Dodaj do ulubionych

Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to p...

05.02.13, 11:11
Do listy dorzuciłabym Park Dreszera (Mokotów), tak piękny po zmianach, że aż... płakać się chce. I oczywiście zamykany na kłodkę wieczorem, bo przyjdzie obywatel i nie daj B. spotka się z sąsiadem i sobie z nim pogada.
Obserwuj wątek
    • Gość: mer-llink "Rewitalizacją" zabić życie w Ogrodzie Krasińskich IP: *.home.aster.pl 05.02.13, 11:38
      "Rewitaliści" miejscy okrutnie obeszli sie z fauną Ogrodu Krasińskich.
      WYciąwszy 300 drzew zniszczyli dziuple sów i wiewiórek, kołami cięzarówek stratowali norki łasiczek i innego podziemnego drobiazgu... Wytrzebili drzewa i rosłe krzewy, w których gniazdowały ptaki...

      A zamiast: chcą zafundować jeszcze jeden "plac z huźdawkami" (to cytat z wypowiedzi p. Burmistrza, a nie czepliwość wobec gwarowości wypowiedzi; n. b. duży plac dla dzieci, dobrze zresztą zaprojektowany i wyposażony jest juz w Ogrodzie)..
      I "gustowny pawilonik" w stylu falenicko-otwockim...
      I koniecznie plac do gry w boule (jak wiadomo, mieszkancy Muranowa są maniakami tej gry i z pewnościa będą całowac w Burmistrzowską rekę z wdzięcznością, a do placyku nie będzie się można wprost dopchnąć)...
      No i płot! Płot! Płot! Bez płotu żaden urzędnik sobie nie wyobraża projektu....

      • Gość: WW Re: "Rewitalizacją" zabić życie w Ogrodzie Krasiń IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.13, 11:41
        Nie płot, a ogrodzenie.
        Bo to jest OGRÓD Krasińskich. Nie park.
        • Gość: niko Re: "Rewitalizacją" zabić życie w Ogrodzie Krasiń IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.13, 11:47
          słownik PWN:
          ogrodzenie
          1. rzecz. od ogrodzić.
          2. «to, co ogradza jakiś teren, np. płot, parkan, mur»
          • robert_wwa Re: "Rewitalizacją" zabić życie w Ogrodzie Krasiń 05.02.13, 18:28
            Ale "płot" top się tyczy ogrodzenia drewnianego. Trzeba wiedzieć jakich słów kiedy używać a nie podpierać się słownikiem nie na temat.
            • s.fug Re: "Rewitalizacją" zabić życie w Ogrodzie Krasiń 05.02.13, 21:12
              Nie do końca. Dawniej parkan oznaczał ogrodzenie z elementów poziomych, płot - z elementów pionowych, czyli sztachet. I określano tak nie tylko ogrodzenie wiejskiego obejścia, ale również elementy fortyfikacji. Oba rodzaje ogrodzeń były wtedy oczywiście drewniane. Ale potem pojawiły się sztachety metalowe i... w gruncie rzeczy to dalej jest płot.
              • robert_wwa Re: "Rewitalizacją" zabić życie w Ogrodzie Krasiń 05.02.13, 22:30
                Być może, niemniej mówiąc "płot" ma się raczej na myśli właśnie wiejskie zazwyczaj drewniane. Ale ok każdy może to ciut inaczej interpretować. Dla mnie płot to sztachety ;)
                • Gość: #@! polski architekt i urbanista nie musi miec mózgu IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.13, 12:04
                  jemu wystarczy pieczątka z numerem uprawnień, która blokuje dostep do zawodu zdolniejszym od niego

                  witajcie w komuniźmie

            • Gość: amx Re: "Rewitalizacją" zabić życie w Ogrodzie Krasiń IP: *.dynamic.chello.pl 12.02.13, 16:30
              a gdzieś to wyczytał że płot=drewniany???
    • Gość: WW Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to p... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.02.13, 11:40
      Najwyraźniej redaktorowi Bartoszewiczowi wydaje się, że wystarczy nasadzić drzew i wytyczyć park, by sprawa rewitalizacji była załatwiona. W rzeczywistości problem jest ciut bardziej skomplikowany.
      Ta cała Chłodna nie udała się nie dlatego, że parku tam nie urządzono, ale dlatego, że nikt nie zainteresował się tym, jak ta ulica ma działać po remoncie:
      Co zrobić z problemem braku lokali użytkowych?
      Jak przyciągnąć inwestorów mających uzupełnić braki w zabudowie?
      Co z charakterem ulicy: czy ma ona być handlowa, czy kawiarniana, czy tekstylna, a może buciana?
      Co z marką miejsca i marketingiem?
      Co z zarządzaniem - kto ma to robić i w jakim zakresie?
      Co z ofertą kulturalną oraz imprezową? Nieliczne okazjonalne koncerty muzyki klasycznej to ma być gotowy program ulicy?

      Zamiast zająć się ulicą na poważnie, wymieniono posadzki z betonowych na kamienne. A ludzi jak nie było, tak nie ma. I żadne sadzenie drzew ich tam nie ściągnie.
      • s.fug Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to 05.02.13, 21:29
        Gość portalu: WW napisał(a):
        > Najwyraźniej redaktorowi Bartoszewiczowi wydaje się, że wystarczy nasadzić drze
        > w i wytyczyć park, by sprawa rewitalizacji była załatwiona.

        Chyba nie czytałeś uważnie. Red. Bartoszewicz pod koniec artykułu napisał:
        "O takiej "zielonej rewitalizacji", nie tylko poprzez wycinkę, ale i zakładanie nowych parków przez miasto, też marzę."
        Przegapiłeś słówko "też". Autor wcześniej wyraźnie napisał, czym jest rewitalizacja:
        "...przywrócenie do życia, w przypadku miasta chodzi o ożywienie zdegradowanych obszarów."
        Całych obszarów, dzięki szerokim i różnorodnym działaniom. Zakładanie parków wymienia jako tylko jedną z nich, na końcu tekstu.

        > Ta cała Chłodna nie udała się nie dlatego, że parku tam nie urządzono, ale dlat
        > ego, że nikt nie zainteresował się tym, jak ta ulica ma działać po remoncie:
        > Co zrobić z problemem braku lokali użytkowych?
        > Jak przyciągnąć inwestorów mających uzupełnić braki w zabudowie?
        > Co z charakterem ulicy: czy ma ona być handlowa, czy kawiarniana, czy tekstylna
        > , a może buciana?
        > Co z marką miejsca i marketingiem?
        > Co z zarządzaniem - kto ma to robić i w jakim zakresie?
        > Co z ofertą kulturalną oraz imprezową? Nieliczne okazjonalne koncerty muzyki kl
        > asycznej to ma być gotowy program ulicy?
        > Zamiast zająć się ulicą na poważnie, wymieniono posadzki z betonowych na kamien
        > ne. A ludzi jak nie było, tak nie ma. I żadne sadzenie drzew ich tam nie ściągn
        > ie.
        Niepotrzebnie uczepiłeś się drzew, bo autorowi nie o to chodziło.
        Co do reszty oczywiście masz rację - i zdaje się, że poglądy zbieżne z Bartoszewiczem.
        Dodałbym jeszcze, że zajęto się "posadzką", zupełnie pomijając pierzeje. Na Krakowskim to się nawet udało, ale tam pierzeje są "trochę" lepsze. Na Chłodnej w dużym stopniu nie ma ich w ogóle, i z tym coś trzeba by zrobić...
      • Gość: gość Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: *.toya.net.pl 08.02.13, 11:55
        Tu sie kłania kadencyjność władz. Poprzednie władze dzielnicy chciały mieć sukces na koniec kadencji więc miały.
        Obecne władze nie kontynuują tego tematu tak jak byl zaczęty. I znów klania się potrzeba programu całościowego. Pierwsi zrobili najłatwiejszy odcinek "uzyskali sukces", następni nie widząc spektakularnego sukcesu nie brną w kontynuację tego programu.
    • Gość: z Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: *.tktelekom.pl 05.02.13, 11:44
      Na zachodzie przy dobrze przeprowadzonej rewitailzacji przestrzeni publicznej najważniejszym etapem są konsultacje społeczne żeby się dowiedzieć czego chcą mieszkańcy. U nas konsutacje są złem koniecznym i wiadomo co z tego wynika...
    • Gość: zuza Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: 172.16.8.* 05.02.13, 11:57
      tak, park Dreszera zamieniono w spacerowisko, przed którego bramą straszą wielkie tablice wyliczające, czego NIE WOLNO. Jest ich tak dużo, że wyglądają absurdalnie. Oczywiście zamykanie na noc. Park nie jest do korzystania ale do pokazania.

      Plac Grzybowski to też dramat. Na stary plac przychodzili mieszkańcy posiedzieć, spotkać się itp. Teraz straszy betonem, na spacery się nie nadaje (ale jakże pasuje do świeżo wyremontowanej kamiennicy na Próżnej).
      • Gość: marti-32 Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: *.net.symantec.com 05.02.13, 12:12
        pamiętam jak moja babcia chodziła z sąsiadkami tam na spacery aż z Anielewicza. A teraz siedzi zamknięta w domu przed tv, bo gdzie tu jeszcze można pójść jak wszędzie beton :(
        • Gość: kooler Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: *.dynamic.chello.pl 05.02.13, 12:31
          Zastanawia mnie czy to komentarz trola czy rodzina specjalnej troski... ;D
      • Gość: kooler Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: *.dynamic.chello.pl 05.02.13, 12:22
        Zamiast obsranych trawnikow za krzaczorami z dwoma chodnikami na ukos z kilkoma lawkami na ktorych przesiadywaly emerytki z psami jest miejski plac. Zasadzano nowe drzewa, w okol fontanny urzadzono rabaty i powstala przestrzen do organizowania festiwali. W cieplejsze miesiace do pozna zajeta jest wiekszosc lawek ale faktycznie Grzybowski to jest dramat.
        • Gość: Mirek Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: *.warszawa.vectranet.pl 05.02.13, 16:58
          Emerytki też ludzie.
        • s.fug Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to 05.02.13, 21:37
          Naprawdę uważasz, że to, co tam zrobiono, to "miejski plac"?
          Po wojnie była taka moda, żeby place historycznych miast zamieniać w silnie zadrzewione skwery...
          I może już starczy.
      • Gość: zbysz. Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.13, 18:16
        UWAGA!. Następny ma być Skaryszewski. Na początek ogrodzenie.
    • bogoria11 Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to 05.02.13, 12:26
      Co do parku Dreszera, to w sezonie, funkcjonuje tam ogródek restauracyjny, bodaj pani Gessler. Mam nadzieje, że nie gratis. W parku byli też ochroniarze, ich płace to lekko licząc 20 tys. rocznie, a w tym roku biblioteki na Mokotowie nie dostały na nowe książki ani grosza! Grodzenie parków oznacza tyle, że ogranicza się obywatelom dostęp do przestrzeni publicznej. Zaciemnienie w Warszawie już było, może teraz pora na godzinę policyjną, wreszcie będzie spokój i porządek. Rozumiem, że grodzi i zamyka się Łazienki czy Wilanów, tam w parku stoją muzea, obiekty zabytkowe, ale tu? Podobno te płoty chronią przed menelami, a oni, jak będą chcieli i tak wejdą. Libacje w parkach, to tylko oznaka słabości i nieudolności służb miejskich: policji i straży miejskiej. A propos, rzut beretem jest komenda policji na Malczewskiego... Komedia.
      • Gość: hehe Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: *.dynamic.chello.pl 05.02.13, 20:12
        Grodzenie parków oznacza tyle, że ogranicza się obywatelom dostęp do przestrzeni publicznej.
        Jasne, bo przez bramę nie można.
    • Gość: jjbjbj Gazeta wreszcie się budzi i mówi o rzeczywistym wp IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.13, 12:53
      ływie na otoczenie dobrodziejstw spływających z urzędu i od developerów. A już spodziewałem się kolejnej pięknej wizualizacji. Tylko zapomina się dodać, że potem po granicie i betonie hula wiatr, ale dobrze może jakieś przebudzenie, trzeba o tym mówić i ożywiać nasze miasto, oddawać je ludziom by sami je urządzili
      • Gość: gosc Re: Gazeta wreszcie się budzi i mówi o rzeczywist IP: *.dynamic.chello.pl 05.02.13, 13:15
        Pl. Grzybowski przed rewitalizacją byl paskudny, a po... też jest jakis taki dziwny. Choc lepszy od poprzedniej wersji. O ile jest systematycznie sprzątany. Cieszy mnie obecnosc mlodziezy jezdzacej na deskorolkach, choc znajac okolicznych mieszkanców, szybko tę mlodzież przegonią, a szkoda.
      • pniem Re: Gazeta wreszcie się budzi i mówi o rzeczywist 05.02.13, 13:18
        Generalnie zgoda. Problem w tym, że ludzie mają różne potrzeby. PRZECIWSTAWNE. Chcesz ulic tętniących życiem, kawiarni, miejsc do posiedzenia? A inny chce ciszy i spokoju. Handel wymiera na ulicach? Bo np. Wspólnoty mieszkaniowe, czyli nie mityczni, źli urzędnicy, a zwykli mieszkańcy wolą wynająć lokale bankom - raz, ze płacą - dwa, że zamykają się o 18.00 czy 19.00 i cisza. A kawiarnia, wiadomo, będą siedzieć do późna, pić, hałasować. Ławeczki do posiedzenia? A po co, zaraz młodzież obsiądzie, będą kląć, palić i pić browary...
        Ogród Krasińskich, właśnie OGRÓD - przy Pałacu, czyli założenie architektoniczne, a nie lasek miejski, gdzie zaletą są chaszcze i fakt, ze nie trzeba sprzątać po psie. Jeden woli elegancki salon - a'la Łazienki, a inny swojski "małpi gaj". I jak tu ich pogodzić?
        • Gość: czerwonykomuch Re: Gazeta wreszcie się budzi i mówi o rzeczywist IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.13, 00:09
          Wspólnoty mieszkaniowe to nie mieszkańcy. To kilkoro emerytów i innych leśnych dziadków, którym wszystko nie po drodze. A reszta formalnych członków wspólnoty ma generalnie wszystko w czterech literach. Tylko do narzekania pierwsi.
          • Gość: jbbbjb Cieszę się, że mój głos wywołał kilka rozsądnych w IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.13, 11:48
            ypowiedzi. Uważam, że musi wywiązać się poważna dyskusja na temat przestrzeni miejskiej i jak ją ożywiać. Mam 26 lat i nie wyobrażam sobie żeby miasto miało się nie zmienić, czyli żebym na przykład następne 60 lat przeżył w takim mieście jak teraz. Urzędnicy muszą podjąć aktywną politykę na rzecz zachęcanie mieszkańców do aktywności. To chodzi o coś więcej niż podatki i interesy różnych osób. Prywata wspólnot mieszkaniowych musi spotkać się aktywną polityką urzędników, czyli jakimś rodzajem rozmów. Szanując potrzeby budżetowe samorządów uważam, że MUSZĄ one wprowadzić jakąś rozsądną politykę czynszową, czyli w kilku niezwykle atrakcyjnych miejscach pozwolić na niższe czynsze dla ożywienia okolicy np. Pasaż Wiecha. Nie mogą oczekiwać astronomicznych czynszy w miejscach gdzie i tak nikt nie chodzi tylko dlatego, że to w centrum
    • Gość: aaa Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to p... IP: *.rakowiecka34.waw.supermedia.pl 05.02.13, 13:26
      rewitalizacja w warszawie to jak taki remont na wysoki połysk jak w małym miasteczku, brakuje tylko pokrowców plastikowych na meblach żeby nie zniszczyć...granit, beton to jest ta nieszczesna estetyka... dodam do wyzej wymienionych- pasaż środmiejski-
      • Gość: zuza Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: 172.16.8.* 05.02.13, 13:35
        z ust mi to wyjąłeś. Małomiasteczkowa mentalność panuje także wśród urzędników, dla których miasto to beton i szkło. I zgadzam się w 100% że niestety zachwyt "betonowymi" rewitalizacjami pokrywa się najczęściej z zamieszkiwaniem zamkniętego blokowiska. Ta sama "estetyka"
        • anty_mikro_klik Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to 05.02.13, 23:54
          wypowiem sie jako Łodzianin od 6-ciu pokoleń, ale również jako osoba która Warszawę ma w sercu (ze względu na część rodziny która jest "warsiawska" oraz miasto w którym pracuje): mam wrażenie, że urzędnicy w Wawie nie bardzo wiedzą co robić z pieniędzmi, a już zupełnie nie wiedzą na czym polega miasto. wszystkie "rewitalizacje" to koniecznie granit albo inny marmur; wszystko musi być "world class" i dużo kosztować. tymczasem na starym mieście chodniki nie widziały nowych płyt od czasów odbudowy (choć zapewne jest już jakiś tajny plan położenia włoskiego marmuru na który poczekamy kolejną dekadę).
          Biorąc pod uwagę budżet Wawy, całe miasto powinno wyglądać europejsko, czyli bez zadęcia, ale schludnie, wygodnie i oszczędnie.
      • Gość: zz Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: *.play-internet.pl 05.02.13, 15:44
        to fakt,tzw pasaz Wiecha to teraz betonowy wybieg,gorzej jak spacerniak w pierdlu,i te olbrzymie tzw lampy.dramat
      • robert_wwa Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to 05.02.13, 18:58
        Akurat małomiasteczkowością to jest nie rozumienie czym jest ogród. Zawsze był las to jak rośnie niech rośnie dalej. To jest małomiasteczkowe podejście. W mieście trzeba dbać i szanować swoją historię. Tu ją zaniedbano ale jednak nie zrozumienie osi itp nie świadczy wcale o wyższości jednych mieszkańców nad drugimi.
        A Wiecha akurat nikomu i nigdy się nie podobał i tu nie ma chyba podziału żadnego na nowych, starych itp. On nie ma żadnych zwolenników.
        • s.fug Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to 05.02.13, 21:47
          Nikomu? Znalazł się przedstawiciel społeczeństwa...
          Mi się podobał. Był taki "w ludzkiej skali". I chyba wielu innym też, bo ruch był dużo większy niż teraz, zawsze trochę ludzi siedziało na murko-ławeczkach. Oczywiście, wymagał remontu - ale tylko odnowienia, nie rewolucji!
          • robert_wwa Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to 05.02.13, 22:28
            Temat jest o tym co jest po rewitalizacjach. "Nie podobał" odnosił się do tego czyli nikomu się nie podobał po rewitalizacji. Tu się trochę nie zrozumieliśmy.

            Bo co do samego faktu to on był jaki był czyli zapuszczony nawet strasznie. Ale tam było wszystko. Ławeczki, zieleń, kiedyś Zodiak i fontanna. A teraz pas startowy i wielkie latarnie. Tu chyba nie ma między nami sporu.
            • s.fug Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to 06.02.13, 20:18
              No tak - się nie zrozumieliśmy :)
        • Gość: tegie Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.02.13, 19:09
          Akurat tzw. rewitalizacja Pasażu Wiecha to jeden z bardziej obrazowych przykładów na to, jak beznadziejnie można zepsuć dobre miejsce. Rewitalizacja czy przebudowa Wiecha kompletnie zabiła ideę tego miejsca, przedtem czemuś ono służyło i miało ludzką skalę, teraz niczemu nie służy, oprócz tranzytu. Owszem, miejsce było zaniedbane, zbierały się tam menele, ale to chyba jeszcze nie powód, żeby wszystko rozwalić i zrobić wygon. Całkowita porażka.
      • nick4comments Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to 06.02.13, 20:30
        > Niestety dopoki marzeniem nowych mieszkanców bedzie zamieszkanie na
        > zamykanym osiedlu to nic się nie zmieni..

        Nie jestem nowym mieszkańcem. Urodziłem się w Warszawie, a mimo to moim może nie marzeniem, ale celem jest zamieszkanie w apartamencie w strzeżonej enklawie, gdzie byle ciul nie będzie mógł sobie wejść ot tak sobie, bo mu się podoba. Nikt nie będzie darł zachlanego ryja i balangował pod oknami zostawiając stado butelek, petów, zapluty chodnik i ogólny syf. Po prostu nowi mieszkańcy nie chcą mieszkać w syfie i chcą mieć spokój. Wcale im się nie dziwię. Gdyby zaśmiecanie, zakłócanie ciszy nocnej, wandalizm byłyby zagrożone nieuchronnymi wysokimi karami, to nie trzeba by było grodzić osiedli.
    • Gość: marek Autor nie ma racji z podwyżką czynszów IP: *.ip.netia.com.pl 05.02.13, 13:39
      Miasto w ostatnich latach urealniło stawki (stąd drastyczny wzrost opłat wieczystych) i nie ma to nic wspólnego z rewitalizacją parków.

      Działki w okolicach Placu Grzybowskiego są najdroższe w Warszawie, stąd wysokie czynsze w tej okolicy. Pobliski stosunkowo nowy biurowiec Saski na rogu Królewskiej i Marszałkowskkiej ma być zburzony i zastąpiony wyższym, bo tak droga jest tam ziemia. Czy się to autorowi podoba, czy nie, to Śródmieście Warszawy jest salonem, z ultrawysokimi cenami gruntów.
      • kiddy Re: Autor nie ma racji z podwyżką czynszów 07.02.13, 09:30
        Salonem, który zjada własny ogon, bo przez te ultrawysokie ceny gruntów się wyludnia. I po co ludziom pusty salon?
        • Gość: robert Re: Autor nie ma racji z podwyżką czynszów IP: 93.115.241.* 07.02.13, 10:37
          Jakiś czas temu, w internetowym wydaniu pewnej gazety, pojawił sie artykuł - tytułu dokładnie niepamiętam ale sens był następujący:Punktem honoru (lub ambicji) pani prezydent HGW, jest pozbycie się biedoty ze Śródmieścia. I dalej było: jak kogoś nie stać na mieszkanie w Centrum, to niech się wyprowadzi na peryferie.
          Najwyraźniej HGW oraz spora część urzędników ciągle wychodzi z założenia, że mieszkańcy są dla miasta i urzędników. Nic bardziej błędnego, to miasto jest dla mieszkańców, to urzędnicy są dla mieszkańców. Ale mieszkańcy zczynają powoli się budzić i mam nadzieję, że pewnego dnia wywiozą tych "rządzicieli" na taczkach !
    • peppers01 Co prawda to prawda 05.02.13, 14:00
      Co prawda to prawda. Wiekszosc tak zwanych rewitalizacji jest robiona tylko i wylacznie po to aby Pani Prezydent mogla sie potem chwalic w folderach reklamowcyh pieknym miastem oraz po to aby do granic mozliwosci wysrubowac stawki czynszow w okolicy. Tworzy sie takie enklavy dla bogatych.
      O zwyklych, przecietnych, obywatelach miasta nikt juz nie mysli.
      Owszem czasem trafi sie kilka wyjatkow (jak renowacja Parku Kultury w Powsinie) ale sa to raczej wyjatki potwierdzajace regule. Co wiecej, po jakims czasie i te miejsca sa ponowanie `rewitalizwane` zgodnie z obowiazujaca mysla przewodnia miasta
      • sselrats Nic nie lapiesz. Rewitalizacje sa po to zeby 06.02.13, 18:18
        znajomi dostali kontrakt na roboty budowlane i tereny zielone bez pzetargu i zeby decydent wzial lapowe za to dobroczynstwo dla wykonawcow.
    • Gość: q wyprowadzki na Chłodnej? gdzie? IP: *.dynamic.chello.pl 05.02.13, 14:10
      jakoś nie przypominam sobie opisanej w artykule "wyprowadzki części najemców" z Chłodnej po remoncie. ktoś kojarzy, kto się wyprowadzał?
      • Gość: chłodna Re: wyprowadzki na Chłodnej? gdzie? IP: *.centertel.pl 05.02.13, 17:47
        Zlikwidowały się 2 sklepy spożywcze - jeden na rogu Chłodnej i Żelaznej (obecnie jest tam sklep z ubrankami do chrztu - czyżby bardziej potrzebny na co dzień mieszkańcom okolicy?...), i drugi na samej Chłodnej. Trzeci spożywczak zamknął się na Ogrodowej.
        Może się tam otworzą oddziały banków... :(
    • Gość: urbanista arbitralność urzędników zabija IP: *.dynamic.chello.pl 05.02.13, 14:30
      ... przestrzenie publiczne ! W Warszawie - w sprzeczności z przepisami ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym - najważniejsze obszary przestrzeni publicznej są "rewitalizowane" a właściwie przebudowywane na podstawie zwykle dość arbitralnych decyzji o warunkach zabudowy, zwykle bez partycypacji publicznej dot. zakresu i kształtu takiej przebudowy. Czasem co prawda takie działanie wykorzystuje wyniki konkursu, ale konkursy architektoniczne organizowane w tradycyjnej formule nie spełniają wymagań publicznej partycypacji w kształtowaniu przestrzeni publicznej, gdyż debata nad proponowanymi rozwiązaniami odbywa się już po podjęciu decyzji sądu konkursowego, a warunki konkursu są zwykle formułowane bez konsultacji spoełcznych! Jedyna - w miarę otwarta na partycypację społeczną (chociaż w Warszawie wykorzystywana w minimalnym zakresie wymaganym ustawowo...) jest procedura sporządzania planu miejscowego. Żadna istotna przestrzeń publiczna nie powinna być przekształcana na podstawie decyzji urzędniczych, ale na podstawie ustaleń planu miejscowego wypracowanych z maksymalnym uwzględnieniem partycypacji społecznej i z wykluczeniem decyzji o wzizt. Inaczej będą w Warszawie powstawać za publiczne pieniądze martwe "przestrzenie publiczne" bez "publiczności", dla której podobno są kształtowane...
    • hektor51 Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to p... 05.02.13, 14:37
      Zastanawia mnie widoczna indolencja prawna u p. Bartoszewicza. Ten pseudodziennikarz (raczej typowy lobbysta) i jemu podobni, uwielbiają anarchizować prawo. Konsultacje społeczne przy każdej z wymienionych inwestycji były jak najbardziej, tylko nikogo z nich to nie obchodzi. Bartoszewicz woli metody warcholskie. Kiedy już wszystko jest zatwierdzone od strony prawnej, jest prawomocne pozwolenie na budowę, a najlepiej kiedy inwestycja już jest faktem dokonanym, wtedy Bartoszewicz zaczyna szaleć. Zabić życie, rzeź drzew, pogrzeb sów (albo sowy), granit z poślizgiem, wszystko to powoduje u B. "ciarki na plecach". Słów dużo, treści mało. Takie sobie ple ple ple, co daje w efekcie pseudodziennikarstwo.
      • Gość: GOSC Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: *.swietojanska.net 06.02.13, 18:07
        to upelnie jak twoj wpis. belkot
      • Gość: lukanio Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: 212.180.168.* 06.02.13, 21:50
        Bartoszewicza dobrze znamy. Ten legendarny narzekacz cierpi katusze każdego dnia. Płacze i lamentuje nad losem tego biednego miasta. Te straszne rewitalizacje, jak mogli nie zapytać mieszkańców? Rozbiórki? Jak można! Marnotrawstwo! Wysoka zabudowa? Nie pozwalam, może popsuć oś widokową! Wycinka drzew w celu odzyskania osi widokowej? Hańba! Oś widokowa nieistotna. A już okolice placu grzybowskiego z samym placem włącznie to symbol zła. Plac w centrum miasta jest zbyt kamienny. To jest już jakaś kpina, cynizm nad cynizmy, bo w debilizm Pana Bartoszewicza nie uwierzę.
    • Gość: Jerzy Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.13, 15:07
      Powyższy krótki artykuł zginie pewnie w powodzi innych, dotyczących drobnostek.
      A nie powinien, bo dotyczy fundamentalnej dla dwóch milionów ludzi sprawy: traktowania jego przestrzeni. Mam nadzieję, że Gazeta zajmie się dużo szerzej tematem.

      Utarło się już, że jak coś nie jest wpisane do rejestru zabytków, to bezkarnie można zniszczyć i szybko zrobić pieniądze na wybetonowaniu i wyłożeniu paneuropejską kostką. Wymienione w tekście przykłady można mnożyć, to samo stało się z otoczeniem Akademii Muzycznej na Powiślu czy wybrzeżem wokół Syrenki, itd. Wycinanie roślinności, usuwanie starej, wrosłej w otoczenie, choć nie "zabytkowej" małej architektury.
      Koronnym jest dla mnie zastąpienie drzew wzdłuż Domów Centrum jakimiś roślinopodobnymi stojakami na wszechobecne żarówki.
      Krakowskie Przedmieście też właściwie jest sknocone, proszę obejrzeć te złote planety wokół pomnika Kopernika czy policzyć ile tam jest rodzajów kostki.

      Całe to drobnomieszczańskie prowincjonalne bezguście sprawia że obecna pani prezydent straciła mój głos.

      A a propos Central Parku: na świetnie zaprojektowaną zieleń wokół Pałacu Kultury też już jest parę betonowych wielusetmilionowych planów.
    • Gość: sky_fifi Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to p... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.02.13, 15:16
      Na Pl. Grzybowskim (zdjęcie) życie zostało zabite. Kiedyś były stare, piękne drzewa, była trawa, potem fajny "Dotleniacz". Przychodziło mnóstwo ludzi, latem ciężko było znaleźć miejsce. Teraz starych drzew nie ma, za to jest odsłonięta oś widokowa na wieżowce biurowce. Wszystko wyłożone płytami oraz tu i ówdzie kamień łupany, czyli tak ostatnio modna "kostka", po której chodzić się nie da. Ludzi mało nawet latem, bo nie ma po co tam iść.
      • Gość: SF Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to IP: *.net-serwis.pl 06.02.13, 12:32
        No nie wiem, nie wiem. Codziennie przejeżdżam obok i w ciepłe dni jest tam pełno ludzi.
    • Gość: spm Stek kłamstw IP: *.158.217.1.pat.umts.dynamic.t-mobile.pl 05.02.13, 16:09
      Red. Bartoszewicz po raz kolejny pisze artykuł pod tezę, wychodząc z założenia że jeśli zdrowy rozsądek i fakty przeczą tej tezie to tym gorzej dla nich.
      Po pierwsze Pan Redaktor cynicznie milczy nad priorytetami owych hołubionych "mieszkańców". Otóż priorytety są dwa: CISZA oraz miejsce do WYPROWADZANIA PSÓW. To mieszkańcy robią wszystko żeby w ich kamienicach nie powstawały knajpy i kawiarnie, a zamiast tego żeby lokowały się banki i salony sieci komórkowych. To mieszkańcy zamieniają konsultacje społeczne w pyskówki, bucząc i przekonując że wszelkie zmiany są bezcelowe bo "musi zostać tak jak jest bo jest dobrze a pieniądze można dać na sieroty".
      Przykładem jest tu tzw. Park Fontann przyciągający w upalne dni tłumy, czego bynajmniej nie można było powiedzieć przed remontem gdy na tym zarośniętym topolami klepisku komuniści ze starówki wyprowadzali swoje czworonogi.
      Przykładem nierewitalizowanej przestrzeni publicznej jest pigalak (Wspólna, Poznańska, Św. Barbary) gdzie warstwa psich odchodów jest niczym dywan na smętnych resztkach trawnika.
      Przykłady można mnożyć, ale warto dodać jeszcze coś na temat zdrowego rozsądku. Otóż przeświadczenie części mieszkańców i urzędników o tym iż ochrona i ogrodzenie parków muszą oznaczać ich automatyczne zamykanie na noc stanowi dowód jakiejś obłędnej paranoi. W setkach miast w Europie są grodzone parki, których NIKT NA NOC NIE ZAMYKA. Są po prostu płoty i bramy, przy których strażnicy widzą czy ktoś nie wchodzi np. z psem (jeśli jest to zabronione), wjeżdża na rowerze, skuterze, motocyklu, konno (jeśli jest to zabronione), wchodzi z rzeczami które mogłyby służyć do nielegalnego handlu, kradnie kwiaty itd. itp.
    • leo.17 Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to p... 05.02.13, 17:38
      Pomysł na Plac Grzybowski był ciekawy i innowacyjny:)
      niestety, zimą plac wygląda niezbyt zachęcająco..
      • s.fug Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to 06.02.13, 20:26
        Hmm... Mi się zdawało, że "ciekawy i innowacyjny" pomysł na ten plac to miała Joanna Rajkowska...
    • robert_wwa Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to 05.02.13, 18:26
      Ja tam słysząc "rewitalizacja" zazwyczaj mam skojarzenie z"nareszcie". Ciarki? Kwestia czego kto oczekuje bałaganu i zadrzewienia czy historycznego ogrodu? Plac Grzybowski został źle wykonany i jest źle pilnowany więc to zła rewitalizacja ale sam zamysł już nie. Jak najbardziej tak dla placu miejskiego. Niemniej to nie zmienia mojej opinii, że jest lepiej. Nie jest super ale jak można nie zaliczyć na plus odnowienia dworców? Lepsze było to co było? To nie dziwię się, że ktoś jest przeciw rewitalizacji bo jest za szeroko pojętym bałaganem i brudem. Chyba, że dworce ot tak się tam wpisały.
    • Gość: wawx73 Plac Grzybowski jest ok IP: *.dynamic.chello.pl 05.02.13, 18:42
      O co chodzi autorowi z Placem Grzybowskim? Przed remontem wieczorami można tam było spotkać oddających mocz pijaczków i psie kupy - wiem co mówię bo mieszkałem w bloku obok.

      Pobliska restauracja Menora upadła z powodu braku klientów. Otworzyły się za to kolejne knajpy, również żydowskie, w bezpośredniej okolicy. W biurowcach w centrum wwy powierzchnia biurowa jest po kilkaset zł za metr kwadratowy, lokale użytkowe pod sklepy są wyceniane jeszcze drożej. Te ceny dyktuje rynek, a nie bufetowa. Na Grzybowskiej 8 jest Biedronka z niskimi cenami, więc jednak jak się chce, to można otworzyć sklep z niskimi cenami nawet w centrum. Co to zresztą ma wspólnego z rewitalizacją Pl Grzybowskiego?
    • d.j.windowsmediaplayer Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to p... 05.02.13, 19:23
      Co za kraj. Jeśli ktoś wyremontuje Polakowi za darmo mieszkanie, to i tak będzie się wieszać na mim psy za to, że jest skąpy bo powinien był dołożyć 50 tysięcy do ręki. Ale tak na prawdę Polacy chcą żeby wokół był syf i dziadostwo, bo dzięki temu czują się ofiarami złych rządzących nimi ludźmi, za co należeć ma się im współczucie całego świata.
      • melter Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to 06.02.13, 11:28
        Otoz to! Zgadzam sie calkowicie z ta teza. A autor artykulu niestety (... znaczy sie, gada) jak potluczony. Najlepiej by bylo w niego zeby w centrum miasta rosly nieuporzadkowane krzaki gdzie noca mogliby siedziec niczym nieniepokojeni pijaczkowie, z widokiem na GS albo tani 'Bar kebab u Jadzi'. To jest MIASTO, nie wies tudziez miasteczko (z ktorego byc moze protestujacy przyjechali). To ma jakos wygladac i koniec.
    • boruta_wwa Re: Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to 05.02.13, 20:14
      strach się bać w tej naszej Warszawie
      :-(

      B.
    • Gość: franek H.G.W. i bufet do "rewitalizacji".już!!!!!! IP: 31.179.100.* 05.02.13, 22:19
      najlepiej poprzez wycinkę i wyburzenie!
    • Gość: urbanista zasady kształtowania przestrzeni publicznej IP: *.dynamic.chello.pl 05.02.13, 23:38
      ZASADY KSZTAŁTOWANIA I UŻYTKOWANIA PRZESTRZENI PUBLICZNEJ MIAST [sformułowane w Karcie Przestrzeni Publicznej przyjętej przez III. Kongres Urbanistyki Polskiej we wrzesniu 2009 r.; więcej - www.tup.org.pl]
      ▪ Maksymalizacja wartości miasta i jego nieruchomości poprzez kreowanie wysokiej jakości przestrzeni publicznych.
      ▪ Kompleksowe planowanie miejscowe oraz projektowanie urbanistyczne przestrzeni publicznych w oparciu o wyniki konkursów urbanistycznych i architektonicznych.
      ▪ Społeczna partycypacja w tworzeniu narzędzi kształtowania i gospodarowania przestrzenią publiczną, z aktywnym udziałem lokalnych społeczności w procesie sporządzania dokumentów planistycznych.
      ▪ Ochrona dziedzictwa kulturowego oraz specyfiki lokalnej jako szczególnych wartości przestrzeni publicznych.
      ▪ Równowaga w tworzeniu nowej przestrzeni publicznej w stosunku do rewitalizowanej przestrzeni historycznej.
      ▪ Sprawiedliwy dostęp do przestrzeni publicznych i minimalizacja konfliktów przy ich tworzeniu oraz użytkowaniu.
      ▪ Kształtowanie przestrzeni publicznych integrujących grupy społeczne z szacunkiem dla ich różnych potrzeb i systemów wartości.
      ▪ Aktywne użytkowanie przestrzeni publicznych i ich wykorzystywanie do organizowania wydarzeń lokalnych.
      • Gość: meszige to są jakieś zasady? IP: *.xdsl.centertel.pl 06.02.13, 13:48
        To urzędniczy bełkot. Każda z tych zasad zawiera tylko jedną treść : "żeby było dobrze".

        Cała ta pseudonaka (urbanistyka) jest taka. A jej prominenci mimo, że mają pełnię władzy bo siedzą na urzędach, w ciałach przedstawicielskich i w sadach konkursowych oraz to oni i tylko oni mają prawo cokolwiek zaprojektować... otóż owi mądrale kiedy mają sie wypowiadać na temat skutków swojej (lub kolegów) działalności widzą nieodmiennie chaos i tylko chaos. I bredzą o jakimś nieosiągalnym "ładzie przestrzennym" ktory ma "zaspakajać wszystkie ludzkie potrzeby" (całkiem jak komunizm). I jak komunizm miał (lub faszyzm) stworzyc nowy typ społeczeństwa i człowieka tak urbanistyka od dziesiącioleci swego istnienia obiecuje zmiane stosunków międzyludzkich przy pomocy nowego miasta. Ci jak wiadomo nigdy i nigdzie się ani triochę nie udało a nawet wręcz przeciwnie - między innymi takim zabiegiem uszczęśliwiającym miały być blokowiska nie wymyślone wcale przez totalitarnych politykow tylko przez architektow, ojców nowoczesności.

        Tymczasem miasto i to co się w nim dzieje jest odbiciem stanu umyslowego jego mieszkańcow i nic ponadto. jak ten stan jest taki sobie, to i miasto jest takie sobie i rewitalizacje takie sobie.

        Wszystko jednak wskazuje na to, ze gdyby rządził rynek to by było nieco bardziej z sensem niż kiedy rządzą urbaniści. Bo jak widać i rozsądku im brakuje i wstydu. No i nimi to już tylko rynek rządzi czyli zachłanność na szmal. Jak trzeba, to wszystko uzasadnią zgodnie z "zasadami" . jak Kali ukraść krowę, to jest ład przestrzenny.
        • Gość: ja Re: to są jakieś zasady? IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.13, 15:44
          Urbanistyka to pseudonauka tylko w takich krajach bananowych jak Polska.

          A dalej pieprzysz jak potłuczony, jakbyś był developerem byle więcej wcisnąć na metr kwadratowy.
          • Gość: mszg Re: to są jakieś zasady? IP: *.xdsl.centertel.pl 06.02.13, 17:09
            Miasto rozwija się dzięki pieniądzom inwestorow. I dzięki pieniądzom konsumentow. Tylko Kościół obchodzi sie bez pieniędzy i nie poświęca swej energii dla ich pozyskiwania.

            Ciekawe jakich odkryć (u nas i gdzie indziej) ta "nauka" dokonała. Co też w ramach tej nauki było badane, jakimi metodami, jakie teorie ta "nauka" opracowała i w odniesieniu do czego? Wiesz coś o tym? To raczej taka szczęśliwa "nauka" ktora już wie wszystko bez badań, czysta mądrość reprezentowana przez swoich kaplanów.
            " Maksymalizacja wartości miasta i jego nieruchomości poprzez kreowanie wysokiej jakości przestrzeni publicznych"
        • Gość: urbanista są !!! IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.13, 19:26
          ... a poza tym: "Art. 2. (ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym) Ilekroc w ustawie jest mowa o: "ładzie przestrzennym" - naley przez to rozumiec takie ukształtowanie przestrzeni, które tworzy harmonijną całość oraz uwzglednia w uporzadkowanych relacjach wszelkie uwarunkowania i wymagania funkcjonalne, społeczno-gospodarcze, środowiskowe,
          kulturowe oraz kompozycyjno-estetyczne".
          Nic tu nie ma o tym, żeby ład przestrzenny miał "zaspakajać wszystie ludzkie potrzeby" ! Trzeba choć trochę znać problem, o którym się publicznie zabiera głos.
          Urbanisci nigdy nie rządzili (za komuny też nie !) ani nie rządzą - rządą politycy, także na poziomie lokalnym, których wybierają także tacy znawcy wszystkiego jak meszige i te wyborcze decyzje są odbiciem stanu umysłowego wyborców, a stan umysłu polityków i ich decyzje przestrzenne, a także decyzje personalne (np. co do zatrudniania urzędników, którzy z kolei "urzadzają" decyzjami administracyjnymi - zwykle bez udziału urbanistów - przestrzenie publiczne, ze skutkiem opisanym w komentowanym w tym wątku artykule) jest tych wyborczych decyzji konsekwencją.
          Zresztą, po co ja to piszę - meszige i tak wie lepiej...
          • s.fug Re: są !!! 06.02.13, 20:38
            ...czyli stan naszego miasta i jego przestrzeni publicznych jest odbiciem stanu umysłu meszige.
            Niestety.
          • Gość: msg harmonijna całość IP: *.xdsl.centertel.pl 07.02.13, 16:39
            Nie mogę znaleźć sarpowskiej definicji w stosie paierów, ale jutro znajdę. Tam jest dopiero zabawnie. Ale nawet definicja z ustawy jest takim samym "pierdu pierdu, ma byc dobrze".

            Co to znaczy harmonijna całość? Jest może jakas definicja harmonijnej całości? czy to tylko postulat, ze ma byc dobrze?
            "uwzglednia w uporzadkowanych relacjach" - to cos znaczy poza ple ple? I dalej to samo. Przepis na cokolwiek, zawsze słuszny: należy zastosować odpowiednie składniki najlepszej jakości i w harmoijnych proporcjach połączyć je mieszając we właściwy sposób aby uzyskać zadawalającą całość uwzgledniającą wszelkie uwarunkowania" . To że mamy w prawie co krok tego rodzaju "definicje" znaczy tyle, ze ktoś odpowiedzialny za realizowanie tego prawa może działać "po uważaniu". Np realizować "wartośći chrześcijańskie".
            Nie rządzą urbaniśći? Jeden był nawet przez cztery lata przewodniczącym sejmowej komisji spraw zagranicznych. Znam też jednego wojewodę, na pęczki urzędników od nadzoru budowlanego, każdy kto od dawna kończyl architekturę jest również urbanistą, czyż nie? No i bez podpisu takiego "urbanisty" nic nie może być zbudowane. Pokaż mi jakikolwiek projekt w Polsce nie sygnowaną przez mgr inż. arch., jakiś plan zagospodarowania, cokolwiek. Tysiące architektów urzędują w gminach i stęplują, wydają wz, projektują. I jęczą, że chaos. Sicut erat in principio.... No i zwalają na tych, ktorzy nic nie mogą bo przecież nie mają uprawnień projektowych, więc nawet jakby bardzo chcieli to im prawo zabrania, muszą zatrudnić "urbanistę". Wg "urbanistów" winni są jacyś urzędnicy (często oni sami), samorządy (w których "ubanistów" na pęczki, na tuziny, na mendle i na grossy), wyborcy są winni, a nawet jakiś jurodiwyj unt gans meszige jest winien, tylko nie ci, których monopol, pozycja zawodowa i wpływ na stan rzeczy jest gwarantowany przez prawo, strzeżony przez kilka wpływowych organizacji które tworzą. Co krok możemy podziwiać ich dzieła i podziwiać ich majątki, ale oni bidulki nie mają na nic wpływu.
            -------
            Jeżeli nie można stworzyc sensownej definicji "ładu przestzrennego", a jak widać nie można, to chociaż przy pomocy paluszka ów ład pokaż. "Ło tu, tu ład jak sqrvissin, i tu, i jeszcze tam. Do Nowolipek, bo dalej w stronę Dzielnej to już chaos, granica pomiedzy ładem i chaosem przebiega dokładnie po osi ulicy Nowolipki" No i zeby było przyjemniej, to ze sto takich przykładów. No i żeby te przykłady jeden warunek spelniały zawsze: każden jeden "urbanista" jak ten przykład zobaczy i granicę ladu wyznaczoną to powie " No tak, zgodnie z naszą, urbanmistow wiedzą, ponad wszelką wątpliwość tu ład, a tam chaos się zaczyna". Ale daremne prośby moje i błagania,bo co ktoś (z odpowiednimi uprawnieniami zawodowymi oczywizda) nazwie ładem, to zaraz sie pojawia jakiś inny utytułowany i nosem kręci. Co który nazwie coś "prawodłowo zaprojektowanym", "świetną architekturą", "doskonałym ukladem przestrzenno - urbanistycznym" etc to w tej samej chwili się okazuje w opinii innych że to kicz, naruszenie podstawowych reguł i wyraz nieuctwa i bezguścia. Co oczywiśćie nie przeszkadza im wszystkicm i każdemu z osobna twierdzić, ze są, jasne że są, żelazne reguły, wręcz kanony, których oni z wysokości swych katedr nauczają młodzież.
            Czemu nie ma jakiegoś Neuferta od projektowania "ładu przestrzennego"? Bo coś takiego jak ów "ład" istnieje tak samo jak istnieją platońskie hipostazy. Wszyscy wiemy co to DOBRO,MIŁOŚĆ,CZAS,PRAWDA itp. Ale jak trzeba się wytłumaczyć to sie zaczynają schody.

            Ave Caesar Imperator!
            • s.fug Re: harmonijna całość 07.02.13, 23:12
              Tak czytam, msg, i dochodzę do wniosku, że nie miałeś do czynienia ani z architekturą, ani urbanistyką. Bo musiałbyś wiedzieć, że to są dwie różne dziedziny, i nie można postawić znaku równości między urbanistą i architektem. Zajmują się innymi sprawami, mają inne podejście. Mocno upraszczając: architekta uczą na studiach, jak zaprojektować budynek, względnie ich zespół, urbanistę - jak rozplanować miasto, dzielnicę, duże osiedle. Inna skala, szczegółowość, problemy do rozwiązania. Dokładniej tego nie wytłumaczę, bo sam nie jestem ani jednym, ani drugim...

              Pytasz co to jest ład przestrzenny, harmonijna całość?
              Dorzucę do kompletu jeszcze jedno pytanie: co to jest piękno?
              I co, oczekujesz prostej, zwięzłej odpowiedzi?
              Otóż... mogę Ci jej udzielić. Tylko inna sprawa, co z tego zrozumiesz.
              Uważaj:
              Piękno, harmonia, ład - to jest Reguła. Wielka Reguła. Początek i Koniec.
              A dokładniej - my, ludzie, używamy tych słów na określenie rzeczy, będących odwzorowaniem Reguły.
              Rozpoznajemy je, bo nasze umysły też są ukształtowane zgodnie z Regułą. Nie musimy rozumieć, znać teorii. Patrzymy na piękną rzecz - a więc dokładnie odwzorowującą Regułę, doskonałą - i między jej wzorem a wzorem w naszym umyśle zachodzi interferencja, wywołująca pozytywne odczucie, które nazywamy przyjemnością z obcowania z pięknem. Tylko nie można tej naturalnej reakcji tłumić, przywalić stosem stereotypów, narzuconych poglądów, teorii...
              Nie wiem, czy Ci się rozjaśniło...
            • Gość: urbanista kto nie może zdefiniować IP: *.dynamic.chello.pl 07.02.13, 23:35

              ten nie może... Trudno oczekiwać tego od msg, bo najwyraźniej ma nawet z czytanie klopoty...
              Oto fragment z "Koncepcji Przestrzennego Zagospodarowania Kraju 2030" przyjętej niedawno przez Rząd i Sejm, dotyczący opisu Celu 6. "Przywrócenie i utrwalenie ładu przestrzennego":
              "Pojęcie ładu przestrzennego funkcjonujące w tym systemie, związane z zagospodarowaniem przestrzennym, wyraża dążenie do harmonii, uporządkowania, proporcjonalności i zrównoważenia rozwoju środowiska człowieka przy wykorzystaniu zasady „projektowania uniwersalnego” lub „projektowania dla wszystkich”. W hierarchii wartości społecznych ład przestrzenny nabiera rosnącego znaczenia. Staje się bowiem w coraz większym stopniu niezbywalnym elementem jakości życia i środowiska przyrodniczego, a także efektywności gospodarowania. W polityce przestrzennej ład przestrzenny wyraża funkcjonalność, logikę, czytelność i jasność struktur przestrzennych oraz ich zharmonizowanie – tak wzajemne, jak i z przyrodą – oraz wysoką użyteczność i efektywność we wszystkich skalach: od lokalnej do krajowej. Jest to uporządkowana całość, której części poddane są wspólnym regułom gry, a logika jej funkcjonowania, funkcjonalność struktury oraz czytelność przestrzenna tworzą, także w każdym wymiarze terytorialnym, wysokie walory estetyczne i jakość środowiska człowieka."
    • snowbird1 Powiedzmy szczerze 05.02.13, 23:53
      Autor artykulu i wiekszosc warszawiakow
      to mlockarnia, ktora sie po prostu zle
      czuje jak dookola jest elegancko
      • Gość: czerwonykomuch Re: Powiedzmy szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.13, 00:16
        Ty tak na poważnie? Naprawdę? Czy po prostu w dzieciństwie upadłeś na główkę?
        • hektor51 Re: Powiedzmy szczerze 06.02.13, 08:05
          Oj, coś mi się wydaje, że to ty upadłeś na głowę, towarzyszu. To oczywiste, że ludzie u nas nie lubią gdy jest zbyt elegancko. Źle się z tym czują, bo... nie można wyrzucić papierka albo niedojedzonej kanapki byle gdzie, bo psy nie mogą sr... gdzie im się podoba (najlepiej na alejce lub chodniku), bo jest ogrodzenie (padnięci na głowę mówią "metalowy płot) i nie można łazić do i po parku jak wiejska krowa na pastwisku, bo wszędzie kręcą się strażnicy lub ochrona. To swoiste sieroty po komunizmie, kiedy było biednie, siermiężnie, a samo pojęcie estetyzacji budziło zdziwienie. Niestety, taka jest prawda, czerwony komuchu!
          • Gość: czerwonykomuch Re: Powiedzmy szczerze IP: *.dynamic.chello.pl 06.02.13, 09:40
            To, że ty masz takie skłonności, nie znaczy, że inni tak mają. Rzeczywiscie, jakiś tam niewielki procent społeczeństwa zawsze będzie poniżej nawet minimalnego poziomu i, skoro się obracasz w takim towarzystwie, możesz mieć wrażenie, że takie zjawisko jest powszechne.
            A chodzi tylko o to, że miasto to nie eksponat za szybką. Masz ochotę żyć w makiecie?
            • s.fug Re: Powiedzmy szczerze 06.02.13, 20:50
              Hektor, jakim Ty językiem się posługujesz?!
              Estetyzacja?!! Dla mnie to urzędnicza nowomowa. I to groźna. Mnóstwo ciekawych obiektów przestało istnieć w ramach akcji prowadzonych pod taką nazwą.
    • owianka Jak rewitalizacją zabić życie? W Warszawie to p... 06.02.13, 11:10
      Bardzo bym chciała zobaczyć te buldożery z 1857 r.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka