Szklanka wody.....

23.06.02, 22:10
Ostatnio bylam swiadkiem nastepujacej sytuacji:
Godziny wieczorne, po 22.00, kiedy normalne sklepy sa pozamykane.
Kupowalam sobie cole w przejsciu podziemnym na Centralnym. Panienka obslugujaca
nalewala mi cole, a do mnie podszedl chlopak, normalnie ubrany, nie zaden lump
czy menel. Byl na kacu, to jedno bylo widac. Podszedl do mnie i poprosil o
jakies pieniadze. Poniewaz z zasady odmawiam, odmowilam i jemu, mowiac niestety
ze nie dam.
Chlopak wjal z kieszeni jakies drobniaki, grosiki, przeliczyl, i spytal sie
panienki obslugujacej ile kosztuje najtanszy napoj. Odpowiedziala ze 2 zl.
Chlopak przeliczyl jeszcze raz grosiki, widac bylo ze ma za malo. Zrezygnowany
w koncu poprosil panienke, czy moglaby mu dac szklanke wody.
Odpowiedziala: Nie, bo mnie szef nie pozwala.
Mnie zamurowalo na taka odpowiedz. Automatycznie spytalam sie chlopaka ile mu
brakuje i dalam mu te pieniadze. Chlopak kupil sok. NIe czekalm ani na
dziekuje, ani na nic, bo nie moglam uwierzyc ze szklanka wody tak duzo
kosztuje!!!!!


    • Gość: Mar Re: Szklanka wody..... IP: *.skorosze.2a.pl 23.06.02, 22:59
      W toalecie można się napić wody z kranu za darmo. Ze studni oligoceńskiej też.
      • Gość: _ynka Re: Szklanka wody..... IP: *.acn.waw.pl 23.06.02, 23:04
        może początkujący (w dworcowym życiu) był ten wysuszony chłopak i nie wpadło mu
        do głowy, żeby się w toalecie napić?...
        • hoop1 Re: Szklanka wody..... 23.06.02, 23:26
          toaleta 1zl...
          studnia oligocenska: wyschniesz na wior zanim znajdziesz......
      • tassman Szklanka wody.....dla Mara 24.06.02, 07:55
        Gość portalu: Mar

        > W toalecie można się napić wody z kranu za darmo. Ze studni oligoceńskiej też.

        **********************
        Mar,

        Nie czytałes że koles był na kacu. Wymagasz logicznego myslenia od kolesia który
        w tym momencie poszukiwał na gwałt płynu który niechybnie ratował mu zycie. A ty
        mu kazdesz robic poszukiwania ujecia wody oligocenskiej albo kibli.
        Widac Mar żeś nigdy na kaczorze nie był......

        tassman:)

        • Gość: Mar Re: Szklanka wody.....dla Mara IP: *.skorosze.2a.pl 24.06.02, 11:46
          tassman napisał(a):


          >
          > Nie czytałes że koles był na kacu. Wymagasz logicznego myslenia od kolesia któr
          > y
          > w tym momencie poszukiwał na gwałt płynu który niechybnie ratował mu zycie. A t
          > y
          > mu kazdesz robic poszukiwania ujecia wody oligocenskiej albo kibli.
          > Widac Mar żeś nigdy na kaczorze nie był......

          Jak by mu się zachciało SIKAĆ, a nie PIĆ to też by nie myślał logicznie tylko
          odlał sie w bramie albo na przystanku...
          • sloggi Szklanki wody i chleba się nikomu nie odmawia 24.06.02, 14:20
            No, ale trzeba mieć jakiekolwiek wychowanie !
            • Gość: Mar Re: Szklanki wody i chleba się nikomu nie odmawia IP: *.skorosze.2a.pl 24.06.02, 16:49
              sloggi napisał(a):

              > No, ale trzeba mieć jakiekolwiek wychowanie !

              Nie tyle jakiekolwiek wychowanie, co miękkie serce lub w najlepszym razie mocno
              wykształcone poczucie misji niesienia pomocy. JAKIEKOLWIEK WYCHOWANIE potrzebne
              jest aby nie kpić sobie z symboli narodowych i religijnych, które znaczą bardzo
              wiele dla społeczeństwa, w którym się mieszka, i w którym należy się do
              MNIEJSZOŚCI.... pod różnymi zresztą względami....
              • sloggi Re: Szklanki wody i chleba się nikomu nie odmawia 24.06.02, 17:21
                W dodatku nie należy wypierać się tych różnych względów.
                • Gość: Mar Re: Szklanki wody i chleba się nikomu nie odmawia IP: *.skorosze.2a.pl 24.06.02, 17:25
                  sloggi napisał(a):

                  > W dodatku nie należy wypierać się tych różnych względów.

                  A kto się wypiera - ja tylko na ten temat nie piszę zbyt czesto... Mnie chodzi o
                  inne względy, a nie te które Kolega ma na myśli.
    • rembik_ Re: Szklanka wody..... 24.06.02, 10:22
      A ja czasem daję szmal potrzebującym... Jak widze że "normalny" gośc potrzebuje
      jakiś grosz to daję. Pozatym bardzo "ruszają mnie" staruszki które nie maja
      szmalu, jak widze to az mi się serce kraje - ostatnio (w zeszły weekend)
      siedziała taka biedna staruszka pod domami centrum i sprzedawała chusteczki
      higieniczne... tak mi się jej żal zrobiło że aż nie wiem.... miała chyba z 7
      czy 8 paczek - kupiłem wszystkie za 50 zł....

      pozatym zwykle daję jeszcze ludzia co żebraja "na psy" - strasznie mi żal
      zwierząt...

      pozdrawiam
      • Gość: coTy Re: Szklanka wody..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.02, 14:04
        z tym żebractwem to są straszne schody:
        żebracy robią ze mnie zwierzę:
        jak nie dam - czuję się jak świnia
        jak dam - czuję się jak jeleń

        ale w skórze jelenia trochę (tylko trochę) lepiej
        • jhbsk Re: Szklanka wody..... 24.06.02, 14:09
          Ja nie daję pieniędzy i nie czuję się jak świnia. Niejednokronie natomiast
          zdarzyło mi się kupić coś do jedzenia proszącemu.
          • Gość: coTy Re: Szklanka wody..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.02, 14:13
            jhbsk napisał(a):

            > Ja nie daję pieniędzy i nie czuję się jak świnia. Niejednokronie natomiast
            > zdarzyło mi się kupić coś do jedzenia proszącemu.


            dwa razy mi się zdarzyło kupić żebrzącemu dzieciakowi jedzenie (dobre: jogurt,
            słodka bułka) i więcej nie będę próbować, bo obdarowani byli bardzo wyraźnie z
            tego niezadowoleni

            • jhbsk Re: Szklanka wody..... 24.06.02, 14:18
              Nie dawałam jedzenia żebrzącym tylko kupowałam proszącemu o to (np. hot-doga,
              drożdzówkę). I zawsze usłyszałam dziękuję, miłego dnia.
              • Gość: coTy Re: Szklanka wody..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.02, 14:54
                u mnie było tak: podchodziło dziecko i prosiło: jestem głodny, daj pieniądze
                to zabierałam do sklepu i kupowałam jedzenie

                po prostu zdecydowanie wolało pieniądze
                • Gość: zet Re: Szklanka wody..... IP: 195.187.84.* 24.06.02, 15:08
                  Parę razy dałam żebrakowi/ćpunowi kanapkę. Reakcje były różne - kilku uprzejmie
                  podziękowało, kilku spojrzało się tylko na mnie jak na jelenia i poszło dalej
                  sępić. Zdarzyło mi się też dorzucić komuś parę groszy do browaru albo
                  papierosów - ale nie wszystkim - 100% żulom nie daję.
        • e._ Re: Szklanka wody..... 24.06.02, 21:08
          Gość portalu: coTy napisał(a):

          > z tym żebractwem to są straszne schody:
          > żebracy robią ze mnie zwierzę:
          > jak nie dam - czuję się jak świnia
          > jak dam - czuję się jak jeleń
          >
          > ale w skórze jelenia trochę (tylko trochę) lepiej


          Poradzę Ci mój sposób: znajdź sobie jakąś solidną, wiarygodną fundację i pomagaj
          za jej pośrednictewm. A nachalnym na ulicy mów na przykład tak, jak ja mówię:
          Proszę się zgłosić do fundacji Pomoc Maltańska na Saskiej Kępie, ulica Aldony,
          oni tam mają wielkie możliwosci.

          I odchodzę nie czujac się ani jak świnia, ani jak jeleń tylko jak ktoś, kto
          pomógł potrzebującemu. Podwójnie: raz: oddając fundacji niepotrzebne ubrania,
          sprzęty, w okresach świątecznych podrzucąjac siaty z zakupami podstawowych
          produktów i słodyczami; dwa: wskazujac mu, gdzie może uzyskać więcej, niż 2 złote.
          • Gość: coTy Re: Szklanka wody..... IP: *.acn.waw.pl 25.06.02, 23:08
            dzięki e. - za podpowiedź - to ma sens :-)))
      • Gość: Pndzelek Re: Szklanka wody..... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.02, 23:34
        Ta babina tam siedzi codziennie. Taki ma zawód.

        Z tego co widzę to ma niezłe przebicie, takie chusteczki w detalu kosztują 0,50
        zł. Nie ma się co rozczulać, bo pewnie nienajgorzej zarabia, jeśli ma
        oczywiście więcej takich klientów jak ty...

        >>>---
    • ksywa Re: Szklanka wody..... 24.06.02, 15:41
      Ostatnio dałam jednemu chłopakowi koło DC 10 zł (chociaż z zasady nie daję
      forsy na ulicy, właśnie zeby nie czuć się jeleniem) bo kompletnie mnie
      zaskoczył. Prosił własnie o to, żeby mu kupic coś taniego do jedzenia! Żadnych
      pieniędzy. Kompletnie mnie zaskoczył, gdzie bym tam chodziła i coś mu kupowała.
      Po fakcie pomyślałam, że to było z jego strony b. sprytne zagranie, ale taki
      spryt też trzeba docenić;-)
      • rezurekcja Pomagac, ale jak? 27.06.02, 10:17
        ksywa napisał(a):

        > zaskoczył. Prosił własnie o to, żeby mu kupic coś taniego do jedzenia! Żadnych
        > pieniędzy. Kompletnie mnie zaskoczył, gdzie bym tam chodziła i coś mu kupowała.

        Ja z zasady nie daje pieniedzy. Kupowalam naatomaist jedzenie. Ale ostatnio nawet nad tym
        zaczynam sie zastanawiac, bo na Centralnym sa juz obywatele, ktorzy maja taki styl zycia : tego
        poprosza o pizze, tamtego o soczek lub herbate... Robi mi sie jakos niesympatycznie, gdy o tym mysle.

        Z drugiej zas strony: zebrak tez chce jesc. I nie przestaje byc czlowiekiem.

        Ze ludzie wola pieniadze.... One tez sa potrzebne, bo chlebem za prad sie nie zaplaci. A dziecko tez
        czasem chce loda lub gume do zucia , nie tylko chleb czy jogurt.

        Doprawdy, trudno byc rozsadnym darczynca. Dlatego rzeczywiscie najrozsadniej wspierac jakas
        fundacje.

        Polecam tez wspolnote "Chleb Zycia" Warszawa Łopuszanska 17, tel. 846 66-44.
        Kieruje nia znana skadinad s. Malgorzata Chmielewska. Nie reklamuja sie, ale potrzeby maja ogromne,
        poniewaz zajmuja sie ludzmi bezdomnymi i ofiarami przemocy w domu. Sa kobiety z malymi dziecmi.
        Polecam tez ksiazke-wywiad z s. Chmielewska, wydana przez Znak w 1999, pt. Wszystko, co
        uczyniliscie...

    • hoop1 Re: Szklanka wody..... 25.06.02, 23:40
      ja normalnie tez nie daje pieniedzy, a juz kompletnie zniechecil mnie to tego
      pewien osobnik nastepujaca sytuacja:
      pewnego dnia kiedy wracalam z zakupow zatrzymal mnie strasznie zaaferowany
      chlopak, mowil, ze rozbil samochod, ze laweciarz chce od niego wiecej pieniedzy
      niz on ma, ze on wezmie nr telefonu ode mnie, i jak tylko bedzie mogl, to
      zwroci mi je....zaaferowany przy tym serio w sposob dajacy niemalze pewnosc ze
      to prawda.....chcial nawet pokazac rozbity samochod, i laweciarza....itd....
      pieniedzy nie dalam, chcial 40 zl, bo sama groszem nie smierdze, w sumie sa
      ludzie ktorych moze i stac na pozyczke 40 zl, ale nie mnie....
      Po dwoch dniach identyczna sytuacja, ten sam chlopak, ta sama sytuacja z
      rozbitym samochodem.....powiedzialam ze nikomu nie dam juz pieniedzy chocby
      prosil nie wiem jak bardzo.....
      i dlatego strasznie mnie ta szklanka wody wytracila z rownowagi, bo tu czlowiek
      chcial konkretna rzecz, nie pieniadze, i w konkretnej sytuacji.....
      A ten cham latajacy po te 40 zl robi wlasnie krzywde tym, co akurat znalezli
      sie w takiej a nie innej sytuacji.....
      bardzo glupia ocena padla, ze chlopak byl na kacu, rownie dobrze mogl byc chory
      i wygladac na takiego na kacu, nie slyszeliscie nigdy o przypadkach kiedy
      czlowiek ktory mial cukrzyce i zaslabl na ulicy, czy tez mial zawal byl
      odbierany jako zwykly zul i nie otrzymywal pomocy......
      a nawet jesli pijak jaki, to i co z tego??? to wy nie znacie sytuacji kraju
      polskiego dotyczacej picia alkoholu?????
      kiedys znalam czlowieka, ktory ogolnie byl odbierany jako swir, przeze mnie
      tez....tak sie ubieral i tak zachowywal, wygladalo to nawet czasem jakby byl
      niebezpieczny.....kiedys wsiadlam do autobusu, i wsiadl wlasnie ten
      facet....rozpoznal mnie i usiadl obok mnie...balam sie w sumie, nie tylko jego
      ale i ogolnego spojrzenia innych ludzi....a facet usiadl obok mnie i zaczal
      normalnie rozmawiac.......
      potem sie dowiedzialam ze w sumie sfiksowal troche kiedy oposcila go zona ktora
      bardzo kochal......stacil bardzo dobra posade, i jedyna jego dzialalnoscia
      zyciowa od tamtego czasu bylo swirowanie i udawanie sfira......to wszystko......
Inne wątki na temat:
Pełna wersja