e.va15
01.12.13, 20:58
Podejrzewam, że Janukowicz mnie nie czyta:-))) A szkoda:-)
Wg mnie istnieje jedyne sensowne rozwiązanie problemu:
nabuzowany tłum twierdzi,że reprezentuje wolę narodu. Wola narodu nie jest jednak = woli rozrabiającej ulicy.
Janukowicz powinien w takiej sytuacji rzeczywiście zapytać CAŁY naród o zdanie i dostosować się do decyzji narodu. Ale - przed referendum:
1) naród powinien być przynajmniej z grubsza poinformowany (1.000 stron nie przeczyta) , jakie warunku EU rzeczywiście daje Unii. powinien wiedzieć m.in. to że Ukraina musi się w pełni otworzyć na zachodnie firmy i przede wszystkim TO, że z umowy asocjacyjnej WYKRESLONO pasaż o przyszłym członkostwie Ukrainy w EU. Wykreślono ponoć na życzenie Francji, co za różnica - tej obietncy tam nie ma.
2) uczciwie i bez krętactwa powinno się poinformować naród o tym, że Ukraina ma dotąd handel praktycznie bezcłowy z Rosją. Rosja tego nie może utrzymać, bo po stowarzyszeniu firmy zachodnie wysyłałyby z terenu Ukrainy swe produkty po cenach preferencyjnych. Nie po to Rosja walczyła się przez 17 lat z WTO o możliwie długie klauzule ochronne dla swej produkcji, by teraz tylnymii drzwiami trafił to szlag. Przemysł rosyjski tego nie wytrzyma, a władze są po to, by bronić interesów własnego kraju. Trudno więc mieć o to do Rosji pretensje.
Janukowicz powinien już jutro ogłosić, że chce referndum, i dostosuje się do jego wyników. Ale musi to być referendum SWIADOME, świadomych wszystkich skutków obywateli. Termin powinien być podany natychmiast np. z wyprzedzeniem miesięcznym, a czas przed referendum wykorzystany być powinien na informowanie i uświadamianie społeczeństwa o wadze podejmowanej przez nie decyzji.
Jeśli społeczeństzwo powie, że chce, Janukowicz powinien podpisać i zdobędzie sobie tym szacunek społeczeństwa. Jeśli społeczeństwo powie "njet" Januk otrzyma możiwie najlepszą , najbardziej demokratyczną legitymację i zamknie buzie opozycji.
Może się mylę, ale mądrzejszego rozwiązania nie widzę.