Gość: Konio
IP: 194.181.183.*
07.06.01, 15:32
zachodowi (celowo nie uzywam tu mialkiego sformulowania "wspolnota
miedzynarodowa"), ktory uwiklal sie na wiele lat na balkanach, brakuje
jakiejkolwiek wizji dlugofalowego rozwiazania problemow tego regionu.
Argumenty o swiatlej i pokojowej przyszlosci zwasnionych panstw i narodow w
ramach wielkiej i bogatej unii europejskiej nikogo tam przeciez nie
przekonuja. waszyngton i bruksela zachowyuja sie chaotycznie i najczesciej
podejmuja dzialania spowodowane czynnikami zewnetrznymi (np. wybory w usa -
1996 wybory w bosni, itp), zzesto wywolujac pozary, ktore sami musza gasic.
przyklad macedoni, ktora pograza sie w polityczno-militarnycm chaosie po
instrumentalnym uzyciu problemu mniejszosci albanskiej jako elementu w grze
przeciwko milosevicowi - co spowodowalo wzrost aspiracji niepodleglosciowych
albanczykow w krajach bylej jugoslawji - mowi sam za siebie.
Latwo jest jednak krytykowac zachod za ostatnie 10 lat na balkanach ale lepiej
pomowmy o konkrentych propozycjach strawienia tego"bigosu". Moim skromnym
zdaniem, fiasko inicjatyw pokojowych w krajach bylej jugoslawii polega glownie
na tym, ze zachod stara sie zmusic rozne narody do pokojowej koegzystencji w
ramach wielonarodowych panstw gdy tymczasem te narody sie na wzajem nienawidza
i zyc ze soba nie chca. dowod? wystarczy spojrzec na to co dzieje sie w bosni 5
lat po dayton, gdzie zainwewstowano miliardy w utrzymywanie tego pacjenta w
krytycznej spiaczce zamiast odwaznie siegnac po chirurgiczny skalpel.
lord owen po raz kolejny podrzucil (berliner zaitung 5 czerwca) propozycje
zorganizaowania miedzynarodowej konferencji w stylu kongresu berlinskiego 1878
gdzie Zachod wspolnie z reprezentatami zainteresowanych krajow nakreslilby nowe
granice, ktore ryzyko miedzyetnicznych konfliktow doporowadzilyby do
absolutnego minimum. Ja tez jestem od dawna podobnego zdania. Zainteresowanych
zapraszam do powaznej dyskusji.
konio