Mam za ścianą sąsiadkę, sąsiadka ma psa. Krótko o sąsiadce - mieszka sama, dużo pracuje, często nie ma jej w domu od rana do wieczora, młoda, w sumie sympatyczna. Mieszkamy na parterze, sąsiadujemy też ogródkami, które wychodzą na osiedlową "studnię" (bloki są jest ustawione w kwadrat), więc każdy dźwięk bardzo się niesie.
Pies to młody gończy.
Sąsiadka codziennie zostawia psa samego. Tak było od samego początku, pies nie miał okresu adaptacyjnego. Całymi dniami wyje. Miewa przerwy, ale wyje zawsze min. godzinę rano i kilkanaście razy w ciągu dnia krócej. Z sąsiadką jestem w kontakcie, czasem przyjeżdża do psa po mojej interwencji, zwykle jednak nie robi nic. Latem pies był wybiegany i spokojniejszy, teraz znów jest koszmarnie. Sąsiadka miała zwyczaj zostawiania otwartych drzwi do gródka, psa było słychać w promieniu kilkuset metrów, ja nie słyszałam własnych myśli...
Sugerowałam, by znalazła kogoś, kto będzie wychodził z jej psem na spacery, proponowałam, że może u mnie zostawiać klucze (mam małe dziecko, jestem większość czasu w domu).
Nie mam już pomysłu co robić... Nie chcę rozpętywać wielkiej awantury, ale już mi psychika siada jak codziennie rano budzi mnie to wycie