vampi_r
02.10.04, 16:48
Źródło: Stowarzyszenie Zielone Mazowsze
Jednym z argumentów za budową autostrad jest zwiększający się tranzytowy
transport towarowy. Tymczasem wcale nie musi się on odbywać po drogach. Z
uwagi na mniejsze opory toczenia koła po szynie niż po asfalcie, do
przewiezienia tego samego ładunku koleją zużywa się prawie 9 razy mniej
energii niż ciężarówkami. Wiąże się to także ze znacznie mniejszymi kosztami
oraz mniejszym zanieczyszczeniem powietrza, hałasem, wypadkami. Transport
samochodowy ma jednak tę przewagę, że nie jest uzależniony od systemu torów i
może odbywać się w systemie "od drzwi - do drzwi". Optymalne rozwiązanie
powinno zatem łączyć oba sposoby transportu. Większość drogi towar powinien
odbywać koleją, a później być dostarczony do klienta drogą kołową. Taką ideę
nazywamy transportem kombinowanym.
Transport kombinowany jest realizowany kilkoma metodami:
- transport kontenerów platformami kolejowymi / platformami samochodowymi
- transport naczep samochodowych na wagonach kieszeniowych / na ciągnikach
samochodowych
- transport całych zestawów samochodowych (ciągnik + naczepa) wagonami
niskopodwoziowymi
- transport bimodalny - specjalne naczepy, spełniające wymagania zarówno
naczep drogowych, jak i wagonów kolejowych dowożone są ciągnikami do
terminali, gdzie bardzo sprawnie uzupełniane są wózkami kolejowymi i
formowane w pociąg.
Przeładunek kontenerów lub naczep samochodowych wymaga terminali wyposażonych
w dźwigi lub suwnice. Zestawy samochodowe wjeżdżają na platformy
niskopodwoziowe samodzielnie po rampie. Jednak w tym systemie współczynnik
masy taboru do masy towaru jest najmniej korzystny. Trzeba także wozić
kierowców. Po za tym w Polsce nie ma przygotowanych szlaków (z uwagi na
niskie zawieszenie torowiska muszą być bardzo równe). Transport bimodalny nie
wymaga żadnego sprzętu przeładunkowego i ma najkorzystniejszy współczynnik
masy taboru do masy towaru.
Jest intensywnie rozwijany w Europie Zachodniej, choć wymaga produkcji
specjalnych, wzmocnionych naczep.
Obecnie w Europie, mimo doskonałej sieci autostrad, transport kombinowany
stanowi 10-15% przewozów kolejowych. W Polsce tylko ok. 1%. Przez Alpy
szwajcarskie ciężarówki przewożone są prawie wyłącznie koleją. Transport
kombinowany był jedną z podstawowych kwestii w czasie przyjmowania Austrii do
Unii Europejskiej.
***************************
Mój osobisty komentarz.
Zwróćmy uwage na dane: w UE transport kombinowany stanowi 10-15% przewozów
koleją. Znaczy to, że 10-15% towarów przewożonych koleją to są własnie TIR-y
na torach.
Mnie osobiście jak dotąd, nie udało się uzyskac danych, jaki % ruchu TIR
przewozi się koleją. Stwierdzenie "uzyskać danych" oznacza, że nie znalazłem
źródła, na które mógłbym się powołać.
Jednak stwierdzam, że te procebtowe wartości, które podał Yasioo (powyżej 80%
tuchu TIR w UE to transport kombinowany) są mi znane i całkowicie prawdziwe.
Około 3 lat temu uczęszczałem na półroczne studia podyplomowe na Politechnice
Warszawskiej na wydziele Transportu. Studia były organizowanie i ołacane
przez PKP.
Jednym z wykładów był właśnie transport kombinowany. Procentowy udział TIR
przewożonych koleją w UE, podawany przez wykładowcę, był zblizony do liczb,
które podał Yasioo. Z wykładów dowiedziałem się tez, że Unia Europejska chce
w najbliższych latach doprowadzić do niemal całkowitego zaniku ruchu
dalekobieżnych TIR po drogach kołowych. Ma się to odbywać poprzez system
dopłat i zachęt. Po prostu bardziej powinno się opłacać przewoźnikom
prowadzić transport koleją, niż drogami samochodowymi. Państwa UE są nawet
zobowiązane dopłacac do takiego transportu, jeśliby okazało się, że zyski z
prowadzenia transportu kombinowanego nie pokrywają kosztów. W ogólnym efekcie
Panstwom UE opłaca się finansować transport kolejowy - chodzi o niższe koszty
utrzymania dróg, zabezpieczeń, usuwania skutków wypadków spowodowanych przez
TIR-y (odszkodowań i rent), usuwania skutków zanieczyszczenia środowiska, itp.
Polska jako członek UE, będzie MUSIAŁA uczestniczyć w programie rozwijania
transportu kombinowanego. Poszukam dalej informacji o modernizacji tras
kolejowych, jakie są prowadzone od jakiegoś czasu w Polsce, z mysla własnie o
transporcie TIR.
Uwaga: prowadzenie nawet 100% ruchu TIR koleją, nie oznacza, że TIR-y znikną
z dróg. Od stacji przeładunkowych, do miejsc docelowych TIR-y muszą dojechać
na własnych kołach. Nieraz taka trasa może wyniesc kilkaset km., bo tory nie
wszędzie dochodzą. To chyba oczywiste.