Higiena u lekarza

IP: 62.148.94.* 20.09.02, 15:19
Jako pacjentka też miałam taką przygodę. Zachorowałam w sobotę.
Niepodstęplowana książeczka nie pozwoliła mi na wcześniejszą
wizytę, do której doszło dopiero we wtorek. Miałam blisko 40
stopni, nawet mogłam iść do lekarza w poniedziałek, ale bałam
się, że po 17.00 to ryzykowne. Umówiłam się na 8.00 rano we
wtorek. Wieczorem się wykąpałam, a rano nawet umyłam głowę. O
8.00 byłam już u lekarza. Ten, po przyjęciu "upominków" od
akwizytora, poprosił mnie do pokoju. Zbadał jak należy, wypisał
recepty (bagatelka 250zł jak się okazało w aptece), a potem
spytał mnie czy ja się myję. Odpowiedziałam, że tak, bo nic
innego nie przychodziło mi do głowy. Byłam oszołomiona, dodam,
że ciągle miałam 40 stopniową gorączkę. Zawstydzona opuściłam
gabinet. W domu uświadomiłam sobie, że musiałam się spocić myjąc
głowę, był to dla mnie bardzo duży wysiłek, jak pamiętam. Czy to
niezrozumiałe, że człowiek z tak wysoką temperaturą poci się?
    • Gość: reptile Re: Higiena u lekarza IP: 200.164.56.* 20.09.02, 15:38
      A może sie jednak nie myjesz brudasie, może pan doktor poczuł nieprzyjemną woń
      z... sama wiesz skąd
    • ann.k Re: Higiena u lekarza 20.09.02, 16:27
      a znajoma dentystka mowila, ze bardzo czesto ludzie do niej
      przychodza i nie myja zebow (i bynajmniej nie tylko tuz przed
      wizyta, ale w ogole); ewentualnie myja tuz przed wizyta, ale to
      i tak nie zabije smrodu z kamienia nazebnego;

      lekarze narzekaja, a przeciez my to samo walkowalismy na forum w
      kwestii autobusow
    • Gość: wujek Władek Re: Higiena u lekarza IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 20.09.02, 17:00
      Gość portalu: Małgosia napisał(a):

      > Jako pacjentka też miałam taką przygodę. Zachorowałam w sobotę.
      > Niepodstęplowana książeczka nie pozwoliła mi na wcześniejszą
      > wizytę, do której doszło dopiero we wtorek. Miałam blisko 40
      > stopni, nawet mogłam iść do lekarza w poniedziałek, ale bałam
      > się, że po 17.00 to ryzykowne. Umówiłam się na 8.00 rano we
      > wtorek. Wieczorem się wykąpałam, a rano nawet umyłam głowę. O
      > 8.00 byłam już u lekarza. Ten, po przyjęciu "upominków" od
      > akwizytora, poprosił mnie do pokoju. Zbadał jak należy, wypisał
      > recepty (bagatelka 250zł jak się okazało w aptece), a potem
      > spytał mnie czy ja się myję. Odpowiedziałam, że tak, bo nic
      > innego nie przychodziło mi do głowy. Byłam oszołomiona, dodam,
      > że ciągle miałam 40 stopniową gorączkę. Zawstydzona opuściłam
      > gabinet. W domu uświadomiłam sobie, że musiałam się spocić myjąc
      > głowę, był to dla mnie bardzo duży wysiłek, jak pamiętam. Czy to
      > niezrozumiałe, że człowiek z tak wysoką temperaturą poci się?

      No i co, Małgosiu, w związku z tym? ale płaczem wybuchnęłas jeszcze u niego w
      kanciapie czy dopiero na schodach przychodni?
      nie mogłaś wytrzymac, żeby się tymi spostrzezeniami nie podzielić? trzeba było
      najpierw poględzić narzeczonemu albo lepiej matce (bo ja sie zawsze ma, a
      narzeczonego - nie myjąc się i cuchnąc potem - nie zawsze)! ale będę miał na
      uwadze te głebokie przemyslenia

    • Gość: pio Re: Higiena u lekarza IP: *.acn.pl / 10.132.130.* 21.09.02, 12:10
      Gość portalu: Małgosia napisał(a):

      > Zawstydzona opuściłam
      > gabinet. W domu uświadomiłam sobie, że musiałam się spocić myjąc
      > głowę, był to dla mnie bardzo duży wysiłek, jak pamiętam. Czy to
      > niezrozumiałe, że człowiek z tak wysoką temperaturą poci się?

      Małgosiu, użalasz się nad sobą? Trzeba bylo wcześniej pomyśleć. Zamiast myć tę
      głowę, trzeba bylo umyć resztę i zastosować DEZODORANT. Albo jeszcze lepiej
      ANTYPERSPIRANT. Wiesz co to takiego? To naprawdę działa. To że ktoś się poci,
      jest rzeczą naturalną. Ale nienaturalne jest zmuszanie kogokolwiek do wdychania
      smrodu. Po to jest woda, mydło i dezodoranty, żeby nie dopuszczać do takiej
      sytuacji.
Pełna wersja