakas administracja, do której skargę można wystosować. Także dzielnicowy, nadal jest taka funkcja, do niego mozna też zgłosic sprawę. Są też sąsiedzi, którym wycie być może też przeszkadza i warto zewrzeć szeregi.
          Współczuję, bo ja też miałam podobną sytuację, psa godzinami ujadającego w przydomowym ogródku, w bloku jak u ciebie, i ja po pół godzinie byłam gotowa zabić psa, właściciela psa i całą jego rodzinę która tego psa wypuszczała do ogródka.
    • listekklonu Re: Sąsiadka i jej pies 08.12.10, 08:08
      Zawsze mnie zastanawia, czemu ludzie decydując się na rasowego psa nie zadają sobie trudu, żeby wcześniej o tej rasie trochę poczytać. Psy myśliwskie potrzebują dużo ruchu i kontaku z człowiekeim sad
      • claratrueba Re: Sąsiadka i jej pies 08.12.10, 10:08
        sklep.wesolalapka.pl/HUSHER-kaganiec-antyszczekowy.html
        To jest rozwiązanie sprawdzone i polecane wśród psiarzy. Na wycie pomaga również. Pies nie jest skazany na nie do końca dni swoich- oducza się koncertów po mniej więcej miesiącu. Sąsiadka jednak musi ten kaganiec zakupić w tym celu należy:
        1. powiedzieć, że słyszałaś skargi innych sąsiadów i ich zapowiedź zgłoszenia do straży miejskiej i administracji osiedla co może sie skończyć zabraniem psa (to tylko częściowe kłamstwo- nie słyszałaś a reszta pewnie prawda)
        2. masz małe dziecko więc trzeba opowiedziec jak to ono strasznie reaguje na wycie (a nie jest tak?)
        Nie polecam drogi typu "sąsiedzka awantura" i groźby- to się zwykle tak nakręca, ze masz wroga za ścianą nawet jak pies już odejdzie do Krainy Wiecznych Łowów. Przypadek z mojego miasta: sasiedzi tak sie skłócili o szczekającego psa, że kiedy dom jednych z nich okradano ci drudzy będąca tego świadkiem nie wezwali policji, nie zaalarmowali nikogo.
        Życzę powodzenia.
        • mama.rozy Re: Sąsiadka i jej pies 08.12.10, 11:51
          tylko że szczekając ten pies coś sygnalizuje
          jak przestanie szczekac,to się wściekniesmile
          bo co mu zostanie?
          • misself Re: Sąsiadka i jej pies 08.12.10, 11:53
            mama.rozy napisała:

            > tylko że szczekając ten pies coś sygnalizuje
            > jak przestanie szczekac,to się wściekniesmile
            > bo co mu zostanie?

            Wyje swoją tęsknotę.
            Efektów tego wycia nie ma żadnych - poza wkurzeniem Julki.
            • claratrueba Re: Sąsiadka i jej pies 08.12.10, 12:06
              Wycie to nawyk. Jak go nie ma albo oduczony może robic inne fajne rzeczy- zeżreć szafkę razem z butami jak pewien znajomy owczarek, potem tę szafkę (i buty) wydalić po pokojach.
              Na ogół jednak śpi.
              • misself Re: Sąsiadka i jej pies 08.12.10, 12:37
                claratrueba napisała:

                > Wycie to nawyk. Jak go nie ma albo oduczony może robic inne fajne rzeczy- zeżre
                > ć szafkę razem z butami jak pewien znajomy owczarek, potem tę szafkę (i buty) w
                > ydalić po pokojach.
                > Na ogół jednak śpi.

                Ja bym jednak połączyła ten kaganiec ze spacerami smile
                Wtedy zjadanie szafek nie powinno przyjść do głowy wink
                • f.l.y Re: Sąsiadka i jej pies 08.12.10, 12:49
                  wezwij straż dla zwierząt w godzinach, gdy sąsiadka po południu/wieczorem jest w domu

                  napisz do nich opisując całą sytuację i to, że rozmawiałaś z sąsiadką nie raz..

                  skoro kobieta jest nieobecna całymi dniami, nie chce zatrudnić jakiegoś ucznia choćby, sąsiada do wyprowadzania psa, to z całą odpowiedzialnością bierze na siebie skutki takiego zachowania

                  niech ją straż dla zwierząt, czy miejska pouczy (nie tylko zakłócanie ciszy nocnej jest w prawie, również zakłócanie spokoju w ciągu dnia podlega karze)

                  ona nie nadaje się na właściciela psa, skoro ma takie do tego podejście

                  poskarż do wspólnoty, administratora - niech jej zwrócą uwagę, bo zwierzę się męczy..

                  • jul-kaa Re: Sąsiadka i jej pies 08.12.10, 13:00
                    Sąsiadka twierdzi, że szuka teraz kogoś, kto będzie wychodził z psem w ciągu dnia.
                    To nie rozwiąże w sumie problemu, bo pies wyje głównie rano po jej wyjściu i - jak ktoś już napisał - pies powinien wyjść RANO na godzinny spacer i się porządnie wybiegać.
                • claratrueba Re: Sąsiadka i jej pies 08.12.10, 12:58
                  > Ja bym jednak połączyła ten kaganiec ze spacerami smile
                  > Wtedy zjadanie szafek nie powinno przyjść do głowy wink

                  Jest szansa, że takie rozwiązanie przyjdzie do głowy właścicielce psa. Bo dopóki pies będzie nosił szczekołapa nie będzie żarł szafek itp.(bo to jednak wymaga dość szerokiego rozdziawienia paszczy) Może zacząć kiedy szczekołap pójdzie w odstawkę. Wtedy właścicielka odczuje pewien dyskomfort zw. z psem (na razie to Julka odczuwa, właścicielka nie bo jest w robocie) i to ją może skłonić do pewnych zmian (spacery np) lub dalszego zakładania szczekołapa.
                  Natomiast co do pomysłu Julki- klucze do mieszkania, wychodzenie z psem. Odradzam. Niech coś zginie z tego mieszkania lub tak sie komuś będzie wydawało- jest pierwszą podejrzaną. Tak zdarzyło sie znajomej dziewczynie, która zaoferowała pomoc dokładnie w takiej sprawie. Ta pani zostawiła portfel u swojej kuzynki ale natychmiast oskarżyła dziewczynę, zrobila aferę (oczywiście wymysliła sobie, że dziewczyna od początku planowała kradzież i w tym celu wyłudziła klucze od mieszkania) Na szczęście szybko się znalazł, a gdyby nie znalazł sie wcale?
    • dalenne Re: Sąsiadka i jej pies 08.12.10, 12:53
      Nie wiem czy coś możesz zrobić.
      Moja przyjaciółka sprawiła sobie beagla. Próbowałam jej wytłumaczyć, że taki pies nie nadaje się dla ludzi, których więcej nie ma w domu niż są, uparła się. To co pies wyrabiał gdy był sam w domu to szok.
      Po około roku oddała psa ludziom z dużym domem i ogrodem i jeszcze dwoma beaglami.
      Moja przyjaciółka nie wiedziałaby, że pies strasznie wyje gdyby nie sąsiedzi, po ich interwencjach podjęła próby tresury, pracy z psem itd. niestety nie przyniosło to rezultatu i skończyło się tym czym się skończyło.

      Dziwi mnie to, że sąsiadka nie widzi co dzieje się z psem i nie reaguje na uwagi.
      Może trzeba jej wydrukować parę informacji na temat psów i wrzucić do skrzynki skoro słowo mówione nie dociera?
    • dzambii Re: Sąsiadka i jej pies 10.12.10, 00:58
      Popieram wzywanie Straży Miejskiej. Najlepiej zaraz po wyjściu sąsiadki, kiedy pies zaczyna wyć. Skoro wyje godzinę, to jest szansa, że przyjadą w tym czasie. To jest systematyczne zakłócanie spokoju i powinni wystawic mandat (niekoniecznie od razu, ale po kilku interwencjach jest szansa). Jak już ktoś pisał, dobrze byłoby skrzyknąć sąsiadów potwierdzających uciążliwość psiej tęsknoty.
      Ok 50 metrów od mojego bloku jest sklepik. Właściciel trzymał tam wyjącego wieczorami owczarka. Po dwóch tygodniach nie wytrzymałam. Poszłam i powiedziałam ekspedientce (właściciela nie było), że jeśli to się nie skończy zgłoszę to odpowiednim służbom, bo wg mnie pies jest głodzony lub maltretowany. Po kilku dniach wycie umilkło, a pies jest tam nadal. U mnie pomogło.
      • dzambii Re: Sąsiadka i jej pies 10.12.10, 00:59
        Ja też mam psa, ale nie zniosłabym takiego codziennego wycia.
    • my_valenciana Re: Sąsiadka i jej pies 10.12.10, 01:43
      Jestem w podobnej sytuacji. Pode mna mieszka kobieta z dwójką dzieci i psem. Pies wyje, kiedy tylko zamkną sie za nimi drzwi.
      Owa Pani pytała mnie czy pies wyje - powiedizłam, ze tak. Mówi, ze dzieci bardzo chciały psa a teraz z nim nei wychodzą - no też mi niespodzianka.
      Wygląda to tak, ze z jednej strony domu mają ogródek 2x1 m a z drugiej jakieś 40 m. Oba trawniki są zasrane - bo oni tego psa w ogóle nie wyprowadzają na spacery.
      W domu mam regularne wycie, na zewnątrz witają mnie psie kupy - choć to drugie się chyba ostatnio poprawiło. Dałam im namiary do "psiego psychologa", ale nie wiem czy coś robią.
      Dla mnie sprawa jest beznadziejna - nic nie mogę zrobić.
      • anula36 Re: Sąsiadka i jej pies 12.12.10, 01:58
        mam tak samo - pies za sciana ( sznaucer miniatura),nie tyle wyje co piszczy pod drzawiami calymi godzinami. Poniewaz pracuje w domu,a dzwi z sasiadami pod katem 90 stopni musialam cos z tym zrobic bo nie slyszalam wlasnych mysli.po ROKU awantur, napuszczania na sasiadow innych sasiadow, administracji, SM osiagnelam tyle,ze zamykaja psa w najdalszym pokoju wiec jest troche ciszej a sasiad ze mna ostentacyjnie nie gada.
        A ja szczerze nienawidze calego psiego rodu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka