polski_francuz
25.07.06, 23:29
Studia wiekszosc z nas pokonczyla juz dawno. I to raczej latorosle nas wiaza
z uniwerkiem.
Ale przypominamy sobie dobrze, kto by naszym dobrym albo zlym profesorem.
Dobry potrafil wytlumaczyc tak, ze trudne rzeczy jakos chcialy same wejsc do
glowy.
Zly sie platal w swych wywodach. I przypuszczam, ze po prostu sie nie nie
przygotowal do wykladu.
Wiec, wiedza fachowa a takze jej pochodne = pracowitosc+ inteligencja.
Szczegolnie w naukach scislych i technicznych.
Co jeszcze? moze uczciwosc. Ale to jest dosc ryzykowne bo nauka biorac
uczciwie wiecej stawia pytan niz daje odpowiedzi. Czy mozna zostawic mlodziez
z samymi pytaniami? Na pewno nie. Mlodziez zrobi rewolucje od razu, aby sobie
poszalec.
Wiec jakas "ex cathedra" musi byc i czesc. By nie bylo anarchii. I gdzies, w
ktoryms momencie trzeba jednak umiec postawic znak zapytania, ze sie tak do
konca nie wie.
Macie jakies pomysly jak przygotowac mlodziez na XXI wiek?
Chetnie wyslucham.
PF