Gość: ABE
IP: *.directories.co.nz / *.directories.co.nz
02.11.04, 21:21
Caly swiat siedzi przez telewizorami z zapartym tchem ogladajac fascynujacy
finisz do stolka prezydenckiego w US. Interesujemy sie bo wkoncu to US ma
najwiekszy wplyw na rozwoj wydarzen na swiecie. Wiec my musimy wiedziec cos
US, ich prezydentach i polityce zagranicznej. I wiemy tyle, ze ONI NIC NIE
WIEDZA O NAS.
Cale te ich kampanie wyborcze opieraja sie na kultywacji strachu. Kazdy
kandydat glosi jak on sobie bedzie radzil z zagrozeniami dla ich wolnosci,
demokracji, zycia i mienia. I dlatego zagrozenia sa rozdmuchane do rozmiarow
galaktycznych. Oczywiscie zagrozenia te sa zewnetrzne, przychadza od nas,
czyli od reszty Swiata.
I tu zaczyna sie ta wielka fikcja terroru, ta paranoja strachu, w ktorej zyje
Ameryka.
Najpierw budowali schrony przeciwatomowe bo Zimna Wojna tuz tuz miala sie
zamienic w wojne neuklearna, i zmiesc wszystko co zyje z powierzchni ziemi.
Zimna Wojna z blokiem wschodnim, ma sie rozumiec. Tymczasem, my w bloku
wschodnim, siedzielismy sobie w nieogrzewanych mieszkaniach marzac tylko "aby
do wiosny'! Ale bylismy zagrozeniem.
Teraz US ma wojne z terrorem. Kulminacja tej wojny na progu US i pogromie ich
ludnosci cywilnej, wyniszczeniu mienia etc etc jest tak realna jak ladowanie
czlowieka na Sloncu. A jednak paranoja jest,i jest ona podzegana przez tych
wszystkich kandydatow i ich polityke 'ochrony amerykanskiego spoleczenstwa
przed zagrozeniem'. Jakim zagrozeniem??? przeciez Bin Laden, ten najbardziej
rozdmuchany, zdemonizowany i udramatyzowany wrog US to tylko mroweczka na
tylka amerykanskiego slonia.
Caly swiat to wie. Caly swiat, ktory sledzi wydarzenia. Oprocz przecietnego
Amerykanina, ktory buduje nastepny schron przeciwatomowy i nie ma czasu na
myslenie. Przeciez to paranoja. Przeciez to chore. Przeciez to smieszne.