Gość: Artur
IP: *.chelmnet.pl
11.04.13, 09:30
Do mojej klasy oprócz mnie chodzi tylko dwóch chłopaków. Ostatnio umówiliśmy
się, że w poniedziałek przyjdziemy do szkoły ubrani w garnitury i pod
krawatem. Najpierw wprawiłem w osłupienie rodzinę. Gdy w poniedziałek rano
wyszedłem z pokoju w białej koszuli i spodniach od garnituru, stanąłem przed
lustrem i zacząłem wiązać krawat, mama zapytała, czy jest dzisiaj jakaś
uroczystość w szkole. Ja na to, że nie. Mama - po co w takim razie zakładasz
krawat?. Ja, że czasem można ubrać się trochę bardziej elegancko, nawet bez
okazji. W drodze do szkoły ogarnęły mnie jednak wątpliwości. A jeśli tylko ja
przyjdę tak ubrany, a reszta, (czyli Bartek i Adrian) normalnie? Na szczęście
okazało się, że wszyscy dotrzymali umowy, Bartek włożył nawet trzyczęściowy
gajer. Na początku dziewczyny patrzyły na nas dziwnie, śmiały się, pytały co
to za święto. Potem jednak widok nas w garniakach znormalniał i nikt juz go
nie poruszał. Zauważyliśmy też, że nauczyciele lepiej się do nas odnosili.
Muszę przyznać, że wbrew wcześniejszym obawom nie czułem się głupio taki
odstawiony, może dlatego, że nie byłem sam. Następnego dnia przyszliśmy
ubrani już zwyczajnie i oczywiście pytania, dlaczego to dzisiaj nie w
garniturach. Postanowiliśmy, że co jakiś czas będziemy się umawiać, kiedy
przychodzimy ubrani na eleganta, żeby zaszokować otoczenie ;) Na przykład na
dzisiaj umówiliśmy się, że przyjdziemy w dżinsach i adidasach, ale za to pod
krawatem. Jutro chcemy przyjść znowu w pełnym garniturze i w krawatach. He,
he!