Gość: Małgosia
IP: 62.148.94.*
20.09.02, 15:19
Jako pacjentka też miałam taką przygodę. Zachorowałam w sobotę.
Niepodstęplowana książeczka nie pozwoliła mi na wcześniejszą
wizytę, do której doszło dopiero we wtorek. Miałam blisko 40
stopni, nawet mogłam iść do lekarza w poniedziałek, ale bałam
się, że po 17.00 to ryzykowne. Umówiłam się na 8.00 rano we
wtorek. Wieczorem się wykąpałam, a rano nawet umyłam głowę. O
8.00 byłam już u lekarza. Ten, po przyjęciu "upominków" od
akwizytora, poprosił mnie do pokoju. Zbadał jak należy, wypisał
recepty (bagatelka 250zł jak się okazało w aptece), a potem
spytał mnie czy ja się myję. Odpowiedziałam, że tak, bo nic
innego nie przychodziło mi do głowy. Byłam oszołomiona, dodam,
że ciągle miałam 40 stopniową gorączkę. Zawstydzona opuściłam
gabinet. W domu uświadomiłam sobie, że musiałam się spocić myjąc
głowę, był to dla mnie bardzo duży wysiłek, jak pamiętam. Czy to
niezrozumiałe, że człowiek z tak wysoką temperaturą poci się?