06.10.08, 16:05
jak Wam sie podobal???
naprawde meczy mnie postac Susan i mam wrazenie, ze kazdy odcinek bedzie teraz opowiescia z zycia Susan i jej lozkowej historii...., nie lubie Susan i mialam nadzieje, ze bedzie jej coraz mniej, a tu akurat odwrotnie.

jak zwykle boska Gabi, aczkolwiek czekam na moment kiedy z kury domowej przeistoczy sie z powrotem w "supermodelke", aczkolwiek rozwiniecie postaci Carlosa i Gabi od kasy i urody po wartosci rodzinne super!

Lynette, super! jak zawsze! pytanie tylko skad sie wzielo to, ze Porter juz z nia nie rozmawia, zastanawiam sie czy ma to cos wspolnego ze zniknieciem jej coreczki....

i jak widac watek meza Edie sie rozwija, moglby sie wolniej rozwijac, byloby lepiej:)

zdecydowany hit:
koncowka i Bree gotujaca kolacje dla Orsona.. mocne!
Obserwuj wątek
    • sigrid.storrada Re: so5e02 06.10.08, 21:05
      Susan bardzo lubię:) Więc smutno mi że nie jest już z Mike'iem.
      Po tej rozmowie w pubie myślę, że może do siebie wrócą..albo przez cały sezon
      będę miała taką nadzieję. Ale nadzieję miałam też w przypadku Gabi i Carlosa,
      więc może...

      Lynette -eh, to takie w jej stylu, bardzo chce dobrze, ale coś się schrzani i
      nie wychodzi. Córka jeszcze się nie pojawiła w tym sezonie, ale to nie znaczy,
      że zniknęła. Poczekamy zobaczymy:)

      Mąż Edie.. to chyba będzie zagadka tego sezonu. Oj, nie lubię go.

      Bree- ze wszystkich desperatek chyba najbardziej się zmieniła.
      Ta scena rzeczywiście bardzo mocna. Jak Orson uparcie mówił, że chce obiad
      teraz, miałam wrażenie, że powie "nie zachowuj się jak dziecko".
      Może po tym wróci do "starej Bree".



    • kubissimo Re: so5e02 06.10.08, 21:33
      scena niby mocna, ale zachowanie Bree cokolwiek dziwne i troche mało Bree-like.
      Przeciez kobieta cyborg o kazdej porze dnia i nocy gotowa jest nastawic rondel z
      obiadem ;)

      podobal mi sie watek z rodzina Lynette, a zwlaszcza tekst Toma:
      "Are you gonna tell him the truth now, or are you gonna wait until after he
      kills me and blinds himself?" :D
      chociaz wpadka z podpisem bardzo nie w stylu Lynette. To bylo godne Susan, a nie
      Mrs. SuperScavo.

      Susan niezmiennie mnie nudzi, a Gaby jakos mnie nie wzruszyla. teksty o pelni
      szczescia rodzinnego pasuja do Klanu, a nie do DH ;)
      • sigrid.storrada Re: so5e02 08.10.08, 01:24
        > chociaz wpadka z podpisem bardzo nie w stylu Lynette. To bylo godne Susan, a ni
        > e
        > Mrs. SuperScavo.

        Mnie się wydaje, że to w jej stylu. Pamiętasz jak kiedyś Tom wyleciał przez nią
        z pracy? Też chciała dobrze, ale nie wyszło.
      • lentilky Re: so5e02 13.10.08, 15:10
        kubissimo napisał:


        > chociaz wpadka z podpisem bardzo nie w stylu Lynette. To bylo
        godne Susan, a ni
        > e
        > Mrs. SuperScavo.
        A może to Tom dopisał?
    • clio_1 Re: so5e02 06.10.08, 23:23
      Przez susan nie mam ochoty oglądać serialu, wkuuuurza mnie, jest nudna i
      beznadziejna.
      Bree - doskonała, lynette też.
      Piękny kot :-)
    • panistrusia Re: so5e02 07.10.08, 12:26
      Ja we wszystko uwierzę, ale nie w to, że Gaby zapomniała sztuki makijażu!
      Urodzenie dzieci wpływa na umiejętność wytuszowania rzęs przed wielkim przyjęciem?
      • alex_koz Re: so5e02 07.10.08, 18:38
        a nota bene, zauwazyliscie jak Marcia Cross strasznie schudla po ciazy? nie wiem czy musiala czy chciala, ale ta parada rozmiaru 0 w tym serialu mnie przeraza...
        • doraq Re: so5e02 07.10.08, 19:19
          Mnie sie bardzo podobalo. Nie lubilam Susan w poprzednich seriach, a
          teraz mam poczucie, ze jakos sie wyrobila... no i rozsmieszylo mnie,
          jak nawkladala smieci do piwa obcego goscia :-))


          Lynette jak zwykle boska, a corka pewnie jeszcze sie znajdzie.
          Portera przeciez tez nie bylo w 1. odcinku. A gdyby cos sie stalo z
          corka, pewnie by dawali jakies znaki - w sensie: Lynette nagle
          robilaby sie refleksyjna etc.

          Gabi - mam nadzieje, ze zabierze sie za walke z nadwaga i nabierze
          wiecej charakteru (czyli tyle, co w poprzednich seriach) - mogliby
          na przyklad dostac jakis spadek albo wygrac w Totka - sprawdzone
          metody z M jak milosc.

          No i moj ulubiony tekst tego odcinka: w kuchni Gabi do Bree przy
          Carlosie: "Bree, co ty tu robisz? czy nie powinnas byc teraz w
          kuchni?" :)

          Aha, no i jeszcze frapuje mnie, czy w tym sezonie wroci Kayla...
    • confused.girl Re: so5e02 07.10.08, 23:11
      generalnie jestem na nie:( Po otwarciu sezonu spodziewałam sie czegos lepszego.
      Zdecydowanie za dużo Susan, Bree zrobiła się wkurzająca, a dotychczas była moja
      ulubiona desperatką :( CO do dzieci Lynette - czy ona nie miała jeszcze córki?
      Wydawało mi się, że byli bliźniacy, Preston (btw-nowy aktor jest kiepski w
      porównaniu z poprzednim, w zyciu bym nie powiedziała, że to to samo dziecko) i
      mała dzidzia - pam czy jakoś tak?
      • pia.ed Re: so5e02 07.10.08, 23:35
        Lynette miala na wychowaniu pozamalzenska corke swego meza,
        wstretna zlosliwa dziewczynke, chyba o imieniu Kelly,
        ktora pod koniec czwartego sezonu miala 10 lat.

        Wlasnie ogladalam jeden z ostatnich odcinkow, w ktorym Keli dzwoni
        do psychologa ktory mial naprawic stosunki w tej rodzinie,
        i oskarza Lynette o bicie jej!
        Byc moze po tym odcinku Kelly zabrano ...
        • sigrid.storrada Re: so5e02 08.10.08, 01:21

          > Lynette miala na wychowaniu pozamalzenska corke swego meza,
          > wstretna zlosliwa dziewczynke, chyba o imieniu Kelly,
          > ktora pod koniec czwartego sezonu miala 10 lat.
          >
          > Wlasnie ogladalam jeden z ostatnich odcinkow, w ktorym Keli dzwoni
          > do psychologa ktory mial naprawic stosunki w tej rodzinie,
          > i oskarza Lynette o bicie jej!
          > Byc moze po tym odcinku Kelly zabrano...
          Zabrano ją w następnym odcinku: dziewczyna zraniła się lokówką i twierdziła że
          zrobiła to Lynette-> od razu wizyta policji w domu i aresztowanie. Tom podstępem
          wymusił na Kayli wyznanie, że sama się zraniła i Lynnette wyszła z więzienia.
          Kayla po tym wszystkim przeniosła się do dziadków.
        • confused.girl Re: so5e02 08.10.08, 12:49
          Kyla to Kyla :P Mi chodziło o takiego maluszka, którego na rekach jeszcze nosili.
      • panistrusia Re: so5e02 08.10.08, 00:51
        W ostatnim odcinku czwartej serii była mowa o tym, że Preston był w poprawczaku
        - czyż nie? Zupełnie mi ten dzieciak do poprawczaka nie pasuje:) No ale może
        chodziło o to, że zrobił coś Penny-o-której-nikt-nie-pamięta :o)

        Natomiast bardzo mi się żal pani McClusky zrobiło...
        • confused.girl Re: so5e02 08.10.08, 12:48
          O właśnie, Penny, a nie żadna Pam ;D
          Serio była mowa o poprawczaku? Musiałam to przeoczyć. Zresztą nie wyobrażam
          sobie za co mógłby tam trafić (oprócz usunięcia Penny ;)). Trochę nie trafili z
          castingiem na dzieciaki, bo poprzedni aktor grający Prestona miał ładną buzię i
          delikatne rysy twarzy, ciężko to samo powiedzieć o jego następcy :P
          • panistrusia Re: so5e02 08.10.08, 13:16
            Mała poprawka;) W tych kilku minutach '5 lat później' była taka scena, gdzie
            Lynette weszła do domu i :
            L:Dlaczego policja stoi na podjeździe?
            Policjant:Właśnie mówiłem mężowi,|że aresztowaliśmy syna.
            Włamał się do samochodu w centrum|handlowym i przejechał się dla zabawy.
            L:Znowu? Bardzo przepraszam. Tyle razy tłumaczyliśmy Porterowi. Wygląda jakby
            był zdeterminowany|wrócić do poprawczaka.
            T:Kochanie, tym razem|to nie był Porter. Aresztowali Prestona.
            • wytrwala Re: so5e02 08.10.08, 14:18
              odcinek fajny ale zachwytow nad scena z Bree i Orsonem nie rozumiem -
              to byla jedyna niepasujaca i schizowa scena w calym odcinku ;)
              Orson zachowal sie jak nie Orson a z lekka jak psychol, plus placz
              Bree - wyszlo zbyt teatralnie.
              • confused.girl Re: so5e02 08.10.08, 14:30
                wytrwala napisała:

                > odcinek fajny ale zachwytow nad scena z Bree i Orsonem nie rozumiem -
                > to byla jedyna niepasujaca i schizowa scena w calym odcinku ;)
                > Orson zachowal sie jak nie Orson a z lekka jak psychol, plus placz
                > Bree - wyszlo zbyt teatralnie.


                Podpisuję sie pod tym :D Tez mi to nie pasowało do całości. I Orsona mi
                strasznie żal było, jak sie dowiedziałam, że jednak poszedł do więzienia dla
                Bree, a ona teraz się nawet do niego nie przyznaje ;) W sumie nie dziwię się, że
                zeschizowal :P
                • rodzynia Re: so5e02 08.10.08, 23:57
                  Mnie też ten odcinek nie zachwycił..

                  Bree juz wcześniej za wszelką cenę dążyła do perfekcji, ale teraz
                  przechodzi samą siebie ;/ ja też nie dziwię się, że Orson
                  zeschizował.


                  Nie podoba mi sie nowy facet Susan, ale myślę, że niedługo wróci Do
                  Mike'a.
                  • szmegesz Re: so5e02 09.10.08, 19:23
                    A mnie podobała się Lynette i cała ta sytuacja, z życia wzięta. Ktoś
                    się wcześniej zastanawiał, dlaczego syn wcześniej rozmawiał, a teraz
                    nie.Według mnie nie ma tu szczególnej zagadki, po prostu tak jest z
                    nastolatkami w tym wieku.
                    Orson zamienił się w lód, bo ile można znosić upokorzenia i czynić
                    non stop pokutę za dawne czyny.Wszyscy się dziwili, dlaczego Orson
                    taki łagodny w 4 sezonie, no to teraz mam wrażenie, że zaczyna się.
                    Jak zmiany, to zmiany.
                    • agamasia Re: so5e02 09.10.08, 19:41
                      Bree zasłużyła sobie na to nocne gotowanie dla Orsona, kiedy padała już z nóg.
                      Czy ona wcześniej też była taka samolubna??
                      Szkoda mi kota było i mam nadzieję, że śledztwo w sprawie męża Edie nie skończy
                      się dla McCluskey tragicznie.
                      A i ciekawe czy pojawienie się pierwszego męża Susan to tylko epizod, czy będzie
                      miał większą rolę.
        • lentilky Re: so5e02 13.10.08, 15:16
          panistrusia napisała:

          > Natomiast bardzo mi się żal pani McClusky zrobiło...

          Ona im jeszcze pokaże. Zemsta za kota będzie słodka, mam nadzieję.
    • paulinaa Re: so5e02 10.10.08, 18:49
      generlanie to mnie znudził ten odcinek...
      susan jest coraz bardziej irytująca
      za to coraz bardziej lubię Lynette :)
      • pinkpanther Re: so5e02 12.10.08, 12:03
        mnie też nie zachwycił. Obejrzałam i pomyślałam: "No i...?"

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka