Dodaj do ulubionych

Putin, czyli nikt...

29.05.05, 01:29
tekst sprzed paru lat. ale warto się zapoznać z pewnymi danymi z życiorysu
Wiwki.

Nowy Piotr Wielki czy Ławrentij Beria?

Kim jest naprawdę nowy prezydent Rosji Władimir Putin? Dziennikarze zachodni
nazywają go "czarną skrzynką", człowiekiem "tajemniczym i okrutnym", jak
chce "Financial Times" lub "dyskretnym o temperamęcie mordercy", jak woli "Le
Monde", czy może "zdolnym do wszystkiego", jak sugeruje "L'Express"? A może
Putin po prostu nie ma żadnych cech charakterystycznych, jest całkowicie
przeciętnym, bladym wykonawcą rozkazów i dlatego może przybierać dowolną pozę
wypracowaną przez specjalistów od propagandy?

republika.pl/darski1/rosja/putin.htm
Obserwuj wątek
    • bazyliszek_i_jego_pies Prezydent rewanżu narodowego 29.05.05, 01:30
      Wdowa po Andreju Sacharowie, Elena Bonner i byli dysydenci postrzegają dojście
      Putina do władzy jako "nowy etap wprowadzania zmodernizowanego stalinizmu".
      Proces powrotu do władzy KGB rozpoczął się stopniowo za Jelcyna by teraz
      rozwinąć się w pełni. Jakżeż znajomo brzmiały przechwałki Putina wygłaszane w
      okresie kampanii prezydenckiej, kiedy nasz bohater chełpił się, że "nigdy nie
      przeczytał żadnej książki dysydenckiej", ponieważ nie mógł powstrzymać się od
      myśli, że napisali je ludzie, którzy "zdradzili" ojczyznę.

      Aleksei Simonow, przewodniczący Funduszu "Głasnosti", uważa, że "obecna
      sytuacja każe raczej myśleć o roku 1953, kiedy po śmierci Stalina, Beria
      próbował przejąć władzę: był on wielkim człowiekiem tajnych służb i też chciał
      zmodernizować kraj".

      Najczęściej jednak Putin określany jest i nie bez racji, jako "prezydent
      rewanżu narodowego". W programie z 26 lutego 2000 roku Putin zapowiedział
      prowadzenie "polityki ekspansji zewnętrzenj w sensie pozytywnym tego terminu".
      A konkretnie?

      W listopadzie 1999 roku stwierdził, że "interesy strategiczne Rosji obejmują
      region na Południe od niej i Bałtyk".

      Jak możemy przeczytać w "Corriere della Sera", doradcy do spraw polityki
      zagranicznej Busha, Putin wyznał, że jest anty-Gorbaczowem, tzn.
      pragnie "zachować za wszelką cenę jedność terytorialną Rosji", a nawet gotów
      jest sprowadzić byłych członków Układu Warszawskiego "do sfery wpływów
      moskiewskich".

      Również w listopadzie ubiegłego roku Putin zwrócił się do Clintona: "Macie
      Amerykę Północną i Południową, Afrykę i Azję, czemu nie moglibyście zostawić
      nam przynajmniej Europy"?

      Prezydent Rosji jest więc "szczery i otwarty", jak mówi Madleine Albright i nie
      ukrywa, iż ma trzy cele strategiczne: opanowanie WNP, podporządkowanie Europy
      Ârodkowej i oderwanie od USA Europy Zachodniej.

      1 grudnia 1999 roku, a więc za premierostwa Putina, Duma przyjęła ustawę
      umożliwiającą ponowny podział terytorialny republik federacyjnych oraz
      przyjęcie do Federacji Rosyjskiej nowych państw lub ich części. Legislacyjna
      droga do restauracji Związku Sowieckiego została więc otwarta tylko na razie
      chętnych brak.

      Spróbójmy prześledzić pod wpływem jakich doświadczeń kształtowały się charakter
      i poglądy Putina.
    • bazyliszek_i_jego_pies Proste życie człowieka sowieckiego 29.05.05, 01:31
      Putin tak podsumował swoją karierę w wywiadzie dla "Kommersanta":

      "Moje życie jest proste jak linia papilarna: po szkole wstąpiłem na
      uniwersytet, stamtąd poszedłem do KGB, z KGB na ratusz Petersburga, stamtąd do
      administracji prezydenta; następnie FSB, później zostałem premierem, następnie
      pełniącym obowiązki prezydenta". Czy rzeczywiście wszystko układało się tak
      prosto?

      Władimir Putin urodził się 7 października 1952 roku w Leningradzie. Był
      trzecim, bardzo późnym dzieckiem, gdyż matka miała wówczas już 41 lat. Jego
      dwaj młodsi bracia zmarli; jeden niedługo po urodzeniu, drugi na dyfteryt w
      czasie wojny. Młody Władimir wychowywał się więc jako jedynak, oczko w głowie
      rodziny.

      Jego ojciec był weteranem wojny, brygadzistą i sekretarzem komórki partyjnej w
      fabryce taboru kolejowego. Mieszkali biednie, w mieszkaniu komunalnym bez
      ciepłej wody, ze wspólną toaletą i kuchnią, po której czasami hasały szczury.
      Rodzina Putina nie należała więc do uprzywilejowanych, ale raczej do
      przeciętnych ludzi sowieckich. Tym większa musiała być chęć wybicia się młodego
      Władimira. Tym bardziej, że niski wzrost pchał go do szukania jakiejś formy
      kompensacji.

      Religijna matka podobno ochrzciła w tajemnicy Władimira, ale w domu na pewno
      panowały prawidłowe, sowieckie poglądy na świat. Putin jako uczeń wybijał się
      znajomością politgramoty, historii sowieckiej i języka niemieckiego. Tam gdzie
      potrzebna była wiedza konkretna, np. z chemii, był słaby.

      Dziadek Władimira był kucharzem w siedzibie Lenina, a później Stalina. Putin od
      dziecięcych lat musiał więc słuchać opowiadań o przywódcach sowieckiego
      państwa. Był prawdopodobnie zafascynowany władzą, siłą i chęcią górowania nad
      innymi, a niepozorna budowa tylko wzmagała tą żądzę.

      Putin zaczął więc trenować wschodnie sztuki walki, najpierw, sambo, potem judo,
      w którym doszedł do czarnego pasa. Z całej filozofii judo zapamiętał tylko
      jedną maksymę, którą później często powtarzał i stosował w życiu: "musisz
      uderzyć pierwszy i to tak silnie by twój przeciwnik już nie stanął na nogi".

      Nic też dziwnego, że wybrał karierę tam gdzie mógł ową regułę stosować bez
      ograniczeń. Gdy skończył 15 (inne źródła podają 17 lat) postanowił zostać
      agentem KGB i udał się w tym celu do leningradzkiej siedziby bezpieki. Tam
      wyjaśniono mu jednak, że KGB samo rekrutuje swych pracowników i poradzono
      wybrać studia prawnicze.

      Tak też uczynił i w 1970 roku został przyjęty na Wydział Prawa Uniwersytetu
      Leningradzkiego.

      KGB zwerbowało go jeszcze przed ukończeniem studiów w 1975 roku. Władimir Putin
      zdążył jeszcze podonosić na swoich kolegów i wykładowców, m.in. na Aleksandra
      Sobczaka, który miał w przyszłości odegrać decydującą rolę w jego życiu. Po
      ukończeniu studiów został już oficjalnie skierowany do pracy w KGB.

    • bazyliszek_i_jego_pies "Szantaż, wódka, groźba zabójstwa" 29.05.05, 01:31
      Praca w bezpiece ostatecznie ukształtowała charakter oraz poglądy na świat
      Putina i zdecydowała o jego całym przyszłym życiu, czemu sam daje wyraz co roku
      składając kwiaty na grobie Andropowa.

      Pierwsze 8 lat pracy w I Zarządzie KGB (wywiad) upłynęło jednak na spełnianiu
      rutynowych, drugorzędnych zadań. Putin szpiegował obcokrajowców w Leningradzie
      i kontaktujących się z nimi Rosjan. Zajęcie to nie rokowało żadnych widoków na
      przyszłość i Putin skarżył się do przyjaciela z lat studenckich, Połochowa, że
      jego kariera stanęła w miejscu.

      I wtedy ktoś dostrzegł Putina. W 1984 roku wysłano go do Szkoły Czerwonego
      Sztandaru i Wywiadu Zagranicznego KGB nr 101. Jej ukończenie dawało mu
      możliwość pracy na Zachodzie i poznanie innego świata i zakosztowanie
      prawdziwego życia.

      W 1984 roku Putin przybył do Drezna jako major KGB na Angelikastrasse 4. Po
      drugiej stronie ulicy znajdowała się kwatera Stasi, z którą Rosjanie ściśle
      współpracowali.

      W tym też czasie ożenił się z germanistką Ludmiłą, która urodziła mu dwie
      córki; w 1986 i 1987 roku. Dziś córki Putina uczą się w niemieckiej szkole w
      Moskwie.

      Specjalnością majora Putina była kradzież technologii. W Dreznie kirują
      jednostą infiltrującą środowiska naukowców by uniemożliwić im ucieczkę na
      Zachód, szpieguje Siemensa i IBM. W tym celu rekrutuje szpiegów wysyłanych do
      RFN jako naukowców i dziennikrzy. Sam podróżuje często pod fałszywym nazwiskiem
      po Niemczech, Austrii i Szwajcarii. Z tego okresu istnieje zdjęcie Putina
      czekającego pod jednym z supermarketów w Berlinie Zachodnim na tajny kontakt.
      Większość czasu major spędzał jednak analizując dane w biurze w Dreźnie lub
      Lipsku, gdzie oficjalnie był szefem Towarzystwa Przyjaźni Niemiecko-Sowieckiej.
      Werbował też agentów ćwiczonych w "łączności bezprzewodowej", gdyż
      prawdopodobnie był łącznikiem z centrum podsłuchów Stasi.

      29 marca 1989 gen. Horst Böhm, szef Stasi w okręgu Drezna, napisał do gen
      Władimira Szirokowa, zwierzchnika Putina, skarżąc się, że KGB rekrutuje
      rezerwistów armii wschodnioniemieckiej odchodzących do cywila, wcześniej już
      zwerbowanych przez Stasi. Powodem listu była właśnie działalność majora Putina.
      Na ogół współpraca musiała układać się dobrze, skoro w listopadzie 1987 Putin
      otrzymał złoty medal Stasi.

      Pracując w wywiadzie przemysłowym major Putin zrozumiał, jak sam później
      wspominał, że systemu nie da się zmodernizować i uratować, ponieważ przepaść
      jest tak wielka, że transfer technologii jest niemożliwy bez jego zmiany. Nawet
      w biurach KGB wolano pracować na zachodnich komputerach Commodore niż na
      enerdowskich Robotronach.

      W okresie "pieriestrojki" Putin był prawdopodobnie łącznikiem między KGB i
      szefem SED w okręgu Drezna przewidywanym przez Moskwę na następcę Honneckera.
      To działając na arenie niemieckiej w RFN, potem podczas rewolucji w NRD wyrobił
      sobie zdanie o możliwości i łatwości manipulowania opinią publiczną, którą
      można dowolnie sterować w zależności od zastosowanych środków. Pogarda dla
      człowieka, przekonanie o absolutnej sile manipulacji już nigdy nie opuściły
      Putina. Sam często powtarza, iż "istnieją trzy sposoby oddziaływania na
      człowieka: szantaż, wódka i grożba zabójstwa". Słowo służy jedynie manipulacji
      i nie wyraża myśli, dlatego Putin może mówić dowolne rzeczy. Jak uczono w KGB,
      należy mówić to co rozmówca chce usłyszeć. Putin woli raczej słuchać niż mówić,
      nie wyciąga pospiesznych wniosków lecz umie kalkulować i decydować.

      Zdaniem Leonida Keselmana, petersburskiego socjologa, Putin "wierzy, że ludzie
      są masą, którą można ugniatać i formować zgodnie z ich najlepszymi interesami".

      W końcowej fazie służby w NRD Putin pytał wielokrotnie Moskwę o instrukcje, ale
      centrum milczało. Wtedy zrozumiał, jak później napisze, że "kraj już nie
      istnieje".

      To w czasie służby w KGB Putin przekonał się do skuteczności zachodnich
      mechanizmów, ale pod warunkiem że będą ściśle nadzorowane zgodnie z wschodnią,
      sowiecką tradycją.

      Putin był agentem średniego szczebla i doszedł do stopnia podpułkownika.
    • bazyliszek_i_jego_pies Wierny Rusłan 29.05.05, 01:32
      Putin wezwany do kraju w 1990 roku dostał stanowisko niskiej rangi. Oficjalnie
      był pomocnikiem prorektora Uniwersytetu Leningradzkiego ds kontaktów
      zagranicznych, pracując jednocześnie na etacie niejawnym KGB. Jego główne
      zadanie polegało na szpiegowaniu studentów i rektor podobno o tym wiedział.
      Było to stanowisko zastrzeżone dla emerytów KGB. Później tłumaczył, że nie
      zrobią kariery, gdyż nie pojechał do Moskwy, ponieważ nie chciał zostawić w
      Leningradzie chorego i starego ojca, ale prawda jest raczej bardziej
      prozaiczna - w Moskwie nikt Putina nie znał i nie potrzebował - przynajmiej na
      razie.

      Nic więc dziwnego, że Putin czuł się urażony i skarżył się, iż państwo go już
      nie potrzebuje i że został "zwolniony bez emerytury". Do swojego przyjaciela
      Połochowa powiedział wówczas: "Póżniej im pokażę kim jest Putin".

      Był to jedyny moment, gdy Putin, który całą swą karierę budował na
      demonstrowaniu braku ambicji i absolutnej wierności każdorazowemu szefowi,
      zdradził jak wielkie ambicje zrzerają jego duszę.

      Gdy Sobczak spotkał przypadkowo Putina i spytał: "Co robisz?" - Nic -
      odpowiedział były uczeń.

      "Przyłącz się do mnie" - zaproponował Sobczak i tak Putin został demokratą.
      Oczywiście najpierw zapytał o pozwolenie KGB, ale odpowiedź była pozytywna.
      Putin o wszystkim co początkowo robił przy Sobczaku informował swoich dawnych
      szefów z KGB.

      W 1990 roku Putin został doradcą Sobczaka, wówczas przwodniczącego rady
      miejskiej, do spraw łączności z zagranicą. W praktyce zajmował się gromadzeniem
      materiałów kompromitujących wrogów swego byłego profesora oraz rozkradaniem
      surowców z państwowych magazynów.

      W połowie 1990 roku grupa radnych pod kierownictwem Mariny Saljo i Jurija
      Gładkowa przeprowadziła śledztwo w sprawie nadużyń Putina. Putin zaproponował
      by za wydawanie licencji na wywóz zagranicę surowców i metali kolorowych z
      państwowych magazynów sprowadzić żywność do głodującego miasta. Metale
      sprzedano a żywność nigdy nie nadeszła. O milionowe nadużycia oskarżono Putina,
      ale komisja bezskutecznie domagała się od Sobczaka jego zdymisjonowania.

      Wprost przeciwnie, gdy Sobczak został wybrany merem Petersburga, awansował
      Putina, mianując go w sierpniu 1991 roku przewodniczącym komitetu łączności z
      zagranicą, a w marcu 1994 roku również swoim pierwszym zastępcą. Putin
      przebywał zawsze w cieniu Sobczaka ale bez niego nie podejmowano żadnej
      decyzji. Joint ventures, licencje eksportowe, prywatyzacje, nic nie działo się
      bez Putina. Według NTV uruchomił znajomości niemieckie by ściągnąć inwestorów i
      sprowadził do Petersburga Dresdner Bank. Putin prywatyzował też hotele. To
      wówczas otrzymał przezwisko "szarego kardynała" i "wiernego Rusłana", gdyż
      działał w myśl kgbowskiej zasady: lepiej być straconym za wierność niż
      nagrodzonym za zdradę. Sobczak mawiał, że "z Putinem można iść na zwiady" i
      miał do niego całkowite zaufanie. Kiedy wyjeżdżał zagranicę, co było jego
      ulubionym zajęciem, Sobczak zawsze zostawia Putina w Petersburgu by pilnował
      jego stanowiska i poczynania wrogów.

      Putin często musiał naprawiać stosunki Sobczaka z Dumą Petersburga, gdyż krewki
      mer bez przerwy popadał w konflikty z radnymi.

      W dniu puczu Janajewa Putin pojawił się na lotnisku z uzbrojoną gwardią by
      zapewnić bezpieczeństwo Sobczakowi wracającemu z Moskwy.

    • bazyliszek_i_jego_pies Inkwizytor 29.05.05, 01:32
      W czercu 1996 roku Sobczak przegrał wybory i uciekł do Paryża, by uniknąć
      odpowiedzialności za ogromne malwersacje i niespotykane nawet w Rosji afery
      korupcyjne. Putin znów został sam, ale nie na długo.

      Anatolij Czubais, pochodzący też z Petersburga kierownik administracji
      prezydenckiej został właśnie szefem kampanii wyborczej Jelcyna i autorem
      programu prywatyzacji. Czubais nie znał Putina, ale szukał sprawnego
      organizatora i wówczas ludzie Sobczaka zwrócili jego uwagę na Putina, który w
      Petersburgu zasłynął ze skuteczności podejmowanych działań. Czubais zaprosił
      więc Putina do Moskwy.Później, mając na myśli Putina, Czubais żartował,
      iż "sprywatyzował byłego agenta KGB".

      Od sierpnia 1996 roku Czubais zrobił Putina zastępcą Kierownika Administracji
      Prezydenta FR, Pawła Borodina, który potrzebował zdolnego prawnika do
      manipulowania przepisami i pomocy w korumpowaniu członków Dumy. Instytucja
      kierowana przez Borodina była bowiem głównym ośrodkiem nie tylko
      przywłaszczania pieniędzy na potrzeby rodziny prezydenta Jelcyna, ale również
      jako jedyna mogła poza wszelką kontrolą wydawać ogromne sumy na przekupstwo
      polityczne. W ten sposób Putin wszedł do "Rodziny" i oddał jej wiele cennych
      usług.

      W nagrodę za lojalność i w uznaniu skuteczności 25 marca 1997 Putin został
      mianowany naczelnikiem Głównego Zarządu Kontrolnego Prezydenta FR. Tu znów mógł
      rozwinąć swe zdolności w myśl zasady: "Szantaż, wódka, groźba zabójstwa".

      Oficjalnie Putin miał zajmować się zwalczaniem korupcji na wyższych szczeblach
      władzy. W praktyce stworzył mini KGB, które kompletowało dossier wrogów
      politycznych Jelcyna i szantażem wymuszało posłuch posłów i gubernatorów.

      Jednocześnie nasz bohater nie zaniedbywał wykształcenia. W czerwcu 1997 roku
      Putin został "kandydatem nauk" w Instytucie Górnictwa Petersburgu po obronieniu
      pracy pt.:"Planowanie strategiczne odnowy bazy surowcowej regionu w warunkach
      tworzenia gospodarki rynkowej". Niestety, dostęp do dysertacji jest zakazy i w
      bibliotece można zapoznać się tylko z jej streszczeniem. Wynika z niego, że
      praca dotyczy kosztów budowy portu i dróg w Petersburgu. Trudno na tej
      podstawie wyrobić sobie pogląd w sprawie wolnorynkowych przekonań obecnego
      prezydenta Rosji.

      25 maja 1998 roku Putin został pierwszym zastępcą Kierownika Administracji
      Prezydenta tj. Pawła Borodina i szefem departamentu nadzorującego wprowadzanie
      w życie dekretów prezydenta. Putin powrócił więc do Borodina ale na wyższe
      stanowisko. W praktyce nadzorował administrację regionów i znów zbierał
      kompromitujące materiały przeciwko gubernatorom i regionalnym politykom,
      wymuszając szantażem ich posłuszeństwo. To wtedy zasłużył sobie na
      określenie "błyskotliwego użytkownika kompromatów".

      24 lipca 1998 roku Jelcyn mianował Putina dyrektor Federalnej Służby
      Bezpieczeństwa. To wówczas wchodząc do budynku KGB Putin powiedział: "nareszcie
      w domu". Teraz mógł pokazać jak na prawdę może być użyteczny. Zainicjował
      kontrolę FSB nad internetem i rozpoczął prześladowania i podsłuchiwanie
      ekologów oraz działaczy ruchu obrony praw człowieka. Utworzył Departament
      Bezpieczeństwa Konstytucji, którego głównym zadaniem jest szpiegowanie partii
      politycznych, związkowców i polityków krytykujących Jelcyna.

      Putin wyróżnił się atakami, które miały usprawiedliwić aresztowanie
      petersburskiego ekologo, Aleksandra Nikitina. W wywiadzie z lipca 1999 roku
      tłumaczył, że organizacje ochrony środowiska służą jako legenda dla
      zagranicznych służb wywiadowczych i dlatego należy je nadzorować. Według
      Walerija Borszczewa z Grupy Helsinki, Putin prowadził stałą wojnę z
      organizacjami obrony praw człowieka jak za czasów sowieckich.

      Tygodnik francuski "L'Express" sugeruje, że Putin staą za zabójstwem Galiny
      Starowojtowej, dokonanym w momencie gdy wiozła z sobą 300 tys. dolarów. W
      każdym razie sprawców nigdy nie wykryto, a pieniędzy nie odnaleziono.

      Prawdziwymi wrogami Putina nie byli jednak ekolodzy, gdyż nie mogli oni
      zagrozić władzy Jelcyna.

      W marcu 1999 roku były premier Jewgenij Primakow, związany teraz z merem Moskwy
      Jurijem ¸użkowem, rusza kampanię afer Kremlowskich, chcąc zostać prezydentem.
      Już w lutym wybuchła afera Mabetexu i korupcji w rodzinie Jelcyna. Âledztwo
      prowadzi prokurator Jurij Skuratow, człowiek Łużkowa i Primakowa.

      Putin otrzymuje wówczas zadanie zneutralizowania Skuratowa, a jednocześnie
      otrzymuje dodatkowe stanowisko sekretarza Rady Bezpieczeństwa (29.03.1999).

      2 kwietnia 1999 na rozkaz Putina FSB zaraz po północy wyciągnęła z łóżka
      zastępcę prokuratora Moskwy Wiaczesława Rosinskiego, na Kremlu pokazano mu
      niewyraźne video i kilka niepodpisanych zeznań prostytutek oskarżających
      prokuratora generalnego Rosji, Jurija Skuratowa o opłacanie ich usług z kasy
      państwowej. Rosinski musiał podpisać rozkaz otwarcia śledztwa, dzięki czemu
      prezydent Jelcyn mógł wydać następnego dnia ukaz zawieszający Skuratowa. W ten
      sposób Putin uratował Jelcyna zagrożonego aferą Mabetexu.

      Tylko jeden raz Putin okazał się nieskuteczny, kiedy w połowie lipca 1999 roku
      rozpoczął śledztwo przeciwko spółkom żony ¸użkowa, Eleny Baturiny. Prokurator
      par interrim, Jurij Czaika zamknął śledztwo za co został zwolniony na
      wcześniejszą emeryturę 9 sierpnia 1999 roku.
    • bazyliszek_i_jego_pies Premier 29.05.05, 01:33
      5 sierpnia 1999 roku zapadła decyzja o pozbyciu się premiera Stiepaszyna. Borys
      Bieriezowski zaproponował na to stanowisko Nikołaja Aksenenko, wicepremiera, a
      Czubais postawił kandydaturę Putina. Według innych źródeł Putina "odkryli":
      Bieriezowski, Wołoszyn i Jumaszew. Jakby nie było, w tym momencie Putin
      przeszedł z klanu Czubaisa do klanu Bieriezowskiego, skłóconych od 1997 roku.
      Jak mówił do Sorosa ten największy z oligarchów i skarbnik
      Jelcyna: "postawienie na Putina to była inwestycja. Rosyjscy ludzie interesu
      nie mogą sobie pozwolić na luksus powierzenia innym zarządzania państwem. Putin
      nie jest idealny, brakuje mu wizji strategicznej, ale czy widzi pan lepszego
      kandydata?"

      W grudniu 1999 roku Bieriezowski przyznał: "Prawie każda polityka ma swoją
      cenę, prawie wszystkich kupiłem skorumpowałem", wszystkich z wyjątkiem Putina i
      zaraz dodaje: "Putin mówi o pozbyciu się oligarchów, ponieważ to właśnie trzeba
      powiedzieć wyborcom ... ale to jest niemożliwe".

      9 sierpnia 1999 roku Putin został mianowany trzecim pierwszym wicepremierem, a
      następnie p.o. premiera. W tym czasie umarł mu ojciec. Putin poleciał na
      pogrzeb, a dwa dni później rozpoczął pełnienie obowiązków w Moskwie bez słowa o
      żałobie. 16 sierpnia Duma zatwierdziła go na stanowisku premiera.

      Mianowanie na następcę Jelcyna było jedynie wynikiem roli jaką Putin odegrał na
      stanowisku premiera. Jak zdobył to stanowisko nadal pozostaje tajemnicą.
      Wiadomo jedynie, że plany Kremla uległy gwałtownej zmianie. Gdy na początku
      sierpnia 1999 roku Basajew najechał Dagestan, wojska rosyjskie go przepuściły.
      Mała wojenka rozgrywana na pokaz w Dagestanie miała początkwo mieć charakter
      ograniczony i umożliwić przekazanie władzy prezydenckiej Aleksandrowi
      ¸ebiediowi, przygotowywanemu do tej roli przez Bieriezowskiego. Tymczasem 13
      września zaczynają wybuchać domy w kilku miastach Rosji, a wszystkie poszlaki
      wskazują, że bomby podkłada FSB. Putin oskarża natomiast o zamachy Czeczeńców i
      przekształca wojenne widowisko w Dagestanie w prawdziwą wojnę. Jego popularność
      rośnie, wariant Lebied ostatecznie upada. Droga do prezydentury staje otworem.

      Putinowi nie można odmówić swoistego poczucia humoru. 18 grudnia 1999 roku na
      zebraniu oficerów bezpieki żartował: "grupie oficerów FSB powierzono tajne
      zadanie spenetrowania organizacji przestępczej i jej pierwsza misja właśnie
      zakończyła się powodzeniem". Nic więc dziwnego, że Putin przez wielu traktowany
      jest jako agent tajnych służb, którego prawdziwym zadaniem realizowanym od
      wielu lat było przeniknięcie do najwyższych władz i opanowanie ich przez KGB.

      Nawet jeśli Putin dostał się do władzy w rezultacie gry interesów, które go
      przerastają, nie wypuścił już szansy. Przyszłość pokaże, czy zadowoli się rolą
      wykonawcy woli klanów i kompleksu wojskowego czy po umocnieniu się zechce
      wreszcie odgrywać samodzielną rolę.

      Putin zbudował swoją karierę na braku cech indywidualnych, na demonstrowaniu
      całkowitej przeciętności, dzięki czemu nikt nie sądził, że może mu on zagrozić.
      Jak pisze "Time" jest to mały człowieczek o przebijającym spojrzeniu,
      powściągliwy, mało komunikatywny, ma w sobie coś mechanicznego. Odpowiednie
      rzeczy mówi właściwym ludziom, ceni skuteczność, dyscyplinę, porządek, ma
      żelazną wolę i determinację. Swoje decyzje realizuje bez względu na
      okoliczności. Bardziej cynicznym niż Putin już być nie można. "Time" nie dodaj
      jednak, że taka osobowość wynika z wieloletniego treningu w KGB.

    • i-love-2-bike Re: Putin, czyli nikt... 29.05.05, 01:35
      bazyliszek_i_jego_pies napisał:

      > tekst sprzed paru lat. ale warto się zapoznać z pewnymi danymi z życiorysu
      > Wiwki.
      >
      > Nowy Piotr Wielki czy Ławrentij Beria?
      >
      > Kim jest naprawdę nowy prezydent Rosji Władimir Putin? Dziennikarze zachodni
      > nazywają go "czarną skrzynką", człowiekiem "tajemniczym i okrutnym", jak
      > chce "Financial Times" lub "dyskretnym o temperamęcie mordercy", jak woli "Le
      > Monde", czy może "zdolnym do wszystkiego", jak sugeruje "L'Express"? A może
      > Putin po prostu nie ma żadnych cech charakterystycznych, jest całkowicie
      > przeciętnym, bladym wykonawcą rozkazów i dlatego może przybierać dowolną pozę
      > wypracowaną przez specjalistów od propagandy?
      >
      > republika.pl/darski1/rosja/putin.htm

      czytalam kiedys ksiazke o nim napisana chyba przez jakiegos anglika (ale moge
      sie mylic) to bylo nieslychane mydlo. ten jego zyciorys to jak ze
      skryptu,oczywiscie on tam jest bohaterem we wszystkich postaciach od szkoly do
      urzedu. cos wstretnego.
    • kim_il Re: Putin, czyli nikt... 29.05.05, 01:36
      Dla mnie Putin zawsze będzie starym KGB-owcem.
      • naf-naf Re: Putin, czyli nikt... 29.05.05, 10:16
        Jelcyn smakowal bardziej? A teraz jedzcie, co daja.Bo moze byc tylko gorzej!
    • manny_ramirez Re: Putin, czyli nikt... 30.05.05, 06:32
      bardzo dobre i niezwykle trafne, dzieki

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka