Dodaj do ulubionych

Apartament z widokiem na ruderę

07.05.07, 20:04
Szklane nowoczesne biurowce w sąsiedztwie starych kamienic, jadłodajnia dla
bezdomnych vis a vis wielkiego centrum handlowo-biurowego, apartmanetowce
dzielące ściany z ruderami. To efekt intensywnego rozwoju Warszawy.
Ulica Emilii Plater oddziela od siebie dwa światy. Pozachodniej stronie
wznosi się dumnie najnowsze handlowe centrum stolicy - Złote Tarasy. Nad
okolicą góruje rozpoznawalną z daleka szklaną kopułą, którą zaprojektowali
architekci z pracowni Jerde Partnership International w Los Angeles. Finezyjny
dach skrywa ponad 200 ekskluzywnych sklepów oraz kilkadziesiąt kawiarni i
restauracji.

Po drugiej stronie ulicy - inny, gorszy świat. Na niewielkiej działce na placu
Defilad za metalowym ogrodzeniem stoją dwie blaszane budy i kilka plastikowych
toalet. To charytatywny bar dla bezdomnych Święta Marta. Jedyny taki ośrodek w
Śródmieściu.

Czar kanapek z żółtym serem

Piątek, godzina 14. Do Złotych Tarasów nadciąga tłum klientów. Gdy w centrum
handlowym rozpoczyna się gorączka weekendowych zakupów, po drugiej stronie
ulicy, przed jadłodajnią formuje się kolejka bezdomnych. Przyszli już teraz,
choć darmowy obiad będzie wydawany dopiero o godz. 15. Pośpiech się opłaca, bo
zajęcie dobrego miejsca pozwoli "obrócić" dwa razy. Taki sam scenariusz
rozgrywa się przed kolacją o godz. 17.

- Najwięcej chętnych mamy w środy, bo wtedy są kanapki z żółtym serem, które
cieszą się dużą popularnością. Tłumy są też w poniedziałek i sobotę, gdy
serwujemy grochówkę -opowiada pracownik baru, podopieczny Pensjonatu
Socjalnego św. Łazarza w Ursusie.

Nad jadłodajnią czuwa ojciec Bogusław Paleczny, kamilianin, który posiłki dla
bezdomnych z Dworca Centralnego wydaje od 1991 roku.

-Gdy zobaczyłem bezdomnych wyciągających resztki ze śmietników w dworcowym
barze, poczułem się osobiście dotknięty i postanowiłem im pomóc - wspomina.

Początek działalności ułatwiło wojsko, które udostępniło garkuchnie i
samochody. Później Zarząd Dróg Miejskich wydzierżawił teren pod bar na tyłach
dworca, w miejscu dzisiejszego parkingu Złotych Tarasów.

- Gdy teren przeznaczono pod inwestycję, Złote Tarasy zachowały się świetnie,
bo przeniosły nas na własny koszt i pomogły w konserwacji baraków - cieszy się
ojciec Paleczny.

Dzisiejsze miejsce pod Pałacem Kultury udostępnia jadłodajni bezpłatnie Zarząd
Terenów Publicznych. Umowa jest przedłużana co pół roku. Obecnie obowiązująca
wygasa w czerwcu. Dokąd trafi Święta Marta, gdy rozpoczną się inwestycje na
placu Defilad, nie wiadomo. - Chętnie się przeniesiemy w miejsce bardziej
ustronne, ale chcemy pozostać w Śródmieściu -podkreśla Paleczny.

Różnice rodzą społeczne animozje

Kontrastów nie brakuje również na Pradze - jedynej dzielnicy, która nie tylko
swój klimat, ale i początki architektonicznego rozkwitu zawdzięcza
osiedlającym się tu od lat 90.XX wieku artystom.

Co skłoniło malarzy, muzyków czy aktorów do przekroczenia z walizkami Wisły?

- Niskie czynsze - nie kryje Roman Woźniak, twórca Teatru Akademia z ul. 11
Listopada, jeden z pierwszych osiedleńców.

Aże artyści zasiedlili opustoszałe wnętrza starych magazynów, hal czy
mieszkań, to zanim rozstawili sztalugi, musieli chwycić za pędzle malarskie.
Jedną z większych metamorfoz przeszedł budynek przy Otwockiej 8. Kiedyś
mieściła się tu fabryka marmolady, dziś goszczące światowej sławy gwiazdy
Centrum Artystyczne Fabryka Trzciny.

Takie sąsiedztwo nie wzbudza jednak entuzjazmu okolicznych mieszkańców. Młode,
bardzo młode mamy bawiące dzieci w piaskownicach między sypiącymi się
wieżowcami z płyty namyśl o otoczonym wysokim murem centrum tylko kręcą nosem:
-To wielcy państwo -mówią. -Podjeżdżają drogimi autami i patrzą na nas znad
zadartych nosów.

Nie wszyscy jednak pałają taką niechęcią. - Niektórzy to i interes potrafią
zrobić na nich - śmieje się mieszkaniec Siedleckiej, wskazując na szyld
niewielkiego hotelu mieszczącego się naprzeciwko Fabryki.

Interes robią też deweloperzy, którzy coraz chętniej w najbiedniejszej
dzielnicy Warszawy budują osiedla. Obok Fabryki, przy skrzyżowaniu z ul.
Łomżyńską, przy której stoi stara kamienica przypominająca ruderę, powstaje
właśnie nowoczesny budynek mieszkalny. Czyżby sąsiedztwo sław zachęcało
przyszłych lokatorów?

- To naturalny proces, nowi ludzie wchodzą w stare społeczności, choć
szczególnie na Pradze nie jest to łatwe -uważa Michał Pilich, praski
przewodnik ivarsavianista.

Podobnych przykładów po prawej stronie Wisły nie trzeba daleko szukać - przy
Wileńskiej z zadbanymi ogrodzonymi osiedlami kontrastują rozsypujące się
zabudowania PKP, przy Targowej i Kijowskiej blask biurowca przyćmiewa widok
obtłuczonych kamienic, a mieszkańcy budynków przy Grochowskiej na park
Skaryszewski spoglądają i z okazałych tarasów, i zdewastowanych okien kawalerek.

Ulicą największych kontrastów jest jednak Ząbkowska. Mieszczące się tu
zabudowania w znacznej części przeszły rewitalizację.

- I tak teraz pełen blasku budynek z nr. 9 styka się z rozsypującą się 11
-opowiada Pilich.

Chłodna i gorące emocje

Wrastanie nowoczesnych budynków w starą Warszawę widać ostatnio na Woli. To
najszybciej rozwijający się dziś obszar stolicy.

Przy Prostej siedziba "Rzeczpospolitej" przyklejona jest do dwóch walących się
kamienic, widok z niedawno otwartego Hiltona przy przy Grzybowskiej też nie
jest imponujący. Z okien widać brzydkie parkingi i stare zabudowania.

Zaprojektowany pierwotnie dla koreańskiego koncernu Daewoo wysokościowiec
Warsaw Trade Tower na Chłodnej może poszczycić się 42 kondygnacjami i 208
metrami wysokości. To najwyższy biurowiec w Warszawie i jeden z czołówki
europejskich. Ale dojazd do budynku tylko od strony ul. Towarowej reprezentuje
europejski standard. Na tyłach WTT biegnie wąska ulica Chłodna ze starą kostką
brukową i nieużywanymi szynami tramwajowymi. Wzdłuż ulicy, w cieniu smukłego
biurowca, kulą się brzydkie warsztaty samochodowe, jakby przeniesione tu
żywcem z warszawskich przedmieść.

Władze dzielnicy od kilku lat planują przywrócenie ulicy jej funkcji sprzed
lat. - Wybudowanie w tym miejscu nowoczesnego budynku Daewoo właściwie
pogrzebało plany rewitalizacji ulicy -uważa kurator Muzeum Woli Karol Mórawski.

Jednak architekci z autorskiej pracowni Studio KA mają pomysł na ożywienie
Chłodnej. Pod koniec marca przedstawili go władzom dzielnicy. Ulicą ma jeździć
tramwaj konny. Jego historyczne przystanki zostaną odtworzone w starym stylu.
Ulicę oświetlą tzw. pastorałki, przypominające zabytkowe latarnie. Ale inne
"meble ulicy", jak kioski, ławki czy stojaki na rowery, będą już współczesne.
Także proponowane przez architektów budynki mają wyróżniać się nowoczesną
architekturą.

- Nie odtwarzamy starych kamienic, bo w ich miejscu w większości stoją dziś
nowe budynki. Proponujemy raczej nowe formy, ale z poszanowaniem pamięci
starego - mówi Krystyna Gruszecka z KA.

Nowe zabudowania wkradną się także na tyły kamienic przy ul. Chłodnej. Na
terenach dawnych Browarów Warszawskich u zbiegu ul. Grzybowskiej i Wroniej
hiszpański inwestor GP Investment chce wybudować ogromne osiedle mieszkaniowe.

Działka jest już ogrodzona, a zza płotu wystaje jeszcze część budynków dawnych
browarów. Uwagę przyciąga zwłaszcza stare laboratorium z czerwonej cegły.
Hiszpanie deklarują jednak ocalenie głównie zabytkowych piwnic, które będą
pełnić funkcje kulturalne.

- Obiekty poprzemysłowe mają wartość historyczną, ale często są bardzo
zaniedbane, więc dobrze, jeśli inwestorzy mają pomysł na estetyczne
zagospodarowanie tych terenów - uważa prezes Towarzystwa Przyjaciół Woli Jan
Boerner.

Takie przeobrażenia czekają też inne przestrzenie pofabryczne -Polskie Zakłady
Optyczne na Pradze-Północ czy Elektrownię na Powiślu, gdzie już rozpoczęły się
prace związane z budową nowych, ekskluzywnych osiedli i loftów.
<a href="www.rze
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka