wampuka
27.11.06, 01:34
Obejrzałem pięć spektakli warszawskich w krakowskiej Łaźni Nowej. Wchodzę
sobie na to forum, żeby sobie swoje opinie podokładać tu i ówdzie, a tu -
praktycznie nie ma wątków poświęconych tym spektaklom, są one gdzieś tam
wspomniane... Sobie zatem to i owo umieszczę w wątu poświęconym GL.
"Miss HIV" z fantastyczna rolą Tyndyka i okiełznaną przestrzenią Łaźni! Dobry
spektakl, choć nie bez słabizn (nielicznych!). Nawet Marysia Seweryn jakoś mi
nie przeszkadzała, a to mnie rzadkość.
"Lovv" - o nie! Duzi aktorzy udają nastolatków... Nieee... Oprócz Michała
Żurawskiego o - nie wiem, na ile swiadomie zaakcentowanym - podobieńtwie do
E. Wooda w roli Frodo Bagginsa :) Nawet stopy ma owłosione, choć do hobbita
mu daleko!
"Ucho..." - ot, Janda, jak zawsze. Nowa treść opracowana w stary sposób.
Ogląda się ją z wielką przyjemnością, ale jakoś mało się różni rola Tonki
Babic od Shirley Valentine czy Marthy z "Kto się boi Wirginii Woolf?". Szkoda.
"Uwaga złe psy" z Wytwórni - Rożniatowska "wymiata" (to nie mój język i nie
mje słownictwo, ale chyba dobrze oddaje to, jak ten spektakl pracuje), choć
przedstawienie jest niekonsekwentne: zaczyna się prywatnie, czy półprywatnie,
kończy jak jakiś kabaret (światła!) i choć finał jest pięknie zagrany i
obudowany pastycznie, wytrzymany i zrobiony, to jednak gryzie się z
początkiem.
"Paw królowej. Opera praska" - nie spodziewałem się, że z tej książki
(której, od razu przyznaję, nie udało mi się przezytać) mozna zrobić coś
wartościowego. Okazało sie jednak, że forma się obroniła, mimo miałkości
treści. Bardzo smaczne widowisko z niewielkimi tylko dłuzyznami.
Warszawiacy - macie kilka fajnych spektakli, które przyjechały do Krakowa.
Mam nadzieję, że od przyszłęgo roku uda mi się zamieszkać wśród Was i odkryć
kolejne przemilczane cudeńka :)