Dodaj do ulubionych

Eugeniusz Weihs – „Biały”

12.11.10, 19:49
warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34889,8648635,Dom_bankowy__szpital_i_bastion_powstancow.html


J. Majewski napisał:
„(...) Już 1 sierpnia około 18 przed budynkiem poległ mój kolega, strzelec Tadeusz Dobrzański "Biały", żołnierz plutonu 1140 zgrupowania "Konrada". Posłano go z patrolem rozpoznawczym i wdał się w strzelaninę z Niemcami zajmującymi garaże na Wilanowskiej...” i dalej.

Było kilku powstańców noszących pseudonim „Biały”; w tym wypadku bez wątpienia chodzi jednak o Eugeniusza Wiehsa (czasem błędnie pisanego jako Weiss lub Wejss), a nie żadnego innego powstańca. Ojciec jego był pracownikiem mojej macierzystej instytucji i historię całej tej patriotycznej rodziny znam z archiwum zakładowego, z relacji starszych kolegów oraz z książek Anny Borkiewicz i Adama Borkiewicza.
Eugeniusz Weihs „Biały” (1922-1944) prawdopodobnie w powstaniu uczestniczył wcześniej, ale losy jego są udokumentowane dopiero od 5 września. Tego dnia bowiem zgrupowanie „Radosława”, w którym służył, zostało skierowane na Powiśle Czernikowskie. Właśnie nocą z 5 na 6 września Eugeniusz wraz z całym oddziałem „Broda” przedarł się z pl. Trzech Krzyży do czasowego celu, jakim były domy przy ul. Śniegockiej 7, 9 i 11. Jego pluton ubezpieczał teren ul. Książęcej, powyżej stanowiska „Parasola”, osłaniającego rejon między Książęcą 1 – 7 a Zagórną 12, 14, 16, zajmowany przez resztki „Parasola”. Pluton „Felka” (por. Słoń) stanął w kościele Mariawitów na ul. Szarej, obok w domu Szara 14 usytuował się pluton pchor. „Śnicy”, zaś dom przy ul. Czerniakowskiej 225 objął pluton ”Sad” (ppor. Jerzyk). W budynku tym miał swe miejsce postoju Andrzej Morro wraz z dowództwem kompanii „Rudy”.
Obserwuj wątek
    • andrzej_b2 Bój o Okrąg 2 12.11.10, 19:52

      Od 11 września wzmogły się ataki bombowe na pozycje powstańców. Artylerię wspierały moździerze salwowe, bombowce i pływająca po Wiśle kanonierka. Niemcom chodziło o oczyszczenie nabrzeża, by uniemożliwić kontakt spodziewanych desantów zza Wisły i odciąć łączność powstańców z praskim brzegiem. Niemcy coraz głębiej wdzierają się klinami w pozycje polskie. Pluton pancerny, w którym walczy „Biały” i pluton „Alek” zostają zepchnięte przez oddziały niemieckie, atakujące od strony ogrodów sejmowych i Muzeum Narodowego. 13 września, po zajęciu Pragi przez Rosjan, Niemcy wysadzają mosty. Mimo to, 15 września pierwszy patrol polskiej piechoty przeprawia się z prawego brzegu Wisły i nawiązuje kontakt z powstańcami. W nocy z 15 na 16 września rozpoczyna się forsowanie Wisy przez wojsko Berlinga. Trwa silny ostrzał całego nabrzeża, Toczy się uporczywa walka na ul. Okrąg, w szczególności o dom Okrąg 2, w którym znajduje się dowództwo. Dom ten staje się bastionem, na którym załamują się ataki wroga; tu właśnie walczy „Biały”. Oprócz żołnierzy ginie ludność cywilna, która przebywa w piwnicach budynków; brakuje wody, żywności i środków opatrunkowych. Po południu 16 września ataki Niemców nie ustają, w okolicy giną żołnierze: „Biały”, ppor. „Skalski” (Tadeusz Schiffers) – dowódca plutonu, w którym służył „Biały”, ppor. „Jurek TK” (Jerzy Pepłowski) – najstarszy „zośkowiec”, kpr. „Romek – z-ca dow. bat. „Zośka” i inni.

      W 1945 r., staraniem por. Bronisława Lubicz-Nycza, dowódcy „Białego”, , nasz bohater został ekshumowany na Powązki do kwatery baonu "Zośka" i pośmiertnie oznaczony Krzyżem Walecznych.
      • andrzej_b2 Oko cyklonu 12.11.10, 20:41
        Tak się złożyło, że autor ww. postów w opisywanym okresie znajdował się w oku cyklonu.
        Wraz z grupą cywilów, jako dziecko, przebywałem wówczas w piwnicach domu przy ul Szarej 1 r. Czerniakowskiej. Cały potężny budynek trząsł się od wybuchów. Dodatkowo jeszcze, przez nieosłonięte okienka piwniczne Niemcy wrzucali granaty. Sądny dzień!
        Pył i kurz uniemożliwiają oddychanie. Matka jakimiś zmoczonymi szmatami zakrywa mi nos i usta. Ludzie się modlą, przeklinają powstanie, kłócą się o byle co. Brakuje wody, żywności i środków opatrunkowych. Ktokolwiek wyjdzie po wodę, z reguły nie wraca. (Tak ginie moja stryjenka). Gołębiarze z wieżyczek Mostu Poniatowskiego celnie rażą całe przedpole. Oprócz żołnierzy ginie więc i ludność cywilna, która przebywa w piwnicach bombardowanych budynków. W miarę zdobywania terenu Niemcy wyrzucają z ruin nas cywili, mordują lub pędzą na Wolę do punktu ewakuacyjnego w kościele św. Wojciecha. 16 września kolej przychodzi i na nas. Wiemy, że nic nas nie uratuje.
        Cud się jednak stał, przeżyłem Pruszków i całą gehennę obozową.
        • andrzej_b2 Patriotyczna Rodzina Weihsów 12.11.10, 21:34
          Głową rodziny był Wilhelm Weihs (1887-1944.) Urodził się w Wiedniu w rodzinie polskiej, jako poddany c.k. Monarchii Austro-Węgierskiej. Brał udział w I wojnie światowej, która skończyła się dla niego w Złoczowie, w miejscowym szpitalu. Tam poznał urodziwą pielęgniarkę, dla której pozostał w Polsce na całe życie. Po długich staraniach uzyskał polskie obywatelstwo, uzupełnił wykształcenie energetyka i wraz z rodziną osiadł w Poznaniu.
          Gdy w 1939 r. miasto zajęli Niemcy, wielokrotnie nakłaniali go do podpisania volkslisty. Stanowczy protest spowodował, że w odwecie Niemcy osadzają go w fortach cytadeli. Po dalszych odmowach i brutalnym biciu deportują całą rodzinę na Zamojszczyznę. Za pośrednictwem zamieszkałej w Lublinie rodziny udaje mu się zdobyć zatrudnienie w Warszawie i mieszkanie w przy ul. Elektoralnej 2. Ponieważ miał obcobrzmiące nazwisko i biegle mówił po niemiecku (z akcentem wiedeńskim), Niemcy wielokrotnie namawiali go, by poszedł na współpracę, obiecując wyższe stanowisko i perspektywę lepszego zaopatrzenia. Jedyną odpowiedzią było „nein!”.
          Poza normalnymi godzinami pracy Weihs pracował w warsztatach przy konspiracyjnej produkcji broni, granatów i materiałów wybuchowych. W zajęciu tym pomagali mu synowie: najstarszy Jerzy i młodszy Eugeniusz. Gdy wybuchło powstanie Jerzy już pierwszego dnia stawił się do swego oddziału i zginął w nieznanych okolicznościach Na Woli w zakładach Telefunkena. O Eugeniuszu już sporo wiemy.
          • andrzej_b2 7 sierpnia na Elektoralnej 12.11.10, 21:38
            7 sierpnia 1944 r. był tragiczny dla okolic Elektoralnej, Chłodnej i Hal Mirowskich. Jeszcze wczesnym rankiem tego dnia Eugeniusz Weihs niespodziewanie odwiedził rodzinę na Elektoralnej i perswadował, aby wszyscy jak najszybciej przedostali się z powstańcami na Starówkę. Ojciec zbagatelizował ostrzeżenia i pozostał.
            Tego dnia do gmachu wtargnął patrol niemiecki i przy akompaniamencie wrzasków wyprowadził mężczyzn, znajdujących się w piwnicach na pl. Żelaznej Bramy do usuwania barykad i gruzów. Gdy praca została wykonana, oprawcy ustawili ludzi w szpaler, po czym po jednym wyciągali i zabijali strzałem karabinowym. Egzekucje trwały całą noc z 7 na 8 sierpnia na placu pomiędzy Halami Mirowskimi.
            Rodzina Weissów w tym dniu jeszcze szczęśliwie uniknęła tragedii, ale gdy 13 sierpnia Niemcy znów wdarli się do budynku, wypędzili już wszystkich ukrytych tam ludzi, wśród których znalazł się Wilhelm Weihs, jego żona Stefania, córka Helena i najmłodszy syn Roman. Żołdak niemiecki w randze kaprala polecił oddzielić mężczyzn od kobiet, następnie mężczyzn skierował na teren fabryki Franaszka na Woli do wykonania robót ziemnych, po czym 15 sierpnia Niemcy wszystkich rozstrzelali. Tam zginął właśnie Wilhelm i Roman Weihsowie.
            Kobiety i dzieci Niemcy skierowali pod eskortą do Kościoła Św. Wojciecha, skąd później przez Pruszków do obozów pracy przymusowej w Niemczech. Stefania Weihsowa z córką zostały deportowane do w fabryki łożysk tocznych w Stuttgarcie. Dnia 19 października 1944 r. około godz. 20:00, podczas alianckiego nalotu, Helena zginęła od bomby lotniczej i została pochowana na terenie obozu.
            Z całej 6-osobowj rodziny wojnę przeżyła tylko pani Stefania. Wróciła z obozu i zamieszkała w Lublinie, tam też zmarła samotnie w 1970 r.
            • andrzej_b2 Genek Weihs „Biały” 13.11.10, 17:22
              https://foto3.m.onet.pl/_m/b88f60e44a4c41d315f9fece21d7ff1b,10,19,0.jpg

              Zdjęcie tuż po maturze.
              • andrzej_b2 Z otwartej szkatuły 13.11.10, 17:28
                Oto kilka nigdzie nie publikowanych zdjęć z archiwum autora.

                https://foto2.m.onet.pl/_m/00ce2c2791d00287e25ac169661177da,10,19,0.jpg
                Wilhelm Weihs – głowa Rodziny

                https://foto3.m.onet.pl/_m/580730597d0968b383414e7f2dd3aeaf,10,19,0.jpg
                Stefania Weihsowa – matka Genka Weihsa „Białego”

                https://foto0.m.onet.pl/_m/a184d60caa98e439867100c83139c0f4,10,19,0.jpg
                Helena Weihsówna – siostra Genka, zginęła w obozie w Stuttgarcie (błąd w nazwisku)

                https://foto3.m.onet.pl/_m/c4ee5ab3e80232a0eb75b49cba238c43,10,19,0.jpg
                Zdjęcie sytuacyjne wykonane 2 lutego 1943 r. Dzień zaręczyn „Białego” z Bronką Posnertówną „Baśką” – w środku „Biały” i „Baśka”, 1 od prawej p. Weihsowa, 1 od lewej Helena.

                Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka