draconessa
04.07.02, 15:37
Podnosilam sobie wczoraj nastroj na koncercie w ramach Festiwalu
Mozartowskiego. Wszystko niby bylo fajnie, orkiestra grala na przyzwoitym
poziomie, zaczelam sie odstresowywac...Az do momentu nadejscia przerwy miedzy
czesciami koncertu na flet - publicznosc zaczela klaskac. Kochani i najmilsi -
nie jest przyjete aby klaskac miedzy czesciami utworu, naprawde... troche to
wytraca z rytmu i nastroju. Burzliwe owacje ( jesli zasluzone:))) zostawiajmy
na koniec! Secundo: nie wiem, jaki jest sens ciagniecia malych dzieci na
koncert- to chyba troche za dlugo trwa dla maluchow. Obok mnie siedzialy dwa
takie kajtki i bardzo sie chyba nudzily, na krzeselkach wiercily i nawet sobie
z cicha podspiewywaly.... Slodkie, ale tez nieco w sluchaniu muzyki
przeszkadza. Ale coz, moze ze mnie jest juz zgorzkniala stara baba???
PZDR