Dodaj do ulubionych

Warto przeczytać

IP: *.25.121.96.Dial1.Stamford1.Level3.net 07.01.03, 23:04
Wystąpienie Carla Beddermanna, byłego unijnego urzędnika w Polsce, w audycji
Rozmowy niedokończone w Radiu Maryja, w sobotę, 19 października (część II)



Dlaczego akurat teraz organizacje wysiedlonych wciąż powtarzają, że Układ
Poczdamski nie jest zgodny z prawem międzynarodowym? Nikt w Niemczech,
przynajmniej nie w tym pokoleniu, nie myśli poważnie o rewizji granic znad
Odry i Nysy; nikt z przesiedleńców nie myśli poważnie o tym, że Polska
zgodzi się im wypłacić odszkodowanie za utracone mienie. Ale to nie o to
teraz chodzi. Chodzi o to, aby zdezorientować Polaków speszyć ich, mentalnie
ulepić tak, aby umożliwić ich lepsze wyzyskanie. Naturalnie wszyscy
uczestniczą w tej grze. U nas nie tylko rząd, lecz także opozycja. U was
skruszeni przedstawiciele polityczni, którzy w trakcie wizyt u nas chętnie
powtarzają, jak głęboko współczują niemieckim wysiedleńcom. Oczywiście
trzeba o tym wszystkim otwarcie mówić, ale nie w ten sposób, że to epokowe
wydarzenie, jakim było przesunięcie Polski na zachód, już nie jest uważane
jako sprawiedliwa kara za niemiecki amok z czasów drugiej wojny światowej.
Nagle w tej historycznej kwestii, rozstrzygającej o losie narodu, mają się
wypowiadać jacyś prawnicy z Unii z ich żabiej perspektywy. Ostrzegam
Polaków: niech nie próbują zaczynać dyskusji na tym poziomie. Tu chodzi
tylko o to, aby złamać waszą dumę, zgnieść was moralnie. Czesi najwyraźniej
zaczynają to rozumieć. Tam wsparcie dla Unii właśnie spadło poniżej 50 proc.
Jednym z głównych powodów jest to, że niemieccy wysiedleńcy wymagają od nich
anulowania dekretów Benesza przed przystąpieniem do Unii. Czyż nie jest to
dobry powód dla Polaków, aby się wzorować na Czechach? A teraz chciałbym
powiedzieć o Unii i jej entuzjastach w Polsce Zacznę od tych ostatnich.
Szefem propagandy na temat przystąpienia Polski do Unii jest pan Leszek
Miller. Pamiętamy, że oznajmił on głośno: "Zrobię wszystko, aby Polacy
głosowali TAK w referendum i zwiążę los mojego rządu z jego pozytywnym
wynikiem". To niedobry znak, że od premiera nie ma co oczekiwać prawdziwej,
dwustronnej i obiektywnej dyskusji na temat przystąpienia do Unii i
przeciwko niemu. Po drugie, to znaczy - i to już lepiej - że jeśli ktoś chce
się pozbyć premiera, to wystarczy, że zagłosuje NIE w referendum. Polacy
powinni to odnotować. Macie piękne przysłowie: "trzymać dwie sroki za ogon".
W związku z panem premierem Millerem jest jeszcze coś, co nas na Zachodzie
bardzo dziwi. Nie możemy zrozumieć, że Polacy, którzy bohatersko obalili
komunizm, nie mają nic przeciwko temu, że ich premier to były członek
kierownictwa dawnego PZPR? My w Niemczech też mamy postkomunistów, partię
PDS, ale żeby osoba eksponowana w czasach czerwonej dyktatury po przełomie
wysunęła się na czoło państwa - to u nas nie jest możliwe, nawet w byłym
NRD. I jeżeli ta sama osoba, z tym samym uśmiechem na ustach, tymi samymi
słowami, jak wtedy, gdy przymilała się Moskwie i RWPG, dzisiaj chwali
Brukselę i Unię Europejską, to musicie Państwo przyznać, że jest to nie
tylko paradoksalne, to, jak mówimy w Niemczech, mocna sztuka. Oficjalny
pełnomocnik dla prounijnej propagandy Sławomir Wiatr jest - w porównaniu z
Millerem - ulepiony z miękkiej gliny. Samo jego nazwisko powinno już Polakom
powiedzieć, czego mogą oczekiwać po jego propagandzie. Swoją przeszłość
byłego współpracownika SB próbował ukryć aż do ostatniego momentu; aż
ujawniła ją ustawa lustracyjna. Szkoda, że jego reportaże, które pisał
wówczas o Zachodzie, nie są dziś publikowane. Szkoda, że nie możemy porównać
tego, co wtedy pisał dla swoich komunistycznych pracodawców o Unii
Europejskiej. Podobnie główny negocjator Polski w rozmowach z Unią w
Brukseli Jan Truszczyński, poprzednio szef Biura Integracji Europejskiej w
Kancelarii Prezydenta. Również on był współpracownikiem wywiadu PRL. To typ
gorliwego wysokiego urzędnika ? la Unia Europejska. Najwyraźniej tylko z
trudem może się doczekać obsadzenia go na jednym z lukratywnych stanowisk w
Brukseli. Występując przed kamerami, może już wyliczać trzy czy cztery
fundusze unijne, nie tylko po polsku, ale i po angielsku. I jeszcze jedna
wysoka osobistość, którą muszę tu wymienić - to prezydent Kwaśniewski. Znamy
u nas na Zachodzie to zdjęcie, na którym siedzi on przy Okrągłym Stole
naprzeciw Wałęsy, po stronie komunistów. Dobrze, zapomnijmy o tym. Także i
inni, którzy wtedy myśleli, że są powołani do wielkich rzeczy, nie
przeczuwali, że komunizm stał już na progu jego obalenia. Ale, Panie
Prezydencie, człowiek musi rosnąć w swoim zadaniu. To jest Pana ostatnia
kadencja. Pozycja Pana jest niezależna i nietykalna. Dlaczego włącza się Pan
do chóru tych, którzy twierdzą, że dla Polski nie ma innej alternatywy poza
Unią, że Unia to jedyna cywilizacyjna szansa? Chętnie Pan przytacza w tym
kontekście Wyspiańskiego: "Miałeś chamie złoty róg, ostał ci się jeno
sznur...". Złotym rogiem jest, Pana zdaniem, przystąpienie do Unii.
Naprawdę? Czy nie jest raczej odwrotnie? Gdzie się podziała kwota 15-20
miliardów euro rocznie, obiecywana przez Unię jako rekompensata za zbyt
szybkie otwarcie granic celnych? Pieniędzy z Unii nie było i nie będzie -
oprócz zwykłej jałmużny, ale deficyt handlowy z Piętnastką w wysokości ponad
piętnastu miliardów euro zostanie i stale się powiększa. Nie ma ulgi dla
składki członkowskiej, nie ma pełnych dopłat bezpośrednich dla rolników, nie
ma koncesji przy używaniu funduszy unijnych, nie ma absolutnie nic. I to ma
być złoty róg? Gdyby przynajmniej Unia była unią celną i była w stanie
zabronić Polsce wstępu na jej rynki. Ale ona nią nie jest, więc nie może w
niczym przeszkodzić! Polacy muszą ten ważny fakt zrozumieć: swoboda handlu
jest już zagwarantowana postanowieniami Światowej Organizacji Handlu (WTO).
Szwajcarzy, Norwegowie, Japończycy, Koreańczycy, wszyscy oni nie są
członkami Unii, a jednak prowadzą ożywiony handel z krajami Piętnastki.
Polska przecież też już to robi. Nieprzystąpienie do Unii niczego tu nie
pogorszy, przystąpienie niczego nie poprawi. Ten, kto mówi Wam co innego, po
prostu kłamie. Wyjątkiem jest rynek rolny. Unia różnymi środkami stosuje u
siebie protekcjonizm Są to dopłaty bezpośrednie, subwencje eksportowe,
gwarantowane ceny skupu i przede wszystkim ochrona celna. Problem w tym, że
większość polskich rolników nie otrzyma z tego nic. Mają zniknąć, w całym
tego słowa znaczeniu, mają po prostu zniknąć. To, co się tutaj dzieje i co
jest dopiero przygotowywane, jest tak ogromną tragedią, jest takim skandalem
wołającym o pomstę do nieba, że chociażby z tego jednego powodu Polacy
powinni powstać i gremialnie głosować w referendum NIE. U nas w Niemczech
mamy przysłowie: rolnika nie da się zniszczyć, chyba że obetnie mu się stopę
i rękę. Od kilku lat dodajemy do tego: albo wystawić go na pastwę polityki
rolnej Unii Europejskiej. I właśnie to zaczyna się w Polsce dziać na wielką
skalę. Za unijnymi planami tak zwanej restrukturyzacji i modernizacji
rolnictwa kryje się tylko jeden cel: polski rolnik ma w przyszłości przejąć
rolę taniego producenta i dostawcy surowców rolnych dla przemysłu
przetwórstwa spożywczego i handlu. Według Unii i sterujących nią grup
interesów, istnieje tylko jedna droga prowadząca do tego celu: usunięcie
małych i średnich gospodarstw, aby ich grunty mogły być wykorzystane do
wzmocnienia większych, czyli tzw. zdolnych do przeżycia gospodarstw. Spośród
10 mln Polaków, którzy obecnie żyją bezpośrednio lub pośrednio z rolnictwa,
według Unii, 8 mln ma być odcięte od obecnego źródła utrzymania. Z wolnych
rolników zamierza się zrobić robotników bez ziemi z bardzo miernymi rentami
za oddanie ziemi. Ofiary polityki agrarnej Unii, miliony polskich małych i
średnich rolników, tak długo jak to możliwe mają pozostać nieświadome
prawdziwych celów Unii. Służy temu intensywna akcja propagandowa, w której
Obserwuj wątek
    • Gość: Marek Rowicki Re: Warto przeczytać, stały koncik czytelniczy. IP: *.rasserver.net 08.01.03, 13:49
      Izrael domaga się od USA nadzwyczajnej pomocy wojskowej
      Bush zapłaci za eksterminację Palestyńczyków?



      Amerykańscy i izraelscy urzędnicy rozpoczęli negocjacje w sprawie specjalnej
      pomocy wojskowej dla Izraela. Rząd Ariela Szarona domaga się od administracji
      prezydenta Busha zwiększenia pomocy dla izraelskiej armii o 2 mld USD (do 4
      mld USD) oraz udzielenia gwarancji kredytowych w wysokości od 8 do 10 mld USD.
      Cytowany przez amerykańską gazetę wysoki rangą urzędnik Departamentu Stanu
      podał, że "Stany Zjednoczone wspierają Izrael w jego wysiłkach, by zapewnić
      bezpieczeństwo swoim obywatelom", ale odmówił komentarza w sprawie spotkania.
      Według doniesień dziennika "Washington Times", na czele izraelskiej delegacji,
      która przybyła do Waszyngtonu, stoi dyrektor kancelarii premiera Ariela
      Szarona, Dow Weisglass.
      Rząd Ariela Szarona już 25 listopada ub. roku zażądał od administracji
      prezydenta Busha zwiększenia pomocy wojskowej i gospodarczej. Konflikt z
      Palestyńczykami zrujnował izraelski budżet wojskowy. Szaron potrzebuje też
      pieniędzy na dalsze finansowanie izraelskich osiedli na terenach Autonomii
      Palestyńskiej.
      Izrael jest największym beneficjentem amerykańskiej pomocy finansowej,
      otrzymując od 1979 r. od amerykańskich władz rocznie ok. 3 mld USD. W
      listopadzie ub. roku Departament Stanu zaaprobował pomoc dla izraelskiej armii
      na 2003 r. w wysokości 2,16 mld USD, co stanowi wzrost o 120 mln w stosunku do
      2002 roku. Pieniądze te są wykorzystywane przede wszystkim na eksterminację
      Palestyńczyków.
      Informacje o rozmowach amerykańsko-żydowskich w sprawie zwiększenia pomocy dla
      Izraela niepokoją świat arabski. Tamtejsi politycy uważają, że przyznanie
      Izraelowi dodatkowego pakietu pomocy będzie oznaczało aprobatę Ameryki dla
      stosowanej przez Izrael polityki eksterminacji narodu palestyńskiego.
      Zdaniem arabskich polityków, przychylenie się Białego Domu do żądań Izraela
      zostanie odebrane przez świat arabski jako wyraźne opowiedzenie się Stanów
      Zjednoczonych w konflikcie żydowsko-palestyńskim po stronie Izraela. Arabowie
      podkreślają, że dwulicowość Białego Domu jest tym większa, jeśli weźmie się
      pod uwagę fakt, że Izrael nie stosuje się do rezolucji Rady Bezpieczeństwa
      ONZ, które nakazują mu wycofanie swoich sił z terytoriów okupowanych, co jest
      podstawowym warunkiem pokoju na Bliskim Wschodzie.
      Podczas gdy w Waszyngtonie trwają rozmowy w sprawie dodatkowej pomocy dla
      Izraela, wczoraj armia izraelska kontynuowała represje na terenach
      okupowanych. Co najmniej trzech Palestyńczyków zostało zabitych w nocy z
      poniedziałku na wtorek przez izraelską armię w Strefie Gazy. Głównym celem
      ataku był położony w centrum Strefy obóz palestyńskich uchodźców al-Maghazi.
      Izraelskie władze wprowadziły też zakaz wyjazdu poza granice Autonomii
      wszystkich Palestyńczyków w wieku do 35 lat. Główny negocjator palestyński
      Saeb Erekat poinformował wczoraj, że Izraelczycy zablokowali też wszelkie
      podróże palestyńskich ministrów na Zachodnim Brzegu Jordanu.
      Izrael zapowiedział m.in. zamknięcie palestyńskich uniwersytetów. Po
      opublikowaniu zakazu wyjazdu na konferencję międzynarodową do Londynu
      polityków Autonomii, rząd brytyjski wyraził ubolewanie z tego powodu. Premier
      Tony Blair w liście do Szarona zaapelował o ponowne rozważenie decyzji.
      Izraelskie represje stanowią odwet za niedzielny zamach palestyński w Tel
      Awiwie, w którym zginęło 25 osób. Palestyńskie zamachy poprzedziła trwająca
      już od wielu tygodni fala krwawych represji stosowanych przez Izrael na
      terenach Autonomii Palestyńskiej. W ich wyniku zostało zabitych
      kilkudziesięciu Palestyńczyków, w tym kobiety i dzieci.
      Krzysztof Warecki, PAP


      • Gość: Marek Rowicki Re: Warto przeczytać, stały koncik czytelniczy. IP: *.rasserver.net 08.01.03, 16:32
        Rodziny Wyborców

        Ludzie listy piszą


        Pan Andrzej Lepper
        Przewodniczący Klubu Parlamentarnego

        Samoobrona Rzeczypospolitej Polskiej Panie Posłanki oraz Panowie Posłowie
        Samoobrony

        Witam Samoobronę !

        Pozwalam sobie wtrącić w wypowiedzi Was dotyczące swoje jedno lub "dwa"
        zdania. List swój opieram na słowach jakie pan Lepper wypowiedział w łODZI.

        Załączam przy tym zdjęcia odkrywające atmosferę spotkań, które mogę porównać
        jedynie do spotkań politycznych recydywistów. Konsekwencjami tych umów jak
        wiemy był "Okrągły stolec" czyli współczesny KON TROJANSKI aby broniące się,
        żyjące pełnia nadziei i Duchem Narodu, społeczeństwo jeszcze bardziej
        obezwłasnowolnić i nadąć mu z premedytacja "PRAWA" NIEWOLNIKóW UNII
        EUROPEJSKIEJ.

        Polska musi sama na siebie liczyć.

        Liczyć na SOLI-DAR-NIOSąCą. Polska musi sama się bronić. Musi Solidarnie
        tworzyć Samoobronę. Bez Bolków i graczy politycznych, którzy skazali Polskę i
        to co polskie na EKSTERMINACJE !


        Lepper: 2002 to rok afer i straconej szansy

        TAK BYM MOżE UJAł:

        Motto: Kolejny rok owocnych afer i ... straconych szans na więcej...
        afer...lub; Samoobrona obrona sama się obroni a... Rząd sam się wyżywi.. CO
        Z NARODEM ?


        Rokiem straconej szansy i rokiem afer nazwał w poniedziałek w Łodzi mijający
        2002 rok przewodniczący Samoobrony Andrzej Lepper.

        Lepper przyjechał do Łodzi, aby - jak powiedział podczas konferencji prasowej -
        podsumować w mieście premiera Leszka Millera mijający 2002 rok.

        "To był rok, w której stracono szansę na ostateczne odsunięcie od finansów
        państwa Leszka Balcerowicza, ograniczenie roli Rady Polityki Pieniężnej.
        Straciliśmy też szansę na wejście do Unii Europejskiej na godnych dla Polski
        warunkach" - mówił Lepper.

        CO TE SłOWA OZNACZAJą SłOWA ''STRACIł SZANSE...'' Dlaczego POLSKA MA COś
        TRACIć. Dlaczego strącił... i jakim prawem Szeryf Samoobrony miedzy
        wierszami akceptuje taki stan rzeczy. Do źle przygotowanego, niesprawnego do
        jazdy pociągu czy samochodu nikt nie będzie chciał wsiadać. Tym bardziej nie
        można w niego wsadzać społeczeństwo polskie.

        Gdzie ruszy nim i jak daleko zajedzie nim ?

        IM WIEKSZA SWIADOMOść STANU RZECZY, tym bardziej siły Patriotyczne w Polsce do
        których zaliczam jeszcze Samoobronę musza jednoznacznie stać na stanowisku
        KONTROLERA TECHNICZNO-POLITYCZNEGO. NIE WOLNO DOPUSZCZAć NA DROGI UNII
        EUROPEJSKIEJ Polski jako pojazdu niesprawnie technicznie. Należy
        złych "mechaników" w szeregach których widzę RECYDYWE POLITYCZNą z dawnych
        szeregów komunistycznych organizacji - odsunąć od decydowania o losach
        POLSKI - jedynego skarbu Polaków.

        Według przewodniczącego Samoobrony, minionych 12 miesięcy, to także rok afer,
        do których Lepper zaliczył m.in. "obietnicę leków za złotówkę,
        akcję "szklanka mleka w każdej szkole", a przede wszystkim "afery związane z
        premierem Leszkiem Millerem".

        PROPONUJE odsunięcie od Władzy za ZłOTOWKE każdego zdrajcę Polski. Nie można
        za więcej gdyż swoją nagrodę już zrabowali a przywileje wykorzystali ponad
        swój wkład w dobro Polski.


        "Choćby ostatnia sprawa, o której pisała +Gazeta Wyborcza+, a która dotyczy
        próby korupcji związanej z nowelizacją ustawy o rtv, gdzie pada nazwisko
        Millera. Kolejna afera z udziałem premiera, to zaciągnięcie przez niego
        kredytu w banku Aleksandra Gudzowatego" - wyliczał Lepper.

        Według niego, "gdyby premier miał choć trochę honoru, to podałby się do
        dymisji".

        HONOR Polaka ludzie jak p/o premiera p. Miller i jemu podobni zamienili dawno
        nie tylko na H U M O R ! ale na szyderstwo z Narodu i parodie Prawa !

        Wystarczy dopilnować aby obietnica odejścia od stołka p. Millera nie tylko
        doszła jak najszybciej do skutku ale żeby nie miął on szansy kogoś podobnego
        wcisnąć na swój stołek. Proponuje tez inne rozwiązanie: Bez czekania na
        pozwolenie powołać do życia HONOROWY URZąD PREZYDENTA POLSKI I Przedstawicieli
        innych Ministerstw.

        Jak być już S A M O O B R O N A to nie przyłączać się do komunistycznych
        gangów politycznych i samemu nie tworzyć gangu a wychodzić w bezpośredni
        szczery i odpowiedzialny kontakt ze społeczeństwem polskim. Tworzyć podwaliny
        takiej demokracji, ze ZACHODOWI po prostu zbieleją oczy. To co się dzieje w
        mediach i pod stołami obrad nadaje się jedynie do TRYBUNAłU STANU wybranego
        autentycznie z Narodu P O L S K I E G O ! Społeczeństwo będzie wiedzieć kogo
        przed nim postawić jak sami nie będą chcieli się wstawić

        Lider Samoobrony zaznaczył, że "jego partia nie chce walki z SLD, bo
        Samoobrona jest w wielu samorządach w koalicji z Sojuszem, ale zachowanie
        premiera rzuca cień na ugrupowanie, którym rządzi".

        Najlepiej nie zdejmować białych rękawiczek z rąk i białego knebla z ust. W ten
        sposób wyrażacie zgodę na kontynuowanie przez rządy SL:D-UP EKSTERMINACJE
        wszystkiego co Polskie. Co Samoobrona chce zachować dla siebie jeżeli
        Społeczeństwo w Polsce będzie wszystkiego pozbawione ? Zapewnicie sobie 5
        milionów miejsc bezrobotnych, organizowanie ulicznych starć z siłami UE -
        szykują ich m.inn. dla Polaków około 60 tysięcy mundurowych szybkiego
        reagowania. KOGO EUROPA będzie nazywała terrorystami, Polaków, którzy walczą o
        miejsca pracy, godne życie rozdzin i mądre. logiczne programy szkolne ? Dziś
        Władza swoim postępowaniem tworzy podwaliny terroryzmu politycznego
        i "legalnie" środkami masowego przekazu i stawanie ponad prawem ten terroryzm
        praktykuje. Prośże mi pokazać Władze w kraju mieniącym się za CYWILZOWANY
        żeby podobnie czynił ?


        Lepper uważa, że "premier jest szantażowany i przed podjęciem ważnych dla
        kraju decyzji, ale dla wielu sił gospodarczych i politycznych niepopularnych,
        w odpowiednim momencie wyciąga się jego brudy, które nigdy jednak nie zostały
        wyjaśnione do końca".

        Zdrajców zawsze łatwo się szantażuje. Ludzie bez honoru i malwersanci musza
        wiedzie, że nie mogą pełnić żadnych funkcji Państwowych. Nie tylko, że sami są
        karłami ale i stają się rakotwórczą tkanka na organizmie Narodu. Te problemy
        więcej lub mniej znane musza być rozpoznawane przez opozycje i podobnie jak
        lekarz odcina od zdrowego organizmu zgniliznę tak i musi być dokonane z
        politykami. Muszą być odsunięci, legalnie i z uzasadnieniem od zdrowego
        organizmu Patriotycznie kierującej się Władzy.

        Mówiąc o mijającym roku Lepper odniósł się również do warunków przystąpienia
        Polski do Unii Europejskiej oraz zakupu przez nasz kraj amerykańskiego
        samolotu wielozadaniowego F-16.

        POLCY MAJA TERAZ MOżLIWOść "gotować" SOBIE ZUPę Z SAMOLóTOW. Jeżeli to było
        tak bardzo priorytetowe to trzeba sobie jeszcze powiedzieć o niemieckich
        czołgach i ustalić wroga. Ja twierdze, ze największym WROGIEM NARODU Są LUDZIE
        U WłADZY ! PO CZYNACH ICH MOżNA POZNAWAć I KONSEKWENCJACH W GOSPODARCE.


        "Warunki przystąpienia Polski do Unii Europejskiej nie są najlepsze i dlatego
        potrzebne są renegocjacje. Jeśli ich nie będzie, Samoobrona będzie głosowała
        przeciwko wstąpieniu Polski do UE" - zapowiedział Lepper.

        Niestety już wypowiadałem się, TA WłADZA SLD-UP-owska nie może być
        dopuszczona do renegocjacji warunków integracyjnych. Musi zrobić to nowa
        HONOROWO PEłNIąCA FUNKCJE WłADZA autentycznie reprezentująca interesy Narodu i
        Polski. Mało tego KONIECZNIE trzeba podjąć temat refundacji P L A N U M A R
        S H A L A jaki Polsce był przyznany a przez decyzje

        KOMUNISTóW W PRL i MOSKWIE zaniechany. Polska musi stanąć mocno na
        gospodarcze nogi aby stanowić partnerska siłę w jakichkolwiek
        międzynarodowych negocjacjach.


        Poinformował, że Samoobrona rozpocznie 15 stycznia kampanię informacyjną o
        Unii, w której "nie będzie mowy, czy głosować za, czy przeciw UE, ale
        opowiadać o zagrożeniach i plusach przystąpienia Polski do Unii".

        Nie mieszajcie w głowach Polaków. ZBYT WIELE żALU, KAłMSTWA WPROWADZONO W
        OBIEG. Zbyt wiele ogałaca się Polaków ze wszystkiego. Albo są warunki do
      • jotembi Re: Warto przeczytać, stały koncik czytelniczy. 13.01.03, 01:45
        pozornie off topic, ale tylko pozornie:
        a co to jest "koncik"?
    • qubacz Re: Warto przeczytać 08.01.03, 16:46
      Czesc Marek, co slychac?
      • Gość: Marek Rowicki Re: Warto przeczytać, stały koncik czytelniczy. IP: *.rasserver.net 08.01.03, 17:07
        Rodziny Wyborców

        Jeśli popatrzymy na sprawy Polski to trochę się rozjaśnia, tak ogólnie dobrze,
        mam metody kapitalistyczne odpowiadać, zawsze dobrze, zapytam co słychyć u
        ciebie.



        Z Bogiem

        Marek Rowicki
        • Gość: Niech Re: Warto przeczytać, stały koncik czytelniczy. IP: 217.197.165.* 08.01.03, 17:12
          Z ktorym Bogiem? Bo ciebie chyba juz wszyscy opuscili.
    • Gość: Marek Rowicki Re: Warto przeczytać, stały koncik czytelniczy. IP: *.rasserver.net 08.01.03, 17:27
      Powtorka I przed egzaminem
      Do piątku Polska musi zakończyć z UE rozmowy ws. hut
      Możliwości przesuwania terminu zamknięcia z UE sprawy polskich hut zostały
      wyczerpane - uważa minister ds. europejskich Danuta Hübner. W piątek Polska
      musi przedstawić Unii ostateczne plany restrukturyzacji hut.
      14:16, 08.01.2003 | Dział: Gospodarka


      Księża sceptycznie o Unii
      Ośrodek Badania Opinii Publicznej na zlecenie Instytutu Spraw Publicznych
      przeprowadził wśród grupy duchowieństwa sondę na temat stosunku kapłanów do
      integracji Polski z UE.Przeciwko przystąpieniu naszego kraju do UE jest
      obecnie 20% księży, gdy przed 4 laty było ich tylko 6%.
      14:14, 08.01.2003 | Dział: Aktualności


      Stanowisko pełnomocnika ds. informacji europejskiej zlikwidowane
      Stanowisko pełnomocnika rządu ds. informacji europejskiej zostanie
      zlikwidowane - poinformował premier Miller. Sławomir Wiatr, który pełnił tę
      funkcję, pozostaje podsekretarzem stanu w Kancelarii Premiera jako zastępca
      nowego ministra Lecha Nikolskiego.
      00:03, 07.01.2003 | Dział: Aktualności


      W Unii drożej
      Po ewentualnym przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej czekają nas podwyżki
      cen niektórych towarów i usług. Najbardziej zdrożeje żywność
      23:56, 06.01.2003 | Dział: Aktualności


      Traktat Akcesyjny będzie gotów na przełomie stycznia i lutego
      Ostateczny projekt Traktatu Akcesyjnego o przystąpieniu 10 nowych państw do
      Unii Europejskiej będzie gotów na przełomie stycznia i lutego - poinformowali
      w poniedziałek dyplomaci w Brukseli.
      23:54, 06.01.2003 | Dział: Aktualności


      Lepper: Jeśli nie zmienią się warunki będę przeciw wejściu do UE
      Andrzej Lepper zadeklarował - podczas konferencji prasowej w Gdańsku - że w
      referendum będzie głosował przeciw akcesji Polski do UE, jeśli nie zostaną
      renegocjowane warunki naszego członkostwa w Unii.
      22:59, 05.01.2003 | Dział: Aktualności


      Samoobrona za referendum dwudniowym
      Już niedługo ruszy kampania informacyjna Samoobrony w sprawie członkostwa
      Polski w UE - zapowiedział w piątek na konferencji prasowej w Koszalinie
      Andrzej Lepper.
      18:50, 03.01.2003 | Dział: Aktualności


      Zdrowie w służbie dyrektywom
      Pielęgniarki i położne, zainteresowane kontynuacją pracy w swoich zawodach po
      ewentualnej akcesji do Unii Europejskiej, będą musiały wylegitymować się
      pięcioletnim, a nie jak do tej pory rocznym, stażem zatrudnienia - pisze "ND".
      18:49, 03.01.2003 | Dział: Aktualności



      Kłopotliwy Papież
      Jan Paweł II, którego autorytet był do tej pory z takim entuzjazmem i
      skwapliwością wykorzystywany przez przywódców Unii Europejskiej do swoich
      politycznych rozgrywek, za sprawą sowich ostatnich wypowiedzi, stal się dla
      nich źródłem nielada problemów.
      18:16, 02.01.2003 | Dział: Publicystyka


      Rozgoryczenie euroentuzjastów
      Andrzej Godlewski pisał w tekście Eurosceptycy pilnie potrzebni
      (Rzeczpospolita z 9 grudnia): "Jeszcze nigdy wcześniej Polsce nie byli tak
      bardzo potrzebni eurosceptycy, jak właśnie teraz. Są potrzebni także rządowi i
      zwolennikom integracji europejskiej. Bez krytyków integracji europejskiej nie
      da się wynegocjować lepszych warunków wejścia do Unii Europejskiej.
      13:28, 30.12.2002 | Dział: Aktualności


      ND: Eurodrożyzna jest faktem
      Wprowadzenie euro spowodowało wzrost cen. Po raz pierwszy potwierdził to
      prezes Europejskiego Banku Centralnego Wim Duisenberg. - Przyjęliśmy do
      wiadomości, że wprowadzenie euro spowodowało wzrost cen - przyznał prezes.
      13:24, 30.12.2002 | Dział: Aktualności


      Lepper zapowiada kampanię informacyjną przeciw UE
      Jeżeli nie dojdzie do renegocjacji warunków przystąpienia Polski do Unii
      Europejskiej, Samoobrona rozpocznie kampanię informacyjną skierowaną przeciw
      integracji - zapowiedział przewodniczący tej partii Andrzej Lepper. Na
      początku przyszłego roku działacze Samoobrony chcą kolportować ulotki na temat
      UE i osobiście "uświadamiać" Polaków, co oznacza wejście do Unii.
      22:22, 29.12.2002 | Dział: Aktualności



      • Gość: Marek Rowicki Re: Warto przeczytać, stały koncik czytelniczy. IP: *.rasserver.net 09.01.03, 01:50
        Politycy uświadamiają sobie, że niezależnie od ich stanowiska duża część
        społeczeństwa w referendum może się sprzeciwić decyzji politycznej elit o
        wstąpieniu do UE
        Gorycz i pytania



        W czeskiej prasie pojawia się coraz więcej znaków zapytania dotyczących tzw.
        integracji europejskiej. Piątek 13 grudnia 2002 r. dla Czechów nie był
        świętem - decyzje szczytu Unii Europejskiej w Kopenhadze zostały przyjęte
        chłodno. Liberalnym mediom nie udało się stworzyć atmosfery wydarzenia
        dziejowego.

        Po powrocie z Kopenhagi premier Szpidla mówił głównie o pieniądzach.
        Powściągliwy był nawet wielki unioentuzjasta - prezydent Vaclav Havel.
        Opozycja w parlamencie otwarcie skrytykowała wynegocjowane warunki. Liberalni
        komentatorzy wyglądali na zaskoczonych. - Dlaczego się nie cieszymy? - Trochę
        wdzięczności za Kopenhagę! - apelował Pavel Tigrid na łamach codziennej
        gazety "Mlada fronta Dnes". Inny publicysta tej gazety sugerował, że zawiedli
        czescy negocjatorzy i oskarżył ich szefa Pavla Telickę o sprowadzanie sprawy
        integracji do pieniędzy, ekonomii i "technikalii".

        Wychodzą na jaw kulisy
        Wkrótce do prasy przedostały się jednak informacje, które przybliżyły kulisy
        rokowań w Kopenhadze. Gdy po przyjęciu warunków przez stronę polską
        porozumienia nie osiągnęli już tylko Czesi, premier Szpidla miał od duńskiego
        premiera Rasmussena usłyszeć: "Jesteście ostatni. Przyjmijcie to albo
        odejdźcie". Szefowi czeskiego rządu nie pozostało nic innego jak zaakceptować
        warunki UE - podały "Lidove noviny".
        - O szczegóły mnie nie pytajcie. Przypomnę je sobie aż za tydzień, dwa -
        prosił premier dziennikarzy po powrocie z Danii. Do dzisiaj kulisy rokowań
        kopenhaskich nie zostały jednak w pełni wyjaśnione.
        Wiadomo jednak, że jeszcze przed szczytem w Kopenhadze Czesi narzekali na rząd
        Millera, że wyłamał się ze wspólnego frontu państw kandydujących w
        negocjacjach o lepsze warunki członkostwa. Praga narzekała, że Warszawa
        zaniechała walki o wyższe subsydia rolne, mimo że w Budapeszcie uzgodniono 1
        grudnia, podczas szczytu państw Grupy Wyszehradzkiej, strategię zmierzającą do
        wynegocjowania lepszych warunków. Szefowie rządów Polski, Czech, Słowacji i
        Węgier ustalili wówczas, że będą "koordynować" negocjacje z Unią w dziedzinie
        rolnictwa, w sprawie okresów przejściowych oraz w kwestiach budżetowych i
        finansowych.

        Opozycja potępia warunki
        Grudniowa debata parlamentarna w Izbie Poselskiej pogłębiła wątpliwości.
        Arytmetyka parlamentarna doprowadziła wprawdzie do akceptacji postanowień z
        Kopenhagi, ale za uchwałą w tej sprawie głosowali tylko posłowie koalicji
        rządzącej (z wyjątkiem przewodniczącego komisji rolnictwa Ladislava Skopala).
        Socjaldemokraci, chadecy i liberałowie kilka godzin bronili warunków
        wynegocjowanych przez gabinet Vladimira Szpidli.
        Posłowie opozycyjnej Obywatelskiej Partii Demokratycznej (ODS) zgłosili
        konkurencyjny projekt uchwały, w której warunki przystąpienia do UE uznano za
        niezadowalające i nieodpowiadające pozycji Republiki Czeskiej wśród państw
        kandydujących. - Żadna z ekip reprezentujących państwa przystępujące do Unii
        Europejskiej nie wynegocjowała gorszych warunków członkostwa - grzmiał szef
        klubu parlamentarnego ODS Vlastimil Tlusty.
        Postrzeganej jako prawicowa ODS nie podobają się przede wszystkim warunki
        finansowe uzyskane w Kopenhadze. Symulacje wskazują, że w pierwszych latach
        członkostwa w UE Czechom może przypaść najniższa suma z budżetu Unii w
        przeliczeniu na jednego obywatela, w dodatku mniej niż bogatszej Słowenii. -
        To sławne zwycięstwo ma wartość pięciu koron - ironizował Tlusty.
        - Republika Czeska zajmuje pozycję specyficzną! - ripostowali politycy
        rządzącej koalicji. Jako jedyne państwo nie będzie posiadać zewnętrznych
        granic UE, nie potrzebuje więc takich środków na wprowadzenie postanowień
        Traktatu z Schengen, jak np. Polska czy Litwa. Faktem jest jednak, że Słoweńcy
        wynegocjowali także wyższy poziom dopłat dla rolników.

        Coraz więcej pytań
        Rządzącym nie udaje się jednak zagonić sceptyków do partyjnego getta. Znaki
        zapytania zagościły na trwałe nawet na łamach wielkonakładowej prasy. "Europa
        jest przeżarta socjalizmem" - takim tytułem wspomniana gazeta "MfD" opatrzyła
        esej o tzw. integracji z UE. Benjamin Kuras, mieszkający w Londynie, wskazuje
        w nim m.in. na słaby punkt całej integracji europejskiej, jakim jest
        niewydolna gospodarka niemiecka, duszona przez rządy socjalistów.
        Jego zdaniem, Niemcy zamiast skupić się na pobudzeniu własnej gospodarki,
        starają się do spółki z Francją narzucić etatystyczny gorset całej Unii
        Europejskiej. "Forsują jednolitą politykę monetarną i fiskalną oraz ustawy
        socjalne, szkodzące najbardziej małym i średnim przedsiębiorcom. Wściekle
        bronią nonsensownej polityki rolnej, która wysysa z europejskiego podatnika 60
        mld euro rocznie" - uważa Kuras.
        W związku z rozszerzeniem UE stawia on serię pytań. Zastanawia się nad
        przyszłością demokracji w warunkach, gdy decyzje będą zapadać w "eurocentrum",
        a na ich zmianę nowe kraje będą mieć wpływ najwyżej "dziesięcioprocentowy".

        "Eurosceptycyzm silnie rezonuje"
        Wolę rzeczowej dyskusji o integracji europejskiej przejawiają także
        zdeklarowani zwolennicy przystąpienia kraju do Unii. Josef Broß na
        łamach "MfD" namawiał w piątek do uważnego wsłuchiwania się w głosy
        eurosceptyków, które "zaskakująco silnie rezonują". "Ryzyko, że czeskie
        społeczeństwo wejście do UE odrzuci, nie jest wcale małe" - przestrzega
        publicysta, wskazując na fakt, że dla Czechów zagrożeniem jest brak rzeczowej
        dyskusji nad integracją i przyszłym miejscem kraju w UE. "Dlaczego do tej pory
        żadna partia polityczna nie zaprezentowała swojej jasnej wizji roli naszego
        kraju w Europie?" - zapytuje Broß, krytykując "propagandową" kampanię rządu
        oraz telewizję publiczną, która nie wytworzyła ram programowych do
        autentycznej dyskusji o integracji europejskiej.
        "Nie idealizujmy Unii Europejskiej!" - nawołuje obok na łamach "MfD" Jirzi
        Zahradka, publicysta z eurosceptycznego portalu internetowego. Nie chodzi mu
        tylko o pieniądze wynegocjowane w Kopenhadze. Polemizując z liberałem, który
        stara się dowieść, że suwerenność narodowa jest anachronizmem, zapytuje: "Co
        bardziej ograniczy wolność jednostki?". Zahradka podkreśla, że przyjęcie
        każdej ustawy jest swoistym kompromisem ograniczającym absolutną wolność
        obywateli i podmiotów gospodarczych. Zastanawia się, czy lepsza będzie
        sytuacja, w której ustawa będzie kompromisem kilkuset milionów ludzi
        należących do różnych narodów, z różnymi tradycjami i odmienną historią? I sam
        odpowiada na to pytanie, podkreślając, że korzystniejszy kompromis wypracować
        może reprezentacja dziesięciu milionów ludzi, których łączą wspólne tradycje,
        język i obyczaje.
        Większą wolność jednostki zapewnia suwerenne państwo i zdecentralizowana
        gospodarka. Łatwiej jest wówczas wykorzystać przedsiębiorczość mieszkańców,
        którą blokują "absurdalne euronormy", podrażając produkcję i uniemożliwiając
        słabszym podmiotom dostęp do rynku - uważa Zahradka, którego argumenty są
        typowe dla czeskiej prawicowej opozycji. Najczęściej wskazuje ona na
        gospodarcze zagrożenia, które może przynieść rozmycie suwerenności państw
        narodowych w Unii Europejskiej.
        Dyskusja o tzw. integracji europejskiej nabiera rumieńców. Politycy partii
        parlamentarnych uświadamiają sobie, że niezależnie od ich stanowiska duża
        część społeczeństwa w referendum może się sprzeciwić decyzji politycznej elit.

    • Gość: Marek Rowicki Re: Warto przeczytać IP: *.rasserver.net 10.01.03, 06:56
      OŚWIADCZENIE KONGRESU POLONII AMERYKANSKIEJ W SPRAWIE PRZYSTĄPIENIA POLSKI DO
      UNII EUROPEJSKIEJ
      Wobec dramatycznej sytuacji społeczno-ekonomicznej, w jakiej znalazła się
      Polska pod rządami poprzednich i obecnych elit politycznych, Kongres Polonii
      Amerykańskiej pragnie przedłożyć swoje stanowisko w sprawie ewentualnego
      przyjęcia Polski do Unii Europejskiej. Pragniemy przede wszystkim zwrócić
      uwagę na zagrożenia płynące dla Polski z tego przyjęcia.

      1. Uważamy, że owe przyjęcie niesie ze sobą daleko idącą utratę suwerenności
      politycznej. Zagrożony jest polski parlamentaryzm i władza sądownicza. Ustawy
      i uchwały sejmu i senatu pozbawione będą polskiego, narodowego punktu widzenia
      na szereg spraw natury ekonomicznej, socjalnej, politycznej i duchowej.
      Decyzje zapadać będą w Brukseli, Frankfurcie i Strasburgu w naszych polskich
      sprawach i przekazywane Polsce do realizacji. Ta realizacja egzekwowana będzie
      nie przez władze polskie lecz przez elity i urzędy unijne. Po dołączeniu do
      Unii Polacy staną się, narodem bez własnego państwa.

      Kongres Polonii Amerykańskiej wyraża zdecydowaną dezaprobatę wobec tych idei,
      tego rodzaju procedur i wobec takowego systemu.

      2. Po wejściu Polski do Unii nastąpi utrata suwerenności ekonomicznej. Polsce
      wyznaczane będą limity produkcyjne i eksportowe,tak w przemyśle jak i w
      rolnictwie, likwidowane będą cła zaporowe, zaostrzone zostaną normy techniczno
      jakościowe i sanitarne. Polska pozbawiona zostanie potężnych dochodów z
      tranzytu Wschód-Zachód oraz Północ-Południe.

      ROLNICTWO I ZIEMIA

      3. Nastąpi likwidacja chłopskich gospodarstw rodzinnych, produkujących
      tradycyjnie ekologiczną żywność. Ten ważny aspekt naszej rodzimej produkcji
      rolnej jest całkowicie przez administrację Unii ignorowany. W to miejsce
      wprowadzony ma być wielki agrobiznes, t.j. wielkoobszarowe farmy typu
      amerykańskiego, powiązane z wielkim przemysłem rolno-spożywczym. Niesie to ze
      sobą antyekologiczną chemizację i genetyczną modyfikację hodowli i upraw
      rolnych oraz gwałtowny wzrost bezrobocia na wsi.

      Drobna i średnia własność chłopska oznacza zakorzenienie rodzin, ich
      stabilizację, osadzenie zarówno w środowisku społecznym, jak i w układzie
      gospodarczym. Oderwanie od takiej własności, jakie sugeruje polskiemu
      rolnictwu Unia, to zerwanie korzeni, a następnie rozproszenie. Ludzie
      pozbawieni ziemi i pracy będą wędrować za kawałkiem chleba. Rozpadać się będą
      rodziny, gminy, parafie.

      Obecnie naród polski posiada jeszcze ziemię. Ziemię tą uprawia polska wieś.
      Ale o tę, ziemię rozpoczęła się, mordercza walka. Pod pięknie brzmiącymi
      hasłami - dopłat, dobrobytu, restrukturyzacji i modernizacji kryje się atak na
      polskich chłopów, na ich własność i tradycje polskiej wsi. Sposób zaś na
      rugowanie chłopów z ziemi jest taki sam, jaki zastosowano w przemyśle,
      pozbawiając rzesze pracowników i całą polską gospodarkę fabryk. Unijną metodą
      nadchodzących rugowań chłopskich jest więc przymus ekonomiczny.

      Członkowie Kongresu Polonii Amerykańskiej nigdy nie poprą owych
      globalistycznych, antypolskich metod i idei. Mówimy NIE polskim organom
      państwowym zdążającym do rozbicia dotychczasowych, tradycyjnych i naturalnych
      struktur środowisk wiejskich, będących ostoją i matecznikiem polskości,
      patriotyzmu i katolicyzmu.

      Zgadzamy się z poglądem, wywodzącym się z Zachodniej Europy, że dotychczasowa
      polityka rolna Unii prowadzi do katastrofy. Paradoksem jest, źe przy wysokich
      standardach sanitarnych i ochrony środowiska Unią raz po raz wstrząsają afery
      związane z produkcją żywności, a więc BSE, dioksyny, pestycydy itp. To właśnie
      skutek uprzemysłowienia rolnictwa i likwidacji małych gospodarstw. Paradoksem
      również jest, że polscy rolnicy, którzy używają stosunkowo mało chemii, muszą
      się przystosować do standardów Unii, a nie odwrotnie. Przestarzały model
      zachodni w Unii nie sprawdził się. Dlatego wsród rolników, szczególnie
      francuskich, ale również niemieckich, narasta ruch sprzeciwu wobec unijnej
      polityki rolnej. Głośno mówi się na Zachodzie o konieczności zmiany obecnej
      wspólnej polityki rolnej i o wprowadzeniu renacjonalizacji rolnictwa. To
      chłopi, rolnicy powinni decydować o budowie związków i wspólnot produkcyjnych
      zwiększających efektywność, atrakcyjność i zbyt produkowanej żywności. To oni
      sami mają prawo rezygnować z produkcji rolniczej, gdy znajdą inne, bardziej
      atrakcyjne możliwości. Zmiana wsi musi mieć charakter ewolucyjny, rozłożony na
      generacje.

      Są to opinie i postulaty, pod którymi Kongres Polonii Amerykańskiej podpisuje
      się w całej rozciągłości.

      Przyłączamy się do zapowiedzi Stanów Zjednoczonych o wstrzymaniu importu
      żywności z Unii. Zdajemy sobie sprawę z tego, że presja USA w tej kwestii jest
      ogromna, i że musi ona doprowadzić do określonych zmian. Zmiany te to właśnie
      renacjonalizacja rolnictwa. Polska popełniła błąd, otwierając granice na
      import żywności z UE. Straty, jakie ponosi z tego tytułu, wielokrotnie
      przewyższają skromną pomoc oferowaną przez UE w ramach SAPARD, PHARE i ISPA.

      Wobec tych faktów Kongres Polonii Amerykańskiej z wielkim krytycyzmem odnosi
      się do polskich władz i podporządkowanych im środków masowego przekazu,
      zachwalających wspólną polityke rolną UE. Nie rozumiemy, że czynniki te nie
      zdają sobie sprawy z bankructwa tej polityki. Propaganda w Polsce obiecuje
      rolnikom deszcz pieniędzy, a tymczasem pieniędzy nie będzie, bez względu na
      to, czy Polska wstąpi do Unii, czy nie wstąpi.

      Uważamy, że Niemcy w majestacie prawa unijnego mogą przejąc Ziemie Odzyskane,
      ponieważ polscy rolnicy nie posiadają do niej, z winy władz polskich,
      legalnych tytułów własności.

      Znaczne obszary rolne w innych rejonach Polski przejdą w ręce obcokrajowców -
      Holendrów, Francuzów, Belgów, Szwedów i innych, co oznacza, ze Polacy
      zepchnięci zostaną do roli najemników.

      Naród, aby trwać, musi zachować ziemię, ale także religię i narodową
      tożsamość. Gdy traci się ziemię, traci się wszystko. Naród bez ziemi traci
      swoje miejsce wśród innych narodów. Polska ma wejść do Unii oddając po drodze
      wartości podstawowe dla narodu: tożsamość narodową i tradycje. To jest cena
      nie do przyjęcia. Polacy staną się, nowoczesnymi najmitami, wędrującymi po
      tej, "zjednoczonej Europie" za jakąkolwiek pracą. Pozrywają wszystkie więzi
      społeczne łączące ich w naród i rozproszą się wsród innych narodów.

      Kongres Polonii Amerykańskiej mówi stanowczo NIE dla takich "perspektyw".

      4. Polska traktowana będzie jako rynek surowcowy (węgiel, miedź, siarka,
      produkcja rolna itd.), rynek zbytu dla towarów zachodnio-europejskich oraz
      jako rezerwuar taniej siły roboczej. Są to cechy kraju kolonialnego. Przy czym
      już teraz wiadomo, że polscy robotnicy przez długie lata nie będą mieli
      dostępu do rynków pracy w obecnych 15-tu krajach UE, borykających się z
      własnym wysokim bezrobociem.

      Kongres Polonii Amerykańskiej nigdy nie zaakceptuje polityki rządu prowadzącej
      do ustawienia Polski w pozycji kraju wasalnego.

      5. Przewiduje się, że polityka ekonomiczna UE w stosunku do Polski doprowadzi
      w najbliższym czasie do wzrostu bezrobocia z obecnych 3 milionów, plus 1
      milion ukrytego bezrobocia na wsi, do poziomu 7 a nawet 7,5 miliona
      bezrobotnych. Bezrobocie może więc osiągnąć poziom 35%. Stagnacja ekonomiczna
      obecnej Europy Zachodniej nie pozwala w praktyce na realizację założenia o
      wolnym przepływie siły roboczej, a więc na rozładowanie obecnego i
      przewidywanego bezrobocia w Polsce.

      Zakładany wolny przepływ kapitalu oznacza już obecnie ułatwiony transfer za
      granicę zysków wypracowanych w Polsce przez firmy zagraniczne, co oznacza
      blokowanie tworzenia nowych miejsc pracy, a więc jest czynnikiem powodującym
      wzrost bezrobocia.

      6. Trwa proces przekazywania banków polskich w ręce bankierów
      zachodnioeuropejskich. Nie ma pewności, czy Narodowy Bank Polski pozostanie w
      rękach państwa polskiego.

      7. Obli
      • Gość: Marek Rowicki Re:stały koncik czytelniczy. USA a Polska a Irak IP: *.rasserver.net 10.01.03, 15:02
        Wzrastają naciski Waszyngtonu na udział Polski w inwazji na Irak
        Wyślą Polaków na wojnę?



        O udział polskich żołnierzy w planowanej przez USA wojnie z Irakiem będzie
        prawdopodobnie rozmawiał wkrótce prezydent George W. Bush ze swoim
        odpowiednikiem znad Wisły - Aleksandrem Kwaśniewskim. Sprawa Iraku ma być
        jednym z głównych tematów jego rozmów w Waszyngtonie w przyszłym tygodniu. O
        wsparcie w przygotowywanym konflikcie na Bliskim Wschodzie Amerykanie
        poprosili już m.in. Czechy.
        Kancelaria Prezydenta RP nie chciała wczoraj komentować informacji o udziale
        polskich żołnierzy w ewentualnej wojnie, w wyniku której Waszyngton chce
        przejąć kontrolę nad ropą w Iraku. Tę kolejną planowaną wojnę administracji
        USA potępiła Stolica Apostolska, ostrzegając, że może ona zdestabilizować
        sytuację na całym Bliskim Wschodzie.
        Według polskich obserwatorów, obecne władze w Warszawie chcą wysłać na tę
        niesprawiedliwą wojnę małe liczebnie polskie jednostki, nie bacząc, że
        wciągnie to nasz kraj w konflikt z Irakiem i być może częścią krajów
        muzułmańskich. Wiadomo, że nad Zatoką Perską już są polscy komandosi z GROM-u
        i sił specjalnych Marynarki Wojennej. Do Iraku może być też wysłana VI Brygada
        Desantowa z Krakowa.
        Stany Zjednoczone zwróciły się do Republiki Czeskiej o zmianę statusu kompanii
        przeciwchemicznej w Kuwejcie i o dalsze wsparcie - poinformował w środę czeski
        premier Vladimir Szpidla. Zmiana statusu czeskiej jednostki wojskowej
        pozwalałaby żołnierzom kompanii na wejście na terytorium innego niż Kuwejt
        kraju - w tym przypadku Iraku - bez zgody rządu tego kraju. Premier
        uczestniczył w posiedzeniu Rady Obrony Państwa. O rozpatrywaniu przez nią
        amerykańskich postulatów poinformował wcześniej w wypowiedzi dla radia
        Frekvence Jedna wicepremier i minister sprawiedliwości Pavel Rychetsky.
        O wsparcie w inwazji na Irak Waszyngton wkrótce zapewne zwróci się oficjalnie
        do Polski. Okazją do tego będzie planowana na 14 stycznia wizyta
        Kwaśniewskiego w Waszyngtonie. Odnosząc się do niej, rzecznik Białego Domu Ari
        Fleischer podkreślił, że "Polska jest bliskim przyjacielem i sojusznikiem
        Stanów Zjednoczonych". Agencja Reutera zwróciła wczoraj uwagę, że Kwaśniewski
        należy do największych sojuszników Busha w Europie, zwłaszcza w kwestii Iraku.

        Zachód wymiguje się od udziału
        Chłodne stanowisko w stosunku do ewentualnej interwencji oraz udziału swoich
        wojsk w ataku na Irak nadal zajmuje większa część społeczności
        międzynarodowej. Wczoraj prezydent Francji Jacques Chirac powiedział,
        że "użycie siły jest przyznaniem się do porażki i najgorszym rozwiązaniem".
        Stonował on w ten sposób wypowiedź sprzed 3 dni, w której mówił, że żołnierze
        francuscy powinni się przygotować "na każdą ewentualność".
        Ostatnio nawet Londyn, najbliższy sojusznik Waszyngtonu w Europie, zaczął
        przebąkiwać o odłożeniu inwazji. We wczorajszym numerze londyński "Daily
        Telegraph" napisał, że Wielka Brytania zabiega, by Stany Zjednoczone odłożyły
        do jesieni ewentualną kampanię militarną w Iraku. Zdaniem Londynu, odsunięcie
        interwencji o kilka miesięcy dałoby czas inspektorom rozbrojeniowym ONZ na
        wykonanie zleconej im misji w Iraku.

        Husajn w Rosji rozładuje konflikt?
        Niemiecka gazeta "Tageszeitung" twierdzi, że Moskwa oferuje azyl irackiemu
        przywódcy Saddamowi Husajnowi, by uniknąć wojny. Według gazety, pomysł, by
        Husajn udał się dobrowolnie na emigrację, zyskał aprobatę prezydenta George'a
        W. Busha. Sensacjom berlińskiej gazety zaprzeczają źródła rosyjskie.
        Tymczasem inspektorzy rozbrojeniowi ONZ kontynuują swą misję. Amerykański
        tygodnik "Time" podał, że ONZ-owscy eksperci w Iraku planują zapraszać
        irackich naukowców na Cypr i tam ich przesłuchiwać. Na wyspę, gdzie
        inspektorzy mają stałe zaplecze, mieliby pojechać naukowcy związani teraz albo
        w przeszłości z irackimi programami zbrojeniowymi.
        Amerykański sekretarz stanu Collin Powell ujawnił w środę, że od kilku dni
        strona amerykańska przekazuje misji ONZ w Iraku dane własnego wywiadu,
        dotyczące ewentualnych miejsc produkcji bądź składowania broni masowego
        rażenia w tym kraju.
        Wszystko wskazuje na to, że Waszyngton stara się w ostatnim czasie zwiększyć
        presję na Saddama Husajna. Wczoraj władze Iraku zapowiedziały, że złożą
        formalną skargę na "pewne, niczym nie usprawiedliwione działania" inspektorów
        rozbrojeniowych. Według Bagdadu, personel ONZ zadaje - w żaden sposób nie
        związane z misją - pytania, przede wszystkim w czasie wizyt w instalacjach
        wojskowych i bazach armii.
        JS, Reuters, PAP



        Szkodliwa symbolika
        Z dotychczasowych ustaleń międzynarodowych inspektorów wynika, że Irak nie
        stanowi dla światowego pokoju żadnego zagrożenia. W tej sytuacji działania
        rządzących Polską, którzy już wysłali w rejon Zatoki Perskiej polskich
        komandosów, angażują nas, głównie na płaszczyźnie propagandowej, w
        niesprawiedliwą i sprzeczną z naszym narodowym interesem wojnę. Doraźne i co
        gorsza niepewne korzyści, jakie może przynieść ślepe poparcie Waszyngtonu, z
        pewnością nie zrównoważy dalekosiężnych negatywnych konsekwencji zaangażowania
        Polski w wojnę, która tak naprawdę służy jedynie interesom Stanów
        Zjednoczonych i Izraela. Obfitujący w bogate zasoby ropy naftowej Irak jako
        jedyny kraj regionu całkowicie nie uznaje hegemonii Stanów Zjednoczonych.
        Ponadto, pomimo wielkich trudności gospodarczych, Irak udziela wydatnej pomocy
        finansowej walczącym o niepodległość Palestyńczykom. I to są główne powody,
        dla których USA chcą rozpętać wojenną awanturę. Symboliczne działania
        rządzących Polską komunistów jawią się tym bardziej jako bezsensowne, że nie
        są podyktowane żadnym zewnętrznym przymusem, a ich ewentualne konsekwencje
        mogą być dla Polski nieobliczalne.
        Krzysztof Warecki


        • Gość: man Re:stały koncik czytelniczy. USA a Polska a Irak IP: 217.153.88.* 10.01.03, 15:23
          Mareczku, a tak w ogole to poza toba u Ciebie wszyscy zdrowi?
          pozdr.
    • Gość: Marek Rowicki Re: Warto przeczytać IP: *.rasserver.net 10.01.03, 18:27
      4 kadencja, 38 posiedzenie, 4 dzień (20.12.2002)
      38 punkt porządku dziennego:
      Informacja rządu w sprawie wyników szczytu Unii Europejskiej w Kopenhadze
      (druk nr 1213).

      Poseł Jan Łopuszański:

      Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zabierając głos jako poseł Porozumienia
      Polskiego, chciałbym przez chwilę skupić się na zagadnieniu: w jakim stopniu
      Unia Europejska, do której jesteśmy prowadzeni, realizuje tradycję europejską,
      a w jakim stopniu tej tradycji zaprzecza. Mówię o tym z takim dużym osobistym
      zaangażowaniem, ponieważ Europa jest moim domem. Ja z tego domu nigdy nie
      wychodziłem, w związku z tym wchodzić do niego nie muszę. (Oklaski) Nigdy też
      nie wysługiwałem się Moskwie, w związku z tym służba Brukseli nie jest dla
      mnie przedmiotem jakichkolwiek ambicji.

      Europa to nie jest Azja. Tutaj w Europie jeszcze panuje - jeszcze panuje -
      świadomość, że ludzie mają swoje naturalne prawa, które powinny być szanowane
      przez wszystkie społeczności, i że społeczności ludzkie, te naturalne, jak
      rodziny, i te historyczne, jak narody, też mają swoje prawa, równoległe do
      praw naturalnych osób ludzkich. Ponieważ istnienie tych społeczności jest
      niezbędne dla osiągania rzeczywistego dobra ludzi, z których te społeczności
      się składają, nikt nie powinien niszczyć tych dóbr, tych społeczności i ich
      praw, bo to szkodzi ludziom. To przekonanie jest dziedzictwem Europy i to jest
      podstawą dobrego ładu międzynarodowego. I to dziedzictwo Europy jest dziś
      niszczone przez Unię Europejską w imię obłędnego przekonania, że narody,
      realizujące swoje prawa w ramach swoich suwerennych państw, są przeszkodą w
      budowaniu sprawiedliwego ładu na kontynencie europejskim i przeszkodą w
      rozwoju. To jest próba cofnięcia Europy do Azji i do totalitarnych imperiów.

      Podobno - tak nam mówią - Unia Europejska ma być instytucją pomocniczą w
      stosunku do europejskich narodów i ich państw. Zasadę pomocniczości
      propagandyści unijni odmieniają przez wszystkie możliwe przypadki, na użytek
      tych, którzy, dążąc do Unii, nie czytają jej dokumentów.

      Unia dąży do objęcia coraz szerszego zakresu zagadnień swoją wyłączną
      kompetencją. Oprócz tego, co już dzisiaj zostało z tej trybuny przypomniane,
      chciałem przypomnieć ostatnią wypowiedź pana Romano Prodiego, przewodniczącego
      Komisji Europejskiej. Według niego Unia miałaby przejąć wyłączne kompetencje w
      dziedzinach sprawiedliwości, bezpieczeństwa, rynku i konkurencji, polityki
      gospodarczej i walutowej, rolnictwa, rybołówstwa, transportu, wykorzystania
      energii jądrowej. Poza takim zakresem działalności pozostaje folklor,
      oczywiście jeżeli nie zostanie objęty pracami tzw. czwartego filaru, które się
      rozpoczęły.

      W obszarach, które w ten sposób nie zostały objęte wyłącznością Unii, Unia
      łaskawa jest stosować zasadę pomocniczości, która w wydaniu Unii polega na
      tym, że wspólnota (i tutaj cytuję dokumenty, art. 2 in fine traktatu Unii
      Europejskiej w związku z art. 3b traktatu o Wspólnocie Europejskiej) podejmuje
      działania w zakresie, w jakim cele proponowanych działań nie mogą być
      realizowane przez państwa członkowskie. Powstaje w związku z tym pytanie: Co
      jest realizowanym celem i kto ten cel proponuje? Mamy tutaj do czynienia z
      taką zmianą znaczenia słowa ˝pomocniczość˝, które stanowi jego oczywiste
      zaprzeczenie. Tę konstatację, to stwierdzenie dedykuję zwłaszcza tym
      wszystkim, którzy w przekonaniu o słuszności zasady pomocniczości, nie
      czytając, nie rozumiejąc dokumentów unijnych, opowiadają kompromitujące
      bzdury, że Unia tę zasadę realizuje.

      To do takiej Unii, totalitaryzującej Unii, pchana jest Polska przez różne
      grupy, które we współczesnej rzeczywistości podejmują niesławne dziedzictwo
      Targowicy. Zadano mi niedawno pytanie w jakiejś debacie telewizyjnej: Czy nie
      za ostro? Odpowiedziałem tak: Jest taki były urzędnik Unii Europejskiej,
      Niemiec, pan Karol Beddermann, który został wyrzucony na bruk za to, że
      wcześniej pracując w Polsce i oglądając rzeczywistość unijną i przystosowań
      powiedział Polakom: To się wam nie opłaca. Opowiadał mi on, że jako niemieckie
      dziecko w niemieckiej szkole uczony był, że rozbiory Polski dokonane zostały z
      inicjatywy polskich przywódców, i on nie mógł w to uwierzyć. Dopiero jak teraz
      przyjechał, to uwierzył. (Oklaski)

      Ta Unia, do której jesteśmy pchani w sposób oczywisty, nie jest i nie będzie
      silnym związkiem państw narodowych, o czym marzyć raczył Sejm Rzeczypospolitej
      w swojej uchwale z poprzedniego posiedzenia. Pchani jesteśmy do Unii, w której
      na podstawie orzecznictwa Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości od dawna
      uznaje się zasadę likwidacji suwerenności państw członkowskich na rzecz
      wspólnoty, czemu uprzejmi są zaprzeczać niektórzy posłowie z tej Izby, którzy
      nie czytają dokumentów. W związku z tym ja cytuję jeden z wyroków
      Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, tym razem z 1977 r., w którym uznaje
      się, że jeżeli norma prawa krajowego w danej sprawie jest niezgodna z normą
      prawa wspólnotowego - i uważajcie państwo! - to sąd krajowy ma obowiązek
      niestosowania prawa krajowego i zastosowania w to miejsce prawa wspólnotowego.
      Pchają nas do stworu ponadnarodowego, w którym państwo polskie może
      przykładowo za zgodą Unii dopłacić rolnikom polskim nieco więcej niż Unia sama
      da ze swojej kasy, ale nie więcej niż Unia pozwoli, bo gdybyśmy samowolnie
      dopłacili polskim rolnikom do poziomu 100% dopłat unijnych, to tym samym
      naruszalibyśmy zasadę art. 87, 88, 89 traktatu o Wspólnocie Europejskiej.

      Negocjatorzy z panem premierem na czele wracają z Kopenhagi, by ogłosić
      rzekomy triumf. Ślepi czy udają, że nie widzą, że Unia domaga się działań
      skutkujących wydawaniem w obce ręce polskiej własności i całych rynków? Ślepi
      czy udają, że nie widzą, że Unia utrzymuje uparcie dyskryminację polskiego
      rolnictwa, że domaga się działań skutkujących likwidacją hut, kopalń,
      przemysłu stoczniowego? Że podejmuje działania skutkujące gigantycznym
      bezrobociem, że nie stwarza ani gwarancji, ani perspektywy wzrostu dochodów
      ludności Polski, na co tak wielu Polakom pomaga się bezpodstawnie liczyć? I
      tak dalej, i dalej.

      Mam w związku z tym pytanie natury poglądowej, najchętniej bym skierował je do
      pana premiera, który niestety w tym momencie jest nieobecny. Pan premier
      gościł u siebie niedawno państwa Schröderów. A gdyby tak państwo Schröderowie
      zapragnęli podzielić się z panem premierem jego własnym domem. Tu nie chodzi
      oczywiście o pokazywanie tego w świetle jupiterów, ale tak naprawdę i na
      zawsze. Warunki byłyby mniej więcej takie: najlepsze pokoje dla nich, z kuchni
      i łazienki korzystać będą Millerowie, kiedy już Schröderowie skorzystają.
      Klucze trzymają oni, płacą Millerowie. Co państwo na to? (Oklaski)

      (Poseł Bogdan Pęk: Mogłoby tak być.))

      Gdyby pod jakąś niegodziwą presją z czyjejkolwiek strony takiej propozycji
      państwo Millerowie ulegli i utracili zdolność decydowania o swoim domu, to
      można by to przyrównać do utraty niepodległości przez naród i państwo, czyli
      do utraty faktycznej możliwości decydowania o swoim domu. Gdyby państwo
      Millerowie upadli na głowę i zawarli z kimś prawnie wiążącą umowę o możliwości
      korzystania przez innych z ich mieszkania, to można by to przyrównać do utraty
      suwerenności, czyli prawa samodzielnego stanowienia o swoich sprawach przez
      naród i państwo.

      Sądzę, że pan Miller w sprawie swojego własnego domu nie ulegnie nikomu, kto
      chciałby mu wejść na głowę. Mam jednak w związku z tym pytanie. Dlaczego godzi
      się na to samo w sprawie naszego wspólnego domu, którym jest Polska? Czy nasz
      polski dom jest dla niego gorszy od jego osobistego? Czy polski dom nie został
      powierzony jego szczególnej trosce jako premiera? I dlaczego kolejny krok na
      drodze pozbycia się prawnej możliwości samodzielnego polskiego władania
      polskim domem, dokonany w Kopenhadze, ogłasza wielkim sukcesem i jeszcze
      głosi, że dział
      • Gość: Marek Rowicki Re: Warto przeczytać IP: *.rasserver.net 12.01.03, 05:03
      • Gość: Marek Rowicki Re: Warto przeczytać IP: *.rasserver.net 12.01.03, 05:04
        Posłowie SLD, wspierani przez PO, zdecydowali, że wynik referendum, w którym
        Polacy sprzeciwią się ewentualnej akcesji do UE, nie będzie wiążący
        Nowa Targowica



        Do skandalu, godzącego w podstawy suwerennego państwa, doszło wczoraj w Sejmie
        podczas prac nad ustawą o referendach europejskich. Posłowie SLD przyjęli
        przepisy całkowicie ignorujące wolę Narodu. Jeżeli ponad połowa Polaków weźmie
        udział w referendum, dotyczącym ewentualnego przystąpienia Polski do Unii
        Europejskiej i gremialnie powie akcesji NIE, procedura ratyfikacyjna zostanie
        uruchomiona od nowa. I tak do skutku.
        Podczas piątkowych prac w sejmowej Komisji Ustawodawczej nad ustawą o
        referendach europejskich doszło do rzeczy wprost niewiarygodnej. Komisja
        głosami posłów Sojuszu Lewicy Demokratycznej, wspieranych przez Platformę
        Obywatelską, przyjęła przepisy, które pozwalają rządzącym zignorować wolę
        Narodu wyrażoną w referendum w wypadku, jeśli Naród zagłosuje "NIE dla Unii".
        Chodzi o przepis art. 64 prezydenckiego projektu ustawy, regulującego kwestię
        interpretacji wyników referendum. Stanowi on, że jeśli Naród powie Unii TAK i
        wynik ten będzie wiążący (bo ponad połowa uprawnionych będzie uczestniczyć w
        referendum), to prezydent ratyfikuje traktat akcesyjny. Przepis ten całkowicie
        pomija natomiast sytuację, w której przy takiej samej frekwencji Naród powie:
        NIE.
        Początkowo można było sądzić, że jest to pomyłka prezydenckiego zespołu
        prawników, którzy projekt przygotowali, a którym przewodniczył prof. Piotr
        Winczorek. Dlatego też poseł Jerzy Czerwiński z Koła Katolicko-Narodowego
        wniósł w piątek poprawkę następującej treści: "Jeżeli wynik referendum jest
        wiążący, a większość głosujących powie NIE, ratyfikacja umowy międzynarodowej
        nie może być ponownie poddana pod głosowanie". Wniosek ten spotkał się z
        gwałtowną reakcją Bogdana Klicha z PO.
        - Kategoryczny sprzeciw ze względu na szacunek dla partnera - wołał poseł
        Platformy [partnera, tj. Unii Europejskiej - przyp. red.].
        - Ależ panie Pośle, szacunek dla Narodu powinien być większy niż dla instytucji
        międzynarodowych, bez względu na to, ile płacą - odparował Czerwiński. Zwrócił
        też uwagę, że jego poprawka zamyka drogę do zignorowania przez proeuropejskie
        elity woli suwerena, jakim jest Naród. - Przyjęcie tej poprawki otwiera drogę
        do powtarzania referendum w tej samej sprawie aż do skutku, aż się ten biedny
        Naród zmęczy - argumentował poseł Czerwiński. Taka sytuacja jest rzeczywiście
        możliwa, ponieważ projekt nie przewiduje karencji czasowej na głosowanie w tej
        samej sprawie. Na tle przekonujących wywodów posła Czerwińskiego blado wypadła
        pokrętna argumentacja prof. Piotra Winczorka o tym, że to drugie referendum (a
        w domyśle trzecie, czwarte i dziesiąte) to "też będzie wola Narodu".
        - Okoliczności faktyczne i prawne związane z umową międzynarodową mogą się
        zmienić, ale dopiero po upływie pewnego czasu - zauważył mecenas Bohdan
        Kopczyński (KP LPR), wiceprzewodniczący komisji.
        Trafne argumenty nie przekonały jednak posłów SLD, którzy swoją decyzję
        polityczną o inkorporacji Polski do Unii zamierzają wprowadzić w życie, bez
        względu na wynik referendum. Kopczyński jako jedyny poparł poprawkę (Czerwiński
        nie głosuje, ponieważ nie jest członkiem komisji). Posłowie lewicy jak jeden
        mąż głosowali przeciwko. Część parlamentarzystów, m.in. Zbigniew Ziobro (PiS) i
        Eugeniusz Kłopotek (PSL), nie wzięła udziału w tym superważnym głosowaniu, mimo
        że wpisała się na listę obecności.
        Małgorzata Goss



        Lekceważą wolę Narodu
        Po raz pierwszy "elity" polityczne z SLD i PO tak otwarcie zakwestionowały
        zasadę SUWERENNOŚCI NARODU!
        Oto uchwalono, że nawet jeśli do urn referendalnych pójdą wszyscy uprawnieni
        Polacy i przygniatająca większość z nich powie NIE akcesji Polski do Unii
        Europejskiej, to owe "elity" zafundują Narodowi drugie i trzecie referendum,
        słowem - głosowanie aż do skutku. Nawet bez konieczności renegocjacji przez
        rząd traktatu akcesyjnego, który to traktat tenże Naród przed chwilą odrzucił.
        I, oczywiście, za publiczne, czyli nasze pieniądze. Jest w ustawie i druga
        furtka - SLD, UP i PO same, w Sejmie i Senacie uchwalą zgodę na wprowadzenie
        Polski do Unii.
        Nieczęsto szafujemy porównaniem do Targowicy, ale w tym przypadku analogia sama
        ciśnie się na usta. W 1791 r. część sprzedajnych elit politycznych zawiązała
        spisek, mający na celu obalenie Konstytucji 3 Maja. Pod osłoną wojsk rosyjskich
        Targowiczanie usuwali organy powołane przez Sejm Czteroletni, likwidując
        resztki suwerenności państwowej.
        Posłowie obecnego Sejmu czynią to w majestacie prawa.
        MaG






        Rozwiązania przyjęte przez sejmową Komisję Ustawodawczą komentują:
        Dr Mieczysław Ryba, historyk KUL
        Tego typu decyzja świadczy o tym, ze środowiska postkomunistyczne i liberalne
        nie liczą się z wolą Narodu. Dla nich istotna jest tylko ideologia i wbrew
        wszystkiemu będą twierdzić, że Unia Europejska jest najlepsza dla Polski.
        Sytuacje z powtarzaniem referendum w sprawie ratyfikacji międzynarodowych umów
        obserwowaliśmy nie tak dawno w Danii czy Irlandii. To zupełnie przeczy szumnym
        deklaracjom o dominacji systemu demokratycznego. Demokracja jest dobra, gdy
        służy "interesom". Odrzucenie poprawki posłów Koła K-N i LPR nie jest
        niespodzianką, a powoduje, że powstaje zapis, który jest prawnym, legislacyjnym
        i niepoprawnym absurdem. W konkretnej sprawie wolę wyraża się tylko raz. Naród
        to nie Sejm, który może po krótkim czasie wrócić do omawianych spraw,
        znowelizować ustawę. Każde referendum jest sprawą wyjątkową, bo przecież
        angażuje się w nie cały Naród!

        Bogdan Pęk, KP LPR, członek sejmowej Komisji Europejskiej
        Zwolennicy wejścia Polski do Unii Europejskiej na dowolnych warunkach, a już
        dziś widać, że wynegocjowane są fatalne, zrobią wszystko, by nas tam
        wprowadzić. Nie dziwi mnie, że ten wniosek został odrzucony. Ta sytuacja
        wskazuje jednak na ważną sprawę - o wszystkim decyduje opcja, która jest u
        władzy, a która od 13 lat tylko teoretycznie się zmienia. Jedyny sposób, by
        odsunąć ich od władzy, to wygrać wybory - do tego zaś potrzebne jest łączenie
        się, a nie dzielenie. I trzeba skupiać się na sprawach rzeczywiście ważnych, a
        nie na tematach zastępczych. Zapis, jaki prawdopodobnie wyjdzie z komisji,
        będzie absurdalny.

        Halina Nowina Konopczyna, poseł niezrzeszony
        Proponowany zapis był bardzo dobry. Należy się spodziewać bowiem, że jeśli
        Polacy powiedzą Unii Europejskiej NIE w referendum, to zostanie ono szybko
        powtórzone. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że celem obecnej ekipy jest już
        nie wejście czy wprowadzenie Polski do Unii Europejskiej, ale ucieczka przed
        konsekwencjami zniszczeń, których kolejne ekipy dokonują, dostosowując kraj do
        warunków unijnych.
        Zebrał MW

    • Gość: Marek Rowicki Re: Warto przeczytać, kochać Polskę, IP: *.rasserver.net 13.01.03, 01:22
      : Spiesz się tak szybko odchodzi.

      P I E R W S Z O M A J O W E P A R A D Y
      unijnych niewolników przed trybuna światowej recydywy politycznej a wiec
      masonerii, żydokomuny i finansjery globalistycznej - największych
      politycznych, gospodarczych, finansowych i militarnych "legalnych" terrorystów.
      Drodzy, Najmilsi
      Poruszając się po terenie najbardziej służącym świadomości i logice myślenia,
      twierdze, że obecna Władza w Polsce działa bez mandatu społeczeństwa. Działa
      wiec a raczej przejęła Władze ludźmi, którzy sprytniej się zorganizowali. Ani
      posłowie ani senatorowie nie zostali wybrani przy udziale 50% +1 społeczeństwa
      polskiego. Dobrze, że są ludzie, którzy o tych sprawach przypominają. Jaki
      stad wniosek ? Władza nie jest Władza a pełni niejako obowiązki Władzy. Nie
      jest ważne dla ludzi za polityczna zasłona "interesów", kto i ilu ich wybiera.
      Ważne jest zorganizowanie wokoło siebie jałowo działające instytucje jak np.
      tzw. Wymiar tzw: Sprawiedliwości, Radio, prasę i TV. Ważne jest aby tak
      wykoślawiać demokracje aby Polacy jeszcze litowali się nad ludźmi Władzy,
      którzy wszystko robią aby nic nie służyło społeczeństwu teraz ani tym bardziej
      w przyszłości.
      Uważam, ze wszelkie decyzje jakie podejmuje dzisiejszy Prezydent RP i Premier
      i powołane przez nich grona - GLÓWNIE W S A M O Z W A N C Z Y M PROCESIE
      WPYCHANIA POLSKI DO UNII EUROPEJSKIEJ NA PODŁYCH ZASADACH JACY SAMI
      WPYCHAJĄCY SĄ - nie maja w żadnym przypadku mocy prawnej. Wszelkie
      zatem A K C J E Władzy na najwyższych urzędach są poza wszelkim
      obowiązkiem respektowania. Uważam ta Władze za POLITYCZNĄ RECYDYWĄ a wiec
      ludzi, którzy pozostają wierni przestępczym ideałom zniewalania Polaków swoimi
      programami, które kiedyś pochodziły z Moskwy a dziś... n i b y z Brukseli.
      Z wielkim szacunkiem odnoszę się do tysięcy polskich Rejtanów, którzy w rożnie
      dla siebie sposób nie rezygnują z dawania swoja troska świadectwa wierności
      BOGU , HONOROWI I OJCZYŻNIE. Bądźmy wszyscy jak jeden. Niech Ojca Świętego
      Jana Pawła II powita w tym roku jednym wielkim sercem cala Polska. POWITA
      nowym SIERPNIEM BIS, SOLI - DAR - NIOSĄCEJ. Kto ma oczy do patrzenia niechaj
      patrzy, kto ma uszy do słuchania niechaj słucha, kto ma wole do działania
      niechaj działa. Masz się przespać dziś zrób to jutro a to co masz zrobić
      dobrego jutro uczyń już dziś. Spiesz się kochać CZŁOWIEKA. Spiesz się kochać
      Polskę - tak szybko odchodzi.
      Motto końcowe:
      Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy. Co nam obca przemoc wzjeła, sercem
      odbierzemy !
      Marsz, marsz Ojcze Święty z Ziemi Włoskiej do Polski. Za Twoim Przewodem
      łaczym się w Narodzie !
      Widzicie sami czym żyje moja dusza. Dziele się tym, bo nie ma przeszód abyście
      identycznie myśleli.
      Dziękuje za uwagę i życzę wszystkim nam aby POLSKA BYŁA NAJPIERW DLA POLAKÓW.

      SZCZEŚĆ BOŻE
      DeColores !
      Piotr Zabielski z Calgary
      Polska Internetowa Opozycja
      www.rodzinywyborcow.net
    • Gość: Marek Rowicki Warto przeczytać, afera korupcyjna, Ariel Szaron IP: *.rasserver.net 14.01.03, 02:56
      Palestyńczycy: Szaron atakami chce "zagłuszyć" aferę, którą rozpętał
      Przemocą odwraca uwagę



      W kampanii przemocy, którą gwałtownie wzmogła izraelska armia na dwa tygodnie
      przed wyborami w Izraelu, w ciągu minionego weekendu zginęło 7 niewinnych
      Palestyńczyków, 2 palestyńskich aktywistów i 2 Izraelczyków. Według
      Palestyńczyków, jest to próba odwrócenia uwagi od afery korupcyjnej, w którą
      zamieszany jest izraelski premier Ariel Szaron.
      Izraelski minister obrony Szaul Mofaz, zapytany o eskalację przemocy,
      przekonywał jednak, że żadne nadzwyczajne akcje nie są przeprowadzane i nie
      były planowane.
      W niedzielę wieczorem izraelskie śmigłowce wystrzeliły trzy pociski rakietowe w
      Strefie Gazy. Palestyńscy świadkowie mówią, iż rakiety trafiły w sad i że
      zginęło dwóch mężczyzn, a jedna osoba została ranna. Z kolei we wsi Gadisz na
      północy Izraela, niedaleko Zachodniego Brzegu Jordanu, Palestyńczycy otworzyli
      w niedzielę wieczorem ogień z broni automatycznej. Zginął jeden Izraelczyk -
      poinformowała telewizja izraelska.
      JS, Reuters, PAP

      "Szarongate"
      Nadchodzącymi ostatnio informacjami o oszustwach finansowych premiera Izraela
      Ariela Szarona zainteresowała się m.in. niemiecka prasa. Przedstawia ona
      zarzuty nielegalnego finansowania przez obecnego szefa izraelskiego rządu
      kampanii wyborczej przed wyborami do parlamentu w 1999 roku.
      Zdaniem tygodnika "Der Spiegel", prokuratura izraelska wszczęła przeciwko
      Szaronowi śledztwo w związku z podejrzeniem o nielegalne finansowanie jego
      kampanii wyborczej do Knesetu w 1999 roku. Ariel Szaron oraz jego synowie Gilad
      i Omri oskarżeni są o wykorzystywanie w prywatnych celach swoich stanowisk i o
      przyjęcie łapówki sięgającej - w przeliczeniu - ponad 1 mln euro.
      W roku 2001 - czytamy w tygodniku "Der Spiegel" - izraelska izba skarbowa
      zażądała od Szarona oddania lwiej części pieniędzy, z których skorzystał on w
      kampanii wyborczej w 1999 roku. Premier Izraela najpierw pobrał gigantyczny
      hipoteczny kredyt w banku pod zastaw swojej farmy, na której hodował owce.
      Później, aby spłacić kredyt, pożyczył od biznesmena z Republiki Południowej
      Afryki ponad 1,5 miliona USD. Pieniądze te mieli przyjąć dwaj synowie Szarona.
      Gilad
      - jak twierdzi izraelska policja - nie potrafi wyjaśnić pochodzenia m.in.
      kilkuset tysięcy USD, które otrzymał od żydowskiego biznesmena Kerna Cyrila z
      RPA za małowartościowy - jak ocenia izraelski dziennik "Haaretz" - projekt
      turystyczny w Grecji.
      Zdaniem niemieckich mediów, obecnie policja zarzuca premierowi zatajenie prawdy
      na temat pochodzenia owych pieniędzy, a ponadto korzystanie z darowizn
      pochodzących z zagranicy, co jest w Izraelu prawnie zabronione.
      Po nagłośnieniu tej afery - informuje niemiecka prasa - zdecydowanie spadły
      notowania partii Likud Ariela Szarona. Tymczasem wybory do Knesetu odbędą się
      już 28 stycznia.
      Waldemar Maszewski, Hamburg

      • qubacz Re: Warto przeczytać, afera korupcyjna, Ariel Sza 14.01.03, 10:30
        Czesc Marek
        Jak tam u Ciebie pogoda?
        U nas leje.
    • Gość: Marek Rowicki Re: Warto przeczytać IP: *.rasserver.net 17.01.03, 00:36
      BRAK KONKRETNYCH KORZYŚCI DLA POLAKÓW !




      Weź udział w referendum i powiedz Unii NIE!
      BRAK KONKRETNYCH KORZYŚCI DLA POLAKÓW !

      WPROWADZENIE EURO W POLSCE SPOWODUJE OGÓLNY WZROST CEN

      Jeśli oprzeć się na badaniach Europejskiej Federacji Konsumentów (BEUC) z
      Brukseli, i założyć, że wprowadzenie euro będzie miało u nas podobne skutki co
      w krajach Strefy Euro, to np. za warzywa zapłacimy o 18,3% więcej, za nabiał o
      8%, a za chleb o 4% więcej. Możemy, jak Austriacy, płacić o ponad 30% więcej
      przy co dziesiątym kupowanym produkcie lub, jak Niemcy, o prawie 40% więcej
      przy aż co trzecim produkcie! Przeciwko podobnym podwyżkom w ubiegłych
      dekadach ludzie w Polsce demonstrowali na ulicach!
      Na zakończenie ubiegłego roku, znaczny wzrost cen oraz wzrost inflacji
      potwierdził oficjalnie prezes Europejskiego Banku Centralnego, Wim Duisenberg.
      Ponad 60% obywateli UE uznało, że inflacja wzrosła, a ceny w niektórych
      sektorach nadal idą w górę.
      Nie możemy wejść do Unii i pozostać przy złotówce. Jak dotąd przy swojej
      walucie mogły pozostać Anglia, Szwecja i Dania, ale nowi kandydaci nie mają
      wyjścia - dla nas i innych wejście do UE wiąże się z przymusowym
      przystąpieniem do Unii Walutowej (być może w 2007 r.). Nie będziemy też mogli
      powrócić do złotówki, jeśli nie spodoba nam się życie z euro: szef Komisji
      Europejskiej, Romano Prodi, zapowiedział, że Unia Walutowa to "nierozerwalne
      małżeństwo".
      Śmiesznie i naiwnie jest twierdzić, że dzięki euro łatwiej nam będzie
      podróżować zagranicą. Ci, którzy mogą sobie na to pozwolić, nie muszą używać
      gotówki - już teraz posługują się kartami lub pobierają z bankomatów pieniądze
      w walucie danego kraju.
      Wprowadzenie euro oznacza też utratę suwerenności - nie będziemy mogli
      prowadzić własnej polityki pieniężnej. Nową walutę emitował będzie nie NBP
      lecz Europejski Bank Centralny i to on będzie sterował naszą ekonomią.

      INTEGRACJA Z UE NIE PRZYNIESIE WZROSTU ZAROBKÓW I STOPY ŻYCIOWEJ
      Wielu Polakom wydaje się, że po wejściu do Unii zwiększą się ich zarobki i
      wzrośnie stopa życiowa. Tymczasem między jednym a drugim nie zachodzi żaden
      logiczny związek. W krajach UE średnia stawka za godzinę różni się zasadniczo -
      od 11,69 euro w Hiszpanii do 20,86 euro w Austrii i 24,58 euro w Niemczech -
      podczas gdy nasza średnia stawka to tylko 3,90 euro! Niby dlaczego miałaby
      nagle trzykrotnie wzrosnąć, aby dogonić choćby Hiszpanię?
      Pracujemy też więcej niż obywatele Unii. Jeśli porównać nasze 2022 godziny w
      skali roku z 1519 godzinami Austriaka lub 1467 godzinami Niemca, i uwzględnić
      różnice w średniej stawce, to realnie zarabiamy pięciokrotnie mniej niż
      obywatele Unii! Przecież Unia nam tego nie wyrówna, bo z jakiej racji i z
      jakich źródeł miałaby wziąć na to środki? Nie zrobili tego z Hiszpanią, Grecją
      i Portugalią - i nie zrobią tego z Polską!
      Mało tego: po wejściu do Unii musielibyśmy w odpowiednim terminie obowiązkowo
      wprowadzić w Polsce euro. Jeśli wprowadzenie euro spowoduje wzrost cen, to
      realnie zarabialibyśmy jeszcze mniej niż przed wejściem do Unii! Unia nie ma
      przecież żadnej wspólnej polityki socjalnej!
      Możemy też spodziewać się dodatkowego drenażu kieszeni, gdyż na coraz więcej
      artykułów i usług narzucony będzie VAT lub jego obecna stawka wzrośnie. Z
      wpływów z VAT jest częściowo utrzymywana unijna biurokracja, nie ma więc co
      liczyć, że otrzymamy jakiekolwiek ulgi. Wiedzą o tym nasi negocjatorzy, lecz
      propaganda o tym milczy.
      Pieniądze z naszych kieszeni będą też wyciągane w postaci innych przymusowych
      opłat, które nasz rząd pewnie wprowadzi, gdyż będzie szukał wszelkich
      możliwych sposobów zebrania pieniędzy na pokrycie unijnej składki i naszego
      obowiązkowego wkładu w inwestycje współfinansowane przez Unię. Przykładem była
      propozycja winiet.
      Przez niektóre kraje Unii przetoczyła się fala strajków, a coraz więcej ich
      mieszkańców jest niezadowolonych ze stanu gospodarki - nie ominęło to nawet
      bogatych Niemiec. Z czego więc miałyby wzrosnąć nasze płace, zwłaszcza że nie
      zanosi się na znaczące ożywienie naszej rodzimej gospodarki po wejściu do
      Unii? Wszak mamy być dla niej jedynie dodatkowym rynkiem zbytu.

      INTEGRACJA Z UE NIE SPOWODUJE SPADKU BEZROBOCIA
      Jeżeli Unia sama boryka się z bezrobociem, to w jaki sposób nasze członkostwo
      w UE miałoby przyczynić się do spadku bezrobocia w Polsce?
      Według Eurostatu (unijny odpowiednik GUS-u), w czerwcu 2002 r. średnie
      bezrobocie we wszystkich krajach UE wynosiło 7,7%, a w Strefie Euro, czyli w
      12 krajach, które przyjęły wspólną walutę - 8,4%. Średnia nie daje jednak
      rzetelnego obrazu. Wg danych z kwietnia 2001 r. w niektórych regionach UE
      poziom bezrobocia wynosi zaledwie 1,2%, a w innych sięga aż 33,3%, czyli co
      trzecia dorosła osoba jest bez pracy!
      Poziom bezrobocia rozkłada się różnie w prawie wszystkich krajach Unii, nawet
      w najbogatszych Niemczech, gdzie w lipcu 2002 r. bezrobocie
      przekroczyło "psychologiczną barierę" 4 milionów bezrobotnych, czyli 9,7%
      (prawie co dziesiąty Niemiec jest bez pracy). Lecz i tam nie rozkłada się ono
      równomiernie: np. w zachodniej części wynosi 7,8%, a we wschodniej - 18%. We
      wschodnich Niemczech panował ten sam system ekonomiczno-polityczny, co w
      Polsce. I pomimo iż są one częścią Unii już od ponad 10 lat, to jednak
      bezrobocie utrzymuje się na podobnym poziomie, co w naszym kraju. Najwyraźniej
      więc przynależność do UE nie ma większego wpływu na poziom bezrobocia w danym
      regionie.
      A zatem nasi decydenci zupełnie bezpodstawnie twierdzą, że po wejściu Polski
      do Unii spadnie u nas bezrobocie.

      MŁODZI POLACY NIE ZNAJDĄ ŁATWO PRACY W KRAJACH UNII
      Całkowicie gołosłownie obiecuje się młodym, iż znajdą legalne zatrudnienie w
      dowolnym kraju UE. Bowiem Unia nie radzi sobie z problemem bezrobocia wśród
      młodych poniżej 25 roku życia. Wg badań Eurostatu, w niektórych regionach UE
      (np. we włoskiej Campanii) sięga ono 59,9%! Dla odmiany w Belgii bezrobocie
      wśród młodych wynosi 27,2% (stołeczny region Brukseli), a nawet 34,1% (region
      Hainaut). Nie lepiej pod tym względem wyglądają niektóre regiony Francji:
      22,8% (region Paryża) a nawet 29,7% (region Picardie). Alzacja z odsetkiem
      9,5% młodych bezrobotnych wydaje się być przy tym rajem! Szwedzki region
      Sztokholmu szczyci się jedynie 4,4% młodych bezrobotnych, ale w innym regionie
      sięga ono 18,4% (Norra Mellansverige).
      Jeżeli młody Belg z regionu wysokiego bezrobocia nie może znaleźć zatrudnienia
      w innym belgijskim regionie o niskim bezrobociu, to jaką szansę na legalną
      pracę ma tam młody Polak? Takie samo pytanie można zadać o dowolny kraj Unii...
      Wystarczy jednak przyjrzeć się obecnym młodym obywatelom UE. Jeżeli we
      włoskiej Campanii aż 59,9% młodych jest bez pracy, a w holenderskim Utrechtcie
      zaledwie 2,1% - to dlaczego młody Włoch nie może otrzymać pracy w regionie
      Utrechtu? Przecież pośród krajów "Piętnastki" nie obowiązują żadne okresy
      przejściowe (za pomocą których niektóre kraje UE zabezpieczyły swoje rynki
      pracy przed napływem polskiej siły roboczej) i istnieje swobodny przepływ
      ludności! Czyżby cała ta unijna propaganda o "lepszym jutrze dla Polaków" w
      Unii Europejskiej była tak samo prawdziwa jak PRL-owska propaganda, według
      której "już w następnej pięciolatce" mieliśmy nie tylko dogonić, ale i
      przegonić dobrobytem USA?

      Wydrukuj i przekaż tym, którzy nie mają internetu - niech podają dalej!
      Przygotujmy się do referendum i zadbajmy o Polskę!
      wiecej w internecie na www.naszawitryna.pl

      Wersja do wydruku w formatach PDF i DOC
      Nasza Witryna, Nasza Witryna, 2003-01-10

      powrot



      • Gość: Niech Marek, kocham cie! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 17.01.03, 01:16
        I dosc pierdolenia o rodzinie. Z naszego zwiazku zadnej rodziny nie bedzie.
        • Gość: Marek Rowicki Polski Import z Niemiec uratowa Niemca; IP: *.rasserver.net 17.01.03, 09:40

          Tylko wzrost eksportu, m.in. do Polski, uratował Niemcy przed recesją
          Gospodarka w stanie zapaści



          Gdyby nie wzrost eksportu, m.in. do Polski, Niemcy dotknęłaby w ubiegłym roku
          recesja gospodarcza, a Produkt Krajowy Brutto spadłby co najmniej do minus 1
          procenta. Obecnie osiągnął on 0,2 proc., czyli o 0,4 proc. mniej niż w roku
          poprzednim i znacznie mniej niż zakładał rząd. Oznacza to, że największa
          gospodarka Europy przeżywa potężny kryzys, który współfinansują m.in. takie
          kraje, jak Polska.
          Niemiecka gospodarka, która uznawana jest za gospodarczy motor Europy,
          znajduje się w najgorszym stanie od recesji z 1993 roku, kiedy to PKB wyniósł
          minus 1,1 proc. - uznał Federalny Urząd Statystyczny. Podał on wczoraj, że
          Produkt Krajowy Brutto w ubiegłym roku wyniósł realnie tylko 0,2 proc.
          Fakt, że roczna średnia wzrostu PKB ma mimo wszystko wartość dodatnią, Niemcy
          zawdzięczają tylko eksportowi, który w minionym roku wzrósł o 2,9 proc. w
          porównaniu z 2001 r.
          - Uratował nas eksport. (...) Bez tego wpływu zewnętrznego, PKB w 2002 r.
          mógłby zmaleć o 1,3 proc. - podkreślił szef Urzędu Statystycznego Johann
          Hahlen na konferencji prasowej w Wiesbaden.
          Z wcześniejszych prognoz Urzędu wynikało, że w ub.r. niemiecki eksport do
          Europy Środkowej i Wschodniej wzrósł o prawie 20 proc. Podobnie jak rok
          wcześniej Niemcy sprzedali w 2002 r. do Polski towary za sumę ponad 15,2
          miliarda euro, co czyniło z naszego kraju pierwszy rynek zbytu dla RFN w tej
          części Europy. W skali całego kontynentu byliśmy dla Niemiec dziesiątym co do
          wielkości odbiorcą eksportu.
          Nawet najgorsze analizy nie przewidywały, że rozwój gospodarczy w ub.r. będzie
          tak powolny. Wzrost PKB na poziomie 0,2 proc. jest niższy od przewidywań rządu
          (0,5 proc.) i prognoz analityków gospodarczych (0,3 proc.). W roku 2001,
          uznanym za bardzo zły dla gospodarki RFN, PKB wyniósł 0,6 proc. Jest to -
          czytamy w sprawozdaniu - stan "poważnej zapaści". Jeszcze w latach 90. średnio
          w Niemczech notowano PKB na poziomie 1,5 proc., obecnie - zdecydowanie poniżej
          1 proc., z wyraźną tendencją spadkową.
          Większość ekspertów ekonomicznych twierdzi, że w bieżącym roku wzrost
          gospodarczy u naszych zachodnich sąsiadów nie przekroczy 0,5-0,8 proc., a
          optymistyczne założenia rządu o wzroście powyżej 1,5 proc. i deficycie
          mniejszym niż 3 proc. uważają za bajki.
          Federalny Urząd Statystyczny podał oficjalnie również wysokość deficytu
          budżetowego, który wyniósł w ubiegłym roku 3,7 proc. PKB, co znacznie
          przekracza próg wyznaczony przez Pakt Stabilizacji i Rozwoju przyjęty dla
          strefy euro (3 proc.).
          Stan gospodarki przekłada się również na poziom bezrobocia. Niedawno ujawniono
          w Niemczech, że liczba osób pozostających bez pracy znacznie przekroczyła 4
          mln i stanowią one już ponad 10 procent ogółu zatrudnionych.
          Jednak to nie jedyne zmartwienie rządu kanclerza Gerharda Schroedera. Zarówno
          on, jak i minister finansów Hans Eichel staną w lutym przed specjalną komisją
          śledczą Bundestagu. Obu zarzucono oszukanie wyborców. Powołana przed Świętami
          Bożego Narodzenia na wniosek chadeków z CDU/CSU oraz liberalnej FDP komisja ma
          zbadać, czy rząd Schroedera oszukał wyborców, ukrywając przed ubiegłorocznymi
          wyborami do Bundestagu informacje o rzeczywistym stanie finansów państwa.
          Minister Eichel oraz inni przedstawiciele rządu SPD/Zieloni zapewniali przed
          wyborami, że deficyt budżetowy Niemiec nie przekroczy 3 procent PKB. Dopiero
          po zwycięstwie wyborczym 22 września minister finansów przyznał, że dziura
          budżetowa zwiększy się w 2002 r. powyżej granicy wyznaczonej przez unijny Pakt
          Stabilizacji i Rozwoju.
          Waldemar Maszewski, BM, PAP

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka