Dodaj do ulubionych

Prokuratura: przygotowali rozróbę. Echa zamieszek

19.06.12, 07:15
Pan mecenas to chyba nie rozumie słowa "polityka". Jak szykana polityczna? Czy pana klient ma coś wspólnego z polityką? Jest członkiem jakiejś partii? Został zatrzymany w związku z działalnością polityczną?
Ja rozumiem że zatrzymanie każdego Wolaka, w związku z rozróbami które organizowali, jest policzkiem wymierzonym w twarz Prezesa, Ojca Dyrektora i wszykich prawdziwych Wolaków, ale litości...
Obserwuj wątek
    • Gość: mer-llink "Liderzy kiboli Legii nawiali do bicia" IP: 178.73.48.* 19.06.12, 08:05
      No pięknie, Kochana Redakcjo!
      Kocham Was za to!
      Że piszecie prawdę!

      Oto Wasz tytuł głosi: "Liderzy kiboli Legii nawiali do bicia Rosjan".
      To całkowita prawda o kibolach i ich mężnych sercach: najpierw nawiewają, a potem dopiero namawiają do bicia. Podszyci tchórzem wolą być z daleka od areny i tylko judzić....
      Nareszczie, Droga Redakcjo, przejrzałas ich prawdziwe morale...

      P.S. A może oprócz tego: znów sie pomyliłaś, bo korekty ani, ni?


      • Gość: Fenkuł Re: "Liderzy kiboli Legii nawiali do bicia" IP: *.adsl.inetia.pl 19.06.12, 10:29
        A literówka w tekście to jedyna możliwa obrona obrona tychże środowisk...
    • golsa11 Liderzy kiboli Legii namawiali do bicia Rosjan? 19.06.12, 10:45
      Czy starczy odwagi policji aby szukać zleceniodawców politycznych tego wydarzenia?
    • Gość: omo Dwóch starych dziadów aresztowali IP: 217.153.32.* 19.06.12, 11:55
      i bossów chuliganki z nich robią. Nie wiadomo czy sięśmiać czy płakać
    • Gość: omo Re: Prokuratura: przygotowali rozróbę. Echa zamie IP: 217.153.32.* 19.06.12, 11:57
      > Pan mecenas to chyba nie rozumie słowa "polityka". Jak szykana polityczna? Czy
      > pana klient ma coś wspólnego z polityką? Jest członkiem jakiejś partii? Został
      > zatrzymany w związku z działalnością polityczną?

      Zdecydowanie ma coś wspólnego z polityką, bo w czasie kampanii jeździł parodią autobusu Tuska tzw. TÓskobusem i prowadził agitację antyTuskową.
    • wiechuta Liderzy kiboli Legii namawiali do bicia Rosjan? 19.06.12, 12:22
      Mam nadzieję, że wreszcie bandyci zostaną osądzeni i otrzymają wyroki.Wtedy dopiero się zacznie. Przecież Suski, poseł bezmózgi, już dzisiaj powiedział, że kibole walczyli za pomordowanych w Katyniu i inne takie brednie. A adwokat jest też z tej kibolskiej bajki. Zakładając, że wyznaczono go na obrońcę, to gdyby się z bandziorami nie identyfikował nie opowiadałby głupot.
    • Gość: Bartek Kozłowski Granice wolności słowa IP: *.nask.waw.pl 19.06.12, 15:24
      Opisana w artykule Piotra Machajskiego sprawa jest godna uwagi z tego m.in. względu, że ma ona związek z problemem granic wolności słowa, którym zajmowałem się w szeregu swoich tekstach (zob. bartlomiejkozlowski.eu.interii.pl/main.htm ). Jednym z najważniejszych zagadnień związanych ze wspomnianym zagadnieniem jest to, jakie wypowiedzi powinny być uznawane za wykraczające poza granice tejże wolności z tego powodu, że mogą one przyczynić lub przyczyniają się do działań wyrządzających krzywdę innym ludziom – a więc przede wszystkim kryminalnych przestępstw i przemocy.

      Moja opinia na ten temat, mówiąc bardzo krótko, jest mniej więcej taka. Akty ekspresji nie powinny być karane z tego np. powodu, że tworzą one (czy tym bardziej dlatego, że uważa się iż tworzą lub mogą stworzyć) „klimat” w którym niektórzy osobnicy mogą się poczuć ośmieleni do popełnienia przestępstw. Z tego m.in. względu jestem przeciwko karaniu za np. tzw. „mowę nienawiści” tj. stwierdzenia znieważające czy atakujące w taki lub inny sposób grupy narodowościowe, rasowe, religijne, seksualne itd. Przy okazji dodam też, że wypowiedzi, co do których można podejrzewać, iż w jakiś sposób przyczyniły się do stworzenia atmosfery, której efektem były wyczyny kiboli przed i po meczu Polska – Rosja było mnóstwo – weźmy tu choćby tytuły prasowe przedstawiające ów mecz jako drugą Bitwę Warszawską, czy coś w podobnym rodzaju. Ale co by nie sądzić o takich enuncjacjach (o rozgrywkach sportowych, zwłaszcza piłkarskich po prostu tak się mówi i pisze), jasne jest dla mnie, że nie powinny być one traktowane jako przestępstwo, z tego choćby względu, że potencjalny zakres odpowiedzialności karnej opartej na tego rodzaju „klimatycznej” zasadzie (czy w ogóle na tym, że wypowiedzi powinny być karalne z tego względu, że mogą one pobudzać przekonania i emocje, mogące się stać niekiedy podłożem bezprawnych działań) jest niezmiernie szeroki, a jego granice trudne do wyznaczenia. Czy powinno się stawiać przed sądem każdego, kto o meczu między drużynami państw, które mają ze sobą cokolwiek „na pieńku” pisze tak, jakby to była wojna, nawet jeśli jest jasne, że chodzi o „wojnę” wyłącznie sportową? Byłby to oczywiście absurd. I przy okazji myślę, że coś takiego nie jest przestępstwem np. „publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość” (art. 256 par. 1 k.k.). Choć jest zupełnie możliwe, że u niektórych osób może to pobudzać emocje, których efektem jest nacjonalistyczna agresja.

      Nie powinny być też zakazane wypowiedzi, których treścią jest nawoływanie do popełnienia przestępstwa – w tym sensie, że nikt nie powinien być represjonowany tylko i wyłącznie za to, że powiedział lub napisał, że trzeba np. bić czy nawet zabijać Żydów, Ruskich, komunistów, masonów, PiS – owców, PO - wców itp. Bezwzględny zakaz „publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa” jaki istnieje w prawie polskim da się obronić tylko i wyłącznie przy przyjęciu założenia, że niektórzy osobnicy, do których dotrą stwierdzenia propagujące przemoc zareagują na nie mniej więcej tak, jak odpowiednio wyszkolony pies reaguje na hasło „bierz go” albo, że pewni ludzie są czymś w rodzaju robotów, których wpływ takich stwierdzeń może „zaprogramować” na bezprawne działanie, które musieliby oni wcześniej czy później podjąć. Takie założenie jest sprzeczne z wizją ludzi jako istot, które mają rozum, sumienie, wolną wolę i generalnie rzecz biorąc zdolność do kierowania swoim postępowaniem – trudno byłoby poważnie twierdzić, że ta ostatnia może ulec u kogoś zakłóceniu po prostu dlatego, że przeczytał lub usłyszał on hasło w stylu bić Ruskich (albo Żydów) itp. Choć z drugiej strony – jasne jest, że zdolność poszczególnych ludzi do panowania nad sobą i ich podatność na sugestie (również przestępcze) ze strony innych nie jest jednakowa. Zdolność do oparcia się wezwaniu do określonego (w tym przestępczego) działania zależy od tego, kim jest ten, do którego takie wezwanie dociera, od dokładnego charakteru takiego wezwania (tj. tego, na ile jest ono konkretne) i od sytuacji, w jakiej wezwanie to ma miejsce. Nie ma pełnej takiej zdolności, nie działa w warunkach swobodnego i przez nikogo niewymuszonego wyboru „żołnierz” mafii, któremu jej szef każe „sprzątnąć” członka konkurencyjnego gangu – i myślę, że nie mają też w pełni takiej zdolności ludzie znajdujący się w już rozwścieczonym tłumie, których ktoś mający w tym tłumie jakiś posłuch wezwie do ataku na osoby będące (czy postrzegane jako będące) przyczyną ich gniewu: miotające takimi ludźmi skrajne emocje plus te cechy tłumu, które określa się mianem jego psychologii – a więc np. zanik poczucia odrębności, a co za tym idzie indywidualnej odpowiedzialności przez jego poszczególnych członków – sprawiają, że wzywająca do użycia siły wypowiedź może być w takim przypadku nie tyle narzędziem przekonywania do jakichś działań – których ostateczne podjęcie lub niepodjęcie jest wynikiem indywidualnego wyboru ze strony poszczególnych jednostek – ale czymś w rodzaju naciśnięcia cyngla, bezpośrednio uwalniającego ludzi z ostatnich moralnych hamulców i wywołującego bezprawne działanie (Words are not only the keys of persuasion, but the triggers of action – stwierdził kiedyś pewien amerykański sędzia). I karalność publicznego nawoływania do popełnienia przestępstwa powinna, moim zdaniem, być ograniczona do takich sytuacji, w których słowa działają jako ów „cyngiel akcji”. Takich, gdzie droga od słów do czynów przebiega na skróty – z pominięciem procesów refleksji i spokojnego (co niekoniecznie znaczy, że całkiem wolnego od emocji – te w naturalny i oczywisty sposób mamy jako ludzie), racjonalnego myślenia. Takich, gdzie niebezpieczeństwo spodziewanego zła jest na tyle naglące, że nie można rozsądnie oczekiwać, by jego spełnieniu można było zapobiec poprzez edukację, perswazję (np. uświadomienie ludziom czy to błędności i szkodliwości jakichś poglądów czy konsekwencji ich ewentualnych działań – w postaci choćby trafienia za kratki) i w ogóle w inny sposób, jak poprzez ograniczenie, w konkretnym przypadku, wolności słowa (pisałem o tym m.in. w tym tekście bartlomiejkozlowski.eu.interii.pl/brandenburg.htm ).

      Czy taka sytuacja miała miejsce w przypadku zdarzeń, o których jest mowa w artykule Piotra Machajskiego? Sądzę, że nie. W artykule tym nie ma mowy o tym, by Wojciech W. i Wojciech B. podburzali rozemocjonowanych kiboli do atakowania Rosjan i by za tym podburzanie poszły jakieś widoczne działania. Agresywni i uważający bijatyki za swój chleb powszedni kibice mogli mieć chęć urządzenia rozróby bez jakiegoś szczególnego wzywania ich do przestępczych zachowań. Chęć tą, jak stwierdziłem już wcześniej, mogło w jakiś sposób stymulować i podsycać wiele przekazów – w większości zapewne całkowicie legalnych.
      Z drugiej jednak strony, z przedstawionych we wspomnianym artykule faktów wynika, że obu panom Wojtkom nie zarzuca się po prostu wygłaszania jakichś abstrakcyjnych haseł o potrzebie bicia „ruskich”. Jak czytamy w nim, „według nieoficjalnych informacji jeden z podejrzanych miał koordynować przyjazd do Warszawy kibolskich grup z całej Polski, udzielać im wskazówek, jak dotrzeć do stolicy, jak się maskować i w jaki sposób atakować Rosjan” a drugi mu w tym pomagał. Agresywni kibole do aktów przemocy do aktów przemocy jako takich w ogóle posunęliby się najprawdopodobniej i bez zachęt ze strony Wojciecha W. i Wojciecha B. Ale konkretne akty przemocy mogły być jak najbardziej ułat
      • Gość: Bartek Kozłowski Re: Granice wolności słowa - c.d. IP: *.nask.waw.pl 19.06.12, 15:25
        – biorąc pod uwagę wszelkie proporcje – audycje osławionego „Radia Tysiąca Wzgórz”, które podczas rzezi plemiennej w 1994 r. w Rwandzie informowało członków zbrojnej milicji plemienia Hutu Interahamwe, gdzie ukrywają się ludzie z plemienia Tutsi. Związki między takimi wypowiedziami, a działaniami krzywdzącymi innych ludzi (choć zgoda, że ranni w starciach kiboli poszkodowani są w dużej mierze na własne życzenie) są wystarczająco bezpośrednie, konkretne i wynikające z przestępczych intencji, by można było uznać, że wypowiedzi takie znajdują się poza granicami wolności słowa. Choć oczywiście to, czy w konkretnym przypadku tak było jest kwestią faktów, które powinny zostać ustalone w toku postępowania prokuratorskiego i następnie procesu w sądzie. Nie można wydawać wyroków w oparciu o to, co napisano w gazecie (nawet „Wyborczej”)

        P.S. Przy okazji warto dodać, że w omawianej sprawie chodzi nie o przestępstwo z art. 119 par. 2 k.k. – który został skreślony – lecz o przestępstwo z art. 126a, mówiącego, że ten, „kto publicznie nawołuje do popełnienia czynu określonego w art. 118, 118a, 119 § 1, art. 120–125 lub publicznie pochwala popełnienie czynu określonego w tych przepisach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.


      • Gość: Bartek Kozłowski Granice wolności słowa - c.d. (pominięty fragment) IP: *.nask.waw.pl 19.06.12, 15:38
        ułatwione, czy może nawet niekiedy w ogóle możliwe poprzez to, co do kiboli mówili (i ewentualnie pisali via Internet) ich liderzy. Dlatego też sądzę, że wypowiedzi liderów kiboli mogły być tak naprawdę takimi wypowiedziami, które są integralną i konieczną częścią zbiorowej, bezprawnej akcji. Takimi, jak wypowiedzi herszta gangu, który rozdziela role uczestnikom napadu na bank, czy – biorąc pod uwagę wszelkie proporcje – audycje osławionego „Radia Tysiąca Wzgórz”, które podczas rzezi plemiennej w 1994 r. w Rwandzie informowało członków zbrojnej milicji plemienia Hutu Interahamwe, gdzie ukrywają się ludzie z plemienia Tutsi. Związki między takimi wypowiedziami, a działaniami krzywdzącymi innych ludzi (choć zgoda, że ranni w starciach kiboli poszkodowani są w dużej mierze na własne życzenie) są wystarczająco bezpośrednie, konkretne i wynikające z przestępczych intencji, by można było uznać, że wypowiedzi takie znajdują się poza granicami wolności słowa. Choć oczywiście to, czy w konkretnym przypadku tak było jest kwestią faktów, które powinny zostać ustalone w toku postępowania prokuratorskiego i następnie procesu w sądzie. Nie można wydawać wyroków w oparciu o to, co napisano w gazecie (nawet „Wyborczej”)

        P.S. Przy okazji warto dodać, że w omawianej sprawie chodzi nie o przestępstwo z art. 119 par. 2 k.k. – który został skreślony – lecz o przestępstwo z art. 126a, mówiącego, że ten, „kto publicznie nawołuje do popełnienia czynu określonego w art. 118, 118a, 119 § 1, art. 120–125 lub publicznie pochwala popełnienie czynu określonego w tych przepisach, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.


    • Gość: filut z Pragi jak sedes spod tuszczej autostrady, prowokacja IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.06.12, 23:56
      wyjdzie na swiatlo dzienne

      tusek jedzie juz na oparach - jego propaganda sukcesu pruje sie jak "autostrada" z ktorej zajumano pieniadze, zbankrutowano tysiace polskich firm, asfalt ma grubosc proszciuto krudo, a oparta jest jak na skale z potluczonych kibli i umywalek

      prowokacje wobec "kiboli" to ostatnie co mu zostalo - takiei same metody jak za czasow Herr Josefa stosowal niejaki Joseph Gebels
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka