sierzant.podsiadlik
27.08.05, 00:00
Tia, nie ma jak Enklawa i jej selekcja...Mieszkałam przez rok na Mazowieckiej
12 i wejście do klatki było zaanektowane w weekendy przez czerwony dywanik,
dwa kwiatki w doniczkach i ochroniarzy w gajerkach. Wielokrotnie zdarzało mi
się, że wracając w weekendy do domu, ochroniarze (niezbyt mili) zatrzymywali
mnie w drzwiach kamienicy, pytając, czy ja do klubu i czy mam kartę klubową
(na dresa nie wyglądam, ale super wylansowanie też nie). Po paru uwagach
typu "owszem, do klubu, ale prywatnego", już się przyzwyczaili.