tomkrt
27.02.07, 13:58
Rospuda - którędy droga
www.gazetawyborcza.pl/1,75478,3948113.html?as=2&ias=2&startsz=x
ilustracja
bi.gazeta.pl/im/6/3948/m3948356.jpg
Jakub Medek
2007-02-27, ostatnia aktualizacja 2007-02-27 01:57
Alternatywna droga wcale nie jest lepsza, a jej realizacja znacznie opóźni powstanie obwodnicy Augustowa - mówi premier Jarosław Kaczyński. To nie jest prawda - ripostują ekolodzy
Dotychczas żaden niezależny ekspert nie ocenił przygotowanego w ubiegłym roku przez organizacje pozarządowe alternatywnego, omijającego torfowiska Rospudy, wariantu obwodnicy Augustowa. Dlatego dostępne są wyłącznie opinie dwóch stron sporu. Z jednej ekologów, którzy przekonują, że ich pomysł jest dobry, z drugiej - drogowców, którzy robią wszystko, by go deprecjonować.
- To tylko kreska na mapie, jaką może wyrysować każdy - kilkakrotnie powtarzał Tadeusz Topczewski, szef podlaskiego oddziału Dyrekcji Dróg i Autostrad. Jego postawa nie dziwi - na ekspertyzy, dokumentacje i wykup gruntów wydał już ponad 15 mln zł.
Drogowcy podkreślają też na każdym kroku, że autor ekologicznego wariantu nie ma ani doświadczeń, ani uprawnień do projektowania dróg.
- Owszem, to kreska na mapie, ale poparta dokładnymi wyliczeniami. Tak jak każde studium, od którego zaczyna się budowę nowej drogi - odpowiada jeden z autorów ekologicznej propozycji Jan Jakiel z stowarzyszenia SISKOM (organizacja skupiajaca niezależnych drogowców, zabiegająca budowę dróg w Polsce zgodnie z przepisami prawa). Dodaje też, że studium konsultowano z osobami z uprawnieniami.
Prof. Andrzej Kraszewski z Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Warszawskiej: - Żeby przygotować "wariant społeczny", nie musiał mieć żadnych uprawnień. Ja również, analizując warianty projektów inwestycyjnych, wykonuję własne alternatywne propozycje, choć nie mam uprawnień. Tak było np. dla drugiej i trzeciej linii metra w Warszawie.
Argument drogowców: wariant ekologów dłuższy
Trasa, której budowę rozpoczęli właśnie drogowcy, ma ok. 17 km. Z tego siedem kilometrów - w tym półkilometrowa estakada - przez tereny chronione w ramach sieci Natura 2000: dolinę Rospudy i otaczające ją lasy. Na tym odcinku prace budowlane powodujące hałas można prowadzić tylko między sierpniem a lutym. Od marca do sierpnia trwa tam okres lęgowy ptaków.
Dlatego zdaniem ekologów podawany przez drogowców termin budowy obwodnicy - 33 - miesiące jest nierealny. Drogowcy zapewniają, że zdążą.
Wariant alternatywny ma ponad 40 km, ale łączy obwodnice Augustowa i oddalonych o 20 km Suwałk, które mają dokładnie te same problemy z tirami.
Drogowcy zamierzają zacząć budowę obwodnicy Suwałk dopiero w 2010 r. Jeżeli wziąć pod uwagę obie obwodnice w wariancie drogowców oraz fragment łączącej je drogi, to łączna długość jest o 100 m dłuższa od wariantu ekologów.
Wariant ekologiczny znacznie droższy
W ubiegłym roku ekolodzy wyliczyli, że ich wariant wspólnej obwodnicy Augustowa i Suwałk kosztowałby ok. 910 mln zł, a łączne inwestycje drogowców w obu miastach - ok. 1 mld zł.
- Jednak od tamtej pory ceny poszły bardzo do góry, niewykluczone, że nawet o sto procent. Drogowcy swój wariant obwodnicy Augustowa (bez obwodnicy Suwałk i łącznika) szacowali w ubiegłym roku na 300 mln zł. Teraz mówią o 500 mln zł - mówi Jan Jakiel.
Ekolodzy przekonują, że ponieważ ich droga w minimalnym stopniu dotknie obszarów chronionych, to można liczyć na unijne dofinansowanie - nawet do 80 proc. wartości inwestycji.
Ponieważ wariant drogowców jest oprotestowany przez Komisję Europejską, to w całości musi być finansowany z budżetu państwa. Podobnie będzie zapewne z łącznikiem obwodnic Suwałk i Augustowa, bo niemal w całości biegnie przez obszary Natura 2000.
Ekolodzy wcale nie chronią przyrody
Nie ma możliwości wybudowania obwodnicy Augustowa, tak by całkowicie ominąć Dolinę Rospudy i tereny chronione. - Nigdy tego nie ukrywaliśmy - mówi Małgorzata Znaniecka z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. - Nasz wariant też wkracza na potencjalne obszary chronione Natura 2000 w dolinie rzeki. Tyle że wariant drogowców wchodzi w obszary Natura 2000 na ponad 6 km, w naszym - na kilkaset metrów. Z przeprowadzonych przez nas w terenie analiz wynika, że liczba siedlisk chronionych gatunków w okolicy Chodorek, gdzie Rospuda jest dużo węższa, jest znikoma.
Polemizują z tym drogowcy. Dyrektor Topczewski kilkakrotnie przytaczał analizy zrobione na jego zlecenie, z których ma wynikać coś wręcz przeciwnego. Przywołują zagrożenie gatunków rzadkich, zwłaszcza ptaków występujących poza obszarami Natura 2000, na polach, które miałby przeciąć wariant alternatywny. Zdaniem ekspertów, do których zwrócili się drogowcy, jest ich bardzo wiele.
Ile wsi do wysiedlenia
- Wariant alternatywny wymagałby wysiedlenia dziesięciu wsi - mówiła publicznie kilka tygodni temu Barbara Kondrat, wiceminister transportu.
Przedstawiciele dyrekcji Dróg i Autostrad są bardziej wstrzemięźliwi - 30 budynków do wyburzenia. Do tej liczby doszli, jak sami utrzymują, analizując mapę z propozycją ekologów.
- To nie tylko kwestia tych wyburzeń, ale również rozcięcia drogą co najmniej jednej miejscowości - Suchej Wsi - dokładnie na pół - mówi Andrzej Maciejewski, rzecznik dyrekcji Dróg i Autostrad.
Podkreśla, że jeżeli będzie trzeba, to drogowcy dokładnie zbadają wariant ekologów, ale jego zdaniem szkoda na to pieniędzy, zwłaszcza że budowa już rusza.
- Mam wrażenie, że patrzyliśmy na różne mapy. Pofatygowaliśmy się w teren, dokonując dokładnej wizji lokalnej. Zapewniam, że w pasie 150 m od planowanej drogi na całej jej długości jest kilkanaście budynków. Z czego tylko dwa trzeba by wyburzyć - zapewnia Jan Jakiel.
Kwestię dostępu rolników do pól zdaniem Jakiela można rozwiązać, budując przejścia gospodarcze nad i pod obwodnicą co najmniej co 2 km trasy.
Rolników to jednak nie uspokaja. Mieszkańcy kilku wsi, m.in. Suchej Wsi, Janówki i Jasiek, przez które mógłby przebiegać wariant alternatywny, od kilku dni zbierają podpisy pod listem do premiera, w którym sprzeciwiają się jej przebiegowi.
Według ekologów na realizację ich pomysłu trzeba by wykupić ponad 800 działek, z tym że wiele leży w pobliżu linii wysokiego napięcia, co znacznie zmniejsza ich wartość. Dla porównania - pod "swoją" obwodnicę drogowcy wykupili około 300 działek, wydając na to ponad 3 mln zł. Kolejnych 5 mln zł kosztowało wyłączenie z produkcji terenów leśnych, przez które biegnie droga.
Wariant ekologów opóźni budowę obwodnicy
Zdaniem ekologów argument o tym, że rezygnacja z obecnie realizowanego przebiegu obwodnicy opóźni jej powstanie o co najmniej dziesięć lat, jest absurdalny. I podają zupełnie inny termin - maksymalnie sześć lat.
- Od końca 2006 r. obowiązuje specustawa o drogownictwie. Sejm uchwalił, aby maksymalnie przyspieszyć wszystkie procedury - mówi Jakiel. - Wyeliminowano konieczność długotrwałych wykupów gruntów i, co najważniejsze, uchwalanie lokalnych planów zagospodarowania przestrzennego przez gminy, w których ma powstać droga.
- Minimalnie siedem lat na same przygotowania. Kolejne trzy na budowę - trwa przy swoim rzecznik drogowców Andrzej Maciejewski.
Według harmonogramu drogowców budowa obwodnicy przez torfowiska Rospudy ma potrwać trzy lata.
Drogowcy: Ponad siedem lat na przygotowanie wariantu ekologów
Wyliczenia rzecznika GDDKiA Andrzeja Maciejewskiego w wersji optymistycznej
22 miesiące - studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowe
6 miesięcy - uzyskanie decyzji środowiskowej (wydaje wojewoda)
16 miesięcy - przygotowanie dokumentów niezbędnych do uzyskania decyzji o lokalizacji drogi (wydaje wojewoda)
6 miesięcy - uzyskanie decyzji o lokalizacji drogi
12 miesięcy - badania archeologiczne
6 miesięcy - przetarg na projektanta i wykonawcę
12 miesięcy -