you-know-who
11.10.07, 20:02
dzis mamy optymistyczna wiadomosc, deficyt budzetowy usa za rok 2007 (rok
budzetowy ktory sie skonczyl) spadl do najmniejszego od 5 lat poziomu rownego
-163 mld dolarow. dyrektor d/s budzetu jum nussle przypisal to buszowskim tax
cuts dla najbogatszych.
news.yahoo.com/s/ap/20071011/ap_on_bi_go_ec_fi/budget_deficit
zaczalem robic plany jak to uczcic. zanim jednak zdazylem zaprosic sasiada i
odbic butelke szampana, dowiedzialem sie z tego samego artykulu o historii
dziury budzetowej (bedacej za clintona nadwyzka budzetowa jakiej nie bylo
wczesniej):
maximum w 2004 = -$413 mld/rok w 2004
2005 = -$319 mld/rok
2006 = -$248 mld/rok
2007 = -$163 mld/rok
2008 = -$155 mld/rok (przewidywane)
2009 = - (przewidywane) ponad $155 mld/rok i to suma rosnaca z roku na rok
a wiec zadluzenie wewnetrzne, ktore wynosilo $3000 mld na poczatku ery busza
warte jest teraz trzykrotnie wieksze i ciagle, raz nieco szybciej a raz nieco
wolniej, rosnie. dziura budzetowa to tylko pochodna dlugu narodowego.
innymi slowy, jeli siedze w lodzi i obserwuje ze dziura przez ktora woda wlewa
mi sie pod pokladem do srodka zmniejszyla sie, ciesze sie ale tylko wtedy
jesli sa widoki na jej calkowite zatkanie. aby wypompowac wode w tempie,
przyjmijmy, PLUS $163 mld/rok (a nie minus jak teraz), trzeba by 60 lat
amortyzacji plus odsetki. (tu wstrzymalem sie z odbijaniem szampana.)
tymczasem nie ma o tym nawet mowy, przewiduje sie ze dziura nie zostanie nigdy
zatkana, a dlug narodowy bedzie sobie rosl az do sadnego dnia?? to dlaczego
bialy dom maci i mowi ze dziure planuja zatkac w 2012.
w desperacji przypomnialem sobie, ze felusiak sadzi, iz dlug jest wewnetrzny
wiec tak jakby go nie bylo, i nareszcie sie uspokoilem.
na pewno jest calkowicie wewnetrznym, nie wiaze sie ten dlug z odsetkami i
mozna go bedzie dekretem prezydenckim umorzyc! (moze mowil cos innego, ale ja
to tak zapamietalem. tak czy owak juz sie zupelnie o usa nie martwie i
wracajacego juz do domu sasiada zawolalem)