bin-laska
08.08.06, 14:30
TAJEMNICA ŻYWEJ WODY
Do świętych źródeł w Lourdes, Medjugorie czy Fatimie pielgrzymują tłumy ludzi
z wiarą, że cudowna woda ich uleczy. Podobno można jednak sprawić, by taką
wodę miał na co dzień każdy z nas. Może ona nawet popłynąć z naszego kranu.
Wisiorki są wypełnione ożywioną wodą.
Czym się różni woda ze świętych źródeł od wody z rzek czy jezior? Takie
pytanie zadali sobie naukowcy z grupy "Cooperativa Nuova" z Mediolanu, pod
kierownictwem biologa dra Enzo Ciccolo. Pobrali próbki wody z Lourdes, Fatimy
i Medjugorie i poddali je wszechstronnym badaniom. Między innymi zmierzyli
częstotliwość drgań cząsteczek wody.
Okazało się, że w gruncie rzeczy jedyną cechą, która mogłaby odpowiadać za
uzdrawiające właściwości wody ze świętych źródeł, są właśnie drgania jej
cząsteczek. We wszystkich próbkach wyodrębniono siedem częstotliwości drgań o
różnym natężeniu, a tym samym o różnej skuteczności. Jednak dopiero
doświadczenie z wodą z mediolańskiego wodociągu umieszczoną obok naczynia z
wodą z Medjugorie było ekscytujące. Gdy bowiem po pewnym czasie zbadano wodę
z kranu, miała ona tę samą częstotliwość drgań, co woda z cudownego źródła.
Badania te dowiodły, że szalone idee Victora Schaubergera oraz jego następcy,
Johanna Grandera, nie są czczym wymysłem. Nawet martwą wodę można ożywić za
sprawą wymiany informacji.
Niezniszczalna pamięć wody
Wszyscy wiemy, że leki homeopatyczne działają, choć wielu naukowców temu
zaprzecza. Twierdzą oni, że substancje czynne w tych specyfikach są
rozcieńczone tak bardzo, że właściwie ich tam nie ma. A przynajmniej są nie
do wykrycia, co oznacza, że jest ich mniej od tzw. liczby Avogadra (liczby
jednakowych cząsteczek zawartych w molu danej substancji). A skoro jest ich
mniej, nie mają prawa działać.
Leki homeopatyczne jednak działają. W jaki sposób?
Francuski biolog Jacques Benevista, badając działanie leków homeopatycznych,
odkrył, że woda ma jakby fizyczną pamięć. Oznacza to, że jeśli rozpuścimy w
niej jakąś substancję, a potem będziemy roztwór rozcieńczać, dolewając doń
dużo wody, to mimo wszystko nadal będzie miała ona właściwości stężonego
roztworu (jakkolwiek nie tak silne, i oto właśnie chodzi).
Jednak ta cecha wody, tak przydatna w przypadku homeopatii, jest groźna,
jeśli weźmiemy pod uwagę zanieczyszczenia. Okazało się bowiem - co
potwierdziły nie tylko badania Benevista, ale i innych fizykochemików
francuskich i amerykańskich - że nawet gdy analizy chemiczne nie wykryją
skażeń w mechanicznie odfiltrowanej wodzie, to badania fizyczne wykazują, że
woda drga w sposób charakterystyczny dla substancji, które były w niej
rozpuszczone. Taka woda nadal szkodzi żywym organizmom.
Niemiecki fizyk Wolfgang Ludwik, doradca Światowej Fundacji Badań w Los
Angeles, również sformułował tezę, że woda ma pamięć, czyli potrafi
przechowywać raz wbudowaną informację na poziomie odpowiedniej częstotliwości
i, co więcej, może tę informację przekazywać innym układom, np. organizmom
żywym. Ludwik udowodnił doświadczalnie, że woda skażona czy to związkami
chemicznymi, czy bakteriami nawet po oczyszczeniu wysyła fale
elektromagnetyczne o długościach charakterystycznych dla szkodliwych
substancji, niby już usuniętych. A ponieważ przekazuje te drgania innym
układom, skaża je.
Wynika z tego, że woda z naszych wodociągów, choć nie zawiera już szkodliwych
związków, nadal nas zatruwa, bombardując nasze ciała, które w 80% składają
się przecież z wody, niszczycielskimi drganiami usuniętych trucizn,
zapamiętanymi przez wodę.
Dr Ludwik daje nam jednak nadzieję - okazuje się, że można zniszczyć
niepożądaną informację zapisaną w wodzie za pomocą laserów lub promieniowania
rentgenowskiego (wtedy jednak tworzą się w niej związki toksyczne). Można też
zrobić to za pomocą ultradźwięków lub w sposób naturalny - nadając wodzie
ruch spiralny.
Wodne perpetuum mobile
Niezwykły, ożywiający ruch spiralny wody odkrył Victor Schauberger, żyjący na
przełomie XIX i XX wieku naukowiec i zwolennik życia zgodnie z prawami
natury. Twierdził on, że nauka i technika idą w złym kierunku, wykorzystując
siłę eksplozji (wybuchu, rozproszenia), gdy tymczasem naturalną siłą przyrody
jest implozja - zapadanie się, czyli przekształcanie wielkich ilości materii
o niskiej jakości w zagęszczoną materię wysokiej jakości. W przyrodzie ten
system doprowadzony jest do doskonałości.
Dzięki sile implozji woda ma moc przekazywania uzdrawiającej informacji
organizmom chorym.
W naturalnie przepływającej wodzie tworzą się wiry, pozwalające jej oddychać
i chronić życie. Gdy do takiej wirującej wody napuścimy innej, martwej,
zostanie ona ożywiona, zregenerowana.
Siła implozji ma tak ogromną moc, że nikną przy niej wszelkie inne źródła
energii. W swoim pracowitym i pełnym przygód oraz walki z biurokracją życiu
Schauberger miał wiele zwycięstw, choć niektóre były gorzkie. Jednym z jego
ulubionych pomysłów było wykorzystanie siły implozji w pracy silnika, który
by działał bez źródła energii. Takie swoiste perpetuum mobile.
W 1943 roku, kiedy II wojna światowa była w pełnym rozkwicie, Schauberger
wykonał plany latającego spodka napędzanego silnikiem implozyjnym. Próby
przeprowadzone w warsztatach zbrojeniowych w Zagłębiu Ruhry były tak
obiecujące, że SS zwolniło Schaubergera z wojska, by mógł dalej pracować nad
projektem.
Na szczęście nie zdążył go ukończyć. Po wojnie Amerykanie skusili go, by
przyjechał do USA i pracował dla nich w tajnych laboratoriach. Pojechał z
synem, Walterem, oraz z wszystkimi planami. Być może zostałby tam do końca
życia, gdyby nie to, że Amerykanie chcieli wymusić na nim zgodę, aby wszystko
to, co wymyśli, stało się wyłączną własnością armii USA. Odmówił. Pozwolono
mu wrócić do Niemiec tylko pod warunkiem, że zostawi w Stanach wszystkie
plany i projekty. Załamany, zmarł kilka dni po powrocie do ojczyzny, 25
września 1958 roku.
Taka mała przestroga dla polskich sprzedawczyków , którzy dają dupy za frajer
u wujka adiego na dzikim zachodzie . A wracając do sprawy wody w naszych
kranach to nie polecam bo może się skończyć zapaleniem wyrostka ...
avalon.wbc.lublin.pl/~znik/mleczko/ml078.jpg