Dodaj do ulubionych

ciągnie wilka do lasu, czyli wiejskie menedżerki

10.06.07, 16:04
Pamiętacie, co kiedyś napisałem o Kabatach:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=51&w=46733199&a=46744841
A tu dziś czytamy:
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34862,4212717.html
I pierwsze zdanie o "mieszkańcu Kabat":
Jacek Powałka jest 31-letnim menedżerem w dużej korporacji telefonicznej.
Mieszka na Kabatach. - Pochodzę z Nowego Sącza i nie czuję się jeszcze tutaj
jak w domu. Dlatego chcę oswoić swoje nowe miejsce zamieszkania - mówi.

Obserwuj wątek
    • veeto1 Re: ciągnie wilka do lasu, czyli wiejskie menedże 10.06.07, 16:38
      A skąd Ty się wzięłaś w Warszawie? Jeśli się tu urodziłaś, to skąd przyjechali
      tu Twoi rodzice?
      Powiem Ci, że ja akurat jestem Z Warszawy, moja rodzina mieszka tu od kilku
      pokoleń. Pracuję na stanowisku, które można okresłić jako menadżerskie.
      Ponieważ nie mam jednak nóg wybitnie cienkich w pęcinach, bo nie jestem klaczą,
      a mam nogi normalne, nie noszę rozmiaru "0" tylko 44, to rozumiem, że należę do
      wiochy.
      Okej. Nie przeszkadza mi pochodzenie innych. Mało, powiem Ci zakompleksiona
      istoto, że moim zdaniem większość rdzennych "warsiawiaków" to nie jest
      ekstraklasa pochodzenia. W miastach kiedyś mieszkali kupcy, rzemieślnicy,
      sklepikarze, bankierzy, miasto nie bylo siedliskiem inteligencji.
      Inteligencja, szlachta, mieszkała z dala od miast. W swoich posiadłościach, na
      wsiach właśnie. W Warszawie mieli swoje domy, które wykorzystywali na okres
      pobytu i czym prędzej wracali do swoich dworów i pałaców.
      Zastanów się więc o czym mówisz.
      A tak na marginesie, co widzisz złego w tym, że zamiast pustego, suchego
      trawnika, ktoś posadził piękne drzewo ozdobne? Pomijam tu rzecz jasna kwestię,
      czy to było zgodne z prawem, czy też nie.
      • mary_elx Re: ciągnie wilka do lasu, czyli wiejskie menedże 10.06.07, 16:45
        1. Nie "urodziłam" się, a "urodziłEM"
        2. Nie ważne gdzie się kto urodził, ale jaką ma mentalność. Zapewniam cię, że
        mam dobre pochodzenie i znam moich przodków na wiele pokoleń wstecz. Dla twojej
        informacji - nie mieszkam w Warszawie, a w kazdym razie nie w jej granicach
        administracyjnych.
        3. Nie o sadzenie parku to chodzi, ale o charakterystykę wiejskiego menedżerka.

        Wiejskiemu menedżerkowi jakoś nie przeszkadzało osiedlić się na Kabatach - i
        wtedy mu się podobało. Ale teraz zaczyna mu brakować wiejskiego klimatu.
        Ciekawe jakby tak w tej swojej "zachodniej firmie" zaczął wprowadzać porządki i
        przemeblowywać biuro bez uzgodnienia z wazniejszym od siebie menedżerkiem.
        • Gość: muchomorek Re: ciągnie wilka do lasu, czyli wiejskie menedże IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.07, 17:25
          Stawiam 100 do 100 ze ona jest wlasnie z wiochy. Zazuwaz ze ciebie krytykuje ale
          zaraz dodaje ze ona jest z miasta.
          • Gość: Mary ona jest zwyczajnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.06.07, 17:27
            gupia. Taką ocenę mogę wydać po stylu pisania i argumentach.
            • Gość: he he he Re: ona jest zwyczajnie IP: *.icm.edu.pl 10.06.07, 21:36
              Budowanie trwałych relacji z klientami operatorów- wyzwania na konkurencyjnym rynku

              * Wiedza o kliencie - co robić gdy wiemy za dużo?
              * Zarządzanie relacjami z wykorzystaniem masowej personalizacji w oparciu o
              model dynamicznej segmentacja trójwymiarowej
              * Co zrobić gdy program lojalnościowy nie jest już przewagą rynkową nad
              konkurencją?
              * Jak skutecznie utrzymać klientów?

              Prelegent: Jacek Powałka, Kierownik Programów Lojalnościowych Grupy TP
              ===============================
              to jest jak z amebą , wodę trzeba gotować, żeby ją pić i się nie zarazić ,
              zakazić tym chamstwem
              • Gość: Mary no to juz wiemy, czym się zajmuje p. Powałka IP: *.cust.tele2.pl 10.06.07, 22:38
                Trójwymiarową segmentacją kotka za pomocą młotka. Oni se tam segmentują
                trójwymiarowo. Teraz już wiecie, na co idzie kasa za najdroższe w Eyurlopie
                połączenia telefoniczne. Na segmentację trójwymiarową!
                • Gość: Mary The best of Powałka IP: *.cust.tele2.pl 10.06.07, 22:44
                  Powałka o sobie:

                  "Kluczem do mojego sukcesu były słowa JM rektora Dr Krzysztofa Pawłowskiego,
                  który na graduacji powiedział o mnie , że jestem "diamentem nie do
                  oszlifowania". Uwierzyłem w to i brnę pod prąd wyznaczając nowe standardy i
                  udowadniając, że wszystko jest możliwe."

                  Paryż mu śmierdział:

                  "Wybrałem Polskę na miejsce mojej kariery, ponieważ w Paryżu zupełnie mi się
                  nie podobało! Zasikane chodniki, brudno i duszno. Ludzie tam mieszkający w
                  większości, którą poznałem, przekonana jest o swojej "pępkowości na skalę
                  światową". Ślepe przekonanie o wyższości nad resztą świata."


                  Za to pachniała miodnym zapachem końskiego nawozu łąka w rodzinnej wsi:

                  "Uciekłem tak szybko jak tylko mogłem do moich łąk pachnących w
                  Nowosądecczyźnie."


                  No i jeszcze do tego, k...., meloman:

                  "Lubię: to mało powiedziane. Moją pasją jest opera."
                  • Gość: warszawski cwaniak Bojkotujmy TPSA! Niech wieśniak straci pracę! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 01:31
                    I wraca do swojego Sącza sadzić drzewka na łojcowiźnie.

                    P.S. Co to kur\/\/a jest "graduacja"? Takich neologizmów używał mój kuzyn z
                    Kanady, gdy dopiero uczył się polskiego. Wracaj pan do szkoły, panie Przewałka!
                  • wawazowa18 Re: The best of Powałka 13.06.07, 19:17
                    Witam,
                    Uprzejmie dziękuję i gdyby chciał/a PAN/PANI trochę więcej cytatów bezpośrednio
                    ode mnie to zapraszam. Ciekawe co w ten sposób konstruktywnego można w życiu
                    osiągnąć? Zapraszam na kawę/piwo/herbatę w okolicach Kabat, chętnie posłucham.
                    Może się czegoś nauczę.
            • veeto1 Re: ona jest zwyczajnie 11.06.07, 20:24
              Och, cóż za bystrość umysłu i biegłość ocen.
      • Gość: kixx Re: ciągnie wilka do lasu, czyli wiejskie menedże IP: *.acn.waw.pl 10.06.07, 22:45
        veeto1 napisała: . W miastach kiedyś mieszkali kupcy, rzemieślnicy,
        > sklepikarze, bankierzy, miasto nie bylo siedliskiem inteligencji.

        €€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€€

        no tak ,dlatego na calym swiecie jest znany Uniwersytet Piotrowicki,Akademia
        Gorniczo Hutnicza z Pcimia Dolego i Uniwersytet Wolkowyski im.Mikolaja Kopernika
      • Gość: corgan odpowiedź na post veeto1 >:) IP: *.chello.pl 11.06.07, 02:01
        > A skąd Ty się wzięłaś w Warszawie?

        Ja akurat jestem z Wałbrzycha.

        > miasto nie bylo siedliskiem inteligencji.
        > Inteligencja, szlachta, mieszkała z dala od miast.

        A to ciekawe... To skąd ówczesna inteligencja brała najnowsze dzieła naukowe? Z
        kim dyskutowała? Jakie autorytety uznawała? Bo jeśli ta ynetligenckość
        wyglądała na popierdywanie we własnym zaścianku, we własnym tyowarzystwie i
        wzajemnym potakiwaniu sobie (prawie tak jak dziś) a plebsowi było nic do tego.
        A jesli efektem ówczesnej ynetelinegckiej "działalności" szlachty były rozbiory
        w XVIII wieku to raczej nie chwaliłbym się taka "inteligencją". Bo przecież kto
        tym wszystkim jełopom mógł uświadomić ówczesna sytuację społeczno-gospodarczą-
        polityczną albo być partnerem w dyskusji? Dziewki służebne? Parobki? tłumione
        przez szlachetę mieszczaństwo?

        Czyli mówisz że inteligencja kisiła się w folwarkach i pałacykach a nie na
        uniwersytetach? Warszawskim, Lwowskim, Krakowskim, Wileńskim.... No tak, ale
        przecież Lwów to wieś, prawda?

        > Mało, powiem Ci zakompleksiona istoto

        btw - co jest złego w byciu zakompleksionym? Nawet w byciu dużym
        zakompleksionym? Osoby zakompleksione o ile są zdolne do większych wysiłków w
        życiu od tych niezakompleksionych. Jakaś zazdrość?

        > moim zdaniem większość rdzennych "warsiawiaków" to nie jest
        > ekstraklasa pochodzenia

        No tak, tylko co z tego? Przepraszam - a co do powiedzenia, co takiego światu
        do zaproponowania i zaoferowania ma ta mniejszość która akurat posiada
        ekstraklasę pochodzenia? hehe
        • Gość: warszawski cwaniak Nie ma niezakompleksionych osób. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.06.07, 14:24
          Każdy ma jakiś kompleks- nawet ja! Jaki, to wam nie zdradzę, bo przestałby to
          być kompleks, gdybym zaczął rozpowiadać o nim na forum publicznym ;)
      • Gość: he he he Re: ciągnie wilka do lasu, czyli wiejskie menedże IP: *.icm.edu.pl 11.06.07, 03:09
        veeto1 napisała:
        > Powiem Ci, że ja akurat jestem Z Warszawy, moja rodzina mieszka tu od kilku
        > pokoleń. Pracuję na stanowisku, które można okresłić jako menadżerskie.
        > Ponieważ nie mam jednak nóg wybitnie cienkich w pęcinach, bo nie jestem klaczą,
        >
        > a mam nogi normalne, nie noszę rozmiaru "0" tylko 44, to rozumiem, że należę do
        >
        > wiochy.
        ==================================
        JAK SKUTECZNIE UŻYWAĆ NARZĘDZI CUSTOMER INTELLIGENCE
        i Trójwymiarową segmentacje

        i dadam, że jesteś z wiochy i "dziupli"

        a to 44 nieżle ci pomaga brodzić po wodzie , którą lejesz
    • allija Re: ciągnie wilka do lasu, czyli wiejskie menedże 11.06.07, 14:35
      Ja także jestem warszawianka od pokoleń, nigdy też nie zadzierałam nosa z tego
      powodu, nie przedstawialam sie w rodzaju "dzien dobry, jestem z Warszawy".
      Nigdy tez nie traktowalam gorzej ludzi malomiasteczkowych czy ze wsi.
      Ale powiem szczerze, teraz dosyc mam tego nalotu na Warszawę. Oni pchaja się
      drzwiami i oknami. Obecnie w mojej firmie 60%, a moze i wiecej, to ludzie
      napływowi. Zabrali nam pracę ponieważ my nie potrafimy walczyc o nią takimi
      metodami jak oni, którzy wyrwawszy sie wreszcie ze swoich oplotkow zrobia
      wszystko zeby tam nie wrócić. Tak wiec ida po /przyslowiowych/ trupach, sa
      bezczelni, nachalni, maja tupet - niektorzy nazywają to kreatywnością, dla mnie
      to zwykłe chamstwo.
      Zabieraja nam meżów i ojców naszych dzieci. Wśród bliskich znajomych mam dwie
      takie rozbite rodziny - przez wiejskie dziewuchy, ktore bez skrupułów "wyjęły"
      facetów z normalnych rodzin. Dodam, facetów majętnych a dziewuchy były
      kilkanaście lat młodsze i poza ładną buzią /i młodą d.../ niewiele miały do
      zaoferowania.
      W moim budynku też mieszka taka rodzinka, niby mili ludzie ale wspólny w końcu
      budynek, traktują jak swoje prywatne włosci, na korytarzach pełno ich rowerków,
      rowerów, wózków, porozrzucanych zabawek, od śmieci pod drzwiami już ich
      odzwyczaiłam ale na początku i one stały. Dzieciaki /ktorych jest 4/ nie
      potrafią odezwac sie do matki przez domofon, łatwiej wrzeszczeć pod oknem.
      Po prostu cały dom ich.
      W dodatku przez ten natłok nie da sie już nigdzie przejechać samochodem i coraz
      ciężej żyć w tym mieście, które kiedyś było moim miastem a teraz stało sie obce.
      • Gość: jaxa Re: ciągnie wilka do lasu, czyli wiejskie menedże IP: *.acn.waw.pl 11.06.07, 23:35
        >Tak wiec ida po /przyslowiowych/ trupach

        Jak brzmi przysłowie o trupach, warszawianko od pokoleń? Biedactwa, biedactwa z Warsiawy. U mnie w
        firmie, założonej w Warsiawie przez ludzi spoza Warsiawy, pracuje jakieś 150 osób. To jest bardzo
        znana firma. W tej firmie pracuje jakieś 80-100 osób spoza Warsiawy. Jak się zatrudnia ludzi, to się nie
        patrzy w papiery, kto skąd jest, tylko co umie i na ile tę swoją wiedzę i umiejętność wycenia. No co ja
        opradzę na fakt, że większość kandydatów coś umiejących za mniejszą kasę jest spoza Warsiawy? Są
        zdolni, pracowici, wytrwali, skłonni do poświęceń w imię osiąnięcia wytyczonych celów.

        Karierowicze? Ooooooo, Warsiawiaki - POBUDKA!!!! KOMUNA SIĘ SKOŃCZYŁA! CZAS WPYCHANIA SIĘ NA
        POCZĄTEK KOLEJKI TYLKO DLATEGO, ŻE SIĘ JEST Z WARSIAWY, TEŻ SIĘ SKOŃCZYŁ! Teraz surowy sędzia
        - rynek ma w nosie to, czy jesteś, hrabiono, z dziada pradziada potomkinią szlachetnego rodu
        przekupek z Targówka skrzyżowanych z handlarzami starzyzną ze Szmulek, czy może przeciwnie,
        jesteś po prostu ambitną córką nauczyciela matematyki i księgowej z Żyrardowa. Coś nie pasuje? Masz
        mieć lepiej, bo Twoja babcia sprzedawał precle na straganie pod Zygmuntem III Wazą, a nie pierniki
        pod Kopernikiem? Łojezu, strasznie to wszystkich zmartwiło.

        Twoi sąsiedzi mają czwórkę dzieci i na korytarzu walają się rowerki, a dzieci biegają i krzyczą? No toż
        to ohyda jakaś, tych przybłędów trzeba by sterylizować na rogatkach, żeby takie tałatajstwo jaśnie pani
        nie przeszkadzało. Przecież wiadomo, że z dziada pradziada warsiawskie dzieci to francja elegancja,
        pszepani mówiom w windzie, dziędobry, miętolą czapkę w dłoniach, kiedy jaśnie pani idzie, a potem
        pędzą odrabiać lekcje śliniąc kopiowe ołówki i pracowicie zapełniając linie zeszytów na stołach
        pokrytych szydełkowymi serwetami wydzierganymi przez PraWarsiawianki. Nic a nic nie łobuzują te
        warsiawskie dzieci, a Wiech, któren był to wszystko, panie, opisywał, sam musi tu z Mińska
        Mazowieckiego pekaesem dojeżdżał.

        Cóż, droga jaśniepani i wszyscy wy szlachetnie urodzeni w linii prostej synowie i córy Warsa, Sawy i jej
        kazirodczego związku z Juniorem - pamiętajcie, zamykając się w swojem ekskluzywnem warsiawskiem
        towarzystwie, że chów wsobny i krzyżowanie się w obrębie ubogiej genetycznie grupy prowadzi do
        nieuchronnych zaburzeń, a nawet do ciężkich przypadków upośledzeń, co w tym i innych wątkach
        "przyjezdni be, warsiawiaki cacy" coraz bardziej widocznem się staje.

        • Gość: warszawski cwaniak Re: ciągnie wilka do lasu, czyli wiejskie menedże IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 00:59
          Piękny pokaz (pseudo)intelektualnej masturbacji. Mam nadzieję, że ci ulżyło i
          poszedłeś szybko spać, żeby jutro o 6 rano wstać do "swojej" wspaniałej firmy.
          • Gość: hopsiup Kolejny wątek warszawskiego onanizmu. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.06.07, 19:33
        • Gość: anty jaxa ;P To ja Ci powiem Człecze jak ja to widze... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.06.07, 01:47
          ...mieszkam w bloku wybudowanym piec lat temu, na dwadziescia piec mieszkan
          tylko w dwoch mieszkaja tzw. warsiawiacy(choc ten z pragi twierdzi ze on taki z
          warszawy jak ja z pragi.bo praga to praga,a warszawa to druga strona rzeki.
          klocic sie z nim zamiaru nie mam, niech ma jak chce), reszta naplyw. klatka
          schodowa to syf, kila i mogila. sciany usrane az po sufit, smiecie powystawiane
          na klatke wala niebywale, bylo tez grillowanie na balkonach i imprezy od rana
          do nocy. psy napieprzaja na klatce od szostej rano, szczaja , sraja i szczekaja
          (smycz,a co to?). jak sie komus cos na klatce wypieprzy, na ten przyklad kupa z
          pieluchy, to nie posprzata, czekamy na ciecia.
          mieszkalem ponad lat trzydziesci w bloku liczacym pieter jedenascie, jedna
          klatka, mrowkowiec jakich wiele. tzw.ekipa porozbiorkowa z woli, srodmiescia,
          ochoty, same swojskie klimaty, czyli zwykla robociarnia , zulerka i zlodziejka
          (czyli zwykle doly spoleczne, jak niektorzy juz tu zauwazyli,ale spoleczenstwo
          to nie same hrabiostwo). cisza, spokoj, jak sasiad lal zone, lub imprezowal za
          glosno, lub tez nasyfil na klatce, robil to tylko raz, wystarczylo zwrocic
          uwage, nie pomoglo, policji raczej nikt nie wzywal. wszyscy sie sobie klaniaja,
          dziendoberki i dobre wieczorki, szczyle maja szacunek dla starszych, nikt
          nikomu nie ubliza i wycieraczek spod drzwi nie kradnie. jak sasiad zalewal tego
          pietro nizej, to walek w lape i malujemy bez stekania, ze ubezpieczony lub nie
          i ogolnie ma to w duszy. blok byl remontowany wewnatrz tuz po stanie wojennym,
          malowanie klatek i tym podobne pierdoly, wejdziesz i myslisz ze to rok temu
          bylo, czysto, sciany niepobazgrane, niebywale. wiem, nie zawsze tak bywa,
          akurat tak sie zlozylo, ze tam jezt wzorowo.
          co do tzw.drogi do sukcesow po trupach. prowadze wlasna firme, od lat
          kilkunastu, mam roznych klientow, jak z warszawy, tak i z polski. tylko albo ja
          mam takiego pecha, albo cos w tym musi byc. dlaczego za kazdym razem jak mam
          obsuwe z klientem(zazwyczaj platnosc,czyli termin np. jest dni czternascie, a
          pieniedzy nie ma trzy miesiace), to jest to firma zalozona wlasnie przez naplyw
          warszawski, ale tylko wylacznie maloletni, czyli prezny, mlody ,wyksztalcony
          (oczywiscie w stolicy), za to utopiony zazwyczaj w kredytach po uszy. jezdzi
          taka menda fura za sto tysiakow, ale sumy np. 2000 zł nie wyrwiesz, bo zycie w
          tym miescie kosztuje podobno(czyzby ich wiecej niz mnie). pozniej trzeba sie
          bujac po sadach za groszem wlasnym, bo proszenie sie o swoje konczy sie
          stwierdzeniem "a pier... sie,a co mnie to obchodzi,jestes frajer to sie wal"i
          tym podobne przyjemnostki. czyli zeby sie ustrzec przed takimi ludzmi, mam w
          metryke zagladac?! a ze wola pracowac za mniej, mi to nie przeszkadza, jezeli
          pracownik wymaga dla siebie mniejszych pieniedzy za podobne umiejetnosci,
          prosze bardzo, sprawdzasz sie, jestes przyjety. ze chca wiecej nadgodzin,
          prosze bardzo, ze w weekendy chca zapieprzac, tez zadnego ale. kto co lubi,
          jedni wola zycie rodzinne, znajomych, drudzy zapieprzac od switu do nocy, spac
          pod biurkiem. walczyc z tym nie mam zamiaru i wcale mnie to nie dziwi. bo to
          samo robili wszyscy moi znajomi pietnascie lat temu, na poczatku lat
          dziewiecdziesiatych, tyle ze juz to przerabiali i to ich nie ciagnie, po prostu
          nie oplaca sie miec niewiela wieksza kupke mamony, ktorej nie ma czasu wydawac.
          do takiej pracy zatrudniaja teraz tzw. ambitnych przyjezdnych. oby tylko ci co
          na dole poszli sladem swoich poprzednikow, czyl zazwyczaj szefow.
          " bo piniondze to nie wszystko, ale bez piniendzy to wszystko ch..." jak
          pisal na oborze poeta ;)
          co do lozkowych sytuacji, to juz lekka przesada, ogolnie teraz ku...stwo w
          narodzie nie gasnie, wrecz wyjatkowo sie rozplenia i rozwija. pochodzenie czy
          miejsce zamieszkania nic nie ma do tego. takze nie przasadzajmy, sami swieci
          nie jestesmy i krzyzem w kosciele nie lezymy calymi dniami.
          Szanowna lub tez Szanowny Jaxa, troche przeginasz. ale przyznam sie, nie raz
          musialem sie wstydzic w polsce swej warszawskosci, tak jak swej polskosci w
          swiecie, burkow Ci u nas dostatek. ze wzgledu na historie miasta i mieszkancow,
          w dosc okrutnym dla Warszawy XX wieku, naplyw ludnosci z terenu calej polski
          byl nieodzowny, tyle ze to wlasnie tacy warsiawiacy najbrdziej dra mordy o swej
          miejskosci, za takich sie najbardziej tej miescinie mojej kochanej dostaje, nic
          na to nie poradze. ale taki juz jest los stolicy, gdyby krakow nia byl dalej,
          na warszawe nikt nawet by nie jeczal, nie zerkal, a i ludzi by pewno mniej
          mieszkalo.
          polska to taki dziwny kraj, gdzie jak sasiad ma wiecej to mu/go
          podpierd...lisz co sie da i gdzie sie da. jak juz masz cos wlasnego, dom ,
          mieszkanie, karton na dworcu, to w dupie masz wszystkich dookola, jak nie
          odpowiada to wypad, sasiedzi to zlo konieczne, jak cos jest wspolne to znaczy
          niczyje, czyli mozna ukrasc lub tez rozpieprzyc, jak firma za dobrze ciagnie
          znaczy szefostwo nas okrada, jak zle, to tez okrada tyle ze do drugiej
          kieszeni, jak ktos awansuje , to sie podczepiasz, ale nie zeby isc za nim gore,
          ale zeby go zaciagnac na same dno. a prawo jest do tego, zeby go nie
          przestrzegac, bo niby po co innego ktos je tworzy i zadaje sobie trud.
        • Gość: kixx Re: ciągnie wilka do lasu, czyli wiejskie menedże IP: *.acn.waw.pl 13.06.07, 19:33
          cos ci sie,jaxa,miasta pomylily
          to bez sensu pisac o jakiejs Warsiawie na forum Warszawy
          • Gość: he he he a żeby wiejski menedżer tak mnie wzruszył...... IP: *.chello.pl 13.06.07, 20:24
            wysłuchajcie proszę i przeczytajcie ze zrozumieniem, bo to nawet w temacie

            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,60935,4222446.html
      • mayaka Re: ciągnie wilka do lasu, czyli wiejskie menedże 13.06.07, 23:03
        alijja zabieraja nam mezow Widac jaki ten maz
        Z normalnych Rodzin
        CO to jest DZIEWUCHY co za pogarda
        niewiele mialy do zaoferowania i ktos na to polecial
        widac WARSIAWIANKA ALlija od MIESZKA 1
        szpital psychiatryczny moze cie tylko uratowac
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka