Dodaj do ulubionych

Lekarka-dowód wdzięczności

26.01.15, 12:26
Właśnie wróciłam ze szpitala postawiona przez moją Panią Lekarz na nogi.Jest wspaniałym lekarzem.
W piątek idę do przychodni na kontrolę a chcę dać coś mojej lekarce,która oprócz profesjonalizmu jest aniołem.Nie mam w tej materii doświadczenia.Poradźcie,co mogę jej kupić.Myślałam o perfumach,ale to lekarz pulmonolog-alergolog/żadnego zapachu na niej nie czułam/,w pracy zapachy odpadają,no i można kupić coś nie w gust.
Błagam,pomóżcie.Wiele razy korzystałam z Waszych rad.
Obserwuj wątek
    • kajka271 Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 12:51
      Może masz jakąś domową specjalność? Pyszne konfitury czy ciasto?
      Mam kuzynki lekarki, i jak czekoladek czy alkoholi mają dość, tak zawsze nam opowiadają jak to fajnie dostać tak coś od serca... ręcznie robione, domowe itp...
      Z perfumami fajnie, ale właśnie trudno trafić w gust jeśli nie znasz dobrze osoby...
    • budzik11 Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 14:04
      Może kwiaty? Alkohole, czekoladki, kawa itp to już są takie trochę oklepane "dowody wdzięczności".
      • stara-a-naiwna Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 15:19
        oklepane ale sie sprawdzają i sa wystarczające (pani doktor jest w pracy i nie robi nic extra "prywatnie" kosztem swojego czasu itd)
        autorka chce podziękować więc: dobra kawa, słodycze, fajny alkohol jest jak najbardziej na miejscu i wystarczający. Albo "kosz prezentowy" z delikatesów.

        Nic powyżej 100zł ani osobistego



        • bestraga Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 16:30
          Owoce do pokoju pielęgniarek ( dla wszystkich) a dla pani doktor coś zrobione przez siebie ( no, może nie koniecznie przez ciebie , ale ostentacyjnie domowe!)ale do tego bym dodała jakieś dobre "opakowanie"- półmisek, pudełko, talerz które by mogło nawet trochę kosztować, ale udawałoby że jest "przy okazji tego wypieku czy co tam by było. Domowa nalewka w karafce,?
    • ookaa Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 17:01
      Zrób tort kanapkowy. Na tyle duży, żeby mogła poczęstować kolegów. Lekarze zawsze pieją z zachwytu smile.
      • bestraga Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 17:20
        oooo! to by było rzeczywiście coś specjalnego! Wszyscy by się rzeczywiście zachwycili, nareszcie nie słodkie , a coś do zjedzenia ! Widziałam tylko na zdjęciach !
        • mitta Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 18:18
          Nie wydaje mi się to dobrym pomysłem. Lekarz może mieć opory przed zjedzeniem czegoś z nieznanego źródła, tym bardziej od osoby niedawno chorej.
          Piszę ze swego belferskiego doświadczenia - nie raz byłam częstowana domowym wyrobem, ale znając niektóre domy - nie mogłam się zmusić do przełknięcia tego. Wiem, że to z dobrego serca, serdecznie dziękuję i doceniam - ale nie jem.
          Postawiłabym na neutralny prezent - kwiaty plus dobrej jakości bombonierka, czy kawa.
          • stara-a-naiwna Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 19:40
            o tak!
            byłam kiedyś ankieterem - z niektórych domów nie zjadł bym NIC

            a sa osoby które generalnie nie jedzą z niepewnego źródła = domu którego nie znają
    • pies-li-kot Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 18:44
      Popieram starą-a-naiwną: kosz z delikatesami typu owoce egzotyczne, luksusowe czekoladki, kawa i herbata itp. Można skomponować samemu lub zamówić. Jeśli chodzi o alkohol - mam wątpliwości...
      • anula36 Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 19:23
        jakas nalewka 20% ujdzie, lekarz tez czlowiek, dezyfekowac sie musismile
        • stara-a-naiwna Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 19:41
          mam nieodparte wrażenie, ze w Pl alkohol jest drugą nieoficjalną walutą
          wink

          być może kwestia zwyczajowa ale ponieważ w tym kraju wszystko można załatwić za butelkę to chyba też można podziękować
          • pies-li-kot Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 20:14
            Nie mam nic przeciwko alkoholowi, jako takiemuwink tylko trzeba znać preferencje (tu: lekarki), bo uszczęśliwianie na siłę rodzajem trunku, który może kompletnie nie trafiać w gust obdarowanego, to średni pomysł moim zdaniem smile
    • hanti tylko nie alkohol 26.01.15, 20:08
      wiem że wśród pacjentów utarło się że alkohol jest dobry na wszystko, ale jako żona lekarza -błagam nie róbcie tego. Mój mąż z dyżuru potrafi przynieść klika butelek i teraz pytanie co my mamy z tym zrobić ??? Mam już półkę w garażu samych alkoholi nie wiem już nawet ile tego jest bo wrzucam i zapominam o ich istnieniu. Większość lekarzy nie wie co z tym robić, bo naprawdę nawet alkoholik z masakrycznymi potrzebami nie byłby w stanie przepić tego co mam w domu.

      Kup kobiecie eleganckie pióro, przynajmniej jej się przyda, wizytownik, naprawdę jest masa eleganckich drobiazgów które można sprezentować.
      • squirk Re: tylko nie alkohol 26.01.15, 20:22
        hanti napisała:

        > wiem że wśród pacjentów utarło się że alkohol jest dobry na wszystko, ale jako
        > żona lekarza -błagam nie róbcie tego. Mój mąż z dyżuru potrafi przynieść klika
        > butelek i teraz pytanie co my mamy z tym zrobić ??? Mam już półkę w garażu samy
        > ch alkoholi nie wiem już nawet ile tego jest bo wrzucam i zapominam o ich istni
        > eniu.

        Spróbuj dogadać się z jakimś sklepem/hurtownią żeby wzięli od Was (nie wiem, jak się takie coś organizuje żeby było legalnie) albo zapytać znajomych, może ktoś robi domowe nalewki, likiery, ekstrakty. Sama robię na prezenty kilka razy w roku więc i czyste alkohole i eleganckie butelki zawsze mi się przydają, może i Wy macie kogoś takiego w otoczeniu. Wino zawsze zejdzie do duszenia mięs, wszelkie musujące do galaretek na "dorosłe" przyjęcia.
        • anula36 Re: tylko nie alkohol 26.01.15, 20:44
          wlasnie o tym tez pomyslalam zeby te zapasy jakos posortowac w pakiety w/g gatunkow i rozdac znajomym na jakies imprezki wesela, rocznice itp.
          • hanti Re: tylko nie alkohol 26.01.15, 23:00
            większość rozdajemy, ale tego nadal jest duuuuuużo za dużo. Czytą łatwo spożytkować do nalewek, wino tez można, ale co zrobić z hektolitrami whisky ???? (a tego faceci-chirurdzy dostają najwięcej)
            • squirk Re: tylko nie alkohol 26.01.15, 23:23
              hanti napisała:

              > większość rozdajemy, ale tego nadal jest duuuuuużo za dużo. Czytą łatwo spożytk
              > ować do nalewek, wino tez można, ale co zrobić z hektolitrami whisky ???? (a te
              > go faceci-chirurdzy dostają najwięcej)

              Zapytam koleżankę, jej mąż dostawał tego kosmiczne ilości, niestety irlandzkiej (akceptuje tylko szkocką) więc ona jakoś to zużywała.
              smile
            • sasilla Re: tylko nie alkohol 28.01.15, 16:14
              Przepyszny domowy "Baileys" wychodzi z whisky, mniam, mniam. smile
    • nicol.lublin Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 20:55
      może dobra kawa ziarnista w ładnym opakowaniu? lekarze piją dużo kawy przecież smile
      • anula36 Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 21:06
        a propos miodu - moze jakis duzy sloik miodu z jakiejs eko pasieki?
    • aga7211 Re: Lekarka-dowód wdzięczności 26.01.15, 23:06
      przy okazji tego wątku prypomniała mi się śmieszna sytuacja gdy poszłam z moim chyba 2-3-letnim synkiem do lekarza,przede mną weszła do gabinetu kobieta (prosiła mnie by ją na chwilę wpuscić) potem my :synek został przebadany,lekarka wypisuje recepte , syn ma głowę na wysokości blatu biurka i nagle zauważa na tymże biurku wśród masy papierów ptasie mleczko(którego ja nie zauważyłam ) glośno woła ze chciałby cukierka - ja mu tłumacze że nie mam nic przy sobie i zeby nie zaczął robić scen mówię mu że jak wyjdziemy to mu kupię a on pokazuje że cukierki są na biurku-lekarka mu mówi żeby sobie wziął (w sensie poczęstowal się) a ten chwycil całe opakowanie i wychodzi z gabinetu,lekarka się tak śmiała, ja czerwona a ona mnie pocieszyla mówiąc ze ona i tak za"dobrze" wygląda żeby miała jeść jeszcze takie słodkości


















    • maria10344 Re: Lekarka-dowód wdzięczności 27.01.15, 11:12
      Dziękuję wszystkim za rzeczowe podpowiedzi.Dzięki Wam zdecydowałam się na kosz prezentowy z Almy.No i teraz znów mam dylemat.Wybrać kosz ze słodkościami/lekarka ma 2 małe córeczki/,czy bardziej neutralnie, luksusowe produkty spożywcze/oliwa,ocet balsamiczny itp.?.
      Jeżeli dziewczynki żywione są z głową to bez słodyczy,czy nie patrzeć na to.
      • anula36 Re: Lekarka-dowód wdzięczności 27.01.15, 11:16
        ja bym wziela neutralny, slodkosci na pewno i tak dostaje.
      • pies-li-kot Re: Lekarka-dowód wdzięczności 27.01.15, 13:19
        Luksusowe produkty.
      • the_kami Re: Lekarka-dowód wdzięczności 27.01.15, 13:27
        Zrób przyjemność pani doktor a nie jej dzieciom smile Słodycze na pewno dostaje (jak już ktoś napisał), a dobrego balsamico pewnie jej się za często nie zdarza... smile
        • natafun Re: Lekarka-dowód wdzięczności 27.01.15, 20:39
          Nic bym nie dała.
        • stara-a-naiwna Re: Lekarka-dowód wdzięczności 28.01.15, 09:02
          luksusowy nie słodyczowy
          większa szansa, ze sama spożyje (a nie rozda)


    • ikka135 Re: Lekarka-dowód wdzięczności 28.01.15, 18:22
      Ja z belferskiego punktu widzenia. Denerwują mnie wszelkie dowody wdzięczności. Nie tylko zresztą ja. Moje koleżanki też. Nie widzę powodu, aby pracownikom służby zdrowia czy oświaty wręczać coś jeszcze. Pomyśl także jak będzie czuła się pani doktor jak ty do niej wparujesz z koszem, bukietem, wódką czy czym jeszcze. Reakcje jej kolegów czy jej samej mogą być różne. Moja znajoma chciała też kiedyś podziękować za udaną operacje wręczając panu doktorowi jakąś butelkę. Medyk poczuł się urażony, prezentu nie przyjął.
      • maria10344 Re: Lekarka-dowód wdzięczności 28.01.15, 19:09
        Moja lekarz wyszła,w moim przypadku,poza normalny tok sprawy.Byłam w złym stanie.Mogła mi po prostu dać skierowanie do jakiegoś szpitala i szukaj se babo sama.Ona wzięła mnie do swojego szpitala na oddział,zajęła się mną prawie z czułością.Postawiła mnie na nogi.Nie było przy tym żadnych zawoalowanych gadek.Leczenie i szlus.Ja sama czuję przyjemność w obdarowaniu jej .
        • ikka135 Re: Lekarka-dowód wdzięczności 28.01.15, 19:45
          Nie wątpię w to, że czujesz wdzięczność. Zapewniam, że każdym swoim chorym uczniem zajmuję się z czułościa. Zaopiekowanie się na najwyższym poziomie. I też nie ma przy tym żadnych zaowalowanych gadek. W wiekszosci przypadków wychodzimy poza normalny tok sprawy. I powtarzam jeszcze raz, że wszelkie tzw. dowody wdzięczności są dla nas krępujące, są po prostu kłopotliwe. Rodzą różne emocje i domysły. TY chcesz sprawić sobie przyjemność, jak sama piszesz. Nie jestem pewna czy będzie to przyjemność także dla lekarki. Może być dla mniej przyczyną kłopotów. Czekanie w poczekalni z koszem i wchodzenie z nim do gabientu uważam za hm..niezbyt dobry pomysł. Jestem zdania, że słowo dziekuję powiedzaine prosto z serca jest lepszym pomysłem. Nie wszystko musimy przeliczać na butelki, czekoladki czy inne dobra luksusowe.
          I nie bardzo rozumiem sformułowanie, że wzięła mnie do swojego szpitala.
          • jag_2002 Re: Lekarka-dowód wdzięczności 05.02.15, 22:04
            zgadzam sie z Toba - nie chce dowodow wdziecznosci
            jak juz bardzo musi, to owoce do postawienia w dyzurce czy rejestracji
        • 22pagoda Re: Lekarka-dowód wdzięczności 29.01.15, 08:28
          A ja namawiam Cie do kupienia pięknego bukietu kwiatów, żadnych innych prezentów.

      • maria10344 Re: Lekarka-dowód wdzięczności 05.02.15, 22:29
        Oj kochana,wiem,że Ci się narażę.
        Dawno,dawno temu,w czasach zamierzchłej komuny,miałam 14 lat i kończyłam podstawówkę.Od 3 lat mój ojciec był chory na raka i w tym czasie dogorywał.Moja Polonistka /wstrętna baba/powiedziała manie ,że jak chcę mieć 5 na świadectwie z podstawówki,to muszę chodzić do niej na korepetycje.Wyciągała od mojej mamy,mającej lada moment zostać wdową z 3 małych /ja byłam najstarsza/ dzieci ostatnie grosze.Czegóż się nie robi dla dziecka.Później się okazało,że naciąnęła w ten sposób połowę klasy.Ojciec był prokuratorem.Pamiętam,jak rodzice wieczorem rozmawiali o jakiejś nauczyciece /podobno była jakoś tam zaprzyjaźniona/,która go nachodziła,bo okazało się,że nalężała do gangu,sitwy, sprzedającej za grubą kasę oceny maturalne.
        Po 10 latach,gdy spotkałam moją byłą klasę,to okazało się,iż ów proceder kwitł również w mojej szkole.Byłam podłamana.Okazało się,że chyba tylko ja nie wiedziałam o procederze,bo w tym czasie moja mama też już pracowała w w.w. organie ścigania.
        Nie mów mi więc o czystości intencji,bo coś na ten temat wiem.
        Gdy moja córka uczęśzczała do liceum,zabroniłam jej karegorycznie,opowiadania nauczycielkom,skąd ma takie piękne ciuchy.Ja po prostu jej sama szyłam i robiłam na drutach.Alternatywa była jedna,albo się wygada i nigdy więcej nic jej nie uszyję,bo będę musiała obszywać panie nauczycielki,
        albo będzie trzymała dziób na kłódkę.Pamiętam gehennę mojej koleżanki,która w wypracowaniu przyznała się,że jej tatuś "pływa".Dziewczyna nie miała życia.dostawała listę potrzeb.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka