sloggi
23.02.06, 09:08
Ratusz zamyka już drugą w tej kadencji samorządu zajezdnię autobusową: 31
marca przestanie działać baza przy Chełmskiej. Miejscy urzędnicy nie wiedzą,
kiedy wystawią ją na sprzedaż. Chętnego na zajezdnię przy Inflanckiej szukali
dwa i pół roku
To już druga w tej kadencji samorządu (po Inflanckiej), a czwarta w ciągu 11
lat baza miejskich autobusów, którą zamyka ratusz. Po 31 marca trzeba będzie
gdzieś upchnąć ok. 180 ikarusów, jelczy, manów i solarisów. Jeszcze zanim
podano datę likwidacji zajezdni przy Chełmskiej, prezes Miejskich Autobusowych
Roman Podsiadły przekonywał "Gazetę", że nie będzie z tym problemu. Najstarsze
wozy trafią na złom, reszta będzie rozparcelowana po pozostałych pięciu
bazach. Np. przy Kleszczowej we Włochach już wygospodarowują dodatkowe
miejsce. Według prezesa Podsiadłego miejskich zajezdni na gwałt budować nie
trzeba, bo coraz więcej autobusów mają w Warszawie prywatni przewoźnicy.
O swój los spokojni są też kierowcy. Zwolnień się nie spodziewają, bo po
emigracji wielu szoferów do pracy w Anglii w MZA zajęcia nie brakuje. Jacek
Chodkowski, który wczoraj woził pasażerów linii 522, teraz do bazy ma dwa
kroki - mieszka przy ul. Gagarina. Już jednak szykuje się do przeprowadzki do
zajezdni na Ostrobramskiej. Zbigniewa Klimczaka (linia 116) MZA kierują z
kolei aż na Redutową na Woli. - Bardzo mi szkoda tej Chełmskiej.
Przepracowałem tu 13 lat - żałuje.
Najpierw supermarket...
Najstarsza i najmniejsza dziś w Warszawie zajezdnia zajmuje cztery hektary w
pobliżu skrzyżowania z Czerniakowską. Od 1960 r., początkowo nocowały w niej
tylko trolejbusy, a w latach 70. pokazowa marka epoki Gierka - berliety. Wtedy
były to obrzeża miasta. Jednak już w 1992 r. narożny fragment zajezdni miasto
wydzierżawiło pod budowę supermarketu austriackiej sieci Billa. Był to
pierwszy supermarket w Warszawie.
Teraz dookoła przybywa inwestycji. Ruch w okolicy zaczął się kilka lat temu.
Po drugiej stronie Chełmskiej powstał biurowiec Agory, wydawcy m.in. "Gazety
Wyborczej". W 2004 r. na tyłach zajezdni zaczęła się budowa biurowca firmy
Polpharma. W tym roku naprzeciwko tego biurowca ma być oddany kompleks dwóch
budynków mieszkaniowych osiedla Bobrowiecka 3 na 570 mieszkań. Tuż obok
zajezdni trwa budowa osiedla Chełmska 9, w którym w dwóch kilkupiętrowych
budynkach znajdzie się ćwierć tysiąca mieszkań. Ceny m kw. na tych osiedlach
wahają się od 4,5 do 6,5 tys. zł.
...a teraz mieszkania?
Czy znajdą się chętni, by kupić samą zajezdnię? Prawie trzy lata temu miasto
zlikwidowało sześciohektarową bazę autobusów przy Inflanckiej. Jednak do
pierwszej licytacji tego terenu nikt się nie zgłosił. Musiałby kupić kota w
worku - grunt bez planu zagospodarowania. Po nieudanym przetargu i krytyce
specjalistów zajmujących się rynkiem nieruchomości ratusz zmienił zasady.
Teren podzielono i przygotowano warunki zabudowy. Efekt? Na licytacji w
grudniu oferenci przebili cenę wywoławczą 51 razy. Pierwszą dwuipółhektarową
działkę przy Inflanckiej ratusz sprzedał za 116 mln zł.
Tyle zaproponowała firma Budimex-Nieruchomości, która dopiero rozgląda się za
architektami, by zaplanowali całą inwestycję. Osiedle Budimeksu rośnie już za
to przy Chełmskiej 9 na rogu z Bobrowiecką na terenie kupionym od Telewizji
Polskiej za nieco ponad 10,6 mln zł (ok. 1,2 tys. zł za m kw.). - Mieszkania
bardzo dobrze się tam sprzedają, ale nie umiem jeszcze powiedzieć, czy
wystartujemy w przetargu na tereny sąsiedniej zajezdni - zastrzega Ewa
Perkowska, dyrektor handlowy Budimeksu-Nieruchomości.
W ratuszu nie wiedzą, kiedy wystawią zajezdnię na przetarg. - Na pewno
będziemy ją sprzedawać po ustaleniu warunków zabudowy. Biuro naczelnego
architekta miasta już je opracowuje - powiedział nam Marcin Bajko,
wicedyrektor miejskiego biura gospodarki nieruchomościami.
Tereny zajezdni przy Inflanckiej sprzedano po ok. 4,9 tys. zł za m kw. Tak
wysoką cenę udało się osiągnąć dzięki temu, że dla tej działki ustalono bardzo
precyzyjne warunki zabudowy. Pozwalają postawić nawet 17-piętrowe domy
mieszkalne, nie wykluczają też hotelu.
Ale takiej ceny zajezdnia przy Chełmskiej nie osiągnie, bo nie sądzę, by
urzędnicy pozwolili w tym miejscu na tak wysoką zabudowę. Dużo zależy też od
tego, czy miasto zaoferuje nabywcom prawo własności (tak jak w przypadku
Inflanckiej) czy użytkowania wieczystego, które inwestorzy, zwłaszcza
zagraniczni, kupują niechętnie. Nie są pewni, czy np. za dwa lata nie będą
musieli dopłacać, by przejąć działkę na własność. W dodatku miasto, co kilka
lat podnosi opłaty za użytkowanie wieczyste.
Mokotów jest prestiżową dzielnicą, mieszkania sprzedają się tu dobrze, nawet
te z wyższej półki. Tuż obok zajezdni powstaje już osiedle mieszkaniowe. W
mojej ocenie można liczyć na to, że działka osiągnie cenę około 3 tys. zł za m kw.
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,3176941.html