de_oakville
19.10.21, 12:42
Patrzac na to, co sie dzisiaj dzieje, dochodze do wniosku, ze glowna przeszkoda na drodze do szczescia w Europie (a pewnie i na swiecie) sa w dalszym ciagu nacjonalizmy narodowe. Nie w krajach bardzo bogatych, takich jak np. Dania czy Szwecja, tylko w krajach, ktore ostatnio bardzo zyskaly na znaczeniu (dzieki wstapieniu do UE), takich jak np. Polska. Uczylem sie z historii, ze narod polski zostal bardzo "sponiewierany" i upokorzony przez wredny i paskudny nacjonalizm niemiecki w czasach II-wojny Swiatowej. Stad wniosek, ze wszyscy Polacy powinni sie brzydzic wszystkimi, nawet najmniejszymi przejawami nacjonalizmu, szowinizmu i okazywaniu lekcewazenia czy pogardy w stosunku do jakichkolwiek innych ludzi. Tymczasem mamy w Polsce marsze narodowcow, roznych odmian "Mlodziezy Wszechpolskiej" i roznego rodzaju ugrupowani o zabarwieniu nacjonalistycznym, a czesto rasistowskim. Chrzescijanski z natury KK powinien zapalac "czerwone swiatlo" takim przejawom, tymczasem KK w polskim wydaniu zapala najczesciej "zielone". W PRL-u tego nie bylo, choc bylo podobno w II-giej Rzeczypospolitej, a wiec za Sanacji. Stad wniosek, ze czesc Polakow ma podobne poglady jak sporo Niemcow sprzed II-Wojny Swiatowej. A wiec i przed wojna podobnie jak dzisiaj nie tyle nienawidzili faszyzmu niemieckiego ile zazdroscili, ze to nie my z naszym wlasnym nacjonalizmem jestesmy tak silni i tak sprawni jak Niemcy. Bardziej wzor do nasladowania, niz cos do odrzucania. I to nie jest powod do dumy tylko raczej do wstydu. Dzisiejsi Niemcy sa w wiekszosci inni niz wtedy, natomiast spora czesc Polakow jest taka sama jak wtedy. Nacjonalizmy uwidaczniaja sie rowniez i na tym forum. Polega to miedzy innymi na wzajemnej przesadnej krytyce, uzywaniu obrazliwych epitetow, pomniejszaniu czyichs osiagniec. Pomniejszanie niemieckich osiagniec w wielu dziedzinach, ktore ten narod z cala pewnoscia posiada, wcale nie podnosi polskich zaslug i osiagniec, szczegolnie w oczach innych, choc moze podnosi w naszych wlasnych. Ktos musi byc madrzejszy i przerwac to bledne kolo. "Zgoda buduje, niezgoda rujnuje". Rowniez piszacy z Niemiec, przeciez najczesciej wcale nie Niemcy (ci dyskutuja na swoich forach kulturalnie) tylko ludzie z pogranicza slowiansko-niemieckiego, pragnacy za wszelka cene uchodzic za Niemcow, ale posiadajacy mentalnosc i kulture rodem ze Wschodu, czesto nawet bardziej "znad Oki" niz znad Wisly staraja sie "przegonic" pod tym wzgledem najbardziej zacietrzewionych Polakow. Pamietam scene z filmu "Czas Honoru", odcinek pt. "Pieczec III-ciej Rzeszy", w ktorym pewien
Niemiec ze Slaska mieszkajacy w Warszawie przegonil ze swojej klatki schodowej mlodego Polaka, ktory chcial skopiowac pieczec z zapieczetowanego mieszkania na przeciwko. Powiedzial mu, zeby sie tu nie "petal", po czym dodal "Narod idiotow". Mylil sie jednak, bo idiotow nie brakuje w zadnym spoleczenstwie. Wazne sa tylko proporcje, czyli jaki procent. Ponizej link do ciekawego programu Elizy Michalik na temat odwagi, definiowanej przez Arystotelesa.
www.youtube.com/watch?v=wU-QbcfNuZc