Więc zapragnęłam się zdrowo odżywiać...
I tu zaczęły się schody...
Napewno wiele z Was ma podobne problemy i napewno inne z Was mają
swoje patenty mam nadzieje, że wątek nie tylko mi potrzebny.
Problem 1.
Wypowiedzi mądrych glów na temat odzywiania są albo zbyt
specjalistyczne- jeść błonnik cukry proste i tłuszcze nasycone albo
zbyt proste - jeść warzywa i owoce i pokarmy lekkostrawne
Problem 2
Konkretne jedzenie np. wędliny - wczytalam się w skład każdej
wędliny w supermarkecie znalazłam 1 która nie zawiera E (co
zaskakujące było to salami by tesco) i kilka które zostały stworzone
bez cudownego rozmnożenia- miały jak trzeba np. 120 g miesa na 100 g
gotowego produktu.
Czy macie jakies złote zasady ale takie które naprawdę da sie
wcielić w życie bo po czytaniu w necie na ten temat to wychodze z
załozenia ze najlepiej to by było miec własną świnię i z niej robić
szynke bo inaczej nie ma szans ze gdzies mi czegoś nie dosypią.
Podzielcie się moje drogie jakimis perełkami bo napewno je macie