lubat
22.08.14, 20:47
Mam na myśli nie dyktatorów z Arabii Saudyjskiej czy Kataru, a prezydenta Syrii Baszszara al-Asada.
Imperium Zła wydało kupę szmalu, by uzbroić bojówki IS, które miały obalić syryjskiego "dyktatora" i ustanowić prawdziwą demokrację. A tu masz dziadu placek, bojówki nie bardzo sobie radziły z wojskiem Asada, więc poszły sobie do Iraku, tam przejęły najnowsze uzbrojenie amerykańskie, jakie miała armia iracka, przechwycili banki z dużym zapasem gotówki, nie wspominając o takich drobiazgach jak pola naftowe i rafinerie. Plus zasoby wody pitnej.
No i teraz niezwyciężone lotnictwo amerykańskie ma bombardować oddziały IS także na terytorium Syrii. Nasuwa się więc pytanie: Czy naloty na bojówki IS na terenie Syrii to "współpraca" z dyktatorem, czy agresja na niepodległy kraj?
www.tagesschau.de/ausland/usa-is-103.html
PS. Wojska IS finansowane są także (podobno w dużej części) przez sojuszników USA - Saudów czy Katar. Może więc jakieś sankcje wobec nich, albo jakaś bombowa demokratyzacja?:)