pytałam już na kilku forach, niestety nie otrzymałam porady na tyle dobrej, by problem się rozwiązał.
ale do rzeczy - od ponad roku po każdym farbowaniu włosów, a farbuje raz na 6 tygodni, pojawiają mi się na skórze głowy bąble, jak po oparzeniu słonecznym. w trakcie farbowania skóra piecze i pali.
czyli uczulenie na farbę.
sęk w tym, że za każdym razem używam innej farby, by przetestować, która będzie najlepsza.
stosowałam matrix, artego, pallette, syoss, loreal, biocap.
za każdym razem to samo, czyli bąble, a potem swędząca i łuszcząca się skóra głowy.
dermatolog zaordynował stieprox i elocom, stwierdzając łojotokowe zapalenie skóry.
drugi dermatolog utrzymał diagnozę poprzednika.
wysuszanie lekami prowadzi do jeszcze gorszego wysuszania, łuszczenia i swędzenia.
na własną rękę zastosowałam nizoral, selsun blue, naftę kosmetyczną.
myję włosy białym jeleniem.
skóra jak się łuszczyła, ta łuszczy.
jak swędziała, tak swędzi.
wygląda to mniej więcej jak oparzenie słoneczne, cyzli najpierw bąble, potem łuszczeni się suchej skóry.
niewielką i chwilową ulgę przynosi smarowanie maścią bedicort, ale nie da się całej głowy codziennie tym wysmarować
czy możecie coś doradzić?
drugie pytanie - czym farbować włosy, żeby nie mieć potem sensacji przez dwa miesiące??