Dodaj do ulubionych

Hop, Hop, Wojna Stop - argumenty pacyfistów

IP: 195.94.207.* 31.03.03, 08:42
Powiem Wam wszystkim tyle - cholernie ciężko jest być przeciwnikiem wojny.
Nie dość, że za kompanów ma się punków, ekologów, hipisów i innej maści
narkomanów, to w dodatku, jak słyszałem w radiu, trzeba podskakiwać w rytm
wykrzykiwanego hasła:"hop, hop, wojna stop!", bo przecież, jak krzyczy
organizator:"kto nie skacze, ten Bush". Żenada! A może to celowa prowokacja
zwolenników rozwiązania siłowego? Chciałbym. Prawda jest taka, że większość
przeciwników wojny, to bezmyślna masa krytyczna (skojarzenia z rowerzystami
jak najbardziej na miejscu - podobny poziom intelektualny), idąca ślepo za
modą i kosmopolitycznym poczuciem więzi z Francuzami, poprawnymi politycznie
Nowojorczykami, Niemacami, Indonezyjczykami, czy rozebranymi Australijkami.

Zero argumentów i towarzystwo iraqckiego emigranta z rodziny Saddamowskich
notabli.
No i jeszcze Liga Polskich Rodzin i LepperPartia.

Wam, zwolennikom wojny, jest dużo łatwiej. Ehh, biednym ja.
Obserwuj wątek
    • indris argumenty przeciwników wojny 31.03.03, 09:44
      NAjlepszych argumentów przeciwnikom wojny dostarczają jej zwolennicy,
      zzwłaszcza w Polsce. Taki np. Rafał A. Ziemkiewicz pisze otwartym tekstem,
      że "kampania w Iraku jest początkiem akcji ZBROJNEGO PORZĄDKOWANIE ŚWIATA..."
      Tygodnik "Wprost" równie otwarcie chwali amerykańskie "przywództwo" w świecie.
      A Adam Michnik powtarza Bushowskie bzdury o irackiej odpowiedzialności za
      zamach na WTC i związku agresji na Irak z walką z terroryzmem. Same zresztą
      nazywanie przeciwników TEJ wojny i amerykańskiej hegemonii nad
      światem "pacyfistami" jest pewną manipulacją. Pacyfista, to przeciwnik KAŻDEJ
      wojny. A przeciwnicy TEJ wojny, to NIE TYLKO pacyfiści. Ja np. byłem ZA
      pierwszą wojną w Zatoce, a jestem przeciw obecnej.
      Jest niewątpliwą słabością polskiego zorganizowanego ruuchu antywojennego, że
      nie wykroczył poza wąskie środowiska. Ale na świecie jest inaczej.
      A jeżeli chodzi o "towarzystwo" polskie, to jest tam i taki Polak, jak Karol
      Wojtyła...
      • Gość: Normals Re: argumenty przeciwników wojny IP: 195.94.207.* 31.03.03, 09:58
        indris napisał:

        > NAjlepszych argumentów przeciwnikom wojny dostarczają jej zwolennicy,
        > zzwłaszcza w Polsce. Taki np. Rafał A. Ziemkiewicz pisze otwartym tekstem,
        > że "kampania w Iraku jest początkiem akcji ZBROJNEGO PORZĄDKOWANIE ŚWIATA..."
        > Tygodnik "Wprost" równie otwarcie chwali amerykańskie "przywództwo" w
        świecie.
        >
        > A Adam Michnik powtarza Bushowskie bzdury o irackiej odpowiedzialności za
        > zamach na WTC i związku agresji na Irak z walką z terroryzmem.

        Nie widzę jakichkolwiek argumentów przeciw wojnie, w zamieszczonym przez Ciebie
        tekście.
        • gienkowy_syn Re: argumenty przeciwników wojny 31.03.03, 13:41
          Gość portalu: Normals napisał(a):

          >
          > Nie widzę jakichkolwiek argumentów przeciw wojnie, w zamieszczonym przez
          Ciebie
          >
          > tekście.

          ----------------------------------------
          Przeciw wojnie nie trzeba mieć żadnych argumentów. To Pokój a nie Wojna jest
          stanem naturalnym. Konieczność argumentacji i uzasadnienia leży zatem po
          stronie zwolenników wojny.
          Nikt do tej pory nie dostarczył mi rzetelnego argumentu, który uzasadniałby
          wojnę. Dlatego jestem przeciw.
          Oto kilka znanych argumentów zwolenników wojny:
          1. To Husajn stoi za fundamentalistami islamskimi i zamachem na WTC. Niestety
          za tym oskarżeniem nie idą żadne dowody ani poszlaki, podczas, gdy Husajn
          może "pochwalić" się zdławieniem ruchów fundamentalistycznych na swoim irackim
          podwórku.
          2. Husajn zagraża USA i innym krajom, gdyż posiada broń masowego rażenia. Znów,
          niestety, za tym oskarżeniem nie przedstawiono żadnych poszlak
          uprawdopodobniających tą tezę. Nie można chyba na poważnie brać pod
          uwagę "dowodów" przedstawionych przez Colina Powella na forum ONZ - rozmowy
          telefonicznej swóch anonimowych żołnierzy irackich? Jeżeli Amerykanie
          wiedzieli, gdzie jest broń to czemu nie poinformowali o tym inspektorów albo
          jej do tej pory nie znaleźli. Pytam się - dlaczego USA zdecydowały się
          zaatakować Irak a nie Koreę Płn. Oba kraje zostały przez Amerykanów zaliczone
          do Osi Zła. Oba kraje wg Amerykanów posiadają broń masowego rażenia. Irak
          zaprzecza. Korea Płn. się tym chwali. Irak nikomu w chwili obecnej nie grozi.
          Korea Płn grozi zaatakowaniem bronią chemiczną Japonii i sugruje możliwość
          użycia jej na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Korea Płn wznowiła prace
          nad produkcją broni atomowej. Reżim iracki, jakkolwiek zbrodniczy, wydaje się
          być przewidywalny. Reżim koreański na czele z niezrównoważonym psychicznie Kim
          Dzong Ilem jest zupełnie nieprzewidywalny.
          Jestem przekonany, że cywilizowany świat, Chiny także, poparłby zbrojną
          interwencję w Korei Północnej. Bo to jest prawdziwe zagrożenie. Jednak
          Amerykanie w tym przypadku wybrali drogę dialogu. Moim zdaniem niesłusznie.
          3. Trzecim, wspierającym argumentem zwolenników wojny, jest uwolnienie
          Irakijczyków od jarzma Husajna i zaprowadzenie tam demokracji. Jest on na tyle
          niedorzeczny, że pozwolę sobie go nie rozwijać. Nie rozumieją go też sami
          Irakijczycy, którzy wybrali mordercę Husajna zamiast dobrego wujka Busha.

          Nie jestem pacyfistą. Uważam, że niekiedy wojna jest lepszym wyjściem od pokoju
          za wszelką cenę. Poparłbym interwencję w Korei Pólnocnej. Nie popieram wojny w
          Iraku. Czekam na argumenty...
          • Gość: Niech Re: argumenty przeciwników wojny IP: 217.197.165.* 31.03.03, 13:45
            Polecam lekture Hobbesa i Locke'a. To tak na marginesie naturalnosci stanu
            pokoju.
          • Gość: Stefan Re: argumenty przeciwników wojny IP: *.chem.am.poznan.pl 31.03.03, 18:43
            gienkowy_syn napisał:

            > Przeciw wojnie nie trzeba mieć żadnych argumentów. To Pokój a nie Wojna jest
            > stanem naturalnym.

            Niestety, cały świat ożywiony stoi na walce i rywalizacji, a nie
            współpracy...Przykłady tej ostatniej są bardzo rzadkie.

            Konieczność argumentacji i uzasadnienia leży zatem po
            > stronie zwolenników wojny.
            > Nikt do tej pory nie dostarczył mi rzetelnego argumentu, który uzasadniałby
            > wojnę. Dlatego jestem przeciw.
            > Oto kilka znanych argumentów zwolenników wojny:
            > 1. To Husajn stoi za fundamentalistami islamskimi i zamachem na WTC.
            Niestety
            > za tym oskarżeniem nie idą żadne dowody ani poszlaki, podczas, gdy Husajn
            > może "pochwalić" się zdławieniem ruchów fundamentalistycznych na swoim
            irackim
            > podwórku.

            Słusznie, ale...Husajn wypłaca nagrody rodzinom terrorystów-samobójców. To
            wiadomość z pewnych źródeł. Poza tym, jako jedyny przywódca państwa nie
            potępił sprawców ataku na WTC i doskonale wiadomo, że nazywa USA swoim
            największym wrogiem. Ruchy fundamentalistyczne zaś mają zabijać Amerykanów, a
            nie bałaganić Saddamowi na podwórku. Stąd też zdławienie ich w Iraku nie jest
            żadnym dowodem na to, że Saddam nie wspiera ich działalności poza granicami
            Iraku.

            > 2. Husajn zagraża USA i innym krajom, gdyż posiada broń masowego rażenia.
            Znów, niestety, za tym oskarżeniem nie przedstawiono żadnych poszlak
            > uprawdopodobniających tą tezę. Nie można chyba na poważnie brać pod
            > uwagę "dowodów" przedstawionych przez Colina Powella na forum ONZ - rozmowy
            > telefonicznej swóch anonimowych żołnierzy irackich? Jeżeli Amerykanie
            > wiedzieli, gdzie jest broń to czemu nie poinformowali o tym inspektorów albo
            > jej do tej pory nie znaleźli. Pytam się - dlaczego USA zdecydowały się
            > zaatakować Irak a nie Koreę Płn. Oba kraje zostały przez Amerykanów
            zaliczone
            > do Osi Zła. Oba kraje wg Amerykanów posiadają broń masowego rażenia. Irak
            > zaprzecza. Korea Płn. się tym chwali. Irak nikomu w chwili obecnej nie
            grozi.
            > Korea Płn grozi zaatakowaniem bronią chemiczną Japonii i sugruje możliwość
            > użycia jej na zachodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych. Korea Płn wznowiła
            prace
            >
            > nad produkcją broni atomowej. Reżim iracki, jakkolwiek zbrodniczy, wydaje
            się
            > być przewidywalny. Reżim koreański na czele z niezrównoważonym psychicznie
            Kim
            > Dzong Ilem jest zupełnie nieprzewidywalny.
            > Jestem przekonany, że cywilizowany świat, Chiny także, poparłby zbrojną
            > interwencję w Korei Północnej. Bo to jest prawdziwe zagrożenie. Jednak
            > Amerykanie w tym przypadku wybrali drogę dialogu. Moim zdaniem niesłusznie.

            Lepiej zapobiegać, niż leczyć. Irak najprawdopodobniej ma broń masowego
            rażenia (nawet ONZ przyznaje, że nie rozliczył się z tej jakoby zniszczonej, a
            3 lata temu Saddam usunął inspektorów ONZ bez podania przyczyn) i lepiej jest
            zneutralizować Saddama teraz, niż gdy będzie miał dodatkowo środki do jej
            przenoszenia. Kasy by mu nie zabrakło, bo - idąc w ślady swego mistrza J.W.
            Stalina - ma głęboko własny naród i jego potrzeby. Liczy się tylko władza.
            Korea ma broń i środki jej przenoszenia, a Kim Dzong Il jest nieobliczalnym
            wariatem. Z tego względu może zamienić Tokio i Seul w kupę popiołu, jak tylko
            Ameryka zacznie gromadzić wokół Korei wojska. Dlatego też trudno podchodzić do
            niego równie ostro.
            Krótko - lepiej jest mieć jednego wariata z atomówkami, niż dwóch.

            > 3. Trzecim, wspierającym argumentem zwolenników wojny, jest uwolnienie
            > Irakijczyków od jarzma Husajna i zaprowadzenie tam demokracji. Jest on na
            tyle
            > niedorzeczny, że pozwolę sobie go nie rozwijać. Nie rozumieją go też sami
            > Irakijczycy, którzy wybrali mordercę Husajna zamiast dobrego wujka Busha.

            Irakijczycy nie mieli niestety żadnej możliwości wyboru...Na tym właśnie
            polega dyktatura. A zwykli ludzie w Iraku przekonują się, że wojska
            sojusznicze z nimi nie walczą. Dowodem - ucieczka Irakijczyków z własnej (tj.
            irackiej) części Basry do części zajętej przez Anglików. Nawiasem mówiąc -
            uciekinierzy zostali ostrzelani przez irackie wojska, a nie przez "wrogich
            najeźdźców".

            > Nie jestem pacyfistą. Uważam, że niekiedy wojna jest lepszym wyjściem od
            pokoju za wszelką cenę. Poparłbym interwencję w Korei Pólnocnej. Nie popieram
            wojny w Iraku. Czekam na argumenty...

            Popieram Cię w tym całkowicie. Ale także w Iraku jest to jedyne wyjście.
            Saddam przez 12 lat nie podporządkował się żadnej rezolucji ONZ, z własnego
            narodu zrobił zakładników ("patrzcie, oni giną, bo wredna ONZ nałożyła
            sankcje"), zaczął współpracować dopiero pod presją militarną, a i to dość
            opieszale (dokumentacja niepełna, jakieś "zapomniane" głowice, niejasne sprawy
            zakupu surowców chemicznych, rakiety o większym od dozwolonego zasięgu). Przez
            te lata miał za nic społeczność międzynarodową. Na co mu jeszcze dawać czas?
            Aż stanie się zagrożeniem absolutnie bezdyskusyjnym?
            Irak jest państwem totalitarnym. Żaden reżim totalitarny nie był nastawiony
            pokojowo do sąsiadów. Totalitaryzm jest dla świata śmiercionośny i naprawdę
            zbyt wiele milionów ludzi zginęło z racji ustępowania przed nim. Nie można
            znów schować głowy w piasek.

            A na Koreę - w co głęboko wierzę - znajdzie się w końcu metoda...

            Pozdrawiam,

            Stefan
            • Gość: gosc Re: argumenty przeciwników wojny IP: 194.237.142.* 31.03.03, 23:19
              > Niestety, cały świat ożywiony stoi na walce i rywalizacji, a nie
              > współpracy...Przykłady tej ostatniej są bardzo rzadkie.

              Niestety. Idee tzw. humanizmu, pozostaja ideami...

              > Słusznie, ale...Husajn wypłaca nagrody rodzinom terrorystów-samobójców. To
              > wiadomość z pewnych źródeł. Poza tym, jako jedyny przywódca państwa nie
              > potępił sprawców ataku na WTC i doskonale wiadomo, że nazywa USA swoim
              > największym wrogiem.

              Jest zbrodniarzem bez dwoch zdan, ale nikomu nie daje to prawa do zbrojnej
              agresji. To ze nie potepil WTC nie jest zadnym argumentem. To ze wyplaca
              odszkodowania rodzinom terrorystow, godne potepienia, ale sa wieksze zbrodnie,
              ktore do wojen nie prowadza. Idac tym tropem mozna zaatakowac wiele zachodnich
              panstw (wlaczywszy USA), za to ze dostarczaly zbrodniczym rezimom srodki
              masowej zaglady (np. ten slawny, zaginiony gaz w Iraku).

              > Ruchy fundamentalistyczne zaś mają zabijać Amerykanów, a
              > nie bałaganić Saddamowi na podwórku. Stąd też zdławienie ich w Iraku nie jest
              > żadnym dowodem na to, że Saddam nie wspiera ich działalności poza granicami
              > Iraku.

              Problem w tym, ze powinno mu sie wine udowodnic, a nie wymagac udowodnienia
              niewinnosci.

              > Lepiej zapobiegać, niż leczyć. Irak najprawdopodobniej ma broń masowego
              > rażenia (nawet ONZ przyznaje, że nie rozliczył się z tej jakoby zniszczonej,
              a
              > 3 lata temu Saddam usunął inspektorów ONZ bez podania przyczyn) i lepiej jest
              > zneutralizować Saddama teraz, niż gdy będzie miał dodatkowo środki do jej
              > przenoszenia.

              Znowu najprawdopodoniej... Ma czy nie ma?? Lamanie rezolucji, nie
              przystepowanie do swiatowych porozumien czy ich lamanie, to wspolna dzialka
              wielu krajow, wlaczywszy Izrael i USA. Zapobieganie jest faktycznie lepsze od
              leczenia, ale w tym przypadku wolalbym, ze z ta decyzja wystapilo jakies
              wieksze konsylium lekarskie, zamiast paru konowalow. Niedlugo moze sie zdarzyc,
              ze takie leczenie przedobjawowe moze dotknac rowniez Polske - powod sie zawsze
              znajdzie...

              > Kasy by mu nie zabrakło, bo - idąc w ślady swego mistrza J.W.
              > Stalina - ma głęboko własny naród i jego potrzeby. Liczy się tylko władza.

              Nie jest wyjatkiem. Wielu podobnych i gorszych poczyna sobie niezle w Afryce,
              nie zwracajac uwagi na Wielkiego Brata...

              > Korea ma broń i środki jej przenoszenia, a Kim Dzong Il jest nieobliczalnym
              > wariatem. Z tego względu może zamienić Tokio i Seul w kupę popiołu, jak tylko
              > Ameryka zacznie gromadzić wokół Korei wojska. Dlatego też trudno podchodzić
              do
              > niego równie ostro.

              Co tylko udowadnia, ze Irak nie jest w stanie zagrozic nikomu w obecnej chwili,
              nawet jesli przyparty do muru... Ladnie tak slabeusza??

              > Krótko - lepiej jest mieć jednego wariata z atomówkami, niż dwóch.

              Trudno sie nie zgodzic. Chociaz idiotow to ma sie takich jakich sie
              wychodowalo - Afganistan, Irak - to sa "dzieci" amerykanskiej polityki.
              Najlepsze zapobieganie polagaloby na ograniczeniu zewnetrzej, kontrowersyjnej
              polity USA... Kilku cywili by sie ucieszylo, ze ma rodziny w komplecie.

              > Irakijczycy nie mieli niestety żadnej możliwości wyboru... Na tym właśnie
              > polega dyktatura. A zwykli ludzie w Iraku przekonują się, że wojska
              > sojusznicze z nimi nie walczą. Dowodem - ucieczka Irakijczyków z własnej (tj.
              > irackiej) części Basry do części zajętej przez Anglików. Nawiasem mówiąc -
              > uciekinierzy zostali ostrzelani przez irackie wojska, a nie przez "wrogich
              > najeźdźców".

              Jednak calkiem spora (z pewnoscia wiecej niz polowa), traktuje marines jak
              najezdzcow - sprawia to wrazenie, ze sa uszczesliwiani na sile...

              > Popieram Cię w tym całkowicie. Ale także w Iraku jest to jedyne wyjście.
              > Saddam przez 12 lat nie podporządkował się żadnej rezolucji ONZ, z własnego
              > narodu zrobił zakładników ("patrzcie, oni giną, bo wredna ONZ nałożyła
              > sankcje"), zaczął współpracować dopiero pod presją militarną, a i to dość
              > opieszale (dokumentacja niepełna, jakieś "zapomniane" głowice, niejasne
              sprawy
              > zakupu surowców chemicznych, rakiety o większym od dozwolonego zasięgu).
              Przez
              > te lata miał za nic społeczność międzynarodową. Na co mu jeszcze dawać czas?

              Po trosze demagogia... Irak nie jest wyjatkowy w traktowaniu wlasnych obywateli
              w ten sposob i lamaniu rezolucji wszelkiej masci. Swoja droga sankcje i embarga
              dotknely w najwiekszym stopniu ludnosc cywilna, trudno mu nie przyznac racji,
              niestety. Osobiscie odnioslem wrazenie, ze ostatnia proba (byc moze rzekomego)
              rozbrojenia Iraku miala na celu wylacznie ulatwienie agresji na ten kraj...

              > Aż stanie się zagrożeniem absolutnie bezdyskusyjnym?

              Czyli jest zagrozeniem dyskusyjnym, czyli byc moze nie jest zagrozeniem?? Tak,
              az stanie sie zagrozeniem BEZdyskusyjnym. Na razie wiekszosc opinii publicznej
              jest przeciwna tej wojnie, co sugeruje ze nie zostaly wyczerpane tzw. pokojowe
              srodki nadzoru/przymusu/kontroli.

              > Irak jest państwem totalitarnym. Żaden reżim totalitarny nie był nastawiony
              > pokojowo do sąsiadów. Totalitaryzm jest dla świata śmiercionośny i naprawdę
              > zbyt wiele milionów ludzi zginęło z racji ustępowania przed nim. Nie można
              > znów schować głowy w piasek.

              No coz historia uczy to fakt, ale dopiero jako historia, nawet powtorzona.
              Miliony juz zginely, w obecnej sytuacji nie ma (udowodnionej) mozliwosci
              kolejnej eksterminacji. A wiec w tym momencie miedzy innymi cywile placa za
              grzechy przeszlosci swojego dyktatora. Nie rychliwa ta sprawiedliwosc - w wielu
              roznych miejscach moglaby przerwac mordy popelniane na porzadku dziennym, a nie
              te sprzed 12 czy wiecej lat...

              > A na Koreę - w co głęboko wierzę - znajdzie się w końcu metoda...

              Ja tez mam taka nadzieje. I mam nadzieje, ze bedzie to metoda, ktora poprze
              wiekszosc przynajmniej...
              • telewizja.trwam Re: argumenty przeciwników wojny 01.04.03, 09:48
                Gość portalu: gosc napisał(a):

                > > Niestety, cały świat ożywiony stoi na walce i rywalizacji, a nie
                > > współpracy...Przykłady tej ostatniej są bardzo rzadkie.
                >
                > Niestety. Idee tzw. humanizmu, pozostaja ideami...
                >
                > > Słusznie, ale...Husajn wypłaca nagrody rodzinom terrorystów-samobójców. To
                >
                > > wiadomość z pewnych źródeł. Poza tym, jako jedyny przywódca państwa nie
                > > potępił sprawców ataku na WTC i doskonale wiadomo, że nazywa USA swoim
                > > największym wrogiem.
                >
                > Jest zbrodniarzem bez dwoch zdan, ale nikomu nie daje to prawa do zbrojnej
                > agresji. To ze nie potepil WTC nie jest zadnym argumentem. To ze wyplaca
                > odszkodowania rodzinom terrorystow, godne potepienia, ale sa wieksze
                zbrodnie,
                > ktore do wojen nie prowadza. Idac tym tropem mozna zaatakowac wiele
                zachodnich
                > panstw (wlaczywszy USA), za to ze dostarczaly zbrodniczym rezimom srodki
                > masowej zaglady (np. ten slawny, zaginiony gaz w Iraku).
                >
                > > Ruchy fundamentalistyczne zaś mają zabijać Amerykanów, a
                > > nie bałaganić Saddamowi na podwórku. Stąd też zdławienie ich w Iraku nie j
                > est
                > > żadnym dowodem na to, że Saddam nie wspiera ich działalności poza granicam
                > i
                > > Iraku.
                >
                > Problem w tym, ze powinno mu sie wine udowodnic, a nie wymagac udowodnienia
                > niewinnosci.
                >
                > > Lepiej zapobiegać, niż leczyć. Irak najprawdopodobniej ma broń masowego
                > > rażenia (nawet ONZ przyznaje, że nie rozliczył się z tej jakoby zniszczone
                > j,
                > a
                > > 3 lata temu Saddam usunął inspektorów ONZ bez podania przyczyn) i lepiej j
                > est
                > > zneutralizować Saddama teraz, niż gdy będzie miał dodatkowo środki do jej
                > > przenoszenia.
                >
                > Znowu najprawdopodoniej... Ma czy nie ma?? Lamanie rezolucji, nie
                > przystepowanie do swiatowych porozumien czy ich lamanie, to wspolna dzialka
                > wielu krajow, wlaczywszy Izrael i USA. Zapobieganie jest faktycznie lepsze
                od
                > leczenia, ale w tym przypadku wolalbym, ze z ta decyzja wystapilo jakies
                > wieksze konsylium lekarskie, zamiast paru konowalow. Niedlugo moze sie
                zdarzyc,
                >
                > ze takie leczenie przedobjawowe moze dotknac rowniez Polske - powod sie
                zawsze
                > znajdzie...
                >
                > > Kasy by mu nie zabrakło, bo - idąc w ślady swego mistrza J.W.
                > > Stalina - ma głęboko własny naród i jego potrzeby. Liczy się tylko władza.
                >
                > Nie jest wyjatkiem. Wielu podobnych i gorszych poczyna sobie niezle w
                Afryce,
                > nie zwracajac uwagi na Wielkiego Brata...
                >
                > > Korea ma broń i środki jej przenoszenia, a Kim Dzong Il jest nieobliczalny
                > m
                > > wariatem. Z tego względu może zamienić Tokio i Seul w kupę popiołu, jak ty
                > lko
                > > Ameryka zacznie gromadzić wokół Korei wojska. Dlatego też trudno podchodzi
                > ć
                > do
                > > niego równie ostro.
                >
                > Co tylko udowadnia, ze Irak nie jest w stanie zagrozic nikomu w obecnej
                chwili,
                >
                > nawet jesli przyparty do muru... Ladnie tak slabeusza??
                >
                > > Krótko - lepiej jest mieć jednego wariata z atomówkami, niż dwóch.
                >
                > Trudno sie nie zgodzic. Chociaz idiotow to ma sie takich jakich sie
                > wychodowalo - Afganistan, Irak - to sa "dzieci" amerykanskiej polityki.
                > Najlepsze zapobieganie polagaloby na ograniczeniu zewnetrzej,
                kontrowersyjnej
                > polity USA... Kilku cywili by sie ucieszylo, ze ma rodziny w komplecie.
                >
                > > Irakijczycy nie mieli niestety żadnej możliwości wyboru... Na tym właśnie
                > > polega dyktatura. A zwykli ludzie w Iraku przekonują się, że wojska
                > > sojusznicze z nimi nie walczą. Dowodem - ucieczka Irakijczyków z własnej (
                > tj.
                > > irackiej) części Basry do części zajętej przez Anglików. Nawiasem mówiąc -
                >
                > > uciekinierzy zostali ostrzelani przez irackie wojska, a nie przez "wrogich
                >
                > > najeźdźców".
                >
                > Jednak calkiem spora (z pewnoscia wiecej niz polowa), traktuje marines jak
                > najezdzcow - sprawia to wrazenie, ze sa uszczesliwiani na sile...
                >
                > > Popieram Cię w tym całkowicie. Ale także w Iraku jest to jedyne wyjście.
                > > Saddam przez 12 lat nie podporządkował się żadnej rezolucji ONZ, z własneg
                > o
                > > narodu zrobił zakładników ("patrzcie, oni giną, bo wredna ONZ nałożyła
                > > sankcje"), zaczął współpracować dopiero pod presją militarną, a i to dość
                > > opieszale (dokumentacja niepełna, jakieś "zapomniane" głowice, niejasne
                > sprawy
                > > zakupu surowców chemicznych, rakiety o większym od dozwolonego zasięgu).
                > Przez
                > > te lata miał za nic społeczność międzynarodową. Na co mu jeszcze dawać cza
                > s?
                >
                > Po trosze demagogia... Irak nie jest wyjatkowy w traktowaniu wlasnych
                obywateli
                >
                > w ten sposob i lamaniu rezolucji wszelkiej masci. Swoja droga sankcje i
                embarga
                >
                > dotknely w najwiekszym stopniu ludnosc cywilna, trudno mu nie przyznac
                racji,
                > niestety. Osobiscie odnioslem wrazenie, ze ostatnia proba (byc moze
                rzekomego)
                > rozbrojenia Iraku miala na celu wylacznie ulatwienie agresji na ten kraj...
                >
                > > Aż stanie się zagrożeniem absolutnie bezdyskusyjnym?
                >
                > Czyli jest zagrozeniem dyskusyjnym, czyli byc moze nie jest zagrozeniem??
                Tak,
                > az stanie sie zagrozeniem BEZdyskusyjnym. Na razie wiekszosc opinii
                publicznej
                > jest przeciwna tej wojnie, co sugeruje ze nie zostaly wyczerpane tzw.
                pokojowe
                > srodki nadzoru/przymusu/kontroli.
                >
                > > Irak jest państwem totalitarnym. Żaden reżim totalitarny nie był nastawion
                > y
                > > pokojowo do sąsiadów. Totalitaryzm jest dla świata śmiercionośny i naprawd
                > ę
                > > zbyt wiele milionów ludzi zginęło z racji ustępowania przed nim. Nie można
                >
                > > znów schować głowy w piasek.
                >
                > No coz historia uczy to fakt, ale dopiero jako historia, nawet powtorzona.
                > Miliony juz zginely, w obecnej sytuacji nie ma (udowodnionej) mozliwosci
                > kolejnej eksterminacji. A wiec w tym momencie miedzy innymi cywile placa za
                > grzechy przeszlosci swojego dyktatora. Nie rychliwa ta sprawiedliwosc - w
                wielu
                >
                > roznych miejscach moglaby przerwac mordy popelniane na porzadku dziennym, a
                nie
                >
                > te sprzed 12 czy wiecej lat...
                >
                > > A na Koreę - w co głęboko wierzę - znajdzie się w końcu metoda...
                >
                > Ja tez mam taka nadzieje. I mam nadzieje, ze bedzie to metoda, ktora poprze
                > wiekszosc przynajmniej...
                Śmieszne ... i żałosne.
                • Gość: gosc Re: argumenty przeciwników wojny IP: 194.237.142.* 01.04.03, 17:26
                  > Śmieszne ... i żałosne.

                  Alez nie przesadzaj z ta samokrytyka, przeciez mimo wszystko trwasz... :-)
        • indris Argumenty przeciwników wojny 31.03.03, 13:56
          1. Jeżeli wojnę uzasadnia się kłamstwem - a tym jest sugerowanie związku Iraku
          z atakami 11 września, to jest to chyba argument.
          2. Jeżeli wojna z Irakiem miałaby być początkiem "zbrojnego porządkowania
          świata", czyli podporządkowaniem go wyobrażeniom aktualnej administracji USA,
          to jest to takie samo niebezpieczeństwo jak ekspansja Hitlera w latach 30. Bo
          świata podporządkować się nie da, choćby dlatego,że są na nim kraje z bronią
          nuklearną. Tak jak Hitlera lepiej było zatrzymać w Monachium, tak Busha lepiej
          zatrzymac na Iraku.
          • Gość: Stefan Re: Argumenty przeciwników wojny IP: *.chem.am.poznan.pl 31.03.03, 19:27
            indris napisał:

            > 1. Jeżeli wojnę uzasadnia się kłamstwem - a tym jest sugerowanie związku
            Iraku
            > z atakami 11 września, to jest to chyba argument.
            > 2. Jeżeli wojna z Irakiem miałaby być początkiem "zbrojnego porządkowania
            > świata", czyli podporządkowaniem go wyobrażeniom aktualnej administracji
            USA,
            > to jest to takie samo niebezpieczeństwo jak ekspansja Hitlera w latach 30.
            Bo
            > świata podporządkować się nie da, choćby dlatego,że są na nim kraje z bronią
            > nuklearną. Tak jak Hitlera lepiej było zatrzymać w Monachium, tak Busha
            lepiej
            > zatrzymac na Iraku.

            Kadencja Busha trwa jeszcze tylko 2 lata... W Ameryce 70% obywateli jest
            przeciw wojnie - będą mogli wybrac lepszego.

            Pozdr
    • Gość: Ben Re: Hop, Hop, Wojna Stop - mnie sie podoba IP: *.chello.pl 31.03.03, 19:23
      Uważam, że hasło "hop, hop, wojna stop" ma znacznie
      więcej sensu niż hasło "Saddam jest be, bo 20 czy ileśtam
      lat temu kupił od nas przestarzałą broń, którą sami mu
      wcisneliśmy żeby dokopać Iranowi i poprawić bilans handlowy."
      • Gość: Stefan Re: Hop, Hop, Wojna Stop - mnie sie podoba IP: *.chem.am.poznan.pl 31.03.03, 19:58
        Gość portalu: Ben napisał(a):

        > Uważam, że hasło "hop, hop, wojna stop" ma znacznie
        > więcej sensu niż hasło "Saddam jest be, bo 20 czy ileśtam
        > lat temu kupił od nas przestarzałą broń, którą sami mu
        > wcisneliśmy żeby dokopać Iranowi i poprawić bilans handlowy."

        Jak widzę, analizy co niektórych przeciwników wojny nie są zbyt wnikliwe...Nic
        dziwnego, że rzadko opłaca się ich słuchać. A hasło "Hop, hop, wojna stop"
        dobrze oddaje ten poziom umysłowy.

        Życzę dużo zdrowia!
        • Gość: kpt. Ziobro Prosty podział. IP: *.chello.pl 31.03.03, 22:06
          Pdział jest prosty.
          Wszystko co głupie, zdradliwe, zakłamane i emocjonalnie niezborne (PPS, LPR,
          PSL, Samoobrona, Radio Maryja, anarcho-syndykaliści, zwykli zadymiarze i
          popozostałe zdradzieckie kurwy) - są za Husajnem.

          Pozostali - są przeciw Husajnowi (bez względu na polityczne przekonania).


          I nic tu nie da posypywanie gówna cukrem - tzw. pacyfiści to zdrajcy. (Tu nie
          o ojnę jako taką chodzi, lecz o prewencyjne zahamowanie terroryzmu).
          Gdy zaczną wybuchać pierwsze bomby w polskich miastach podkładane przez
          arabskich terrorystów - wtedy gnoje zapłacicie za to !

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka