Dodaj do ulubionych

Kirowcy MZA

13.01.06, 08:37
Niektórzy z tych Panów chyba nie do końca są świadomi tego na jaki zawód się
zdecydowali i że podejmując się go pracują dla ludzi kupujących bilety,
jeżdżących autobusami, a potocznie zwanych pasażerami. I że to pasażerowie
powinni być dla Nich najważniejsi.
Nie rozumieją, że na widok biegnącego do autobusu człowieka nie zamyka się w
pośpiechu dzrzwi, bo osobnik ten raczej złych zamiarów nie ma. Chce jedynie
dojechać do pracy, wrócić do domu, czasemi mu się śpieszy, czasemi chce po
prostu uniknąć kilkuminutowego stania na mrozie. Niestety nie dla wszystkich
Panów kierowców jest to oczywiste. Lepiej przecież zamknąć drzwi i odjechać,
a KLIENT niech sobie poczeka.
Obserwuj wątek
    • atob Re: Kirowcy MZA 13.01.06, 08:58
      Nie wiem jacy sa kirowcy.Ale kierowcy MZA maja cos takiego ze sa nadzorowani .
      I poprostu maja okreslene limity czasowe. Powiesz ze ze 30 s nikogo nie
      zbawi.Ok ale jezeli na kazdym przystanku kirowca opozni sie o 30 s to na koncu
      trasy bedzie to kilka min.
      Zaplacisz kierowcy premie ktora mu zabiora za te spoznienia?
      • roborobi Re: Kirowcy MZA 13.01.06, 09:12
        atob napisał:
        Zaplacisz kierowcy premie ktora mu zabiora za te spoznienia?

        Kierowcą MZA nie zabierają premii za spóźnienia tylko za przyśpieszenia. Jak
        się spóźni na pętle (kraniec) to traci czas na odpoczynek lub posiłek.
        • Gość: wit. Re: Kirowcy MZA IP: *.aster.pl 13.01.06, 09:19
          I jezdzi z pełnym pęcherzem moczu.Bo jakiemuś zasrańcowi nie chciało śię
          przyjść punktualnie na przystanek na czas odjazdu autobusu czy tramwaju.
          • horpyna4 Re: Kirowcy MZA 13.01.06, 09:58
            Mnie wkurza, jak wysokopodłogowiec staje daleko od krawężnika. Brak
            umiejętności, czy totalne olewanie pasażerów, którzy przecież płacą na pensję
            dla takiego typka?
            • Gość: Gość11 Re: Kirowcy MZA IP: *.crowley.pl 13.01.06, 11:22
              Ułłła - ja też kocham kierowców warszawskich autobusów. Kocham ich odzywki typu
              "Czego?!" (wczoraj do starszego pana, który pytał czy dojedzie na konkretną
              ulicę), kocham ich za palenie papierosów w czasie jazdy (aż żygać się chce w
              zatłoczonym autobusie), za odjeżdzanie sprzed samego nosa na tzw. przystankach z
              dogodnymi przesiadkami (bo nie jest możliwe, aby kierowca poczekał, aż z
              autobusu za nik ludzie się przesiedli, tylko punktem honoru jest ucieczka),
              kocham ich za stawanie drzwiami tuż przy największych kałużach i zwałach śniegu,
              za ten lodowaty powiew gdy w zimie się wsiada do pojazdu (bo po co włączyć
              ogrzewanie?).
              Kochani kierowcy - mam nadzieję, że ktoś kiedyś Was zacznie traktować tak, jak
              Wy nas.
              Pasażerka
              • bullowy Re: Kirowcy MZA 13.01.06, 12:10
                na szczęscie nie wszyscy kierowcy autobusu tacy są!.Wczoraj jechałem
                autobusem,którego kierowca był bardzo porządny.Zatrzymał autobus juz po
                ruszeniu z przystanka i poczekał na kobietę,która nie zdążyła wsiąść.Takie
                ludzkie podejscie jest bardzo zarażliwe, bo widziałem,że ludzie zaczeli się
                uśmiechac i komentowac z sympatią zachowanie Pana Kierowcy.Brawo dla normalnych
                kierowców!
              • Gość: m@niek77 Re: Kirowcy MZA IP: *.chello.pl 14.01.06, 21:03
                Na 100 pieszych na ktorych poczekam jeden przyjdzie i powie dziekuje reszta
                udaje baki ktore wylatuja z tylka tzw cichacze. Dlatego nie czeka sie rowniez
                gdyz jak sie czeka i sie traci czas a potem ucieka przerwa i jak pisza nie zdazy
                sie zalatwic a taka os. wchodzi jak tzw. bzdzina to sie nie czeka no bo po co
                sie czeka jak taki pieszy ktory wsiadzie i stanie sie pasazerem mysli
                sobie:"zdazylem" lecz nie wie ze ktos czekal na niego!!!
          • pompompom Re: Kirowcy MZA 25.01.06, 17:37
            No to ja często mam okazję być tym zasrańcem jak to jesteś uprzejmy określić i
            nie tylko ja. Rzecz dotyczy autobusu 117 z Gocławia do Wilanowa godziny -
            ostatniego autobusu w ciągu dnia. Według rozkładu powinien pojawić się na
            przystanku o 23:21. Nie liczę już ile razy przyjeżdżał o 3-4 minuty za
            wcześnie. Myślałam, że to mój zegarek źle chodzi, ale na kasownikach i
            wyświetlaczu jak wół było 23:18. Nauczona doświadczeniem staram się przychodzić
            na przystanek wcześniej, ale widziałam jak inni biegli ile sił w nogach,
            próbując dogonić znikający autobus. Frajerzy! Uwierzyli w rozkład jazdy i
            punktualność. To są pewnie ci zasrańcy.
            Ps. dopisz jakim autobusem kierujesz (linia i nr boczny). Zapamiętam to sobie
            jak uprzejmie wyrażasz się o pasażerach.
    • sebpl Re: Kierowcy MZA 13.01.06, 12:11
      Zjawisko jest stare jak swiat. Polecam pierwsze opowiadanie "Jesien w Pekinie"
      Borisa Vian :)
    • pam_pa_ram_pam Proponuję sobie policzyć.... 13.01.06, 13:23
      W autobusie jest 60 osób. A może być ich i setka. Do drzwi pędzi jakiś
      spóźnialski. Załóżmy, że kierowca czeka. Traci 10 sekund. Czyli te 50 osób
      traci 600 sekund, inaczej 10 minut. Przez jednego d...pka. 10 sekund na jednym
      orzystanu, 10 na następnym itd itp. Przy okazji - załóżmy, że ten d... pek
      uzyskał swój życiowy cel - kierowca zaczekał, otworzył drzwi, delikwent wsiadł,
      może nawet podziękował. Drzwi się zamykają - a tu w odleghłości 50 metrów
      pojawia się następny pędzący spóźnialski. I co? znowu wszyscy mają czekać?
      • bullowy Re: Proponuję sobie policzyć.... 13.01.06, 14:10
        to jak jesteś taki mądry,to opowiem ci,co mnie się przydażało bardzo
        czesto.Mieszkałem przez kilka lat w Starej Miłosnej (wtedy jeszcze to było pod
        Warszawą)i musiałem wracać wyrabiając sie na styk na ostatni autobus
        tzw.podmiejski,który mnie przewoził przez las do domu.Bardzo często było tak,ze
        kierowca autobusu który mnie dowoził do tego podmiejskiego,zatrzymywał sie po
        fajki,gazete czy co tam jeszcze potrzebowałalbo sie wymieniał z innym
        kierowcą ,co trwało czasem i 10 minut.W wyniku tego, na ten drugi autobus,
        podmiejski zazwyczj sie wyrabialem tak,ze łapałem go na światłach albo jak juz
        ruszał z pod przystanku i wtedy mogłem liczyc tylko na zyczliwośc kierowcy,że
        mi otworzy drzwi.To był ostatni autobus,czyli jeśli kierowca okazał sie
        d.pkiem,to szedłem 6 km przez las.Więc pamparampam sam jestes d.pkiem jak
        piszesz takie głupoty.600 sekund straty do tego sumując,no to prawdziwa
        katastrofa,dobre :))
        • Gość: kixx Re: Proponuję sobie policzyć.... IP: *.acn.waw.pl 13.01.06, 14:19
          podchodzisz bullowy do zagadnienia przez pryzmat wlasnego tylka
          wyobrza sobie,ze kierowca zamiast wychodzic po papierosy ,czy po gazete na
          kazdym przystanku czeka na dobiegajacego pasazera- przez to na paru
          krzyzowaniach lapie go czerwone swiatlo
          spoznienie narasta
          do twojego przesiadkowego autobusu na styk dojezdza za pozno,poniewaz byl
          uprzejmy
          oczywiscie wiem,ze ty pochwalasz uprzejmosc,ale czy po takim notorycznym
          opoznianiu przejazdu nie chcialbys jednak zeby kierowca trzymal sie rozkladu?
          • bullowy Re: Proponuję sobie policzyć.... 13.01.06, 14:32
            ale to była taka pora ok 23,ze nikogo prawie nie było do zabierania na
            przystankach,nie mówiąc o dobiegających...No tak oczywiście,że podchodze do
            zagadnienia przez pryzmat swojego tyłka!,a co uważasz ,ze powinienem przez
            pryzmat Twojego?,bo nie bardzo rozumiem..
            A kierowca ma psi obowiązek byc uprzejmy i życzliwy,bo wozi ludzi a nie śmieci
            • Gość: kixx Re: Proponuję sobie policzyć.... IP: *.acn.waw.pl 13.01.06, 14:47
              no to od poczatku
              autobus nie jest taksowka-jak chcesz dojechac nim na miejsce to ty musisz
              przystosowac do jego rozkladu jazdy-jest to srodek komunikacji zbiorowej i
              jedynym mozliwym postepowaniem kierowcy jest pilnowanie zbiorowego interesu-tzn
              jezdzenie wg rozkladu,a nie zyczen pojedynczych pasazerow
              jesli nie jest spozniony w stosunku do rozkladu ,niech czeka,ale jesli jest
              spozniony to sadze ze jednak zbiorowy interes innych pasazerow rowniez zreszta
              placacych za te usluge jest wazniejszy niz pojedynczego nieszczesnika
              zaczynajacego dwustumetrowy bieg do autobusu odjezdzajacego wlasnie z przystanku
              -natomiast jesli chodzi o dalsze slowa o psim obowiazku to ci sie gosciu cos
              pomylilo,kierowca ma obowiazek i prawo byc uprzejmym ,oraz przestrzegac
              rozkladu jazdy
              ps. psy zatrudnione jako kierowcy moze faktycznie woza nie ludzi tylko smieci-
              ten temat jest ciekawy i jesli moglbys go rozwinac na podstawie wlasnych
              doswiadczen to chetnie poczytam
              • bullowy Re: Proponuję sobie policzyć.... 13.01.06, 15:09
                w zbiorowym interesie jest przede wszystkim to,zeby przed sobą się nie
                zamykać ,byc dla siebie jednak otwartym i uprzejmym i sobie pomagać a nie
                wypinać dupsko i cytowac komunały o przepisach,prawach itd
                • Gość: kixx Re: Proponuję sobie policzyć.... IP: *.acn.waw.pl 13.01.06, 15:21
                  a ty ruszajac w dwustumetrowy bieg do odjezdzajacego autobusu jestes otwartyna
                  potrzeby kierowcy,ktory chce odpoczac na petli,czy innych pasazerow,ktorzy maja
                  przesiadke na styk?
                  caly czas piszesz o prawach wszystkich ,a myslisz tylko o wlasnym interesie

                  • bullowy Re: Proponuję sobie policzyć.... 13.01.06, 15:55
                    naucz sie czytać gościu a potem mi pokaż ,gdzie napisałem,że ruszam w 200
                    metrowy bieg do autobusu.Ja tu pisze że kierowcy autobusu potrafią sie
                    zatrzymac nawet nie na przystanku, aby wziąc swojego kolege i wypuścić tez nie
                    na przystanku tylko tam gdzie koledze bliżej.Mają gdzieś,że pare osób ogryza
                    paznokcie z nerwów, bo się spieszą na parzesiadke na ostatni
                    autobus.Przeszedłbys się pare razy przez las w nocy,bedąc napadany przez
                    wiejsko-dzikie psy to bys skumał,i nie pisał o tylko moim widzimisie,ale o
                    problemie wielu ludzi których to spotyka.
                    • Gość: kixx Re: Proponuję sobie policzyć.... IP: *.acn.waw.pl 13.01.06, 16:10


                      caly swiat przeciwko tobie
                      kierowcy,MZA,psy,ja...
                      a moze nalezalo zwrocic uwage kierowcy,ktory urzadza towarzyskie pogaduszki ?
                      • warzaw_bike_killerz Re: Proponuję sobie policzyć.... 13.01.06, 16:21
                        Przylac mu, przylac! Chyba, ze wliczyl czas swoich pogaduszek, oszczedzajac na
                        dobiegajacych. Co to jest 6 km przez las? Samo zdrowie, kazdy rowerzysta to powie!
                      • bullowy Re: Proponuję sobie policzyć.... 13.01.06, 16:33
                        to cie pociesze :)
                        wcale nie uważam żeby wszystko było przeciwko mnie.generalnie jest ok,ta marna
                        reszta to incydentalne wyjątki którym ja się przeciwstawiam.A nie mam nic do
                        kierowców,mza,psów(posiadam dwa)i ciebie;)spoko i luz
              • pompompom Re: Proponuję sobie policzyć.... 25.01.06, 17:47
                No to jeszcze raz. Z jakiej paki ja mam być na przystanku punktualnie a autobus
                nie. Zawsze o ile to możliwe sprawdzam o której będzie autobus i wychodzę te
                kilka minut wcześniej i co z tego? Autobus albo odjechał za wcześnie albo
                przyjechał spóźniony. Ale to ja mam być korekt. Niby dlaczego?!
                Dlaczego nikt z MZA nie pomyśli o skoordynowaniu przyjazdów i odjazdów
                autobusów z przystanków z tzw. dogodną przesiadką.
    • margala nie wymagajmy zbyt wiele 13.01.06, 13:39

      nie wymagajmy od kierowców, aby wypatrywali w lusterku nadbiegających z oddali
      potencjalnych pasażerów.
      • Gość: 2to Re: nie wymagajmy zbyt wiele IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 14:07
        dlatego obecnie w nowych autobusach będzie montowany radarowy system
        identyfikacji celu "przyjaciel/wróg". eksperymentalnie niektóre pojazdy zostaną
        dodatkowo wyposażone w zsynchronizowane działka i rakiety ziemia-ziemia

        jazda do pracy stanie się dzięki temu bardziej ekscytująca
        • ernollll Re: nie wymagajmy zbyt wiele 13.01.06, 14:50
          nie przesadzajmy, jak widać ,że ktoś biegnie to kierowca może poczekać , nie ma
          się co bawić w durne obliczenia. Jak szukacie takich oszczędności czasowych to
          policzcie ile siedzice za długo w kiblu, jak często rozgadacie się w kiosku czy
          ile razy tracicie w ciągu dnia czas na bardziej bezproduktywnych działaniach
          ludzie opamiętajcie się gdzie wam się tak spieszy ?
          • bullowy Re: nie wymagajmy zbyt wiele 13.01.06, 15:13
            dokładnie!pozdrawiam bardzo serdecznie i gratuluje postawy
          • margala pole widzenia 13.01.06, 16:07
            ernollll napisała:

            > nie przesadzajmy, jak widać ,że ktoś biegnie to kierowca może poczekać , nie
            ma
            > się co bawić w durne obliczenia.

            ale postarajcie się zrozumieć, że nie zawsze w lusterku widać nadbiegającą
            osobę. pole widzenia w lusterku jest ograniczone - co wie każdy kierowca.

            nie interpretujmy zawsze zamykających sie drzwi, kiedy nadbiegamy, jako
            złosliwości kierowcy. on po prosu mógł nas nie widzieć.
    • sebpl Anegdotka 13.01.06, 14:47
      Pamietam jak kierowca kiedys poczekal na dobiegajacego do autobusu na
      Krakowskim Przedmiesciu chlopaka. Skorzystala z tego jeszcze dziewczyna, ktora
      wsiadla innymi drzwiami. Okazalo sie, ze byla to para znanych w na Trakcie
      zlodzei kieszonkowych :)

      P.S. Zlodzieje zostali, w krotkich wojskowych slowach wyproszeni z autobusu.
    • Gość: hans klos Re: Kirowcy MZA IP: *.gum.gov.pl 13.01.06, 15:49
      a co jesli TEN co biegnie i chce zdążyć do pracy to KANAR? trzeba na niego
      czekać? problem nie tu leży - na liniach podmiejskich rozkład jazdy to czysta
      fikcja - żeby zdążyć na swój bus trzeba się spóźnić na poprzedni, a i tak
      przyjedzie w wersji SYBERIAN DeLux, bo w kabinie kierowcy jest ciepło, i to
      wystarczy, więc nie marznie się czekając na przystanku przez 15 minut lecz w
      czasie jazdy przez GODZINE i 15 minut - to dopiero JAZDA. Pozdro dla klubu
      miłośników komunikacji miejskiej (podobno taki istnieje...)
      • bullowy Re: Kirowcy MZA 13.01.06, 15:59
        SYBERIAN DeLuX
        Dobre:-))
      • horpyna4 Re: Kirowcy MZA 14.01.06, 20:05
        A co powiecie o takim zachowaniu: na przystanku mało ludzi, kierowca nie jest
        spóźniony. Ktoś biegnie, kierowca czeka z otwartymi drzwiami. I zamyka drzwi tuż
        przed nosem gościa i z wielką radochą rusza.
        Wprawdzie było to jeszcze za komuny, ale żaden ustrój nie usprawiedliwia takiego
        chamstwa.
        A ostatnio często się zdarza, że kierowca podjeżdża do krawężnika tylko wtedy,
        jak widzi pryzmę śniegu. I staje tuż przy niej przednimi drzwiami, czyli
        celowo, bo dobrze to widzi.
    • Gość: Felicjan Ciotka Wańkowicza IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.01.06, 16:35
      Jest taka anegdotka o ciotce Melchiora Wańkowicza, która przyjechała do niego do
      Warszawy w odwiedziny z jakiejś malutkiej mieściny na krańcu świata. Wańkowicz
      wytłumaczył jej, jak dojść na przystanek tramwajowy i jak dojechać na Plac
      Zamkowy i zabrał się do swoich spraw. Ciotka wyszła. Mija 15 minut, ciotka
      wraca. "Co się stało, ciociu?" - pyta Wańkowicz. - "Czemu ciocia już wróciła?".
      Na to ciotka: "A, bo tramwaj przyjechał, a ja byłam daleko, biegłam, ale
      odjechał, a następny to przecie dopiero jutro". Bo tam u niej pociąg dojeżdżał
      raz dziennie.
      Więc kiedy ktoś biegnie do autobusu albo tramwaju, to ja sobie zawsze tę
      anegdotkę przypominam i myślę: "Pewnie jest z tej wioseczki, z której była
      ciotka Wańkowicza".
      Pozdrowienia
      • Gość: andersena Re: Ciotka Wańkowicza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.06, 20:43
        > Więc kiedy ktoś biegnie do autobusu albo tramwaju, to ja sobie zawsze tę
        > anegdotkę przypominam i myślę: "Pewnie jest z tej wioseczki, z której była
        > ciotka Wańkowicza".

        A może po prostu spieszy się do pracy?
    • umfana Kierowcy MZA 13.01.06, 18:22
      Jak ma czas, humor to czeka a jak ma kaca i pełen pęcherz to zamyka Ci drzwi
      przed nosem! Jasne?
      • sebpl Re: Kierowcy MZA 13.01.06, 20:23
        Kiedyś opisywałem kierowcę z pętli Wilanowska, który wszystkim wsiadajacym
        pierwszymi drzwiami pasażerom mówił: dzień dobry. Przejechałem z nim od pętli
        do pętli i nigdy nie zapomnę, jak dziwnie ludzie reagowali na ten miły
        przyjazny gest ze strony kierowcy.
        Jedna pasażerka aż się wróciła ze srodka autobusu i zapytała "Czy my się
        znamy?" - A to trzeba się znać, żeby się pozdrowić? - odpowiedział pytaniem, na
        pytanie kierowca.
        Przykład tamtego człowieka przypomina mi jak jednym drobnym gestem można komuś
        poprawić humor i przede wszystkim samemu nie być zgorzkniałym.

        P.S. W czasie jednego kursu kierowca powiedział "dzień dobry" ze 134 razy
        (dokladnie nie pamiętam, ale mógłby stawać do rekordu ksiegi Guinessa)
        • Gość: kixx Re: Kierowcy MZA IP: *.acn.waw.pl 13.01.06, 20:47
          ciekawe,czy jeszcze pracuje

          ps.dobrze ze to nie byl maszynista -czasem maja dosyc daleko petle
          • sebpl Re: Kierowcy MZA 13.01.06, 21:01
            Z tego co pamiętam to po kilku miesiącach miał przejść na emeryturę (tekst
            pisałem w grudniu 2004 r.). Warszawiacy na tej lini dobrze go kojarzyli. Stali
            pasażerowie pierwsi go pozdrawiali.
            Bohater artukułu mówił, że nie zawsze był taki uprzejmy. Wcześniej był
            zgorzkniałym cholerykiem. Ta postawa wobec swojej pracy i pasażerów odmieniła
            go i poczuł się szczęśliwy.
            • umfana Re: Kierowcy MZA 13.01.06, 21:03
              W młodości bydle a na starość baranek... etc
            • Gość: kixx Re: Kierowcy MZA IP: *.acn.waw.pl 13.01.06, 21:04
              a moze potem przeszedl na rente
              poczucie bycia szczesliwym moze byc jednym z objawow choroby
    • roborobi Re: Kirowcy MZA 13.01.06, 21:12
      Ciekawy jestem ilu z Was dziękuje kierowcy jak poczeka na takiego klienta,
      który spóźnił się na autobus.
      • Gość: Zyzio Re: Kierowcy MZA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.06, 21:23
        Trza dawać napiwki. To bedom czekać!

        --
        Mów mi Zyzio, mala
      • pompompom Re: Kirowcy MZA 25.01.06, 17:57
        Ja zawsze. I nie mam pretensji jak sama jestem spóźniona, ale wtedy gdy
        przychodzę na przystanek punktualnie a autobus odjeżdża wcześniej. Wtedy się
        wkurzam. Po to są rozkłady jazdy, żeby obie strony ich przestrzegały.
    • Gość: lok Re: Kirowcy MZA IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.01.06, 22:41
      Zaraz zaraz ,,TO NIE AUTOBUS NAM UCIEKA ALE TO MY SIĘ NA NIEGO SPÓŹNIAMY !!!!''
      Kierowca nie ma obowiązku na nas czekać, a wraz z nim zazwyczaj spora ilość
      pasażerów w autobusie, którzy też się spieszą, też mają spotkania, wracają do
      domu itp... kierowca jeżdzi kilka ładnych godzin, nie raz w niekomfortowych
      warunkach (patrz Ikarus) a jest to przecież jego miejsce pracy, i to on
      najlepiej wie czy może na kogoś poczekać czy też nie (patrz spóżnienia,
      wynikające ze złych warunków atmosferycznych, bądź właśnie czekanie na innego
      pasażera...)!!! Natomiast znając ludzi i ich czasami głupie mentalne stany,
      całkowity brak wyobrażni o swoim bezpieczeństwie już nie wspominając, to mam
      wrażenie jakby niekótrzy pasażerwie dopiero co się urodzili, przecież kierowca
      ma ograniczone pole widzenia w lusterku, widzi zaledwie na odległość metra od
      pojazdu w każdą stronę, a jak taki pajac biegnie prostopadle do autobusu to
      niech się nie dziwi , że kierowca zamknął mu drzwi przed nosem...poprostu
      zobaczył go w ostatnim momencie i własnie nacisnął przycisk zamykania, w
      większości przypadków to ewidentna wina pasażerów!!!!!!! Opórcz tego , kupując
      bilet, pasażer decyduje się jednocześnie na warunki i regulamin obowiązujący w
      kominukacji miejskiej a zatem ma świadomość, że istnieje coś takiego jak
      rozkład jazdy do którego się trzeba dostosować a i wynika z niego
      jednoznacznie, że kursów jest co nie miara !!! Inna sprawa to to, że kierowca
      nie odpowiada za tragiczny stan chodników na przystankach na których zbiera się
      notorycznie woda z gór śniegu, który jest oczywiście nie wywożony na czas lub
      wcale a przecież na przystanku stanąć musi, często za innym autobusem, a
      wiadomo, że czas leci... Należy również brać pod uwagę, że my jedziemy tym
      pojazdem ok. 20- 30 min. a kierowca spędza niemal cały dzień i też ma prawo
      mieć dosyć takich sytuacji (korki w miejskiej dźungli,fanaberie pasażerów,
      niekorzystne warunki atmosferyczne wpływające na samopoczucie kierującego itp.)
      dodatkowo w MZA są obecnie braki kierowców, a ci jeźdźący są jak się można
      domyślać nieżle eksploatowani z marne pieniądze... Więc bądżmy bardziej
      wyrozumiali , szanujmy nielekki zawód kierowców autobusów a i bądźmy
      tolarancjni dla innych pasażerów gdy się spóżniamy MKM :]
      • zella_ziege Re: Kirowcy MZA 13.01.06, 23:42
        Strasznie poważne i ponure tu rozważania, wina kierowcy, wina pasażerów...
        A oto taka historyjka z autobusu linii 118, który startował z pętli przy pl.
        Trzech Krzyży i zjeżdzał w dół na Powiśle. Lierowca ruszyl z petli mocno
        spozniony, w autobusie ludzie, ktorzy już sie troszke wyczekali. Autobus
        zatrzymuje sie na pierwszym przystanku, tuz przed skretem w dol - a tu leci,
        leci, biegnie jakis facet, z calych sil, po prostu bieg zycia. Kierowca czeka,
        facet wpada z obłedem w oczach w drzwi - no cóż, 118 jezdzi rzadko.
        Ktos patrzy za okno i krzyczy do zziajanego faceta:
        -Panie, cos panu z kieszeni wypadlo!
        -No, wyskakuj pan! - woła kierowca. Facet wybiega z autobusu, zabiera z
        ziemi "coś" - pęk kluczy. kierowca czeka, facet wraca. W tym momencie ktoś
        znowu:
        -Panie, coś jeszcze leży na chodniku!
        Facet ostatkiem sił wygramala się z autobusu. Zgarnia z chodnika paczkę
        papierosów. Wraca uradowany i woła do kierowcy:
        -No, bez kluczy to bym jeszcze przeżył, ale bez fajek to już nie!
        Cały autobus w śmiech. Nikt się nie złości, że stracił cenne 30 sekund, czy ile
        to tam trwało. Zyskał za to dobry humor na całą drogę.
        Więc, ludzie kochani - wyluzujcie.
      • sebpl Re: Kierowcy MZA 14.01.06, 09:10
        Gość portalu: lok napisał(a):

        > dodatkowo w MZA są obecnie braki kierowców, a ci jeźdźący są jak się można
        > domyślać nieżle eksploatowani z marne pieniądze...

        Momencik, momencik... a od kiedy w MZA są kłopoty z naborem? Kierowca w
        Warszawie zarabia pona 2 tys. złotych i z tego co wiem, jest mnóstwo chętnych.
    • apodemus Polecam spojrzenie z drugiej strony... 14.01.06, 01:12
      ...barykady:
      www.infobus.pl/blog.php?id=163
      • Gość: bzik nie denerwowac kierowców MZA bo Anglia czeka IP: *.chello.pl 14.01.06, 14:46
        musimy o nich dbac bo łapsy chca ich łapac do wozenia Angolii. daja im dobra
        kase. jak nam wyjada to sami bedziemy sie wozic. argument ze przyjda nowi nie
        jest dobry. to ciezka praca. zaczyna sie o 4 rano albo konczy o 24. narazonym
        jest sie na ataki sfrustrowanych pasazerów i kierowców. duzo młodych chłopaków
        rezygnuje bo nie chce im sie pracowac w wigilie gdy rodzina zasiada do wiczerzy
        albo w sylwestra gdy panna ciagnie na bal. ps. oni punktualnie jezdza. kiedys
        to jezdzili jak chcieli. a teraz sa punktualni.
    • Gość: lok Re: Kirowcy MZA IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.01.06, 19:44
      wystarczy się przejechać na petlę i posłuchać narzekań kierowców, jak taki musi
      przyjść do pracy pomimo zwolnienia lekarskiego albo z przekrwionymi oczami, bo
      nawet dobrze nie wypoczął, natomiast kierowca ma, owszem 2 tys zł wynagrodzenia
      ale z jakim starzem kolego... 25 - 30 lat za kółkiem, jakbys chciał wiedzieć to
      świeży, początkujący kierowca np. w MZA ma ok 1,300 zł, to raczej sam przyznasz
      niewiele, a w MZA są owszem kolejki do zdawania na kat. D z tym, że potem
      zaledwie mały odsetek z nich jeździ w MZA, reszta ucieka do innych firm albo na
      zachód... P.S. Ostatnio rozmawiałem nt. zarobków w MZA z jednym kierowcą i
      wyszło na to, że jasne, ma 2500 zł ale na dwa lata przed emeryturą...
    • Gość: m@niek77 Re: Kirowcy MZA IP: *.chello.pl 14.01.06, 20:47
      Jezdze po miescie i widze co sie dzieje. Na ulicy to nie sa pasazerowie tylko
      piesi. Glupi piesi. Lekcewaza zasady ruchu drogowego lamiac przepisy. Jak
      kierowca czy motorniczy widzi jak biegnie do niego pieszy np. na czerwonym, w
      nie dozwolonym miejscu to na takiego ma obowiazek nie czekania. Niech takiemu
      lbowi cos sie stanie a biedny kierowca badz motorniczy bedzie czul sie za
      winnego ze poczekal. Dlatego nie czeka sie na takie osoby. Osoba lamiaca przepis
      jest kandydatem na nastepny autobus badz tramwaj. Piesi chodza na czerwonym
      swietle dlatego bo nic nie jedzie a ostatnio chodza bo nawet juz nie zdaja sobie
      sprawy ze tam jest. Jezdze tramwajem i ja nie moge przejechac na czerwonym
      swietle gdy nie ma pieszych. Moge dostac mandat i kare w postaci zabrania premi.
      A piesi sobie chodza i chodza a jak ja stoje na czerwonym po srodku ulicy to
      piesi sie na mnie patrza i chca zebym powiedzia im gdy maja tez czerwone no
      idzdzie. A wkoncu gdy widza ze ja nie ruszam to oni ida na tym czerwonym.
      Pozatym kierowca autobusu lub motorniczy tramwaju ma waski pas widocznosci wozu
      bo tylko w zdluz a nie w boook:) dlatego jak ktos dobiega z boku to go nie
      widac. Po zatym piesi wsiadaja do autobusow lub do tramwajow po dzwonku a to nie
      przepisowo i kluca sie ze ich przycielo. W metrze tego nie ma dzwik dzwi sie
      zamykaja i nik nie ma pretesji i skarg sie nie pisze. To niech sobie wezmie
      wszysktko kazdy pieszy do serca. Osobiscie moge w puscic pieszego do wozu gdy on
      zlamie przepis biegnac na czerwonym badz w niedozwolonym miejscu tylko w tedy
      gdy kierownik ruchu da mi to na pismie albo pieszy odrazu po takim wycznie
      zamelduje sie u policjanta zglaszajac naruszenie prawa i chcac dobrowonie poddac
      sie mandarowi. Taki mandat to od 50zł w gore. Pozdrowienia :)
    • ardzuna Re: Kirowcy MZA 14.01.06, 21:01
      A najbardziej lubię takich kierowców, którzy za punkt honoru stawiają sobie,
      żeby pasażer nie mógł się przesiąść do jadącego przed nim autobusu. Jak tylko
      widzą, ze ktoś się szykuje do przesiadki, specjalnie bardzo dłuuugo podjeżdża
      na przystanek, zatrzymuje się dwa metry za poprzednim autobusem, odczekuje, i
      kiedy już otworzy drzwi, ten poprzedni akurat zamyka. Ale kiedy nie ma pasażera
      czekającego na przesiadkę, podjeżdża w normalnym tempie i zatrzymuje się tuż za
      poprzednim autobusem. Błe
      • Gość: kixx Re: Kirowcy MZA IP: *.acn.waw.pl 14.01.06, 21:02
        wyznawca teorii spisku?
        bo ze nie chrzescijanin to juz wiem z innego watku
        • ardzuna Re: Kirowcy MZA 14.01.06, 22:20
          Daruj sobie, koteńku.
          • Gość: kixx Re: Kirowcy MZA IP: *.acn.waw.pl 14.01.06, 22:24
            nie wstydz sie,kazdy ma prawo wierzyc w to co chce
            • ardzuna Re: Kirowcy MZA 14.01.06, 22:46
              Nie wygłupiaj się, jesteś śmieszny. Idź leczyć swoje kompleksy gdzie indziej.
              • Gość: kixx Re: Kirowcy MZA IP: *.acn.waw.pl 14.01.06, 22:54
                BUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABU
                HAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHA
                HABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHA
                BUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHABU
                HAHABUHAHABUHAHABUHAHABUHAHA
                moj drogi kociolku
                nie zartuj:))))))))))))))
                • ardzuna Re: Kirowcy MZA 14.01.06, 22:55
                  Żegnam pana.
                  • Gość: kixx Re: Kirowcy MZA IP: *.acn.waw.pl 14.01.06, 22:57
                    prawda zawsze boli
                    wtedy nalezy sie oddalic mowiac "zegnam"
                    te lekcje akurat odrobilas-brawo
                  • Gość: Zyzio Re: Kierowcy (czasami pisani Kirowcy) MZA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.06, 13:23
                    Ardziunio, a nie możesz przechytrzyć szofera i udawać, że Ci nie zależy na
                    przesiadce? Ale się zdziwi, jak przeskoczysz do drugiego autobusu, ehhh!!!

                    --
                    Mów mi Zyzio, mała
                    • ardzuna Re: Kierowcy (czasami pisani Kirowcy) MZA 15.01.06, 13:53
                      Zawsze tak robię, to często jedyny sposób ;-P
    • Gość: m@niek77 Re: Kirowcy MZA IP: *.chello.pl 14.01.06, 21:43
      Ale z regółu ja czekam. Bilety tez sprzedaje bez wzgledu opóznienia czy nie. Ale
      jak pisalem nie czekam na tych co lamia prawo.
    • ciocia_chrum_chrum Re: Kirowcy MZA 15.01.06, 11:21
      Kierowcy MZA pracują ciężko
      Nie wbijaj im szpil, mój drogi koleżko
    • Gość: Rychu Masz problem? Napisz skarge zamiast wyc na forum. IP: *.spray.net.pl 15.01.06, 13:26
      Na drugi raz spisz numer linii, numer wozu, przystanek i godzine. Napisz skarge
      do MZA. Same wycia na forum nic nie dadza - chyba, ze maja poprawic kondycje
      psychiczna, bo to ze kierowca odjechal nie ma dla ciebie znaczenia.
    • metron1 Trzeba zrozumiec kierowców 15.01.06, 17:39
      Wszystkim krytykującym zachowania kierowców proponuję przyjąć się do tej pracy
      Pojezdzic trochę autobusem po Warszawie wziąc odpowiedzialnosc za kilkaset osób
      które tym autobusem jadą Miec presje że za spóznienie mozna dostac po tyłku
      Przecież kierowca nie może w nieskończonosć czekac na spóznialskich pasażerów
      Gdyby na kazdym przystanku czekał to przyjechałby nieziemsko spózniony
      Identyczne sytuacje widzę codziennie w metrze Pociąg podaje sygnał do odjazdu
      drzwi sie zamykają a do pociągu próbują na siłę wedrzeć się nastepni pasażerowie
      Gdy pociąg odjeżdza widzę ich wsciekłe miny i oburzenie "Jak on smiał nie
      poczekać na mnie " A pociąg w szczycie kursuje co 3 minuty
      Ja nie bronię żadnego kierowcy bo wśród nich trafiają się prawdziwe chamy ale
      trzeba zrozumieć ze kierowcy muszą trzymać sie rozkładu
      • marina35 Re: Trzeba zrozumiec kierowców 16.01.06, 23:16
        Uważam,że tytuł adekwatny.
        Miałam sąsiada kirowcę.
        Pił codziennie na umór i taki jeszcze nietrzeźwy szedł do pracy w MZA.
        Jak wiadomo kierowcy zaczynają pracę skoro świt.
        Więc sąsiad kirowca po całej nocy picia szedł,a raczej zataczał się o 4 rano do
        roboty.
        Trwało to długo może nawet do dzisiaj,nie wiem,ale to znaczy,że w MZA chyba nie
        ma alkomatów przed pracą. ;)
        • metron1 Re: Trzeba zrozumiec kierowców 17.01.06, 01:54
          marina35 napisał:

          > Uważam,że tytuł adekwatny.
          > Miałam sąsiada kirowcę.
          > Pił codziennie na umór i taki jeszcze nietrzeźwy szedł do pracy w MZA.
          > Jak wiadomo kierowcy zaczynają pracę skoro świt.
          > Więc sąsiad kirowca po całej nocy picia szedł,a raczej zataczał się o 4 rano do
          > roboty.
          > Trwało to długo może nawet do dzisiaj,nie wiem,ale to znaczy,że w MZA chyba nie
          > ma alkomatów przed pracą. ;)


          A co to ma do rzeczy Chyba nie myslisz że piją wszyscy kierowcy Takie wjyątki
          zdarzają się wszędzie piją lekarze na dyżurze i pielęgniarki I dróżnicy ITD

        • Gość: marek Re: Trzeba zrozumiec kierowców IP: *.pse.pl / 194.92.3.* 17.01.06, 09:37
          Bajki opowiadasz. Na bramie zajezdni każdy kierowca jest sprawdzany. Jeśli
          nietrzeźwy kierowca wyjechałby na miasto i spowodował wypadek to odpowiada
          także dyżurny który pozwolił mu wyjechać z zajezdni. Po to jest min. rezewa w
          zajezdniach by eliminować "wczorajszych" kierowców i motorniczych
          • Gość: zet Re: Trzeba zrozumiec kierowców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.06, 08:01
            a co z kierowcami zmieniającymi sie na mieście ??
            Poza tym ostatnie informacje o nietrzeźwych kierowcach zatrzymanych w Warszawie
            (kierowca autobusu 103 miał 2,5 promila) pokazują, ze jednak nie jest tak
            różowo jak piszesz.
            • Gość: marek Re: Trzeba zrozumiec kierowców IP: *.pse.pl / 194.92.3.* 19.01.06, 14:29
              Wyjątek potwierdza regułę. Nie sądzisz chyba, że takie wypadki sa codziennie?
    • Gość: rudyyy Re: Kirowcy MZA IP: *.gprsbal.plusgsm.pl 17.01.06, 15:27
      Miałem przyjemność pracować w MZA jako kierowca. Bywało że jeździłem przez cały
      miesiąc na jednej brygadzie i na jednej zmianie. Zaobserwowałem pewną
      prawidłowość, a mianowicie 3/4 pasażerów spóźniających się na autobus to te same
      osoby(po prostu taki typ charakteru).
      Żeby podjechać blisko krawężnika całym autobusem na wielu przystankach trzeba
      prawym przednim narożnikiem autobusu wjechać nad chodnik przystanku, i tu
      zaczyna się problem, ludzie na chodniku nie chcą zrobić miejsca dla takiego
      manewru. Skutek;wielu kierowców rezygnuje z takiego manewru i zatrzymuje autobus
      daleko od krewężnika lub trafia lusterkiem (dotyczy niskopodłogowców)kogoś na
      chodniku.
      Kiedyś rano po pierwszych opadach śniegu próbowałem podjechać przegubowym
      Ikarusem pod Belwederską. W autobusie były zajęte prawie wszystkie miejsca
      siedzące, nikt nie stał. Czując że koła napędowe tracą przyczepność i autobus
      jedzie coraz wolniej poprosiłem pasażerów żeby przeszli i stanęli nad osią
      napędową, mając nadzieję na zwiększenie przyczepności. Odpowiedzą było
      oburzenie, (nie do pomyślenia np. w Wałbrzychu gdzie takie prośby zdarzają się
      stosunkowo często) jak śmiem im przeszkadzać w drzemce. Niestety autobus stanął
      i nie pojechał dalej, a pasażerowie musieli iść pieszo z komentarzami że to
      złośliwość kierowcy.
      • Gość: kixx Re: Kirowcy MZA IP: *.acn.waw.pl 17.01.06, 20:41
        bo u nas panie autobusami to sama elyta jezdzi
        holota i plebs jezdzi wlasnymi samochodami
        dzieki temu przecietny samochodziarz moze jeszcze liczyc od czasu do czasu na
        uzyczenie akumulatora do rozruchu,czy pomoc w wypchnieciu z zaspy
      • e-kasia1 Re: Kirowcy MZA 20.01.06, 21:49
        jestem zdania ze kij ma zawsze dwa konce
    • Gość: Zyzio Re: Kierowcy MZA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.01.06, 21:56
      A ja sem słyszał, dzisiaj (ten przecinek to Miodek mi wstawił - łebski gość),
      że kierowcow zatrudniaja - (myslnik prof. M.) na 1/2, lub 3/4 etatu. To jak
      taki szofer ma nie byc zły na swiat, jak selekecja negatywna (tylko nie
      pytajcie co to jest, Miodek mówił, ze zrozumiecie) jak u nauczycieli, wsród
      szoferaków jest. Trza sie wyzyc. I ja goscia rozumiem. Klientom spod Legii nie
      podskoczy, ale zamknac drzwi przed babcia fajna rzecz. Od razu sie humor
      poprawia.

      --
      Mow mi Zyzio, mala
    • Gość: Ta co nie może Re: Psychol ze 186 IP: *.aster.pl / *.aster.pl 26.01.06, 19:12
      Czy zdarzyło się Wam by kierowca zbliżąjący się do przystanka robił głupie
      miny, pełne agresji, jest taki jeden taki ma zryty beret lub walnięty w dekiel.
      Wyprowadza mnie z równowagi i trochę się boje wsiadać, bo on testów
      psychologicznych by nie przeszedł
    • Gość: pasażerka ;))) Re: Kirowcy MZA IP: *.compi.net.pl 27.01.06, 14:22
      Dyskusja bardzo zażatra... ale jak to już stwierdził ktoś przede mną 'każdy kij
      ma dwa końce" są kierowcy i kierowcy ( prawda, są mili i uprzejmi ale są i
      opryskliwi, złośliwi ... ) ale są też pasażerowie i pasażerowie. Tak jak
      wszędzie.
      • Gość: uwzetka Re: Kirowcy MZA IP: *.chello.pl 29.01.06, 16:09
        Codziennie rano idę na przystanek. Autobus wg. rozkładu jest o 7.06, ale ja
        jestem już 7.00. Zawsze przyjeżdza wcześniej. Przyczaiłam się, rozpoznałam i
        wiem. Bieganie z wywalonym jęzorem?? o nie! Mam zasadę za facetami i autobusami
        nie biegam :))
        • Gość: ryś Re: Kirowcy MZA IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.06, 10:42
          nie biegasz za facetami?????
          to pewnie oni biegają za Tobą????
          oby któryś zadyszki nie dostał!!!!!!!!!!!!hahahaha
          • Gość: uwzetka Re: Kirowcy MZA IP: *.chello.pl 01.02.06, 16:39
            no cholera... ani faceci ani auutobusy za mną też nie biegają... czyli taka
            wzajemna tolerancja ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka