wczoraj mnie wypuścili a niewiele brakło a pierwsze święta z dzieckiem
spędziłabym sama w szpitalu. W niedziele w nocy mąż zawiózł mnie z bólami
brzucha a w poniedziałek rano dostałam ataku kolki wątrobowej. Najgorszemu
wrogowi nie życze. No i tak sobie umierałam do środy potem troche przeszło ale
dalej boli

i mnie wypuścili. No ale cóż w czwartek po świętach pod nóż idę
woreczek żółciowy mi wytną. o 15 mam zabieg trzymajcie kciuki żeby się udało
to zrobić laparoskopowo bo inaczej cały brzuch mi potną